Okno bez zasłonek

06.07.2018
Lubię, gdy ludzie nie mają zasłonek w oknach. Mogę wtedy podglądać ich w domach, gdy wieczorem idę przez wieś. Widzieć, jak urządzili swoje domy. Liczyć ile osób ma dokładnie tą samą brzydką lampę w dużym pokoju. Patrzeć czym się właśnie zajmują i co oglądają w telewizji. Daje mi to poczucie wspólnoty. Przeświadczenie, że jesteśmy do siebie podobni.

Od 2,5 tygodnia nie spaceruję po zmroku po Małej Wsi. Leżę w łóżku okupowana przez wojska zrzeszone streptokoków, wirusów influenzy i opryszczki. Myślałam, że po tak długiej przerwie bardziej będzie mi się chciało. Wierutne kłamstwo!  O c z e k i w a ł a m, że będzie mi się chciało. Działać.

A tu nic.

Głowa jak z betonu, mózg nadal na wewnętrznej pielgrzymce. Suchoty, katary, kaszle i inne atrakcje, tak niekompatybilne z pogodą za oknem.

Czekam. Aż mi przejdzie. Ale ile można?
Wiewiór pociesza, że powrót może mi zająć tyle, co ta cała choroba.
Normalnie tylko pójść i strzelić sobie kolejną dawkę antybiotyku.

Ale w malignie doszłam do jakże zaskakujących wniosków na temat mojego życia (no bo czyjego?!):

1. Tęsknię za pisaniem.

2. To, że teraz zawodowo rysuję, nie oznacza, że muszę ilustrować każdy post na bloga.

3. W zasadzie, nie muszę ilustrować żadnego posta na bloga.

4. Pisanie dla samego pisania i dokumentowania swojego życia i własnej przyjemności i krążące wokół własnego ego jak ćma wokół żarówki - jest całkiem przyjemnym sposobem na spędzanie wolnego czasu* i....

5. MOGĘ SOBIE NA TO POZWOLIĆ, nawet jeśli:

                  a. nikomu się to nie spodoba, nie przyda ani nie pomoże
                  b. nie zmieni to świata na lepsze
                  c. są bardziej pożyteczne rzeczy do roboty
                  d. to tylko dla mnie


Zrozumiałam w końcu, że dla mnie blog jest jak okno bez zasłonek.
Zaglądajcie jeśli chcecie.


*którego w prawdzie mało, ale jak już się zdarzy....
15 komentarzy on "Okno bez zasłonek"
  1. Mnie się podoba.
    I pisanie. I rysowanie. I Ty :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joanna z wielką wzajemnością to wszystko!
      I ja lubię Twoje słowa i światłoczułe powidoki.
      I całkoształt twój też bardzo bardzo.

      Usuń
  2. Mi się podoba! Też lubię podglądać cudze wnętrza. Szukam w nich...książek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :* To mieszkamy w dobrym kraju. Nie wiem jak tam u was na północy, ale zachód - ku mojej uciesze - na firanki skąpi.

      Usuń
  3. Cieszę się, że wracasz. Nie mam bloga, ale okna A jakże bez zasłonę i firanek

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tu zawsze chętnie zaglądam, Bebe kochana :)

    OdpowiedzUsuń
  5. To zapraszam do Szwecji. Skandynawskie wnętrza do obserwacji jak na dłoni, bo nikt tu nie ma w oknie ani firan, ani zasłon - wychodzą z założenia, że nie mają nic do ukrycia. Za to obowiązkowo na każdym parapecie lampka, świeczka, drewniany czerwony konik.

    OdpowiedzUsuń
  6. Oczywiscie, ze bede zagladac, super, ze wracasz!😘

    OdpowiedzUsuń
  7. Witaj z powrotem!!! Tęsknilam:)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Kasiu, uściski :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wróciłaś ! Jak się cieszę

    OdpowiedzUsuń
  10. Słuszne przemyślenia! Kto wie, czy wyłoniłyby się bez tej szarży wirusów. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oooo, jeden z moich ulubionych miejskich sportów- wgapianie się w okna.

    Zauważyłam , jak Autorowi coś sprawia frajdę, to jest zaraźliwe i dla Szanownej Publiczności. Więc bloguj, literowo, obrazkowo jakkolwiek!

    OdpowiedzUsuń

Auto Post Signature

Auto Post  Signature