Image Slider

Czas komet

31.12.2014

 ...czyli jedna z ostatnich garstek bazgro艂贸w z kolana....p贸ki jeszcze Bawaria pod warstw膮 lukru a nastr贸j na kakao odpowiedni....

Czas oko艂o-艣wi膮teczny by艂by idealny na deszcz meteoryt贸w.

Tymczasem za oknem zawieja, zadymka z kurzaw膮.

A偶 chcia艂oby si臋 otuli膰 kocem dzierganym w ogoniaste gwiazdy.....

Tymczasem do Siego! Niech Wam si臋 darzy. Ro艣nijcie, a odwagi po temu niech nikomu nie zabraknie. I dajcie sobie czas. Du偶o czasu. Zw艂aszcza na fanaberie. Obtulam z Czarnego Lasu.

Poza standardem

26.12.2014
Z serii "Bazgro艂 z kolana" :)

Ze wst臋pnych analiz wynika, 偶e ze 艢wi膮t pami臋tamy tylko elementy nadzwyczajne, nie pasuj膮ce do uk艂adanki, wystaj膮ce dziwnym formatem z szuflady przyzwyczaje艅.

Zesz艂oroczna Wigilia to pierwsza w Bawarii. Pierwsi ever go艣cie, dla kt贸rych odbyli艣my 90-minutow膮 w臋dr贸wk臋 przez pola w poszukiwaniu baristy. Oraz nowa potrawa w repertuarze dwunastu - irlandzki akcent na polsk膮 cz臋艣膰 wsp贸lnych 艣wi膮t. Rissoles. Diabetyk贸w, dietetyk贸w i osoby z wysokim cholesterolem prosimy o odej艣cie od komputer贸w. Wiewi贸r twierdzi, 偶e postna, wszak mi臋sa brak: sma偶one na frytki kartofle, zmielone do pure widelcem, wymieszane z ton膮 zi贸艂, uformowane w talarki, obtoczone w cie艣cie nale艣nikowym i sma偶one raz jeszcze na g艂臋bokim t艂uszczu. Zjadliwe - przysi臋gam!


Dwa lata temu, jeszcze w wigwamie pod Spokojnym Karolkiem, na kolacj臋 serwowa艂am stres sponsorowany pi臋膰setn膮 wersj膮 doktoratu, kt贸rej za偶yczy艂a sobie na Sylwestra moja promotorka.

Trzy lata temu - pierwsze 艣wi臋ta zupe艂nie we dwoje.  W Wigili臋 kupili艣my za trzy ojro przecenione trzydzie艣ci centymetr贸w choinki, kt贸re do dzi艣 wie艅cz膮 nam Kilimand偶aro z prezent贸w i rozsiewaj膮 plastikowe kulki "Morgentau" (porannej rosy) na pod艂odze.

Sze艣膰 lat temu natomiast wypr贸bowa艂am, jak to jest nie przygotowywa膰, nie obchodzi膰.
Eksperyment nader udany, cho膰 bolesny. Wniosek: Bez 艣wi膮t nie potrafi臋.

A tegoroczne za co zapami臋tamy? Ze wsp贸lnego pieczenia waniliowych ksi臋偶yc贸w, kt贸re ostatecznie okaza艂y si臋 zast臋pem nied藕wiedzi? Heroiczn膮 wypraw膮 do Wsi Obok po karpia oraz eufori臋 (my) i konsternacj臋 (sprzedawca) na widok owego? Wzruszaj膮cy op艂atek od Starszak贸w z Niegowa, kt贸rym dzielili艣my si臋 r偶膮c z Wiewi贸rowego "Faszistkiego najlepsiego" (no dobra, tylko ja d艂awi艂am si臋 perfidnie)? Kostk臋 Rubika 3x7? Za wiosn臋 za dnia i Narni臋 noc膮? Czy kosmonaut臋 na orbicie mojego brzucha, ogl膮daj膮cego z nami w wyczynie marato艅skim filmy produkcji Marvel? Wszak pierwsze to 艣wi臋ta w dw贸jk臋 i p贸艂.

Czas wyma偶e gumk膮 co trzeba.

p.s. I niech Wam nie zabraknie wspomnie艅 w formatach niestandardowych.
Czujcie si臋 obtuleni!

p.s.s. A komu w te 艢wi臋ta smutno, 藕le, nieswojo, pusto....kto w膮tpi w ludzko艣膰 i dobro, ten niech sobie popatrzy i zatankuje do pe艂na. Bezinteresownie dziej膮 si臋 na 艣wiecie takie oto cudowno艣ci: http://jestrobotka.blogspot.de/2014/12/rozdanie-2014-voli.html

Najd艂u偶sza dobranocka

21.12.2014
Ca艂a tajemnica: d艂uuugiej nocy trzeba, by wymalowa膰 niebo.

p.s. Nie nad膮偶am za grudniem. Wy te偶?
p.s.s. Notka dla Kad艂ubk贸w: Tydzie艅 33 w nadziei - ostatni bieg z Planet膮.
p.s.s.s. Tegoroczna Wigilia bez karpia. Buuuuu! Mea culpa: Zapomnia艂am zam贸wi膰 u znajomego tubylca (patrz: p.s.). Alternatywy z mro偶onej ryby? Kto艣? Co艣? Przepisy?

Beberazek dla ka偶dego!

16.12.2014
Historyczna, bo pierwsza animowana ok艂adka "艢wierszczyka".

Tworzy艂y艣my ten numer w 艣rodku lata, upalnego w Polsce a deszczowego w Teutonii. Magda Kie艂bowicz pisa艂a o 艢wi臋tach jedz膮c waniliowe lody na ba艂tyckiej pla偶y. A ja dzierga艂am 艣nieg i jemio艂臋 przy "The Greatest Christmas songs", doprowadzaj膮c Wiewi贸ra do sza艂u s艂odkim zawodzeniem do niew膮tpliwych hit贸w Wham.

Ruszajcie spo艂eczno艣ci na kioski, Empiki i poczty.
Beberazek w przyst臋pnej cenie dla ka偶dego.
Zw艂aszcza Kaczka niech wpatruje si臋 uwa偶nie w choinki.
Za偶yczy艂a by艂a sobie portretu wisielczego na choince. Pani m贸wi, Pani ma!

Ten numer polecamy szczeg贸lnie: znudzonym 艣wi膮tecznymi porz膮dkami, mi艂o艣nikom kot贸w, poszukiwaczom szcz臋艣cia, wielbicielom rybek akwariowych, fanom Doktora Who (muszka!) i tropicielom autobiograficznych trend贸w w ilustracji. Spoiler!

Dla lepszej ekspozycji szczeg贸艂u: klik w obrazek!

Ho! Ho! Ho!
Szalenie nam si臋 ten 艣nieg podoba.

Bebebiurwa - koniec pewnej ery

11.12.2014

Dawno tu nie by艂o beberazk贸w z kolana. Zatem prosz臋!
Jeden z ostatnich bazgro艂贸w kobiety parcuj膮cej. B臋d臋 za tym t臋skni膰.


 Od tygodnia byli艣my ju偶 sami. On i ja. Ja i on.
Idealista z sercem do muzealnych wystaw, obsypany srebrem architekt-artysta, szef.
Oraz Pani Kredka w procesie przeistoczenia, Ziemia Okupowana z Planet膮 Brzucha, graficzny dwupak z miesi膮ca na miesi膮c coraz bardziej przypominaj膮cy kopu艂臋 Bazyliki 艢w.Piotra.

Zamykali艣my drzwi za kolejnymi kolegami, zjedli艣my wszystkie po偶egnalne ciasta (g艂贸wnie ja), wypili艣my wszystkie po偶egnalne herbaty (ja) i szampany (on), wypowiedzieli艣my wszystkie po偶egnalne s艂owa.

Nasta艂a cisza. W kt贸rej dziergali艣my kolejny i jedyny projekt.
On w ceg艂ach, my w literobrazkach.

Wczoraj punkt trzynasta spakowa艂am swoje kredki, wy艂膮czy艂am monitor, wrzuci艂am na z膮b niszczarce ton臋 papieru i rzuci艂am w echo pustego biura: No to id臋.

Szef z ramiennym lumbago popatrzy艂 krzywo, mo偶e nawet smutno. Nie zap艂aka艂. Za偶膮da艂 za to portretu Potomka oraz szczeg贸艂owego raportu z przebiegu l膮dowania - O takie rzeczy mo偶e prosi膰 tylko ojciec czw贸rki dzieci. Kaza艂 wzi膮膰 ze sob膮 klucz, wpa艣膰 z Potomkiem na audiencj臋 i zapewni艂, 偶e jab艂eczny komputer b臋dzie na mnie czeka艂.

Mi艂o.
Rozp艂yn臋艂am si臋 w konturach dopiero na ulicy.

Tymczasem czas do 艣wi膮t sponsoruj膮 skrupulatnie kolekcjonowane nadgodziny i urlopy, kredkowe wyzwania du偶ego kalibru (nie mog臋 jeszcze Wam opowiedzie膰) oraz mniejszego (te偶 Wam nie powiem, ale wiedzcie, 偶e macza w tym sw贸j kuper Kaczka).

Oraz Rob贸tka. Czy widzieli艣cie ju偶 jaki tajfun si臋 nad Niegowem rozp臋ta艂?! W ramach ratowania magazyn贸w od powodzi, Dyrekcja wyda艂a specjalny dekret: Pierwsze kartki i podarki rozdane b臋d膮 ju偶 w najbli偶sz膮 niedziel臋. A wy my艣leli艣cie, 偶e nie macie supermocy?!  Buhahaha! 

