Mięso w kolorze

04.05.2014

Z cyklu "A to miało być tylko tło"
(magiczny klik w obrazek powiększa dzieło do rozmiarów znaczka xxl).
 Siedzi sobie człowiek w niedzielne popołudnie i woskową kredką maże dla relaksu. Przychodzi drugi człowiek, nazwijmy go na potrzeby tej opowieści Wiewiórem. Zatem przychodzi Wiewiór, pochyla się nad bazgrołem i oświadcza:
- Ależ to piękne! Weź już nic nie rysuj na tym! Opraw! Proszę.

A miałam mieć ładny, mięsisty podkład pod wydrapywankę w tuszu kreślarskim*...

[Margines]
Niemal zawsze lubiłam kolor. Oprócz tego jednego razu, gdy średnio starsza siostra ubrała mnie całą w ten odcień czerwonego, który w latach 80-tych miały wszystkie dziecięce rajstopy. Niezapomniany dzień wizualnych tortur. Może dlatego, na przekór, do dziś preferuję zestawy kontrastowe, zieleń z pomarańczą na przykład jutro poniosę do pracy.

*Z moją adeptką rysunku wracam do przeszłości. Z szuflady doświadczeń wyjmuję i podaję dalej to, czego nauczyła mnie Moja Pani od Rysunku. Pozdrówmy kolektywnie! Gdyby nie Ona, zostałabym zapewne astronomem lub anglistą (człowiek miewał za młodu szerokie zainteresowania i o krok był od dziwnych ścieżek**). Ona też nosi w sobie kolor. A dzięki niej w pewnym mieście w Polsce powstało prywatne archiwum mojej twórczości. Macham dziękczynnie w Twoją stronę, moja droga B.Pani!

**A wy? Kim chcieliście zostać wtedy? Na przełomie maturalnym?
Mieliście w głowach wachlarz opcji czy jedną jasną dróżkę?
I którędy poszliście? Ciekawam!


8 komentarzy on "Mięso w kolorze"
  1. I jak nie wierzyć w zeitgeist? Od kilku dni postanawiam wreszcie zasiąść i nasmarować pastelami kilka podkładów pod wydrapywanki ;)

    A u progu dojrzałości chciałam wyjść za Jareckiego i mieć dzieci :P
    A mój Pan z Rysunku (czysty krasnoludzki typ): zmiłuj się, idź na Akademię! A wychowawczyni: na cokolwiek, byle na studia! A rodzice: rób co chcesz :)
    I krakowskim targiem wszystko pogodziłam ;)

    A tekst Wiewióra przedni: ładne, już nic NIE RYSUJ! Buhaha!!!! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzyc! Lacze sie z Toba Jarecka telepatycznie-plastycznie.
      Zwlaszcza, ze Ty masz zapewne dostep do najlepszosci najlepszych - woskowych marki Bambino. O ile je jeszcze produkuja.

      Jarecka takze dowodem, ze mozna jesc ciastko i to ciastko miec. Badz ma zyciowa muza!

      Usuń
  2. aż tło, aż tło!Bebe Wiewiór istota wrażliwa i racje ma. Piękny, nieoczywisty, barwny pejzaż horyzontalny stworzyłaś, ha!I jestem pewna, że on istnieje, więc... może nie oprawiaj go jednak, tylko wędruj po Swiecie i szukaj!Kurczę piękny, popatrzyłam jeszcze raz, ale ciepło mi!Wiesz co Wiewiór?ale masz babeczkę przy sobie!
    Bebe, jestem banalna, zawsze chciałam ''tfoszyć'', no i jestem w tym punkcie, w którym siebie widziałam z tamtej perspektywy...tylko, że na początku wydawało mi się, że wyciągnięte swetry i dwa wina już nobilitują, a potem się dopiero okazało, że jakieś teczki trzeba złożyć, jedną, drugą edukację przeżyć i...jeszcze przez kolejne lata starać się zinterpretować profesorskie słowa ''pamiętaj, nie zawsze musi być ładnie''. Bebe, to temat na wino!Zawiń się do Berlina kobieto, zapraszam, oczywiście!
    Ukochy i ukłony

    OdpowiedzUsuń
  3. poza astrologiem, botanikiem, pisarzem, poetą, malarzem, fotografikiem, weterynarzem chciałam być przede wszystkim facetem, bo uważałam ( o jakże mądrze!), że oni mają w życiu jakoś lepiej/łatwiej. tymczasem jestem nadal kobietą... udało mi się za to trzykrotnie stworzyć nowe życia z małą pomocą samca ;) by napawać się tymi dziełami dożywotnio- nie darmo mówi się, że sztuka rozwija - głównie umiejętność przeżycia kolejnego dnia z wyrwaniem czasu dla siebie ;D

    ale Ty się nie sugeruj Bebe i nie zniechęcaj! nie jest żle, jest inaczej :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Mazanie jak marzenie! Bardzo mi się dzieło podoba. Jest w nim przestrzeń i prostota i intensywność wprost hipnotyczna. Każdy ma takie przypadki na jakie zasłużył.

    Decyzję co do przyszłego zawodu podjęłam jako pięciolatka, więc nic ciekawego ani śmiesznego Wam nie opowiem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Maż i marz, zdolna Niewiasto!

    W klasie maturalnej brałam pod uwagę 7 wydziałów tylko na uniwerku, a potem odkryłam jeszcze SGGW;) Siłą rzeczy wszystkiego tego nie robię.

    Ale... pamiętam, że w wieku smarkatym chciałam uczyć, tłumaczyć książki, leczyć zwierzęta i zajmować się kamieniami. W ten czy inny sposób, niekoniecznie odpłatnie, właśnie tym się zajmuję:)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie mieć w sobie kolor! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ależ kolor:))) Powiększyłabym i powiesiła na ścianie żeby się uśmiechac.
    Ja chciałam czytać, czytać i słuchać muzyki. Niestety nie znalazłam odpowiednich studiów w tym kierunku i wybrałam filozofię, bo tylko 3 dni wykładów a 2 dni poświęcone na szperanie w bibliotece. (trochę czytania było:))))

    OdpowiedzUsuń

Auto Post Signature

Auto Post  Signature