Etatowa exhibicjonistka

23.03.2014

Autoportrecik z kolana pt. "Codzienna Wiosna Ludów".

"Ja pracuję w biurze projektowym. Bardzo fajna praca. Cicha, spokojna, umysłowa. Bardzo mi odpowiada.(...) Mam dużo wolnego czasu. Dużo czytam w wolnych chwilach. Chodzę do teatru. Często chodzę do teatru. Dostanę samodzielne mieszkanie. Kupię sobie telewizor kolorowy, pralkę, lodówkę. A na wiosnę to kupię sobie motor. Gazelę sobie kupię. Gazela to fajny motor." Inżynier, "Dziewczyny do wzięcia"

W przeciwieńswtie do Inżyniera, czasu ubyło drastycznie, na wszystko. Marne resztki zasobów "wolnych" pochłania życiowa logistyka. Piszę i rysuję w pociągu, na kolanie. Biletem miesięcznym dołączyłam do taboru dojeżdżających. Cyganeria na etacie. Süddeutsche Zeitung, czarne płaszcze, kawa w termicznych kubkach, szelest kartek. Atmosfera egzaminów wstępnych.

Od tygodnia, choć mam wrażenie że dłużej, jestem profesjonalną exhibicjonistką - grafikiem przestrzeni, dekoratorem muzeów. Tak jak chciałam. Wprawek i okresów próbnych nie przewidziano. Za to głęboką wodę w wielkim formacie, jak najbardziej. Hiperwentyluję się w torebkę i skupiam na najważniejszym. Czy wypada już włożyć czerwone rajtki do żółtej spódnicy? Czy poczekać jeszcze tydzień, by na mój widok architektom kawa nie poszła nosem?

Dostałam z przydziału biurko dla szczypiorów w firmie. To w przejściu i bez telefonu, co akurat niesie ulgę, bo skraca do minimum ekspozycję moich braków w teutońskiej deklinacji. Jest słonecznie, przestrzennie, estetycznie i cicho. Nie ma radia. Słychać jak konstruktorzy w krochmalonych kołnierzykach skupiają kreatywne mięśnie na mózgach.

Pierwszy tydzień spędzam na ratowaniu planu czasowego, delegacji niemal zagranicznej i archeologii archiwum poprzednika, którego ewidentnie inspirowały internety. Pierwszego dnia wyrabiam pierwsze nadgodziny i ból głowy z odwodnienia. Nad moim biurkiem bowiem, zamiast lampy, zakrzywia się czasoprzestrzeń. Ósmą i szesnastą dzieli zaledwie pięć minut. To dobry znak, prawda?

Tuż przed pierwszą zmianą na skrawku papieru napisałam:
"Wiewiór mówi, że będę świetna.
Kaczka mówi, że będę świetna.
Rodzina pisze, że będę świetna.
Chciałabym im wierzyć".

20 marca rano popatrzyłam w horyzont.
Krystaliczny widok na szczyty w słońcu.
Lubię to, co robię. Bardzo mi to odpowiada.
Wierzyć nie muszę.

Na wiosnę, zamiast motoru, kupię sobie mikser i zmywarkę.
Zmywarka to fajna sprawa - wzdycha Wiewiór nad stertą talerzy o 6:37 rano.



39 komentarzy on "Etatowa exhibicjonistka"
  1. Ja też mówię, że będziesz świetna. Ba, już jesteś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozkręcam się ;)

      Usuń
    2. ja to chciałam powiedzieć!
      a teraz to ja już nie wiem, co ;-)

      Usuń
    3. @martuha: ;) Co będziesz gadać, pójdź no lepiej w me ramiona!

      Usuń
  2. TRzymam kciuki! Bardzo fajne to co piszesz. Super będzie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem, wybór zmywarki znacznie się utrudni, bo nie musimy się już ograniczać do kategorii "najtańsze" ;)

      Usuń
  3. Anonimowy21:41

    czerwone rajtki do żółtej spódnicy - jak najbardziej tak! uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Turkusowe! I obuw należyty. I będziesz świetna, ja Ci to mówię (z moim 13-letnim i 2-miesięcznym stażem pracy, szczęśliwie już nie doliczam).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obuw czerwony. Niezmiennie.
      (Nie odliczasz!!! Gratulacje! :* )

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popełniłam literówkę, więc chciałam napisać raz jeszcze:

      jako etatowa bezrobotna ślę przyjazne fluidki ;)

      Usuń
    2. Grunt to mieć jakiś etat ;)
      Macham radośnie ku drugiej stronie!