"Mikro-Tragedia" - trylogia, cz臋艣膰 II

03.12.2014


c.d.n.
Odcinek I do obejrzenia tutaj: Klik!

p.s. A poza tym wiecie....Rob贸tka :) 

艢wi臋ty Graal, czyli szko艂a rodzenia po teuto艅sku

19.11.2014
Znale藕li艣my po艂o偶n膮.

Gdyby by艂 to blog niemieckoj臋zyczny dla rodzic贸w z Bawarii, mog艂abym ten post na tym sko艅czy膰. Ale, 偶e nie jest, gwoli wyja艣nienia poci膮gn臋 w膮tek dalej.

- Musicie znale藕膰 po艂o偶n膮 - zaklinali Teuto艅czycy na wie艣膰 o Potomku. - Po艂o偶na jest bardzo wa偶na. B臋dzie stra偶nikiem mi臋dzy wami a medycyn膮. To cz艂owiek zaufania. Wie偶a s艂oniowa, miecz obosieczny i arka przymierza. To ona odpowie na wszystkie wasze pytania w czasie ci膮偶y oraz po.
(...)
- Czy masz jakie艣 pytania? - zerkaj膮c na zegarek zapyta艂a po艂o偶na na koniec zapoznawczego spotkania jeden do jednego.
- Nie, jak na razie 偶adnych - odpowiedzia艂am z nadziej膮, 偶e podczas obowi膮zkowej szko艂y rodzenia cho膰 raz zapyta jak, si臋 czuj臋 i nie urz膮dzi kolejnego godzinnego wyk艂adu na temat szkodliwo艣ci szczepionek. Krzes艂o by艂o drewniane, obite t臋czow膮 plecionk膮 z Nepalu. Na stole woda w karafce z utopionym kryszta艂ami. Na pod艂odze eko-we艂na, wielowarstwowo. Na 艣cianach liczne wizerunki Buddy u艣miechaj膮ce si臋 pob艂a偶liwe tu偶 obok Jezusa w cierpieniu. Pachnia艂o paczuli. Na wizyt贸wce w zielone mazaje obietnica (w wolnym t艂umaczeniu z teuto艅skiego New Age):

Perpetua Paschalina
Po艂o偶na
Kosmiczne transformacje 
Nowe przestrzenie leczenia ludzi, zwierz膮t, 
mieszka艅, 艣rodowiska, przemys艂u i rolnictwa 

(...)
Szko艂a rodzenia jest obowi膮zkowa. Bez tajnych komplet贸w Perpetua Paschalina kategorycznie odmawia wykonania obowi膮zk贸w poporodowych. Musimy si臋 pozna膰. Intymnie. Amen. Zatem w poniedzia艂kowy wiecz贸r wspi臋艂am si臋 na trzecie pi臋tro bez windy. Usiad艂am na we艂nianym kocu w艣r贸d innych ci臋偶arnych na we艂nianych kocach. Mi臋dzy nami miseczki z eko-偶elkami i eko-preclami z m膮ki 偶ytniej z pe艂nego przemia艂u (i nie, one nie smakuj膮 jak "te z pszenicy a nawet lepiej".). I znowu woda w karafkach z omsza艂ymi kryszta艂ami.

Przyczynek do konsternacji:
Przy rundzie zapoznawczej okaza艂o si臋, 偶e jestem jedn膮 z dw贸ch nowicjuszek na drodze ku kosmicznej transformacji. Pozosta艂e obecne kibluj膮 na tym kursie ju偶 drugi lub trzeci raz z rz臋du. Dobrowolnie. Oczekuj臋, 偶e niebawem zademonstruj膮 jak lewitowa膰 centymetr nad ziemi膮.

Konsternacja stopnia I:
 Zacz臋艂o si臋 od niewinnego pytania:
Czy zauwa偶y艂y艣cie w swoim ciele jakie艣 zmiany od kiedy jeste艣cie w ci膮偶y?
....dotkn臋艂am planety mojego brzucha....
B艂膮d! Trzeba si臋 by艂o publicznie zwierzy膰, jak inne Planety, z wiecznych konstypacji, nadmiernej potliwo艣ci, spontanicznego nietrzymania moczu, 艣wi膮du sk贸ry lub chocia偶 bezsenno艣ci.
W tym towarzystwie jestem spalona.

Konsternacja II stopnia:
Homeopatia jest lekiem na ca艂e z艂o.
Z艂em jest bia艂a m膮ka i cukier.
Pizz臋 spo偶ywa膰 nie cz臋艣ciej ni偶 raz w tygodniu.
Na zgag臋 oblizywa膰 czubek no偶a smarowany musztard膮.
Ciekawostka kulturowa: Teutonkom w ci膮偶y wypadaj膮 w艂osy. Masowo.
Nad Wis艂膮 wr臋cz odwrotnie.

Konsternacja III stopnia - 膰wiczenia praktyczne:
Wyobra藕cie to sobie:


Siedem doros艂ych kobiet z zaawansowanych stanach b艂ogos艂awie艅stwa chodz膮cych w k贸艂ko na palcach z r臋kami podniesionymi do g贸ry (cytuj臋: "偶eby by艂o trudniej") i wydychaj膮cych g艂o艣no na liter臋 "a". Przez minut臋. Dziesi臋膰 razy.

Konsternacja IV stopnia, czyli apogeum:
Perpetua Paschalina zarz膮dzi艂a:

Po艂贸偶cie si臋 wygodnie. Bebe czy aby jeste艣 pewna, 偶e w tej pozycji jest ci wygodnie?! W domy艣le: Na plecach ze zgi臋tymi kolanami nikomu nie mo偶e by膰 wygodnie. Zamknijcie oczy. [Tu zaczyna p艂yn膮膰 muzyka gong贸w wszech艣wiata]. Oddychaj przepon膮. Z kolejnym wdechem wyobra藕 sobie, 偶e wdychasz b艂臋kit bawarskiego nieba. Czy ona ma na my艣li szar膮 mas臋 wisz膮c膮 nad Bawari膮 od miesi臋cy? Wdychasz ten b艂臋kit powoli przez nos, p艂uca, przepon臋, g艂ow臋 twojego dziecka, jego brzuszek, twoje nogi, a wypuszczasz wagin膮. Powoli.
[Tu kt贸ra艣 z uczestniczek osi膮gn臋艂a stan nirwany i zacz臋艂a chrapa膰.]

B膮d藕cie ze mnie dumni! Uda艂o mi si臋 nie parskn膮膰 艣miechem.
Czym, mam nadziej臋, zbli偶y艂am si臋 do transsubstancjacji.
Do kosmosu jeszcze tylko(?!!^%#@*) siedem razy po dwie godziny.
W tym dwa posiedzenia w obecno艣ci partner贸w.....ciekawe kt贸r臋dy oni b臋d膮 wydycha膰 b艂臋kit.

p.s. Nadal nie wiem, o co zapyta膰 po艂o偶n膮.

Jest Rob贸tka do zrobienia...

17.11.2014
Prosz臋 szanownej gawiedzi, jest Rob贸tka....

Sztandar Rob贸tkowy jak najbardziej do kalkowania, kopiowania,
na wirtualne 艣ciany do przyklejania. Przy zapotrzebowaniu na inne formaty - krzyczcie!

Werble i fanfary! Potomek wywija na orbicie kozio艂ki.
Przecinamy wst臋g臋. Ciach! Ju偶 po raz pi膮ty [1]!

Niniejszym Rob贸tka 2014 startuje i liczy na Wasz przyczynek w rozp臋taniu kartkowej zamieci w Domu Opieki Spo艂ecznej dla Dzieci w Niegowie. Bo oni tam na Wasze s艂owa czekaj膮. Jak nikt inny na 艣wiecie. Przyklejeni do szyb, w progach drzwi, przebieraj膮c n贸偶kami.
Czekaj膮. Serio.

Nie zawied藕cie.
[Kaczka ze stresu wyskuba艂a ju偶 niemal wszystkie pi贸ra z kupra. Bebe z b艂ogos艂awion膮 Planet膮 denerwowa膰 si臋 nie mo偶e, wi臋c wierzy w Was po prostu ca艂ym swym galaktycznym jestestwem.]

Na okr膮g艂膮 rocznic臋, wynaj臋艂y艣my Rob贸tce kawa艂ek internetu.
Zapraszamy w kapciach i z herbat膮 w r臋ku, sta艂ych bywalc贸w i nowych uczestnik贸w, o tu:
Jestrobotka.blogspot.com
Przybywajcie licznie! Rodzinami, biurami, podw贸rkami, szko艂ami, ko艂ami gospody艅 wiejskich, klubami golfiarzy, peletonami, fabrykami i zrzeszeniami. Zapraszajcie, namawiajcie, przypominacie. Miejsca starczy dla wszystkich.

[1] Bardzo ta pi膮tka Komitet Dezorganizacyjny wzrusza. Bo oznacza, 偶e jest w narodzie moc! Moc jest w Was! Pami臋tajcie! Zw艂aszcza w szare dni.

Og艂oszenie specjalne

15.11.2014
... gdy偶 trzeba wam wiedzie膰, 偶e w tym roku, z okazji pi臋ciolecia Komitet Dezorganizacyjny wynaj膮艂  dla Rob贸tki pust膮 hal臋 wystawow膮 na samym ko艅cu internetu. I ostatnio w艂a艣nie tam si臋 g艂贸wnie krz膮ta w ramach roboczoblogogodzin.

Bebe maluje 艣ciany w rzucik,  wiesza obrazy, przycina frazy i krzyczy na kaczk臋, gdy ta maca czcionki. kaczka maca czcionki, leje wod臋 i rozstawia s艂owa po k膮tach. Bebe chodzi [1] za kaczk膮, wzdycha ci臋偶ko, nadmiar s艂贸w pakuje w czarne foliowe worki i wrzuca do pojemnik贸w z fraz膮 u偶ywan膮.

