Chrzciny, witaminy i polskie dziewczyny

20.02.2015


Jeszcze nikt nie cieszył się tak próbując tego, co serwuję.
Grudka śmieje się w głos, wyciąga miniaturę kończyn w geście Statuy Wolności, jak kocię ugniata mi stopą krasnoludka wałki brzuszne, sztacha się zapachem i z na wpół zamkniętym okiem rozpływa się w nirwanie. Sama staje się delicją.

(...)
Kulturalna dotychczas Grudka udzieliła mi w końcu sakramentu chrztu.
Matka-Kleopatra.
Skąpana w serwatce. 

(...)
Fanfary! Rysuję! Dla Wydawnictwa Nowa Era. Do publikacji, więc nie mogę się Wam tu pochwalić. Lecz przyznam, to ulga...wrócić. I wiedzieć, że tu akurat nic a nic się nie zmieniło.

Do szkicownika też jakby bliżej.
Bójcie się. Era jednominutowych Beberazków z doskoku (czyli jak Waszmość Potomka łaskawym zmrużeniem oka pozwoli) nadchodzi. Wysokich lotów w poziomie nie gwarantujemy.

(...)
Wiewióro-rodzina dalsza: To kiedy chrzciny?
Cisza na sali.
Wiewióro-rodzina bliska zaczyna dusić się ze śmiechu.
Dalsza-rodzina: Co w tym śmiesznego?
Wiewióro-siostra: Skóra Wiewióra zaczyna się palić już na progu kościoła.

(...)

Teutonia, kraj postępu i efektywności, nadal podaje niemowlętom witaminę D w tabletkach. I to z domieszką fluoru. Pani na łyżeczce rozpuści w wodzie lub mleku z piersi i poda dziecku - wynalazca tej metody jest bankowo bezdzietny. Przemilczę salto mortale w pomyśle dojenia się w naparstek.
Łyżeczka w ustach Grudki uruchamia katapultę. Krupy z tabletki to piękny widok, dowód może i na Potomki szczególne uzdolnienia, ale mija się jednak z celem ćwiczenia. 

Na widok pigułek, a zwłaszcza fluoru, Perpetua zapowietrzyła się, zzieleniała, odmówiła litanię do świętych buddyjskich i zanurkowała w koszyczku swych specjałów, by po pięciu minutach wrócić dzierżąc triumfalnie fiolkę cukrowych kulek. Wkładasz jej jedną kulkę dziennie, w policzek, kiedy śpi. Tylko nie dotykaj palcami. Ani metalową łyżką. Najlepiej tylko plastikową lub drewnianą. Kult łyżki, bez względu na wyznanie, pozostaje constans. Dopiero później doczytałam, że ów erzac nie wyszedł Pereptule jeden do jednego i, że zostawiła nam rozcieńczone w glukozie calcium. Nie skomentuję, bo etykieta takich słów nie przewiduje.

Od pomieszania zmysły uratowali nam rodacy wysyłając znad Wisły kapsułki typu twist. Witamina D bez dodatków. Aplikacja łyżeczki nie uwzględniona. Grudka oblizuje ust korale.
21 komentarzy on "Chrzciny, witaminy i polskie dziewczyny"
  1. Słodkie jesteście <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cukier, lukier, aspartam i glukoza stężona, aż się niedobrze robi.
      Kotletów, kiełbasy, mięsa!

      Usuń
    2. A tu sam miód :) :*

      Usuń
  2. "Skóra Wiewióra zaczyna się palić już na progu kościoła." :) piekne! Wirtualnie podaje dlon Wiewiórowi, bo ja tez, co tu kryc, uciekam przed swiecona woda, jak na diabla przystalo.

    A myslalam, ze Perpetua wyciagnie z koszyczka naprawde wit. D, te kapsulki takie, az wstrzymalam oddech w obliczu nadchodzacej rewolucji - ale a ku-ku, znowu kulki! Perpetua jest jak granitowa skala pod naporem morskich zywiolów. Trwa niewzruszona. Wrecz ich nie zauwaza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiewiór napędzany historią irlandzkiego katolicyzmu nie wyróżnia się postawą. Tam pół narodu przy chrzcielnicy płonie.

      Perpetua jak Rejtan, koszulę ostatnią z piersi zedrze a z posterunku nie zejdzie.

