Totalizator żłobkowy

09.03.2015

Nakolanny szkicownik poczuł wiosnę

(...)
Zagraliśmy w totka. Grudka 5 tygodni. Słownie: pięć. A my wypełniamy formularz castingowy na adeptkę żłobka we Wsi Małej na rok akademicki 2015/16 (i podobno to późno! dużo za). Trzy rzuty beretem od drzwi wyjściowych. Otwarty w szalonych godzinach: 7:30 - 16:00, czego staram się nie komentować, bo nie chcę o tym myśleć... że ludziom bez samochodu i protoplastów rodu pod pachą wychodzi się na przeciw. Z zasiekami. Zwłaszcza tym, którzy nie wykazali się sprytem życiowym i nieefektywnie pozyskali Potomka w styczniu! Wszak rok w żłobku zaczyna się we wrześniu. Poniżej pierwszego roku życia przyjmujemy rzadko*, proszę pani, a tym bardziej w środku semestru (z tonacją na "nigdy").  Niech pani poprosi dziadków o pomoc (?!?!?!).

Matka-Teutonka zwierza mi się w szatni, wycierając nos pieluchą, że próbowali rok temu, ale nie było dla nich miejsca w stajence. Inni, z szaleńczym wzrokiem i teutońskim poczuciem sprawiedliwości litery ustaw, burzą się w kąciku: Ale jak to? Przecież mamy prawo! PRAWO mamy do miejsca w żłobku! 
Obsługa odpowiada: Owszem, ale w promieniu jednej godziny drogi, a nie koniecznie tego za płotem.
Jednej godziny? Piechotą? Komunikacją miejską? Autem?
Miłośnicy prawa: Ale w innych wsiach nam mówią, że pierwszeństwo mają dzieci lokalne... a miejsc jest i tak za mało....
Cisza, wzrok w ścianę, gryziemy kolektywnie paznokcie.


Z wypełnionym formularzem szło się na rozmowę oko w oko z dyrekcją. Dyrekcja siedzi za biurkiem i z formularza spisuje dane Potomki. Nic więcej. Czy potrzebna była do tego moja obecność? Wsparcie psychiczne? Czy to był TEN moment, gdy wyciąga się spod kocyka dziecka grubą kopertę i niepostrzeżenie wsuwa między górę innych kopert piętrzących się na biurku dyrekcji? Zaprzepaściłam jedyną szansę?

Puenty brak.
Wasza - Bebe w stuporze

Edit:
Jednak puenta jest i krzyczy gdzieś w okolicach mojego żołądka:
To nie tak miało być!
21 komentarzy on "Totalizator żłobkowy"
  1. Ja o teutońskich żłobkach jak i przedszkolach mam marne zdanie, więc nawet bym się o tę wygraną nie starała, przynajmniej nie dla takiego malucha. Gdy ja zapisywałam starsze dziecko, jeszcze miejsc było sporo i mogłam zrobić casting na przedszkole, po obejrzeniu bez mała dziesięciu, szukałam już tylko takiego, co by czyste było, a po kolejnych 8 miesiącach zrejterowaliśmy z tego podobno najlepszego:P Ale podobno w Bawarii (bo chyba ram rezydujecie) lepiej niż w stolicy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Intrygujesz marnością zdania o żłobkach. Wyżal się - wezmę to na klatę :)

      Przedszkola bawarskie -gdy dokonam oględzin - chętnie doniosę o stanach higieny fizyczno-umysłowej tychże..... choć słyszałam już, że i na te jestem duuuużo za późno....

      Usuń
    2. Doświadczenia mam tylko zachodniostoliczne, więc dość prawdopodobne, że nie będą kompatybilne z bawarskimi. Dziecko nr 1 miało przez rok au-pair i we wdzięcznym wieku 2 lat i 10 miesięcy miało zacząć edukację przedszkolną, w tym celu uprzednio wcześniej zaopatrzyliśmy się w listę placówek i zaczęliśmy rajd. Nasze wyobrażenia i lista pytań okazały się być makulaturą już około drugiej wizyty i potem szukaliśmy tylko, żeby czysto było i panie miłe były. No i było czysto, panie serdeczne, ale po 7 miesiącach trzeba było dziecko wziąć, bo się reguły przedszkolne do niego nie naginały, a dziecko do tego się nudziło, no ale pani edukacja, to w domu, a nie w ciągu tych ośmiu godzin w przedszkolu. No i zmieniliśmy tryb na anglosaski. Dziecko nr 1 edukację placówkową rozpoczęło w 2008 i wtedy właśnie mogliśmy jeszcze w przedszkolach przebierać, teraz pewnie bierze się to, co dają.

