Belfast - 99 ścian pokoju... a w mojej głowie wojna

01.11.2015
Wiewiór opowiadał mi o konflikcie irlandzkim wiele razy.
Coś o katolikach, coś o protestantach, i że to polityczne, a nie wyznaniowe.

Ten temat rysuje na ustach Wiewióra kreskę, która im dalej w temat, zacieśnia się emocjami [1].

[Uwaga! Nieodpłatne, acz celowe lokowanie autora!]

"Belfast, 99 ścian pokoju", Aleksandra Łojek, Wydawnictwo Czarne 2015


Aleksandra Łojek* ujęła w słowa, polskie słowa, to czego nie potrafiłam zrozumieć.
Przeczesała mi czerep. Od dwóch tygodni tkwię w stuporze. Rozumiem więcej.
Nie jestem pewna czy to dobrze.
Niemniej Dziękuję.

Lektura zdecydowanie obowiązkowa.
Dla Wiewiórów, ich rodzin, przyjaciół, sympatyków.
Dla bywalców stałych i mniej na Wyspach Zielonych.
Dla miłośników raportów o stanie świata.
Zwłaszcza tego TU i TERAZ. W Europie. Za płotem.

[1] W Teutonii podczas meldowania się w urzędzie, pytają o wyznanie. Wiewiór z automatu mówi, że "żadne" i nerwowo zaciska dłonie w pięści. To pytanie, w jego kraju, jest jak zaproszenie do bójki. Bójki, którą można przypłacić życiem. O wyznanie się nie pyta. Zresztą nie trzeba, bo to słychać już w akcencie.
2 komentarze on "Belfast - 99 ścian pokoju... a w mojej głowie wojna"
  1. Wpisuję na listę ksiąg do przywiezienia z Polski w styczniu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki, Bebe. Gdybym była autorką, lepszej recenzji nie mogłabym dostać.
    Maksimum treści w minimum tekstu.

    OdpowiedzUsuń

Auto Post Signature

Auto Post  Signature