Jeszcze chwil臋, dajcie nam jeszcze chwil臋.
Otworzymy drzwi z nadziej膮, 偶e ustawiona pod nimi kolejka Rob贸tkowicz贸w wpadnie do 艣rodka jak na wyprzeda偶 w niemieckim supermarkecie.
(Szczerze si臋 ucieszymy, je艣li przy tej okazji zostaniemy stratowane.)
呕e si臋 zn贸w 偶aden z Dzieciak贸w Starszak贸w nie ukryje przed kartk膮 z 偶yczeniami.
呕e si臋 wam tam spodoba.
呕e podlinkujecie, podacie dalej, 偶e si臋 dobro b臋dzie toczy膰.
Jeszcze chwil臋, dajcie nam jeszcze chwil臋, dobrze?

[1] ku艣tyka! z kolanem popsutym przez Potomka

O Losie! - o idealnym momencie na Potomka

11.11.2014

 Wyjdzie cz艂owiek na chwil臋 z biura, jeszcze si臋 z g膮sk膮 nie przywita, a szef w tym czasie jak ten Filip w konopiach urz膮dzi masowe zwolnienia.  Bebe w dwupaku, gatunku pod ochron膮 prawn膮, zwolni膰 nie mo偶e. O ironio! O losie!

Nie obra偶臋 si臋 Potomku, je艣li z艂o偶ysz reklamacj臋.
Wszak zacz膮艂e艣 sw膮 mejoz臋 z rodzicami na pe艂nych etatach.
Dwa tygodnie p贸藕niej, Wiewi贸r krz膮ta艂 si臋 ju偶 w fartuszku wiewi贸rki domowej.

Idealny moment na Potomka to mit i blaga.
Pobo偶ne 偶yczenie do Rademenesa.
Tylko gdzie ten kot?

(...)
Kiedy to pisa艂am, Wiewi贸r w swej spontaniczno艣ci dosta艂 prac臋.
Tym razem na po艂udniu Du偶ego Miasta.
Otwieraj膮 si臋 nowe drzwi. Na o艣cie偶.
Rozsypuje logistyczna uk艂adanka z tysi膮ca i jednego elementu:
Przeprowadzka przed czy po?

Wniosek zostaje ten sam:
Idealny moment na Potomka:
Pro艣ba, b艂aganie, petycja.

O Losie!

Uprzejmie prosz臋 o pozytywne...

Mi臋dzygalaktyczny Zjazd Planet Nadziei

07.11.2014
Korzystaj膮c z uprzejmo艣ci nadgodzin zrobili艣my sobie zaduszkowy urlop w przesz艂o艣ci.
Pojechali艣my na p贸艂noc, do Stumilowego Lasu, do Hipis贸w, na trzydniowy, doroczny, rocznicowy (bo dziesi膮ty) festiwal folkowy. Lub po prostu do domu. Gdzie si臋 to wszystko zacz臋艂o. O tu:


Zjechali si臋 ludziska z ca艂ego 艣wiata i grali tak, 偶e szkoda by艂o spa膰: mongolskie nied藕wiedzie ze 艣piewem w przeponie, teuto艅skie ch艂opaki elekro-unplugged, cyga艅scy jazzmani, wega艅scy wirtuozi gitary basowej, mistrzowie drum'n'bass na drewnianych 艂y偶kach, kwartety smyczkowe z hiszpa艅skim w膮sem, kuglarze, 偶onglerzy i kola偶e na jednym k贸艂ku. Ukrai艅ska kapela weselna (Musicie ich mie膰 na waszym 艣lubie - ekscytowali si臋 hipisi) zagra艂a na s艂owia艅skiej duszy Wiewi贸ra, 偶e nie wytrzymawszy tempa oberk贸w, pad艂 nieprzytomny z wra偶enia (i po co? 偶eby mi ch艂opa zabili tymi skrzypeczkami?).

Okaza艂o si臋 te偶, ku mojej cichej rozpaczy*, w galaktyce najbli偶szych znajomych rozmno偶y艂y si臋 Planety Nadziei. W臋sz臋 spisek Pa艅stwa Teuto艅skiego. Dodali co艣 do wody czy rozpylali w powietrzu? Na nieoficjalnym zlocie kosmonaut贸w na orbicie, ponios艂am sromotn膮 kl臋sk臋 w konkursie "komu ci膮偶a najbardziej ci膮偶y" oraz "w stanie odmiennym nie jestem w stanie...". S艂ucha艂am, przytakiwa艂am i pociesza艂am. Boj膮c si臋, 偶e zgromadzone pope艂ni膮 zbiorowe seppuku, ograniczy艂am si臋 do polewania soku z winogron i powstrzyma艂am si臋 od wyznania "a ja nadal biegam". Ekhem.....

W mi臋dzyczasie, znajoma fotografka, sama nieomal-ju偶-matka (no m贸wi臋, 偶e co艣 rozpylili!), zaopatrzy艂a nas w karoc臋 dla Potomka, po czym kaza艂a wyprowadzi膰 psa. Co sko艅czy艂o si臋 sesj膮 w stylu wiejskim ze stodo艂膮, ugorem i zadkiem mopsa w tle. Wstawiam tu jedno uj臋cie, 偶eby szanowni czytacze mogli sobie ten wiekopomny obraz uplastyczni膰 w g艂owach (za szop臋 na g艂owie odpowiedzialny jest w艂oski fryzjer, kt贸ry w ostatniej chwili odm贸wi艂 audiencji! Niech go wszyscy syksty艅scy!):

Za aparatem: kr贸lowa 艣wiat艂oczu艂o艣ci Maria, kt贸rej zawdzi臋czamy soundtrack do uj臋cia:
"Wypnij ten brzuch Bebe, bo go nie wida膰! Lala Barbara przesta艅 偶re膰 traw臋!"

Tymczasem w Bawarii.....艣nie偶y, a Wiewi贸r - 艣winia! - po偶ar艂 wszystkie ciastka!

*Wszak 偶yczy sobie cz艂owiek, 偶e raz w 偶yciu b臋dzie wyj膮tkow膮 niespodziank膮 dla spo艂ecze艅stwa.

"Mikro-Tragedia" - trylogia, cz臋艣膰 I

24.10.2014



Kaczkoweekend

21.10.2014


Przyjecha艂a. Z przysi贸艂kiem i walizkami, kt贸re dawa艂y z艂udn膮 nadziej臋, 偶e zostan膮 na minimum tydzie艅. Do tego pi臋膰 kilogram贸w kaszy gryczanej, p贸艂 tony siekierkowskiej herbaty w piramidkach i deska ser贸w produkcji rosyjsko-czeskiej. Na okras臋 mikro-moda - nader delikatnie maczana w r贸偶u (doceniam!) - dla Potomka, kt贸ry b臋dzie jej czwartym wcieleniem. Dozgonnie wdzi臋cznim, cho膰 nadal czekamy na rachunek i szykujemy si臋 na skomplikowany system sp艂at w naturze, z艂ocie i mirze.

Tymczasem wykarmi艂am ca艂膮 ferajn臋 banoffee pie ze spodem odpornym nawet na pi艂臋 艂a艅cuchow膮. Gdy m艂odzie偶 odda艂a si臋 Morfeuszowi, roz艂o偶yli艣my plansze, podlali艣my trunkami i urz膮dzili艣my mi臋dzynarodowe wy艣cigi robot贸w. Norweski chcia艂 lewitowa膰 nad czarnymi dziurami, Kaczka strzela艂a ogniem z kupra, Bebe z ka偶d膮 rund膮 prze偶ywa艂a reinkarnacj臋, a Wiewi贸r toczy艂 si臋 w samotnym peletonie od chor膮giewki do chor膮giewki. Frustracj臋 z tour de robot zu偶yli艣my w recydywie zamach贸w na 偶ycie niejakiego Doktora Lucky, kt贸ry najcz臋艣ciej pada艂 ofiar膮 ci臋偶kiej r臋ki ci臋偶arnej. Oh well.... Materia艂 dowodowy zarchiwizowa艂a Kaczka.

Nast臋pnego poranka obudzi艂o mnie d藕gane oko: "Tante, you have to come! Come and draw!" Mijaj膮c po drodze truch艂a rodzicielskie zawini臋te w ko艂dry i Biskwita eksploruj膮cego wn臋trze wiadra na klocki, p贸艂przytomna da艂am si臋 zaci膮gn膮膰 do deski kre艣larskiej. Zarobi艂am krocie punkt贸w bonusowych wykre艣liwszy kilkana艣cie stron kolorowanki For Dynia Only, kt贸ra zawiera膰 musia艂a  zdefiniowane przez zleceniodawczyni臋 elementy w dowolnych konstelacjach, a najlepiej dok艂adnie tych samych.

Dynia not impressed



- Reszt臋 dnia sp臋dzili艣my 艂a偶膮c i o suchym pysku - powiedzia艂aby Dynia, gdyby nagle nie zapomnia艂a narzecza "Tak" i nie zasn臋艂a  poci膮gu.

Sko艅czy艂o si臋, jak zawsze, t膮 sam膮 obietnic膮:  
Ale nast臋pnym razem, Kaczko, to si臋 w ko艅cu nagadamy.

Terytorium okupowane

15.10.2014

Bywa te偶 i tak:
"-Jestem terytorium okupowanym - m贸wi Przysz艂a Matka Mojego Dziecka. - Chwilami si艂 starcza mi tylko na to, 偶eby le偶e膰. To niezale偶ne ode mnie, jestem w niewoli"
Aleksander Wierny (2003), "Matka mojego dziecka", Wydawnictwo Nowy 艢wiat, str.22*

*Dzi臋kujemy Kaczce-Kolporterce lektur zapewniaj膮cych higien臋 umys艂u.

Romantyczny fajrant

11.10.2014
Jak urz膮dzi膰 ekscytuj膮cy wiecz贸r dla wybranki losu, kt贸ra po nadgodzinach w kieracie wraca w noc przed otwarciem muzeum ostatnim poci膮giem do domu?