      Usuń
  2. Anonimowy18:49

    Nie wiem jak W Bawarii,ale w Berlinie istniały Tagesmütter, opiekowały się do 5tki dzieci u siebie w domu. Znajoma posyłała dziecko w wieku przed-przedszkolnym i chwaliła sobie. Co do godzin opieki u takowych niestety nie wiem nic bliższego. Ja swoje posłałam prosto do teutonskiego przedszkola w wieku nieżłobkowym. Pozdrawiam z PL
    Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie, Bebe, nie ma u was Tagesmütter? U mnie na pólnocy tez sa, wszystkie dzieciaki, co nie znaja miejsca w przedszkolu / zlobku dostaja przydzial na Tagesmütter.

      Usuń
    2. Są, jasne że są. Tylko kieszeń torpedują i mają normowany czas pracy do max. 30h w tygodniu, co mojego 40h-tygodnia nie ratuje. Sacreble.

      Usuń
  3. Nie będę wredna i nie powiem, że trochę sie spodziewałam tego, co powie Twój żołądek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszak Jarecka to kobieta po przejściach - pięciu przynajmniej pięciu :)

      Usuń
  4. Znam, znam. Potomek ze stycznia, rekrutacja na wrzesień w kwietniu. Bramy otwarte 6.00-16.00. Z tym, że u nas od 6 miesięcy można. Ilość wolnych miejsc dla tychże? 12.
    Wspieram :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu też wolnych 12 - w teorii. W praktyce: "tle ile w przedszkolu się zwolni, tylu tam wypchniemy i tylu weźmiemy nowych".

      Usuń
  5. Bebe, doskonale rozumiem Twój żołądek...
    Mój też jest niestety nierzadko gadatliwy. Przesyłam pułk duchowego wsparcia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pułk na baczność! Dzięki!
      Obawiam się, że to zdanie żołądek wypowie jeszcze nie raz.

      Usuń
  6. Wspominam... zadna opcja nie byla fajna, gdysmy szukali ochronki dla Dyni, a wez pod uwage, ze szukalismy dopiero w okolicach siodmego lub osmego miesiaca. Przy Biskwicie to zupelnie inna sprawa. Sam Biskwit, paradoksalnie, optuje, zeby mu wreszcie dac spokoj i wypuscic w wielki swiat. Bez skarpet. Nie zazdroszcze, bo wiem, jak bardzo moje wyobrazenia roznily sie od stanu faktycznego. Desperacko szukajac pociechy, tu jest taniej. Dwiescie ojro miesiecznie to nie tysiac dwiescie w funtach :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj, kaczko, piszesz o Wusrtenbergii.
      Bawaria to już inna para cenowych kalo...erm...skarpet.
      Wdech, wydech.

      Usuń
    2. A dodam, że w stolicy od 1 rż placówki darmowe....

      Usuń
  7. U nas zapisuje się dzieci w dniu narodzin.
    Miejsce na liście przypada w okolicach trzechsetnego.
    Kolejka jak na szlaku pod Giewontem, a dojść się do celu jeszcze trudniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. .....a miałam tą romantyczną nadzieję, że nad Wisłą jest lepiej....
      Jak to człowiek maluje sobie ojczyznę na różowo :)

      Usuń
  8. uff. Ja nigdy nie wylądowałam na takiej planecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zafascynowała mnie Twoja historia.... a raczej tajemniczy jej brak :)

      Usuń
  9. Jaki znajomy temat... my nie wyliczyliśmy odpowiednio ;) i nasz najmłodszy syn nie był brany pod uwagę w rekrutacji do żłobka bo urodził się 13 dni za późno... 13 września... pozdrawiam i życzę powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany! Dniem urodzin nie dogodzisz?

      Usuń

Auto Post Signature

Auto Post  Signature