Image Slider

Okruszki #3

19.04.2019
Tegoroczną Wielkanoc sponsorują Psychodelia na Malignie i Kaszel.
Co, jak widać, podkręca artystyczne delirium Grudki.

Tak było w czwartek.
Jutro zaś, czyli w sobotę, zamiast koszyczek do kościoła, poniesiemy własne plecaki na dworzec.

Stolico Republiki Federalnej szykuj konfetti, brokat, kebaby i pączki!
Przybywamy na Zjazd Fajnych Babek i nie omieszkamy rozpuścić warkoczy na wietrze.

Zostawiamy Wiewióra samego w domu. Nie będziemy go torturować o poranku barszczem czerwonym z jajkiem i kiełbasą*. Niech się człowiek wyśpi. Wszak właśnie dostarczył 1,1 tony bawarskiego lwa do Muzeum Sztuki Browarnej. I ustawił na trzymetrowym piedestale. Wstrzymując oddech i modląc się, by żaden gołąb nie usiadł lwu na głowę. Bo dźwig mógł podnieść dokładnie jedną tonę plus 10%. Aber warum? - zapytacie. - Wiewiór aż tak lubi nomen omen życie na krawędzi?  
Nie, większy dźwig po prostu nie zmieścił się przez drzwi muzeum.
Kurtyna!

*stalowy punkt programu śniadania wielkanocnego w moim rodzinnym domu. Mój tato wrzuca sobie do tego jeszcze twaróg....

Okruszki #2

12.04.2019
Lubię patrzeć kiedy śpi.
Jest coś dziwnie uspokajającego w śpiących dzieciach.



Wtedy podejrzewaliśmy, że Grudka w poprzednim życiu była kangurem.
Procedura wyglądała następująco:
Girl from Ipanema Franka Sinatry na pełen regulator.
Grudka w ramiona Wiewióra.
Więcej podskoków niż obrotów.
Powieki Grudki robią się ciężkie.
Wiewiórowi omdlewają ręce.
Frank śpiewa nadal na pełnej oktawie.
Grudka produkuje na polikach rumieńce w kolorze waty cukrowej.
Tanecznym krokiem kierujemy się w stronę zaciemnionej sypialni.
Na bezdechu kładziemy ją do łóżka.
Na palcach wycofujemy się w stronę drzwi.
Ściszamy muzykę. Siadamy na sofie.
Bebe: To co teraz robimy?
Wiewiór: Chodź pójdziemy popatrzeć jak śpi. 

Teraz.
Zostawiam na chwilę Grudkę samą w pokoju. Przy stoliku, z językiem na brodzie - niewątpliwie córka Wiewióra - wycina w pełnym skupieniu zające z papieru. Wracam po minucie, a Grudka na leży na dywanie. Śpi. Bez poduszki. Bez koca. Po prostu. Choćbym opróżniała piętnasty raz zmywarkę, przesuwała meble, za oknem stado wróbli na hormonalnym haju śpiewało La Boheme a słońce świeciłoby jej prosto w twarz - będzie spała.

Świeżo upieczeni rodzice - jest nadzieja!

Okruszki #1

06.04.2019


Grudka od dawna, czyli mniej więcej od ostatniego wtorku, marzy o ogrodzie.
Oderwałam zatem z piersi etykietkę z napisem "notoryczny morderca zieleni"* i kupiłam doniczki.
Ogród jest w wersji mini. Mieści się na parapecie.
Ale Grudce to nie przeszkadza, wszak twierdzi, że: "When I grow, I will do big things".
Nie wątpimy w to, córko!


-----

Niniejszym inauguruję sobie coś nowego.
W wersji mini. Ot taki ogródek na słowa i powidoki.
Przyjemne małostki. Z których jednak składać się może życie.
Mój prywatny kalejdoskop miłych chwil.
Drobiny codzienności, co mi się przykleiły pod powieką.
Gdzieś je wszak trzeba strzepać.


-----

*potrafię zabić nawet kaktusa

Auto Post Signature

Auto Post  Signature