"Mikro-Tragedia" - trylogia, część I

24.10.2014



29 komentarzy on ""Mikro-Tragedia" - trylogia, część I"
  1. Bebe - rajtomaniaczko droga! Może trzeba przerobić dawne wielobarwne rajty wszywając w nie odpowiedni pas w okolicy brzucha? Czy coś takiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie planeta brzucha jest problemem, a gumka! Gumka podduszajaca Potomka, ktory protestuje domonstracyjnym kickboxingiem w zebra.

      Usuń
    2. No to trzeba wyciąć gumkę i nosić je na szelkach!

      Usuń
  2. O jak mi smutno :(
    Mery dobrze kombinuje. Albo kup te jasne i narysuj wzorki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I Ty Jarecka przeciwko mnie?!

      Musiałabyś zobaczyć teutońskie beże.....smutek i pożoga.

      Usuń
  3. A tutaj taki wybór:
    http://allegro.pl/70-den-rajstopy-mikrofibra-ciazowe-z-panelem-2-i4710175679.html
    I nie, to nie jest reklama. Wysyłają za granicę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hehehe ciężkie jest życie ciężarnej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Same przeszkody Auroro, a dodaj do tego fakt, że czekolada nadal smakuje mi jak mydło (wiem, że Ty akurat zrozumiesz skalę zniszczenia) i armagedon gotowy!

      Usuń
  5. Nie czytając tekstu, myślałam, że rzecz będzie o króliczkach do dołu uszami.
    Bebe, Ty się ciesz,że nie jesteś słonicą i problem ten będzie CIę owiewał tylko kilka miesięcy, ból, że to miesiące zimowe. Zawsze możesz użyć golfów Wiewióra ze ściągaczami, wkładając odnóża w rękawy. Co prawda otwór golfu będzie Ci się majtał w strategicznym miejscu, no ale ile korzyści w czasie wizyt w toalecie!
    I dziękuj Losowi, że nie rzucił Cię czasowo w mroczne piwnice lat 70/80 ubiegłego (matko, jak to się słyszy!) wieku. Chodziłabyś bowiem w czymś na kształt namiotu. Sukienka na karczku to się nazywało? Sam nazwa, ze coś mam nosić na karku, składnia na podłożenie tegoż pod topór.
    No nic, jeszcze trochę, jak to się mówi do ciężarnych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oplulam ekran! a ekran nówka niepluty jeszcze! Medal ci się należy :)

      Chcialabym zobaczyc pandeMonie w karczku! :*

      Usuń
  6. z uporem maniaka nosiłam wszystkie swoje zwykłe kolorowe rajtki pod brzuchem, 16 lat temu nie było dostepnych ciążowych w małej mieścinie w Polsce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 16 lat temu z uporem maniaka nosiłam kolorowe rajtki kupowane za ciężkie pieniądze w dużym mieście To była furrora!

      Usuń
    2. no, tanie nie były, więc pewno tez i dlatego nosiłam maniakalnie ;D

      Usuń
  7. Ähm, was ist los? Verstehe nichts und google übersetzt deine Bildbeschriftung natürlich nicht.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Das Bild zeigt der Auswahl von Umstandsstrumpfhosen in Deutschland (nur im Schwarz und Beige vorhanden) und wie ich mit damit fühle. Die Geschichte geht weiter und wird auch bald weiter gezeichnet :)

      Grüßle!

      Usuń
    2. hahaha, wie geil. Beige-Land. Der Trick ist vielleicht, normale Strumpfhosen anzuziehen bis unterhalb des Bauches? Geht das nicht? (Hatte ich so gemacht ...). Freu mich auf die Fortsetzung. Grüßle!

      Usuń
    3. Hosen-Land! Umstandsmode ist echt umständlich!
      Mein Planet ist gerade super-empfindlich und akzeptiert keine Gummis oder Knöpfe in seine Nähe, auch unterhalb. Vielleicht später....hoffe ich.

      Usuń
  8. Mój patent na rajstopy ciążowe wyglądał tak : kupowałam zwykłe w rozmiarze największym, tak żeby miały duży klin i zakładałam klinem do przodu. Patent działał. Nie mam pojęcia ile teraz kosztują kolorowe rajstopy ciążowe, ale kiedyś, jak tylko pojawiał się dopisek " ciążowe" z ceną działo się coś bardzo dziwnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oplułam ekran! :*
      Zielonym do góry!
      Klinem do przodu!
      Lowam cię Zimt!

      Usuń
  9. Czy pocieszę Cię, jeśli napiszę, że u mnie niewiele więcej do wyboru było, szare jeszcze? Internet często jednak ratował mi życie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brak podaży tłumaczyć można brakiem popytu....wszak Teutonki noszą się głównie w spodniach.

      Internet bohaterem ciężarnych!

      Usuń
  10. Ha, nic się nie zmienia - trzy lata temu wybór był podobny, czyli nie było go w ogóle ;). Pozdrawiam (i zapraszam "do siebie")

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No luka na rynku, jak nic!
      Zaproszenie przyjęłam, dziękuję :*

      Usuń
  11. Wierzę, że sobie poradzisz :D Z tym czarno-beżowym problemem... Kto jak nie Ty? :)
    PS Wciąż nie napisałam. Upiekłam za to trzy blachy ciastek orkiszowych... Pierwsze beznadziejne, drugie ciut lepsze, trzecie ok, ale to wciąż nie to! Gdybym była w ciąży rzewnie bym płakała już nad pierwszą blachą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olga, w ciąży płacze się już na etapie siania orkiszu! :)

      Podziwiam samozaparcie! Trzy blachy? Fiu fiu!

      Usuń
    2. Olga, no wiesz! I teraz też chcę orkiszowych!
      Tu płyną mi ciurkiem łzy, bo Wiewiór pożarł wszystkie dostępne w domu ciastka. A Tortowa Wróżka zza rogu ma zamknięte. Buuuuuu!

      Usuń
  12. Kilkanaście lat temu o rajtkach nawet nie myślałam i sukcesywnie naciągałam Mżonkowe dresy pod same pachy. A że chłop ma prawie dwa metry i to chyba w samych nogach, to wciągałam gumki w kostkach, coby się nie zabić. Z braku krążenia w stopach, zupełnie nowego wymiaru nabrało dla mnie określenie - lód w kostkach.
    :) Trzymajcie się ciepło Bebeluszku.

    OdpowiedzUsuń
  13. Hahaha! Masakra... Ale kurcze, teraz do mnie dotarło, że ja w ciąży nie chodziłam w ogóle w rajtkach, albo legginsy, albo spodnie, albo gołe girki :)

    OdpowiedzUsuń

Auto Post Signature

Auto Post  Signature