Mo偶na na przyk艂ad postawi膰 na klasyk臋. Zapali膰 艣wiece, nakry膰 do sto艂u, przygotowa膰 cordon bleu czy inne cynaderki w sosie pieprzowym, zdekantowa膰 wino (bezalkoholowe, niestety), nala膰 wody do wanny i pozwoli膰 Sade wype艂ni膰 cisz臋. Mo偶na te偶, jak Wiewi贸r, zadzwoni膰 i zarz臋zi膰 w telefon: Gdzie jeste艣? Jeszcze 45 minut? Zadzwo艅 po karetk臋, bo nie mog臋 si臋 porusza膰 i mam problem z oddychaniem. 

Z zakamark贸w pod艣wiadomo艣ci wykopuj臋 numer pogotowia, dodzwaniam si臋 do stra偶y po偶arnej, kt贸ra g艂osem cz艂owieka w nirwanie przyjmuje jednak zam贸wienie.

Wsp贸艂pasa偶erowie poci膮gu przezornie milcz膮.

Noc za oknem coraz czarniejsza.
Wyrazy ksi膮偶ki zlewaj膮 si臋 w jeden ci膮g.
W g艂owie mantra: Przetrzymaj - nie wiem do kogo bardziej, Wiewi贸ra czy siebie.
We Wsi Du偶ej sprint do parkingu rowerowego.
Klucze wypadaj膮 mi z r膮k.
Nie czuj臋 zupe艂nie oporu najci臋偶szej przerzutki.
Dwudziestominutowy odcinek pokonuj臋 w dziesi臋膰.
Przetrzymaj, przetrzymaj.

Potomek wsp贸艂dzia艂a.
I wsp贸艂odczuwa.

Pod domem, ku uldze, karetka.
W domu wszystkie 艣wiat艂a w艂膮czone.
Nikogo.
Schodz臋 do karetki.
Wiewi贸r bia艂y jak Szkot po zimie, pod艂膮czony do aparatury.
Zd膮偶y艂am tylko us艂ysze膰, 偶e to nie serce.
Poca艂owa膰 w czo艂o i ju偶 go powie藕li.
Zosta艂am na ulicy z numerem telefonu szpitala w d艂oni.

Zasypiam z trudem w dziwnie wielkim 艂贸偶ku.

O pierwszej w nocy budzi mnie dzwonek do drzwi.
Wiewi贸r.
Nadal kredowy.

Wykluczywszy najgorsze (to nie zawa艂, prosz臋 Pana), wr臋czywszy mu zapas przeciwb贸lowych na nast臋pne trzy dni, nie nakarmiwszy nawet szpitalnym kisielem, wypu艣cili go do domu.
W 艣rodku nocy.
W samym T-shircie.
Samego.
G艂upia ebola - mamrota艂a w艣ciek艂a piel臋gniarka wypisuj膮c Wiewi贸rowi przepustk臋.

Diagnoza taks贸wkarza:
Panie, to by艂 atak paniki! Teraz wszyscy cierpi膮 na stres.

Diagnoza medyk贸w:
Niech Pan tyle nie 偶ongluje. 

Wiewi贸r, Przysz艂y Ojciec Mojego Dziecka, postanowi艂 bowiem zaimponowa膰 Potomkowi i poszerzy膰 umiej臋tno艣膰 偶onglerki z trzech czymkolwiek na pi臋膰. Jako cz艂owiek czynu (i zapa艂u r贸wnym Magnum Incendium Romae acz zalatuj膮cym s艂om膮) przyst膮pi艂 do dzia艂ania z miejsca. Po dw贸ch godzinach przesta艂 uk艂uty pod 偶ebrem. To zrobi艂 sobie  przerw臋 pompek kilkadziesi膮t. W膮t艂a konstrukcja mi臋艣niowa tylko na to czeka艂a. Rypn臋艂a z hukiem jak Cesarstwo rzymskie, 偶e tylko kurz, 艂zy, po偶oga i zgliszcza.

Wniosek: Nie od razu Rzym, Krak贸w i T臋偶yzn臋 Wielk膮 zbudowano.

Pozytyw:
Kaczka dokona艂a stratyfikacji plecaka celem odnalezienia telefonu, kt贸ry objawi艂 si臋 jednak pod szaf膮 w towarzystwie kot贸w i Biskwita. Otworzy艂a czerwon膮 lini臋 z Bawari膮 i przegada艂a ze mn膮 ca艂膮 kart臋. Na odpowied藕 na siedemset esemes贸w od innych zainteresowanych bujnym 偶yciem Kaczki kredyt贸w ju偶 nie starczy艂o. Wybaczcie!

Na otwarcie muzeum nie pojecha艂am.
艢mietank臋 spij膮 inni.
Jestem pewna.

Potomka inwigilacja

09.10.2014
Tymczasem jeszcze przed chwil膮...



Marna imitacja Kwiatkowskiej i Oktoberfest

05.10.2014
Cisza na blogu demonstruje jak bardzo nie dorastam Irenie Kwiatkowskiej do pi臋t.
Mam 艣wiadomo艣膰, 偶e Potomek zwi臋kszy poziom trudno艣ci o kolejne dziesi臋膰 leveli.
Jak 偶y膰? Jak to robicie? Podzielcie si臋! Help hilfe pomoszczi...

[...]
Cisza. Rodz臋 w b贸lach nadgodzin kolejne muzeum.
Tym razem Muzeum Ziemi Bawarskiej, z艂otem wyk艂adane. Dos艂ownie.
Siedemdziesi臋cioletni kurator podaje mi korekty tekst贸w prze telefon.
Nowa technologia w postaci funkcji komentarzy w Acrobacie go przerasta.
Ommm....
G艂贸wny architekt wci膮偶 zagl膮da przez rami臋 i sugeruje "drobne poprawki".
Przy czym notorycznie zapomina dostarcza膰 drobnych danych, jak szeroko艣膰 艣ciany, na kt贸rej mam wymalowa膰 freski.
Ommm...
Szef pojawia si臋 i znika deponuj膮c na moim biurku zadania dodatkowe, 艂amig艂贸wki Mensy i pu艂apki na myszy.
Ommm....
艢ni臋, 偶e Jugendamt aresztuje mnie za notoryczne 艂amanie prawa pracy dla ci臋偶arnych, oddaje w r臋ce przybysz贸w z kosmosu, kt贸rzy za pomoc膮 teleportera wybawiaj膮 Potomka z udr臋ki orbity mojego brzucha. 

Ommm....

Byle do soboty.

[...]
Rob贸tce za chwil臋 stuknie pi臋膰 lat (ju偶?!), czego nie nale偶y bagatelizowa膰.
Zatem rozgrzewka! Ku rozpisaniu zaschni臋tych pi贸r i pokrzepieniu tw贸rczych si艂 witalnych.
Klik! klik! w banerek sponsorowany przez Ultramaryn臋 Wasiuczy艅sk膮, zwan膮 potocznie Elukwentn膮 El偶biet膮.

 D偶entelmen - lat 4 - ju偶 wygl膮da listonosza.


[...]
Tymczasem Bawaria od po艂owy wrze艣nia celebruje festiwalowo pa藕dziernik. Od trzech tygodni ka偶da przeja偶d偶ka poci膮giem to pasmo antropologicznych uciech. Te same twarze, co jeszcze wczoraj podduszone krawatem i z bez膮 偶elu we w艂osach, dzi艣 lansuj膮 si臋 w Dirndl i Lederhosen. Panowie dorzucaj膮 sobie 艂ydkowe ocieplacze. R臋cznie dziergane w gwiazdki i reniferki pi臋膰 centymetr贸w we艂ny poni偶ej kolana - zero 偶enady. Od si贸dmej rano w dni powszednie i niedziel臋! Podobno, by si臋 dosta膰 do piwnych przybytk贸w Oktoberfestu, nale偶y wybra膰 si臋 dwie godziny przed otwarciem i wysta膰 swoje w kolejce.

 Przyznam si臋: nie by艂am - patrz akapit drugi.

Przekr贸j spo艂ecze艅stwa 艣wi臋tuje falami. Najpierw biznes klasa; w bon tonie bawarskim jest raczenie azjatyckich sponsor贸w preclem wielko艣ci m艂y艅skiego ko艂a i trunkiem z metra w namiocie z kilometrow膮 kolejk膮 do toalety. Potem kolejno obcokrajowcy w kamufla偶u imituj膮cym lokalny (W艂osi dochrapali si臋 nawet w艂asnego weekendu z dedykacj膮), dzieci w wieku przedszkolnym (o dziwo, osiem dziewi膮tych zawsze blond), m艂odzie偶 szkolna (rozprawiaj膮ca o inflacji?!), studenci (podchmieleni), a na koniec wszyscy razem na hura.W weekendy w bonusie: pie艣ni folkowe o niewiastach nad brzegiem Dunaju, pawie w ka偶dym zau艂ku oraz kawa na oprocentowaniu. 

Doda膰 do tego wypadki techniczne i osobowe na jedynej nitce kolejowej miasta i jest chaos w Armagedonie. Wszystkie komunikaty podawane li i jedynie w bawarskim sprzyjaj膮 nawi膮zywaniu spontanicznych kontakt贸w mi臋dzyplanetarnych oraz wymian臋 us艂ug w t艂umaczeniach symultanicznych.

Imaginuj臋 sobie to zjawisko nad Wis艂膮. Wyobra藕cie to sobie: Metro Warszawskie. Siedzicie wygodnie i obserwujecie jak na ka偶dym przystanku wlewaj膮 si臋 przez drzwi t艂umy w strojach 艂owickich. 艢miej膮 si臋, dyskutuj膮 o oprocentowaniu kredyt贸w mieszkaniowych, czytaj膮 Gazet臋 Sto艂eczn膮 i nurkuj膮 w ajfonach.... i nikogo to nie dziwi.