      Usuń
  6. Jesteś świetna, Ekshibicjonistko w kolorze, cieszę się okropnie, że to Ty uregulujesz teutońskiemu światu stosunek do kultury i sztuki :*!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To będzie praca u podstaw, kaganek w wielkim ciemnym tunelu.
      Szykuję halogeny ;)

      Usuń
  7. Bo jesteś świetna :D

    OdpowiedzUsuń
  8. OCZYWISCIE ze bedzie dobrze! To ze lubisz to co robisz to juz stumilowy krok i kamien wegielny. I dobrze ze chociaz na kolanie czasu troche znajdziesz, zeby nam tu jakis poscik zaserwowac ;)
    A biurko bez telefonu tez bym chciala, toz to istne blogoslawienstwo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postulowałabym za wyłączaniem telefonu w godzinach pracy. W takich warunkach dałoby się wreszcie pracować!

      Usuń
  9. niech Ci nie zamienia się te pięć minut w osiem godzin, nigdy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech!
      Tendencja jest w drugą stronę: 9-10h w pięć minut.

      Usuń
  10. Jesteś Ś W I E T N A !!!!
    Pozdrawiam ciepło i kolorowo ... hihihi no bo ja by tu brzmiało - szaro ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię szarości w Twoim wydaniu. Ciepłe są bardzo.

      Usuń
  11. Rajtki o tak! Byle nie "same" :D

    Super jesteś :D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rajtki sauté - kawa poszłaby im nawet uszami!

      Usuń
  12. "Chciałabym im wierzyć" zamień na "mają rację":)
    A tak na marginesie - tego widoku na horyzoncie bardzo Ci zazdroszczę.

    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widok na horyzoncie niezmiennie niesie ulgę.
      Lubię go. Zwłaszcza w myśli, że się tam kiedyś znajdę.

      Usuń
  13. To nie poszłaś w tych rajtkach na rozmowę wstępną?
    Jesteś świetna! A klimacik w S-bahn i U-bahn jest rankiem naprawdę na granicy abstrakcji! Ludzie są tak skrępowani, jakby siedzieli w jednej przeogromnej saunie jedynie w gaciach z gazy. Zauważyłaś pewnie to....przenikliwa istoto!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że w rajtkach, ale czarnych jednak, bo sukienka fraktalowa była. Bez rajtek byłoby trudno - nie posiadam spodni.

      S-bahn to jest inny świat.

      Usuń
  14. kaczka ma zawsze racje! macham do ciebie gdzies z dolu, bo pewnie teraz przypinasz umlauty dziesieciometrowym literom u :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaczko, to będzie ściana lasu - dosłownie! 10 na 10 metrów. Jestem przy piątym drzewie od lewej.

      Usuń
  15. Ale do zmywarki naczynia same nie wskoczą i same z niej nie wyskoczą. Na dodatek zmywarkę też trzeba myć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiewiór zaoferował wykonywać wszystkie powyższe czynności, byleby tylko nie musiał zmywać co rano. Trzymam go za słowo.

      Usuń
  16. Błogosławię pociągi, dzięki nim bebobrazków nie zabraknie :))

    OdpowiedzUsuń
  17. Na wystawie Henryka Tomaszewskiego w Zachęcie tropiłam z fotoaparatem plakat "RÓB SWOJE I NIE OGLĄDAJ SIĘ!" żeby go zdjąć dla Ciebie, ale go nie było. W grubaśnym katalogu dzieł wszystkich również. Najwyraźniej zmalował go któryś z naśladowców mistrza.

    Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie proszony jest o przywleczenie na elektronicznej lince.

    OdpowiedzUsuń
  18. A jednak Henryk Tomaszewski. Wykopałam w necie fragment wspomnienia Jacka Hugo-Badera o Krystynie Starczewskiej

    "- Chyba nie - Ania podchodzi do regału i bierze do ręki małą reprodukcję plakatu Henryka Tomaszewskiego. - My często się przeprowadzałyśmy i mama zawsze bardzo się martwiła, żeby ta kartka nie zginęła.
    Zwykły żółty kartonik bez żadnych ornamentów z koślawym, czarnym napisem: "Rób swoje i nie oglądaj się"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Być może ten plakat wygląda w mojej głowie lepiej niż w rzeczywistości. Przesłanie mocne, bez względu na wizualizacje.

      Usuń

Auto Post Signature

Auto Post  Signature