Perpetua vs. Grudka

05.03.2015
Niebawem wyszyję sobie makatkę następującej treści: Wszystkie ścieżki prowadzą do Perpetuy.
Ciesz się narodzie! Los rzucił kostką i raz jeszcze splątał nam ścieżki. Tym razem w związku z gimnastyką wyrównawczą dla imigrantek na Planetę Matka.

Perpetua Paschalina zmieniła tabliczkę. Zamiast "Kosmiczne Transformacje" złota zgłoska na drzwiach głosi: "Trans-life". Transze w transie? Zrzeszenie Transseksualistów Bawarskich? Oleje trans - podejście homeo? Za mnogość interpretacji odpowiedzialności nie przejmujemy.

Grudka wyczuła Perpetuę nomen omen nosem. Gdy tylko paczuli przekroczyło próg węchowej wyczuwalności, Grudka złożyła ust korale w podkówkę i włączyła program Weltschmerz - Permanent. U Perpetuy jak w piekarniku - Potomki spocone, Nowicjuszki w macierzyństwie tym bardziej. Perpetua w swoim żywiole: Proszę, zaciskamy pośladki, przeżuwamy waginami morele i chodzimy, chodzimy. Jak Pingwiny chodzimy! Grudka wyje. W przerwach między rozkazami, Perpetua głosi najnowsze doniesienia z dziedziny trans: Do szóstego miesiąca po porodzie absolutnie nie biegajcie! (jak to??!) Bo wypadnie wam wnętrze (i go już nie odnajdziemy?). Grudka wyje. A teraz połóżcie się wygodnie na podłodze, odprężcie. (Grudka wyje.) Wyobraźcie sobie błękit...błękit bawarskiego nieba (Grudka zgłaśnia)... wdychajcie jego leczniczą moc przez usta...wydychajcie przez porodowe rany. Grudka żąda natychmiastowego dostępu do bufetu, matka Grudki dławi się śmiechem. Koniec zajęć. Grudka zasypia snem człowieka urobionego. Na kolejne pięć godzin.

Tym samym zostałam zdyskredytowana jako matka dziecka łatwego w obsłudze. Społeczeństwo teutońskie, a zwłaszcza konklawe matek, przydzieliło mi nawet kartę litości, że mi się taki trudny model trafił, i że na pewno głodny. I jak to? Nie przesypia jeszcze nocy? O czapeczce, a raczej jej braku, nikt nic nie wspomniał.

Gdy nikt nie patrzy, emanuje tęczą.


[...]
Człowiek wyszedł na chwilę zrobić herbatę, wraca, a ona już wyrosła z pierwszych śpiochów.
34 komentarze on "Perpetua vs. Grudka"
  1. Ja ledwo kawę dopiłam, a J już nawet w toalecie mnie nie woła. W ogóle, rozumiesz... Jak to się mogło stać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niemożliwe!

      Zakrzywienie czaso-przestrzeni? Spisek międzygalaktyczny? NSA? Doprawdy, człowiek już się nie może w spokoju nawodnić, bo zaraz coś go omija z łoskotem pendolino!

      Usuń
    2. Pendolino?? Moja J faktycznie w pendolino! Ale co mam powiedzieć skoro Mrówa to już nawet migiem koło mnie przeleciał?!? Z wtorkowych pomiarów wiem, że jest jedyne 14cm ode mnie niższy ): a ostatnio założył moje adidasy i stwierdził, że "ciut małe", bałam się przyznać, że na mnie o numer za duże!!! A jeszcze nie dawno całowałam malutkie, różowe stópki w rozmiarze xxxxxs! Czas umierać!!!

      Usuń
    3. strach mrugnąć!
      I jak to o 14cm niższy? już?