Niewyobra偶alne.

[...]
O Potomku, droga spo艂eczno艣ci b臋dzie w odcinku nast臋pnym.
Pewnikiem i niebawem. Przebiegle ju偶 narysowa艂am. Ufff.

A ziemia toczy sw贸j garb...

12.09.2014

[04-08.09]

Ku zdziwieniu wszystkich dotkni臋tych kl臋sk膮 urodzaju aka Potomek, 偶ycie toczy si臋 dalej.
Ba! Ma si臋, o zgrozo, 艣wietnie.

Zatem.

---

 Idzie jesie艅 - dobry czas na dzierganie

 ---

Kolej teuto艅ska przeprowadza renowacje. Co kilka dni zamyka dowolne odcinki i stacje licz膮c, 偶e spo艂eczno艣膰 zbiorowo przesi膮dzie si臋 w nap臋d cztery na cztery. Ci bez wyrob贸w Bayerische Motoren Werke w gara偶u (m.in.[nielicznymi] my) musz膮 radzi膰 sobie sami (czyt.odkurzy膰 riksze/艂odzie podwodne/zeppeliny/lataj膮ce dywany/teleportery/艣wistokliki). I tak od dw贸ch miesi臋cy, bo sezon og贸rkowy budowla艅c贸w przypada dopiero w listopadzie.  Tym razem pad艂o na nitk臋 ku Wsi Du偶ej, czemu zawdzi臋czam urlop niemal-przymusowy z widokiem na znaczn膮 redukcj臋 nadgodzin.

Uciekli艣my od codzienno艣ci na rzecz g贸rskich szczyt贸w.
Zatankowa膰 s艂o艅ce*, obkupi膰 si臋 na targu w 艣wie偶e warzywo prosto od ch艂opa i naje艣膰 burak贸w*, zbudowa膰 z Lego monster truck, odkry膰 wiosk臋 krasnali ogrodowych w samym sercu Czarnego Lasu, spo偶y膰 alzack膮 pizz臋 z widokiem na mg艂y, obejrze膰 wszystkie sezony Sherlocka po teuto艅sku (dubbing mu nie s艂u偶y), podgl膮da膰 sekretne 偶ycie 偶ab podgryzaj膮c chi艅ski czosnek (Trzylatek) i sernik z makiem (reszta towarzystwa).

* Bawaria od lipca deszczem stoi. Deszczaki, kalosze, rajtki, kakao, melancholijne blade twarze.
 Albo to d茅j脿 vu albo mnie kto艣 znowu przeflancowa艂 na Wyspy Brr. Chc臋 si臋 ju偶 obudzi膰.

**Produkt w Du偶ej Wsi deficytowy! Podejrzewa艂am Bawarczyk贸w o mi艂o艣膰 do karminowej bulwy, p贸ki spo艂ecze艅stwo przy kasie w supermarkecie nie zainteresowa艂o si臋 偶ywo, co to za dziwne ziemniaki w艂a艣nie kupuj臋. Nota bene: jedyne dost臋pne. 

---

Ponios艂am sromotn膮 kl臋sk臋 w misji zakupu lektury dla Trzylatka. Lektury spe艂niaj膮cej wymogi rodzicieli rzeczonego, czyli pozycji:
nowej (czyt. licz膮cej sta偶em rynkowym nie wi臋cej ni偶 7 lat),
do wieczornych odczyt贸w na poziomie odbiorcy,
nie wzmacniaj膮cej stereotyp贸w zw艂aszcza genderowych;
nie poruszaj膮cej temat贸w problemowych, a tym samym nie wzbudzaj膮cej w m艂odym czytelniku poczucia, 偶e co艣 problemem by膰 mo偶e (co艣 = choroba, p艂e膰, pochodzenie, oty艂o艣膰, samotno艣膰, ciemno艣膰, kyno-, kseno-, i-inne-fobie itp. itd.),
nie tr膮c膮cej moralizuj膮cym smrodkiem,
bez bohaterskiego g艂贸wnego bohatera,
z logiczn膮 narracj膮 i pozytywn膮 puent膮,
po teuto艅sku.

Dodajmy do tego jedyny wym贸g 脿 la Bebe: estetycznie zno艣nej - i zadanie awykonalne gotowe!

Je艣li czytelnicy znaj膮 przypadkiem knigi ratuj膮ce m贸j honor, prosz臋 pilnie o kontakt.


---

Atrakcje w drodze powrotnej sponsorowa艂o widzenie peryferyjne. Niech je szlag!
Enigmatyczny wsp贸艂pasa偶er w r贸偶owym t-shircie w rz臋dzie po prawej przez bite pi臋膰 godzin konsumowa艂 paznokcie obu ko艅czyn g贸rnych. Cud, 偶e u celu m贸g艂 jeszcze obs艂u偶y膰 smartfona.

O Bebe, kt贸ra po艂kn臋艂a s艂onia

30.08.2014
- Prosz臋 ci臋, narysuj mi Potomka - poprosi艂 Wiewi贸r.
- Co takiego?
- Narysuj mi Potomka.
Pomimo niedorzeczno艣ci sytuacji wyci膮gn臋艂am z kieszeni szkicownik i o艂贸wek. Narysowa艂am Potomka.



Wiewi贸r przyjrza艂 mu si臋 uwa偶nie i rzek艂:
- Nie, ten Potomek jest zbyt podobny do mnie. Zr贸b innego.
Narysowa艂am.



Wiewi贸r u艣miechn膮艂 si臋 z pob艂a偶aniem:
- Nie! Ten wygl膮da zupe艂nie jak Ty! Chc臋 Potomka, kt贸ry b臋dzie nasz wsp贸lny.
Trac膮c cierpliwo艣膰 nabazgra艂am ten rysunek i powiedzia艂am:
- To jestem ja. Potomek, kt贸rego chcia艂e艣 mie膰, jest w 艣rodku.

 

Ku mojemu zdziwieniu, Wiewi贸r krzykn膮艂 rado艣nie:
- To jest w艂a艣nie to, czego chcia艂em. Czy my艣lisz, 偶e trzeba du偶o kotlet贸w dla takiego Potomka?
- Dlaczego pytasz?
- Bo nie zrobi艂em jeszcze zakup贸w....
- Jeden mu na pewno wystarczy. To jest jeszcze bardzo ma艂y Potomek.
Pochyli艂 si臋 nad rysunkiem:
- Nie znowu taki ma艂y. Zobacz, zasn膮艂.

Tak wygl膮da艂 pocz膮tek naszej znajomo艣ci z Potomkiem.

Daj W艂os!

24.08.2014

Bo je艣li ci膮膰, to z rozmachem!
W epicentrum zdarze艅: przed, po i w trakcie (fot. Fryzjerstwo PJ)

By艂a wiosna. Zadumawszy si臋 widokiem Rapunzel we w艂asnym lustrze, us艂ysza艂am g艂os rozs膮dku: Id藕, zetnij i rozdaj potrzebuj膮cym! Poczeka艂am jeszcze trzy miesi膮ce, wyhodowa艂am firan臋 nad czo艂em i perski dywan na plecach. Polecia艂am do ojczyzny i czynu dokona艂am: Prosz臋 Pa艅stwa, odda艂am w艂os!

膯wier膰 metra szczeciny posz艂o na darmowe peruki dla podopiecznych Fundacji Rak'n'Roll. Bez 偶alu. Niech i oni 艂api膮 wiatr we w艂osy!

Ca艂y salon przychodzi艂 pogmera膰 mi w egzotycznie g臋stym zaro艣cie odziedziczonym po tatusiu. Podobno pobi艂am statystyczne normy, zw艂aszcza dwoma warkoczami, kt贸re uparcie nie chcia艂y podda膰 si臋 amputacji.

Polecam! Stan niewa偶ko艣ci cielesno-umys艂owej gwarantowany!
Oraz wyczute p贸艂 kilo na wagowym minusie i tona w departamencie melancholii.

Metamorfozy w ramach akcji "Daj W艂os!" dokona艂a Miszcz No偶yczek - p.Jola z Fryzjerstwo PJ w Warszawie. Dzi臋ki! Do ostatnich no偶yczek 艣wiata i o jeden dzie艅 d艂u偶ej!

Teraz Polska!

22.08.2014
O Polsko, mlekiem (zsiad艂ym) i jagodziankami p艂yn膮ca!
Kartaczami i pierogami stoj膮ca!
Og贸rkiem ma艂osolnym i prawdziwym pomidorem pachn膮ca!
Sokiem malinowym przez palcy ciekn膮ca!
Do siego roku!

Tu si臋 艂za w oku zakr臋ca, jak karuzela na odpu艣cie. Syndrom emigranta b臋dzie mi sta艂 w gardle jeszcze przez nast臋pne trzy dni. P贸ki si臋 kiszone w lod贸wce nie sko艅cz膮....

[...]
Ojczyzna zag艂臋biem mody. Nakupilim z metra kuponu w 艂owickie r贸偶e, kt贸ry jako sp贸dnica-bombka ozdabia me zaokr膮glone polsko艣ci膮 biodra*. Do tego tenis贸wki od Chi艅czyka z Marywilskiej ("Nie cidzie艣ci! Cidzie艣ci pi艅膰 pani, nowa kolekcja!") oraz Wiewi贸r w nowych outfitach i t臋cz膮 na stopie - i jazda na wesele, heej!

* p贸艂 tuzina jajek na swojskiej kie艂basie serwowanych w jajecznicy przez Wiewi贸ra, co rano. Jajecznicy tak 偶贸艂tej, 偶e brakowa艂o mi do niej kredki! Teuto艅skie eko-sreko za艂atwiam przecie be偶ow膮....