      Usuń
  3. No ja was prosze, tacyscie niedomyslni? z niewyspania! :-) ... przeciez rzecz jasna, ze rodzinie chodzi o impreze! Gdy irlandzka kolezanka z pracy pojechala na chrzciny do ojczyzny przez tydzien po powrocie ciskal nia kac gigant. BAKTERIE jej tupaly! Pamietam grymas bolu na jej twarzy, gdy seryjnie tluklam miniaturowym mloteczkiem w miniaturowe szklane ampulki :-)
    Chrzciny zrobcie zatem na sposob szwedzki: https://www.youtube.com/watch?v=SX1rQdUl8-M (przypomnij mi, to ci kiedys opowiem jak to wygladalo u naszych przyjaciol), a potem przyjecie na trzysta osob :-) Zwroci sie wam w trzystu rozowych wdziankach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bakterie jej tupały:o)))

      Usuń
    2. No jo! Przecież ktoś musi wypić te hektolitry wina pędzone w wujowych piwnicach. Zważywszy 30 rodzeństwa (nie licząc żon i potomków) na stanie Wiewióromamy i Wiewiórotaty razem wziętych - hektolitry przeradzają się w Morze Czerwone. Takiej okazji nie można przepuścić.

      Szwedzi!!!! Chcę do Szwecji! Kaczki wina! Białego, czerwonego? Tylko, że Szwedzi od różu chyba stronią....

      Usuń
  4. Jednak co nadwiślańskie, to nadwiślańskie...
    Powrót do rzeczywistości cieszy.
    A do takiej - podwójnie :).
    Ściskam Grudkę (nie zbyt mocno).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Polak, jak potrzeba, to wymyśli - wszak naród mamy łebski. Lubię to w nas bardzo!

      Usuń
  5. Opis afirmującej Grudki mię rozczulił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wasiuczku, a gdy mi to rozczulenie zajmie już cały mózg i zrobi z niego jajecznicę z wata cukrową, to błagam: kopnij w zadek.

      Usuń
  6. Proponuję zostawić Wiewióra przed kościołem - wilk syty i owca ochrzczona :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiewiór nie mógłby spać w nocy. Wszak konsekwencja to sprawa święta.

      Usuń
  7. Twisty górą! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twist and shout!
      Przy okazji z ze sławnym wstępem słownym:
      https://www.youtube.com/watch?v=aEDqzk6awJQ

      Usuń
  8. Na zdrowie! ))
    Ani się obejrzysz, a Delicja będzie pomykać z pętem kiełbasy w jednej i pajdą chleba w drugiej kończynie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o kiełbasę będzie ciężko, wszak żyjemy w Bawarii :)

      Usuń
  9. Anonimowy21:32

    No i ja się wymądrzę, jakoż i przy okazji witaminy D u kaczki czyniłam.

    Witamina D w twiście ponoć ma coś, czego mieć nie powinna. Jakiś rozpuszczalnik, który zły.
    Witamina D w tabletkach brzydkich rzeczy ponoć nie ma. Te moje Vigantoletty nie miały.

    A łyżka dlatego, żeby dziecię się do łyżki przyzwyczaiło celem dalszej konsumpcji pokarmów brejowatych. Podobnież w szpitalu w razie potrzeby dokarmienia nikt na szczęście butelki dziecięciu nie poda, (bo do karmienia poprzez ssanie tylko pierś), tylko strzykawkę (bez igły!!!) i palec mały do ssania, pierś udający.
    ;)

    arbuz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Arbuz tutaj! Herbaty?

      Rozpuszczalnikiem jest olej słonecznikowy, może to Grudka przeżyje.

      A znajomość z łyżkami ma jeszcze czas rozwinąć kwieciście. W szpitalu obowiązywać będzie sonda do żołądkowa - od łyżeczki równie daleka.

      Śmiem twierdzić, że Potomki przetrwają wszystkie mody, decyzje, błędy i niedopatrzenia. Tu chodzi o matkę i jej skołatane niedospaniem nerwy.

      Usuń
  10. Patrzaj tu: Chuda rzuca kontrowersyjna teze, ze lepsza dziecieca ksiazka z brzydka ilustracja niz nic.
    http://czytam-dzieciom.blogspot.de/2015/02/nowe-wydania-starych-bajeczek.html
    I co ty na to?

    OdpowiedzUsuń

Auto Post Signature

Auto Post  Signature