      Usuń
  2. Anonimowy21:59

    W Polsce Pendolino wcale z łoskotem nie pędzi. Jechałam,sprawdziłam! (Ł)os latem nie brak,ale kota jak najbardziej. Raczej już teutońskie ICE wymiata... Pozdrawiam z dawno-temu-pruskiego miasta
    Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam przyjemności z polskimi Pendolino, ale z Brytyjskimi owszem. I jak się rozkołysze to owce się z łąką zlewają :)

      Usuń
  3. Niedowiarkom ręczę, że jednak można oprzeć się o tęczę... To nie emanacja, to eksplozja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Im bliżej tej tęczy tym większa! :D najmilej się opierać, gdy ciepłą kluchą zwisa na ramieniu.....ach...hormony mi grają wzruszonego marsza...

      Usuń
  4. Model najlepszy!
    I jak jej pięknie w tęczy!
    A któż to Grudce takie zjawisko udziergał?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedna z 11 ciotecznych-babć, sióstr Wiewióro-Taty :) Podobno od urodzin Grudki, cała Irlandia dzierga - głównie w różu, niestety.

      Usuń
  5. jak to?????? dziecko w domu ma byc w czapce???? litości... ludzie normalni w domu som w czapce?
    ach, to pisałam ja, jolajola, blogosppot zastygł w niewidzeniu mnie, taka jego mać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zewnątrz Jolu, li i jedynie. No chyba, że jest się wyznawcą szkół Waldorfa. Wtedy całodobowo, najlepiej wełniane - chronią przed promieniowaniem. Każdym.

      p.s. Głupi blogger

      Usuń
  6. Tak bym chciała coś sensownego napisać,ale banan z rozczulenia mi nie pozwala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pisz. Sens przegrywa z bananami :)

      Usuń
  7. Tak to jest, herbaty nie dopijesz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopijam, ale zimną lub wczorajszą lub przedwczorajszą :) Plus niewątpliwy: w każdym pokoju człowiek znajdzie coś do picia.

      Usuń
  8. Czapki Dynce nie pokazuj, bo to sie zle skonczy :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. I już Grudka w kolorze i stereo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stereo z najlepszymi głośnikami! I na co mi było iść na czyszczenie uszu?!

      Usuń
  10. Ja tez nie biegalam do szóstego miesiaca po porodzie. W zasadzie to podeszlam do sprawy jeszcze powazniej - nie biegam nawet w dziewietnastym roku po porodzie. Ostroznosci nigdy za wiele ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przeżuwamy waginami morele... :DDD
    Ja ostatnio wyszłam, zdaje się, po zakupy do sklepu. A tu młodzież w miedzyczasie też wyrosła, ze spodenek i bodziaków ;).
    Cudna czapa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Młodzieży trzeba byłoby zakazać tego procederu, zwłaszcza pod nieobecność rodziców.

      Usuń
  12. Wyobraź sobie, że wchodzisz powiesić pranie, wracasz, a ono już idzie do zerówki! :O
    Dobrze, że nas-matek czas się nie ima! ;)

    Czapka cza-do-wa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od dzisiaj nie piorę! Prasowania zaprzestałam już dekadę temu.

      Usuń
  13. To jest absolutnie cudne:)
    Uchachałam sie po uszy:)

    OdpowiedzUsuń
  14. gdyby Perpetua i wszystkie matki nosiły czapkę Grudki nic by nie musiały a tylko się by samoistnie unosiły w nirwanie nad ziemią, oczywiście z morelą w waginie.
    b.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Perpetua już się unosi...
      Tęczowe czapki dla narodów!

      Usuń
  15. Model trudny i głodny, ale szybko rośnie i lada moment sama będzie biegać po kanapki do lodówki, a później tylko chwila i zmęczonej matce poda herbatę i szarlotkę. Takie plusy.
    Ale malych stopek jednak czasem żal.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Model do ogarnięcia, tylko paczuli nie lubi :) Po mamusi.
      Mówisz, że upiecze mi szarlotkę? Czyli to szeptanie przepisów w jej uszko na coś się może przydać!

      Usuń

Auto Post Signature

Auto Post  Signature