[...]
Pobiesiadowali艣my sobie! Na pierwszy taniec zaserwowano t臋czowego swinga w r贸偶owych trampkach. Tu dow贸d (Macham ochoczo do nowo偶e艅c贸w! Elo!):



A potem ruszy艂o lawin膮! Kotlet goni艂 torty, galareta barszczyk, a cia艂o 艣mia艂o si臋 wygina艂o. Tylko Wiewi贸rowi trzeba by艂o t艂umaczy膰, dlaczego ca艂a sala wci膮偶 krzyczy, 偶e jest gorzko a Panna M艂oda wspina si臋 na st贸艂. W tych urokliwych okoliczno艣ciach przyrody, po raz pierwszy i proroczo by膰 mo偶e ostatni - z艂apa艂am welon. Dwa dni wcze艣niej odebrali艣my bowiem obr膮czki od znajomego jubilera...ekhem. Od sto艂u odeszli艣my ostatni wraz z zapasem pieczonego kurczaka na wynos, kt贸ry przeistoczy艂 si臋 w my艣l przewodni膮 dni kolejnych: "No to po kurczaku!". I tak od niedzieli do czwartku w艂膮cznie. Krzywdy nie ma!

[...]
Wiewi贸r przekona艂 si臋, 偶e pochodz臋 nie tylko z rodziny hobbit贸w**, ale i czarownic. Wied藕my wysz艂y wiosn膮 o p贸艂nocy do lasu, nazrywa艂y zielonego, nabrzmia艂ego, pachn膮cego sosn膮. W艂o偶y艂y do garnka, zala艂y spirytusem od serca, doda艂y jeden w膮s rudego kota, trzy muchy robaczywki i wiadro cukru. Zamiesza艂y chochl膮 na du偶ym ogniu. Przela艂y do butelek i raczy艂y Wiewi贸ra kielichem ulepy na ka偶de wspomnienie zdrowotnego niedomagania. Gdyby nie z艂ocisto艣膰 trunku, podejrzewa艂abym je o czarn膮 polewk臋. Na drog臋, opr贸cz ulepy, dostali艣my te偶 miodu z mleczy, smalcu z mniszka i orzech贸wki "na 艣rodki"***.


**niski wzrost (rodziny, nie m贸j), ogrodnictwo stosowane, trzy 艣niadania oraz na艂ogowe kolekcjonerstwo szk艂a, bo: konfitury z cukinii, pesto z pietruszki, marynaty z chili, 艣liwki z czekolad膮, og贸rki na 1001 sposob贸w, aroni贸wki, orzech贸wki, grzybki, "czatneje", pasty, kremy, zasma偶ane jab艂ka bez cukru i maliny z chru艣niaka. 

***艣rodki ludzkie, czyli 偶o艂膮dki

[...]
Ostatniego dnia, na schodku siedz膮c, obserwuj膮c jask贸艂ki na wielkim mazowieckim niebie wysnu艂 si臋 z k艂臋bka my艣li jeden wniosek: 呕ycie bez kredek jest g艂upie! Wracam.

c.d. nast膮pi w niedziel臋!
A kto wie (o szczeg贸艂ach nie opisanych) i si臋 wygada,
ten niech po艂knie gada!

Zmiany scenografii

27.07.2014
 


Cho膰 troch臋 jeszcze nieobecna. Wracam.
Wracam do 偶ywych i drug膮 nog膮. Uff!
I 偶yj臋 ju偶, 偶yj臋! ...my艣l膮 o urlopie.
Jeszcze cztery spania, w tym jedno kr贸tkie.

Tymczasem kolejne Muzeum otworzone. Tym razem w艣r贸d nawiedzonych naukowc贸w i odgrzewaczy prehistorii. Wenus z wielkim cycem, dzieci臋ce czaszki w paszczy leoparda, rytualne polowania na bizony. Kto 偶膮dny atrakcji nich rusza nad Ren! Zdj臋膰 nie posiadam, bo na otwarcie mnie nie zabrali. 艢winie. Podobno kto艣 musi pracowa膰 na kolejne otwarcie.... Jak tak dalej p贸jdzie, to mi p贸jdzie kawa nosem. Z przepracowania #jak 偶y膰?

W ramach nabierania oddechu, zmienili艣my na chwil臋 scenografie.
Zbieram obrazy pod powiek膮, wekuj臋 na p贸藕niej.

Z jasnych 艣wiate艂 Miasta Sto艂ecznego Bawarii, z bia艂ych koszu i r贸wnie bia艂ych aut lokalnej produkcji, z zaci艣ni臋tych po艣ladk贸w i krawat贸w pod sam膮 szyj膮, ze skr贸conego oddechu i powietrza pachn膮cego biznesem i papierosami... na Czarny Las, znajomy jak znoszone kapcie. Zaszumia艂o zieleni膮, g贸rsk膮 艣cie偶k膮, blisko艣ci膮 nieba, malinami prosto z krzaka. W przeciwie艅stwie do Miasta Sto艂ecznego Bawarii, niedzielny poranek  w Czarnym Lesie nie tr膮ci nieboszczykiem. Na ulicach rodzice z potomkami w nosid艂ach, wagonikach, na rowerach i hulajnogach, niespiesznie w drodze do piekarni po croissanty i precle. Id臋 mi臋dzy ubranymi w bluszcze kamienicami z Fin de si猫clu, pod pach膮 dzier偶臋 tutejsz膮 bagietk臋 z pe艂nego przemia艂u. I wiem. Wiem, 偶e czeka na mnie Wiewi贸r z gotowanym jajkiem, 偶e Ex-Wsp贸艂lokatorzy kroj膮 pomidory z w艂asnej pasieki, 偶e Ma艂e F. kr臋ci najlepsz膮 past臋 awokado z czosnkiem. Oddycham przepon膮. Nareszcie.

(...)
Naiwnie my艣leli艣my, 偶e b臋dziemy jedynymi pasa偶erami autobusu powrotnego. Czas podr贸偶y: Mecz Teutonia-Argentyna. Niestety, nie ca艂a Teutonia zjednoczy艂a si臋 w patriotycznym zrywie przed teleodbiornikami. Ale ca艂a Teutonia chcia艂a ten mecz 艣ledzi膰. Jednog艂o艣n膮 decyzj膮 (nie o艣mielili艣my si臋 protestowa膰) w Ravensburgu pog艂o艣niono radio. Lepiej przygotowani w艂膮czyli wizj臋 na tabletach i laptopach (Niech Deutsche Bahn b臋d膮 dzi臋ki za darmowe WiFi). Pola艂o si臋 wino, piwo, rozsypa艂y orzeszki i inne suche prowianty. Szyby parowa艂y przy ka偶dej akcji Argenty艅czyk贸w. Okazuje si臋, 偶e jaki nar贸d, taki pi艂karski komentator. Spi臋tym Po艣ladkom daleko do takiego Szpakowskiego...
"W drugiej po艂owie prawdopodobnie wejdzie na boisku dw贸ch pi艂karzy, kt贸rzy do tej pory grali na 艂awce rezerwowych",
"W艂odek Smolarek kr膮偶y jak elektron wok贸艂 j膮dra Zbyszka Bo艅ka",
"呕urawski biegnie z pi艂k膮, a nie, to nie 呕urawski, a jednak to on!""Nikt nie stoi, nikt nie stoi, wszyscy wstali"

 .....W Mie艣cie Sto艂ecznym wszystkie stacje kolejowe zsynchronizowane z Ameryk膮 Po艂udniow膮 pokazywa艂y ten sam, niezadowalaj膮cy wynik:



Dopiero w Ma艂ej Wsi us艂yszeli艣my TEN ryk. Wymalowani na tr贸jkolorowo mieszka艅cy (nieliczni), jak nigdy w niedzielny wiecz贸r, wyszli na ulice, by u艣miecha膰 si臋 (偶eby nie by艂o: z dystansem) do kierowc贸w tr膮bi膮cych triumfy.
Od teraz ka偶dy Teuto艅czyk m贸wi o sobie:
"WIR sind Weltmeister" ("Jeste艣my Mistrzami 艢wiata" )*

* Po wyborze Ratzingera na papie偶a m贸wili:
"Wir sind Papst" ("Jeste艣my papie偶em").
Ot Teuto艅ska mi艂o艣膰 do jednoczenia si臋 pod jedn膮 ideologi膮.

Muzeum Lasu

05.07.2014
 No ju偶, ju偶. Niech si臋 Nar贸d sp. z o.o. nerwowo nie poci*.
Wracam do 偶ywych, chocia偶 jedn膮 nog膮.

Tydzie艅 temu zadebiutowa艂am nowym bawarskim muzeum, kt贸re otworzyli艣my wesp贸艂 z architektami na teuto艅sko-czeskiej granicy. Uff!

Otwarcie poprzedzi艂 miesi膮c chaosu, kartek na sen, amnezji w 偶ywieniu, przedawkowania komputerowego UV, spoconych od telefonat贸w uszu, cholerycznych wybuch贸w figur tragi-komicznych, stan贸w g艂臋bokiej medytacji w ciszach przed oraz burz i wy艂adowa艅 atmosferycznych.

W noc przed tapetowa艂am 艣ciany ostatnim tysi膮cem tabliczek z opisami unikalnych eksponat贸w, kt贸rych w Bawarii na p臋czki. Ostatni poci膮g odjecha艂, wybi艂a p贸艂noc, a szef zaczarowany w szofera o 2:30 w nocy zaparkowa艂 automatyczn膮 karoc臋 pod moim domem ("Bebe, na Boga, gdzie TY mieszkasz?!"). Nast臋pnego poranka, zamiast pierwszego autobusu do Wielkiego Miasta (rower nocowa艂 we Wsi Wi臋kszej) z艂apa艂am macedo艅skiego murarza, kt贸ry wy艣cieli艂 by艂 sw膮 furmank臋 bia艂ym t-shirtem i zawi贸z艂 mnie pod sam膮 stacj臋 kolejow膮 z nadziej膮 kawy/wsp贸lnych wakacji w Montenegro/rych艂ego ma艂偶e艅stwa**.


