Tajne komplety #5

06.11.2016

W ostatnim tygodniu kursu ilustracji pochylaliśmy się nad okładką. Niby łatwa sprawa skoro człowiek spędził już cztery tygodnie dziergając wnętrze, prawda? No właśnie. A wczoraj wieczorem pulpit mojego komputera wyglądał mniej więcej tak:

Wybor okładek dla Ada Lovelace and the number crunching machine

Oszaleć można! Choć przyznam Wam lubię to szaleństwo cyzelowania, przesuwanie pikseli, dobieranie czcionek, testowanie kolorów, dopasowywanie grafiki. Fascynuje mnie też fakt, że nie ma w tym biznesie jednej dobrej odpowiedzi, a jej lepszość może zależeć od tak błahych przyczyn jak kraj docelowy książki (w Finlandii podobno nie lubią kwadratowych formatów) albo preferencje kolorystyczne narodu (podobno na Wyspach nomen omen zielone okładki sprzedają się nader źle). Ale wracając do meritum, wyprodukowałam ostatecznie dwie obwoluty:

Okładka - Wielki Krok Ady Lovelace

oraz:

Okładka Ada Lovelace z Kurą

Z obydwu jestem równie zadowolona.
Myślę też sobie, czy nie pysznie byłoby zrobić taką serię "Cool girls of science"?

ALE! Zdecydowanym gwoździem programu jest w tym kursie środowy przegląd prac domowych z zeszłego tygodnia. Organizatorki w godzinnym filmie omawiają wybrane, najlepsze prace. Podpowiadają co, można zmienić, na co zwrócić uwagę. System, który niekoniecznie lubię, bo wybrańców jest tyko garstka, a cała reszta - płacz, zgrzytanie zębów, zdeptane ego i zwątpienie w pełnym rozkwicie. Nie jest łatwo dopasować krytykę pracy cudzej, do pracy własnej i wyciągnąć wnioski - a do tego konstruktywne. Zwłaszcza z wewnętrzną prymuską na wolnym wybiegu. W związku z tym, środy były dniami emocjonalnej karuzeli. Po pierwszych dwóch przejażdżkach, gdy osmagana samokrytyką otarłam się o wewnętrzną glebę, stwierdziłam, że nie ma co się zamęczać. Wszak grunt to się na Olimp wspinać a nie na nim siedzieć.

I tak, ta-da-m! W zeszłym tygodniu wymieniono me nazwisko w panteonie. Za Adziną rozkładówkę. Niezbadane są wyroki, aczkolwiek nawet i mojemu ego erekcja czasem służy.

C.d. już nie nastąpi. To już koniec kursu. Chlip!
Ale! Za tydzień będzie bonus.
Bądźcie uważni.

Poprzednie lekcje znajdą Państwo tutaj:
°° Lekcja pierwsza - główny bohater °°
°° Lekcja druga - emocje twarzy °°
°° Lekcja trzecia - pozy °°
°° Lekcja czwarta - rozkładówka °°
8 komentarzy on "Tajne komplety #5"
  1. Nie mogło być inaczej!! Gratulacje :) - a okładka no1 jest the best :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo to jednak ego głaszcze, jak się jest rodzynkiem w wielkim kolorowym cieście. Zwłaszcza rodzynkiem wydłubanym! <3

      Usuń
  2. Pieknie! :)

    (ale swoja droga, ciekawe co Finowie maja przeciwko poczciwym kwadratom...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :*
      (też mnie to zastanawia. Trochę to dziwnie wyglądało, gdy prowadzące kurs opowiadały o pewnej książce, której licencje sprzedano do wielu różnych krajów. Wszędzie okładka wygląda ta samo, tylko tytuł zmieniał języki. A tu nagle ta fińska odstająca zupełnie od reszty.

      Ale też te różnice między krajami. Że w Finlandii na przykład nie ma też art dyrektorów, którzy za końcowy wygląd książki odpowiadają. To jest wszystko robota ilustratora. Albo, że w USA i Anglii niemal każdy ma agenta, który dba o administrację i nowe projekty, a w Polsce to profesja raczej nieistniejąca).

      Usuń
  3. Aaale projektów. Cudeńka :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piksel w lewo, piksel w prawo ;) A projekty się mnożą!

      Usuń
  4. Kasiu, a co oznacza ten zerojedynkowy ciąg nad maszerującą Adą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to ukłon w stronę kodowania wszak komputery operują językiem binarnym - zerojedynkowym. A Ada uważana jest za matkę kodowania dla komputerów ;)

      Usuń

Auto Post Signature

Auto Post  Signature