Image Slider

Beberazek do nabycia

18.05.2014
Wiosna wyżem demograficznym natury. Łabędziom w wiejskim stawie obrodziło w potomstwo, a tymczasem półki polskich kiosków i Empików zaludniły się łosiami, bo łoś to też człowiek!



Wyglądajcie! Nowy Świerszczyk już w kioskach. A w nim beberazki na każdą kieszeń okraszone wyśmienitym (jak zawsze!) słowotwórstwem Magdy Kiełbowicz. Tym razem temat bardzo mi bliski: "Bagna są dobre, wiesz?" ....i arcyciekawe, a na dodatek plastycznie intrygujące. A że jestem człowiek z suwalskiego lasu, gdzie mokradeł, torfowisk, łosi i rosiczek nie brakuje - ten projekt był jak powrót do domu.Uwaga zapuszczam spoilery:

Mapa lasu...errrrm..torfowiska :)


Zbliżenie na drapieżnika



Zdradzę wam jeszcze sekret zza kulis, że numer ten rodził się w atmosferze iście morowej. Najpierw Magda kończyła tekst niemalże na szpitalnym łóżku. Potem  ilustracje kreśliłam w malignie gorączki. Co im być może na zdrowie wyszło, zważywszy lekkość w mnożeniu fauny bagiennej przed oczami i na papierze. Nawet słynne Malibu z mlekiem nie było potrzebne ;) No i czerwony autobus. Musiał być!

A Andrzej B. śpiewa: Autobus czerwony, przez ulice mego miasta mknie
mija nowe, jasne domy, i ogrodów chłodny cień.
Zapraszam zatem społeczności najdroższa!
Nabywajcie! Czytajcie! Oglądajcie!
Tymczasem redakcyjnym zwyczajem życzę Wam
Słoneczności!

Mięso w kolorze

04.05.2014

Z cyklu "A to miało być tylko tło"
(magiczny klik w obrazek powiększa dzieło do rozmiarów znaczka xxl).
 Siedzi sobie człowiek w niedzielne popołudnie i woskową kredką maże dla relaksu. Przychodzi drugi człowiek, nazwijmy go na potrzeby tej opowieści Wiewiórem. Zatem przychodzi Wiewiór, pochyla się nad bazgrołem i oświadcza:
- Ależ to piękne! Weź już nic nie rysuj na tym! Opraw! Proszę.

A miałam mieć ładny, mięsisty podkład pod wydrapywankę w tuszu kreślarskim*...

[Margines]
Niemal zawsze lubiłam kolor. Oprócz tego jednego razu, gdy średnio starsza siostra ubrała mnie całą w ten odcień czerwonego, który w latach 80-tych miały wszystkie dziecięce rajstopy. Niezapomniany dzień wizualnych tortur. Może dlatego, na przekór, do dziś preferuję zestawy kontrastowe, zieleń z pomarańczą na przykład jutro poniosę do pracy.

*Z moją adeptką rysunku wracam do przeszłości. Z szuflady doświadczeń wyjmuję i podaję dalej to, czego nauczyła mnie Moja Pani od Rysunku. Pozdrówmy kolektywnie! Gdyby nie Ona, zostałabym zapewne astronomem lub anglistą (człowiek miewał za młodu szerokie zainteresowania i o krok był od dziwnych ścieżek**). Ona też nosi w sobie kolor. A dzięki niej w pewnym mieście w Polsce powstało prywatne archiwum mojej twórczości. Macham dziękczynnie w Twoją stronę, moja droga B.Pani!

**A wy? Kim chcieliście zostać wtedy? Na przełomie maturalnym?
Mieliście w głowach wachlarz opcji czy jedną jasną dróżkę?
I którędy poszliście? Ciekawam!


Przetwory

01.05.2014
Z cyklu "Z kolana": W sam raz na wiosnę.

----
Wekuję sobie tutaj różne momenty życiowe. Na przyszłość, do spiżarni. Żeby je ciemną zimą czy w jesiennej szarudze (szaruga - fajne słowo) ściągać z półki i przy herbacie wyjadać łyżką. I to jest taki właśnie moment - na przetwory.

Jestem sobie tu i teraz. Szczęśliwym człowiekiem. Dogłębnie, podskórnie, przeponą - pierwszy raz od wielu lat. Na serio. Ta praca to puzzel błękitny. Ten, co załatał dziurę w osobistym niebie. Zaskakujące! Czasem się w tej nieśmiganej rzeczywistości nie odnajduję. Ale oddycham pełną piersią i twarz wystawiam do słońca. Wewnętrznego tego. Nie szukam już, nie wątpię. No może tylko w potrzebę bloga*. Tu i teraz jest takie dobre! 

* [Męczy mnie ta myśl.] Blog trzymał mnie przy życiu i jasności umysłu. Trampoliną był. Pigułką na samotność. Pełny etat w pikselach nie sprzyja jednak rekreacjom ekranowym. Aplikuję sobie obligatoryjny czas z dala od monitora. Na receptę. Ciało domaga się zajęć z blogowaniem niekompatybilnych. Biegania, pilatesu, spacerów, książek, kredek. Nie wiem jak to pogodzić. Jeszcze.

Bo mimo wszystko lubię te moje myślowe konfitury i kiszonki.
Zwłaszcza te dojrzałe, wyleżakowane. Rocznik 2010, 11, 12, 13...

----
Wsiowa sytuacja

[Polna droga]

Wybiegam z lasu. Trzy metry obok dwa jelenie też chyżo. 
Przebiegamy tak razem przez łąkę. Piętnaście sekund piękna.
One w las, a ja dalej dróżką do wsi. 

[Kurtyna]

----
Tymczasem w kuluarach (potomku nie bierz poniższego do siebie)....

Bebe: Chyba nie chcę jeszcze tego potomka, wiesz....Lubię moją nową pracę.

Wiewiór: Nie przejmuj się zupełnie. Potomki dostarczają zawsze z dziewięciomiesięcznym opóźnieniem. Straszne zaległości mają w magazynie. Zresztą droga z Chin czy Tajwanu do nas długa i niebezpieczna....

Auto Post Signature

Auto Post  Signature