Czerwona wst臋ga, t臋pe no偶yczki, przemowy bez ko艅ca (chrapa艂am po cichu), telewizja, radio, gazety, regionalna s艂awa, wielki 艣wiat kuchenny blat. Zjecha艂y si臋 rady wiejsko-miejskie z dw贸ch kraj贸w, 艣wi臋ci, b艂ogos艂awieni, prawie-olimpijczycy i niemal-minister (czytaj: wice-wice-wice zast臋pca zast臋pcy), czyli wszyscy, kt贸rzy w pocie czo艂a pracowali na TEN sukces.

Otworzyli艣my! Ave! Ave!

Zaszy艂am si臋 z kotletem i napojami w najdalszym k膮cie ogrodu i obserwowa艂am z wysoko艣ci 艂awki, jak prominenci w sk贸rzanych portkach spijaj膮 艣mietank臋. 艢wieci艂o s艂o艅ce, ptaki 艣piewa艂y, architekci w ekstra-bia艂ych koszulach kopcili szlugi. Wdech i wydech.

Wydech trwa艂 kolejne cztery dni, kt贸re sp臋dzi艂am w pozycji horyzontalnej w stanie raczej nieprzytomnym.
Wiewi贸r si臋 nie dziwi***, wszak nadgodzin mam ju偶 tyle, 偶e mog艂abym wzi膮膰 wolne do jesieni.  
W po-projektow膮 dziur臋 nie wpadn臋, wszak Bawaria kultur膮 stoi.
Kolejne otwarcie ju偶 w pa藕dzierniku. 

A (w) Muzeum Lasu wygl膮da(m) mniej wi臋cej tak
(oczywi艣cie zapomnia艂am wzi膮膰 aparat, st膮d oszcz臋dno艣膰 migawek):




* Przyznam, 偶e mnie niecierpliwo艣膰 narodu dog艂臋bnie wzruszy艂a. Jednak :*
** Niepotrzebne skre艣li膰, czyli nie skre艣la膰 nic.
*** I niech mu b臋dzie zapisane: nie robi awantur i bez szemrania gotuje obiad o 22:30.


Dziegciem

08.06.2014
Czy te偶 macie wra偶enie, 偶e przy 30 stopniach zaczyna Wam brakowa膰 m贸zgu
a jedyn膮 operacj膮 umys艂ow膮 jest marzenie o morzu, cieniu, wietrze?
 
Konfitury ze szcz臋艣cia nie doczeka艂y zimy ani pierwszej jesiennej m偶awki. Otworzyli艣my je dwa tygodnie temu. 艁y偶kami do zupy, nieelegancko os艂adzamy sobie 偶ycie, kt贸re szef Wiewi贸ra podsypa艂 hojnie dziegciem. Mia艂 by膰 koniec z szarpaniem, g艂adka prosta droga, nawet 艣lepa uliczka z 艂awk膮 przed domem i zmywark膮 w kuchni. Normalne 偶ycie, jak u innych normalnych ludzi. Ale nie. Nie taka nasza karma. Jeste艣my najwyra藕niej z rod贸w nomadycznych. Wiatr z p贸艂nocy wieje. Czas gasi膰 ognisko, zostawi膰 ciep艂e pos艂anie i ruszy膰 w d艂ug膮. Pieszo. Od lipca Wiewi贸r zostanie pe艂no etatow膮 wiewi贸rk膮 domow膮, tak膮 co 偶ongluje, uczy si臋 polskiego* i 偶adnej pralki si臋 nie boi. Bebe za艣 b臋dzie polowa膰 na zwierzyn臋 i bu艂ki z serem. Ca艂e szcz臋艣cie znamy ju偶 t膮 艣cie偶k臋. Po drodze zawsze mija si臋 kolejne drzwi i okna. Zawsze. 

Ahoj przygodo!

* P艂yta "Polski dla pocz膮tkuj膮cych" - nota bene tylko tych, co znaj膮 angielski, wybrany jako j臋zyk wyk艂adowy - pozostawia wiele do 偶yczenia. Podejrzewam, 偶e przy tworzeniu programu nie udziela艂 si臋 偶aden psycholog ani specjalista od motywacji w nauce. Pierwsze s艂owa do wymowy i przeliterowania:
Nazwisko, podkre艣lnik (? - to naprawd臋 s艂owo?), szwedzki, nauczyciel. Ani s艂owa o kotach, ulu i Ali, co ma Asa. Za to tysi膮c sposob贸w  na inwigilacj臋 personali贸w, w formie potocznej i formalnej. Mo偶e grup膮 docelow膮 kursu s膮 ambasadorzy i urz臋dnicy z immunitetem? Powinni mi p艂aci膰 za erraty i konsultacje dla skonfundowanego ucznia, kt贸ry torturuje mnie pytaniami:
- Ile macie jeszcze s艂贸w na "and"?! Znam ju偶 trzy: "i", "a", "oraz". Kiedy m贸wi si臋 "Bebe a Wiewi贸r"?
- Dlaczego "rodze艅stwo" czyta si臋 inaczej ni偶 "rodzina". Przecie偶 to to samo "dz"?!
- W tej samej lekcji przet艂umaczono "nice" raz jako "mi艂y" i raz jako "sympatyczny" - to kt贸re jest prawid艂owe?
- Poka偶, gdzie masz j臋zyk, gdy m贸wisz "藕"?

Nowe trudne s艂owa: "uczciwy", "m臋偶czyzna", "wszyscy".

Po ka偶dej lekcji k艂ami臋 Wiewi贸rowi w 偶ywe niebieskie oczy:
- Im dalej, b臋dzie 艂atwiej, zobaczysz.

Mena偶eria

01.06.2014
Dzie艅 Dziecka! Mam nadziej臋, 偶e Wy te偶 czujecie, 偶e to Wasze 艣wi臋to?
Pozw贸lcie sobie by膰 sob膮. Na t臋czy i pod t臋cz膮. Zawsze.

Z tej okazji porcja z nakolannej tw贸rczo艣ci poci膮gowej, dzie艂a w facebookach i szkicownikach zebrane:

Wida膰, jakie kredki mia艂am w艂a艣nie w pi贸rniku....


Nietypowe love.

By艂 sobie zaj膮c.....
...wilka te偶 nie mog艂o zabrakn膮膰.
Okazuje si臋, 偶e misie to temat wymagaj膮cy i wymagaj膮cy dalszych studi贸w.



Zastanawiam si臋, co z t膮 mena偶eri膮 pocz膮膰.
Gdzie mnie ona zaprowadzi i czy przyjdzie mi otworzy膰 zoo?

----

Tymczasem obcoj臋zycznie b艂yszcz臋 z艂ot膮 my艣l膮:
I'm sooo lazy. I don't do anything except work all the time.


Beberazek do nabycia

18.05.2014
Wiosna wy偶em demograficznym natury. 艁ab臋dziom w wiejskim stawie obrodzi艂o w potomstwo, a tymczasem p贸艂ki polskich kiosk贸w i Empik贸w zaludni艂y si臋 艂osiami, bo 艂o艣 to te偶 cz艂owiek!



Wygl膮dajcie! Nowy 艢wierszczyk ju偶 w kioskach. A w nim beberazki na ka偶d膮 kiesze艅 okraszone wy艣mienitym (jak zawsze!) s艂owotw贸rstwem Magdy Kie艂bowicz. Tym razem temat bardzo mi bliski: "Bagna s膮 dobre, wiesz?" ....i arcyciekawe, a na dodatek plastycznie intryguj膮ce. A 偶e jestem cz艂owiek z suwalskiego lasu, gdzie mokrade艂, torfowisk, 艂osi i rosiczek nie brakuje - ten projekt by艂 jak powr贸t do domu.Uwaga zapuszczam spoilery:

Mapa lasu...errrrm..torfowiska :)


Zbli偶enie na drapie偶nika



Zdradz臋 wam jeszcze sekret zza kulis, 偶e numer ten rodzi艂 si臋 w atmosferze i艣cie morowej. Najpierw Magda ko艅czy艂a tekst niemal偶e na szpitalnym 艂贸偶ku. Potem  ilustracje kre艣li艂am w malignie gor膮czki. Co im by膰 mo偶e na zdrowie wysz艂o, zwa偶ywszy lekko艣膰 w mno偶eniu fauny bagiennej przed oczami i na papierze. Nawet s艂ynne Malibu z mlekiem nie by艂o potrzebne ;) No i czerwony autobus. Musia艂 by膰!

A Andrzej B. 艣piewa: Autobus czerwony, przez ulice mego miasta mknie
mija nowe, jasne domy, i ogrod贸w ch艂odny cie艅.
Zapraszam zatem spo艂eczno艣ci najdro偶sza!
Nabywajcie! Czytajcie! Ogl膮dajcie!
Tymczasem redakcyjnym zwyczajem 偶ycz臋 Wam
S艂oneczno艣ci!

Mi臋so w kolorze

04.05.2014

Z cyklu "A to mia艂o by膰 tylko t艂o"
(magiczny klik w obrazek powi臋ksza dzie艂o do rozmiar贸w znaczka xxl).
 Siedzi sobie cz艂owiek w niedzielne popo艂udnie i woskow膮 kredk膮 ma偶e dla relaksu. Przychodzi drugi cz艂owiek, nazwijmy go na potrzeby tej opowie艣ci Wiewi贸rem. Zatem przychodzi Wiewi贸r, pochyla si臋 nad bazgro艂em i o艣wiadcza:
- Ale偶 to pi臋kne! We藕 ju偶 nic nie rysuj na tym! Opraw! Prosz臋.

