Historia VI: Hobby

28.03.2012


Gdy człowiek robi to co lubi, gdy pasje stają się zawodem, fajrant jawi się jako szara naga jama. Jak przetrwać do kolejnego poranka? Bebe ma w końcu hobby, którym zabija luki czasowe oczekiwania na kolejny dzień pracy.

W kiosku nie było dziś banknotów, Bebe wyszła z kanapką i kieszenią pełną monet. Stoi na przystanku i ogląda każdą, jak sroka. Dwie ciemne ze starości. Rocznik 1971, pierwszy po denominacji. Długa smukła szyja, wyraźne kości policzkowe, bujne loki. Jedna błyszcząca, nówka. Rocznik 2012. Krótka szyja, drugi podbródek, bujna trwała i dwie zmarszczki na czole.

Każdy kolejny okupant wyspowego tronu, patrzy w przeciwną do poprzednika stronę. Elżbiecie przypadł prawy profil. Ciekawe czy to jej lepszy? Im moneta starsza, tym głowa królowej większa, szyja grubsza, a skóra coraz bardziej przypomina mazurskie pagórki. Nosimy w kieszeniach mobilny dokument procesu starzenia. W tym roku na czole dwie głębokie zmarszczki wyryto już wyraźniej. Pewnie kryzys tak ją urządził. Jedno pytanie trapi wciąż Bebe: Czy specjalna komisja zbiera się raz do roku, by zadecydować w burzliwych obradach, czy zmarszczka pod okiem królowej byłaby już politycznie poprawna, czy może lepiej taktownie poczekać do przyszłego sylwestra?

***

Jutro ostatnia historii z serii Opowieści Dziwnych Treści (macie jakieś specjalne życzenia?).
Wytypujemy też trzech szczęśliwców do bebeluszkowych Lovely Blog Award. Howk!
6 komentarzy on "Historia VI: Hobby"
  1. niespotykany konik!

    OdpowiedzUsuń
  2. No ładnie Bebe. Nie chwali się tak, że uwielbiasz pracować :P:P:P

    OdpowiedzUsuń
  3. Hania09:28

    hehehhehe, ale masz przemyslenia fajne! Buzi!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale skąd to masz? :)

    OdpowiedzUsuń

Auto Post Signature

Auto Post  Signature