A mia艂am mie膰 艂adny, mi臋sisty podk艂ad pod wydrapywank臋 w tuszu kre艣larskim*...

[Margines]
Niemal zawsze lubi艂am kolor. Opr贸cz tego jednego razu, gdy 艣rednio starsza siostra ubra艂a mnie ca艂膮 w ten odcie艅 czerwonego, kt贸ry w latach 80-tych mia艂y wszystkie dzieci臋ce rajstopy. Niezapomniany dzie艅 wizualnych tortur. Mo偶e dlatego, na przek贸r, do dzi艣 preferuj臋 zestawy kontrastowe, ziele艅 z pomara艅cz膮 na przyk艂ad jutro ponios臋 do pracy.

*Z moj膮 adeptk膮 rysunku wracam do przesz艂o艣ci. Z szuflady do艣wiadcze艅 wyjmuj臋 i podaj臋 dalej to, czego nauczy艂a mnie Moja Pani od Rysunku. Pozdr贸wmy kolektywnie! Gdyby nie Ona, zosta艂abym zapewne astronomem lub anglist膮 (cz艂owiek miewa艂 za m艂odu szerokie zainteresowania i o krok by艂 od dziwnych 艣cie偶ek**). Ona te偶 nosi w sobie kolor. A dzi臋ki niej w pewnym mie艣cie w Polsce powsta艂o prywatne archiwum mojej tw贸rczo艣ci. Macham dzi臋kczynnie w Twoj膮 stron臋, moja droga B.Pani!

**A wy? Kim chcieli艣cie zosta膰 wtedy? Na prze艂omie maturalnym?
Mieli艣cie w g艂owach wachlarz opcji czy jedn膮 jasn膮 dr贸偶k臋?
I kt贸r臋dy poszli艣cie? Ciekawam!


Przetwory

01.05.2014
Z cyklu "Z kolana": W sam raz na wiosn臋.

----
Wekuj臋 sobie tutaj r贸偶ne momenty 偶yciowe. Na przysz艂o艣膰, do spi偶arni. 呕eby je ciemn膮 zim膮 czy w jesiennej szarudze (szaruga - fajne s艂owo) 艣ci膮ga膰 z p贸艂ki i przy herbacie wyjada膰 艂y偶k膮. I to jest taki w艂a艣nie moment - na przetwory.

Jestem sobie tu i teraz. Szcz臋艣liwym cz艂owiekiem. Dog艂臋bnie, podsk贸rnie, przepon膮 - pierwszy raz od wielu lat. Na serio. Ta praca to puzzel b艂臋kitny. Ten, co za艂ata艂 dziur臋 w osobistym niebie. Zaskakuj膮ce! Czasem si臋 w tej nie艣miganej rzeczywisto艣ci nie odnajduj臋. Ale oddycham pe艂n膮 piersi膮 i twarz wystawiam do s艂o艅ca. Wewn臋trznego tego. Nie szukam ju偶, nie w膮tpi臋. No mo偶e tylko w potrzeb臋 bloga*. Tu i teraz jest takie dobre! 

* [M臋czy mnie ta my艣l.] Blog trzyma艂 mnie przy 偶yciu i jasno艣ci umys艂u. Trampolin膮 by艂. Pigu艂k膮 na samotno艣膰. Pe艂ny etat w pikselach nie sprzyja jednak rekreacjom ekranowym. Aplikuj臋 sobie obligatoryjny czas z dala od monitora. Na recept臋. Cia艂o domaga si臋 zaj臋膰 z blogowaniem niekompatybilnych. Biegania, pilatesu, spacer贸w, ksi膮偶ek, kredek. Nie wiem jak to pogodzi膰. Jeszcze.

Bo mimo wszystko lubi臋 te moje my艣lowe konfitury i kiszonki.
Zw艂aszcza te dojrza艂e, wyle偶akowane. Rocznik 2010, 11, 12, 13...

----
Wsiowa sytuacja

[Polna droga]

Wybiegam z lasu. Trzy metry obok dwa jelenie te偶 chy偶o. 
Przebiegamy tak razem przez 艂膮k臋. Pi臋tna艣cie sekund pi臋kna.
One w las, a ja dalej dr贸偶k膮 do wsi. 

[Kurtyna]

----
Tymczasem w kuluarach (potomku nie bierz poni偶szego do siebie)....

Bebe: Chyba nie chc臋 jeszcze tego potomka, wiesz....Lubi臋 moj膮 now膮 prac臋.

Wiewi贸r: Nie przejmuj si臋 zupe艂nie. Potomki dostarczaj膮 zawsze z dziewi臋ciomiesi臋cznym op贸藕nieniem. Straszne zaleg艂o艣ci maj膮 w magazynie. Zreszt膮 droga z Chin czy Tajwanu do nas d艂uga i niebezpieczna....

Od czapy! czyli Dzie艅 Henryka VIII

27.04.2014
Przyby艂am, zobaczy艂am, rzuci艂am!

Okazuje si臋, 偶e brzydota stroju brytyjskiego absolwenta jest wprost proporcjonalna do wysoko艣ci kwalifikacji. Moja jest do艣膰 wysoka, jak wida膰 na za艂膮czonych obrazkach. Za jedyne 46 funt贸w za 3 godziny przyjemno艣ci mog艂am poci膰 si臋 w tradycyjnych we艂nianych zwojach i z zazdro艣ci膮 艂ypa膰 na magistrant贸w w bardziej twarzowych kwadratowych czapkach, jak z filmu. Ku mojej rozpaczy, oznajmiono mi dumnie podczas uroczysto艣ci, 偶e jako absolwentka Krainy Yam Yam mam do偶ywotni obligatoryjny abonament  na oficjalny str贸j uniwersytetu macierzystego. Bez wzgl臋du na docelowe miejsce akademickiej pracy! Sacreble! Kolejny pow贸d, by jednak zosta膰 w艣r贸d teuto艅skich architekt贸w.

Materia艂 dowodowy poni偶ej:

Uwaga! Lataj膮ca Czapka!

Na szcz臋艣cie, nie tylko ja wyst膮pi艂am w wykwintnym stroju.



Ta czapka jest doprawdy od czapy. Henryk VIII by艂 moim bratem.

A poza tym Wyspa Brr zaatakowa艂a nas 偶o艂膮dkowym wirusem, kt贸ry skutecznie ustrzeg艂 wszystkich zgromadzonych przed nadprogramowymi po-wielkanocnymi kilogramami. Tym samym, wybacz Fidrygauko, zupa nast臋pnym razem.

Z艂ota rybka

13.04.2014

Z cyklu "Z kolana": W oceanie czarnych etatowc贸w bywam z艂ot膮 rybk膮 w czerwonych rajtkach.

Uchylam r膮bka: szkicownik nakolanny w fazie silnego szkicu. Kreska poci膮giem roztrz臋siona.


W tym tygodniu wyrobi艂am 200% normy. Zasmakowa艂am soboty pracuj膮cej.
Wszystko przez Luksemburg!Wi臋cej mi zdradzi膰 nie wolno.
Grunt, 偶e lubi臋 to. Bardzo. Nawet po godzinach.

Tymczasem pakuj臋 baga偶 podr臋czny, bior臋 Wiewi贸ra pod pach臋 i lec臋!
Na Wyspy Brr. Do Krainy Yam-Yam (patrz na dole).
B臋d臋 nosi膰 szkar艂atn膮 tog臋 i rzuca膰 doktorsk膮 czapk膮 wzwy偶.
Oraz dopisywa膰 ostatnie zdania do艣wiadcze艅 do tego, jak偶e wiekopomnego, rozdzia艂u mojego 偶ycia.
Ufff!

p.s. Fidrygauko, z okazji blisko艣ci, wpa艣膰 z zupa cytrynow膮? Tylko niech Kaczk臋 wystosuj臋 czarterem.

Na patyku

06.04.2014
Uwaga! Post zawiera celowe lokowanie produktu! Takie produkty mog艂abym lokowa膰 codziennie.

Trzy sztuki, po jednej na ka偶d膮 dekad臋.
Nowy rok z trzydziestk膮 na karku zacz臋li艣my z u艣miechem*

*U艣miechy zara藕liwe s膮, bo w ca艂o艣ci jadalne. Patent stulecia: Kruche cytrynowe ciastka na patyku. Minus: Szkoda spo偶ywa膰, tak grzej膮 serce widokiem. Przyby艂y z Warszawy od siostry t臋czow膮 nitk膮 przyszywanej (fanfary! fanfary!). Pochodz膮 podobno z male艅kiej cukierenki, gdzie czas nadal gra rock'n'roll a pani Wies艂awa ta艅czy do Presley'a. My razem z ni膮. 

Takie to wszystko s艂o艅cem nagrzane, 偶e 偶al si臋 nie podzieli膰. Zatem bierzcie, klikajcie, 艣ci膮gajcie i 膰wiczcie mi臋艣nie twarzy. Codziennie. Do siebie zw艂aszcza.

Obrazek do wzi臋cia. Do powi臋kszenia tylko jeden klik.

(...)
Bebe do Wiewi贸ra nad okoliczno艣ciowym kieliszkiem malibu z mlekiem:
- Najlepiej by艂oby, gdyby potencjalny potomek urodzi艂 si臋 nam z ko艅cem marca - dok艂adnie po 艣rodku, mi臋dzy mn膮 a tob膮.

(...)
艢wi臋towali艣my w licznym gronie:


Wiewi贸r: Can we have a baby elephant, please?
Niekt贸rym przysn臋艂o si臋 w k膮cie.
(...)
Tymczasem na bawarskim mo艣cie zakochanych:
Florian korzysta z 偶ycia



Auto Post Signature

Auto Post  Signature