Image Slider

Ciep艂o szary

22.12.2013
Do uszka z barszczyku i przy dzwonkach karpia. Dla Was dziergane w prezencie na ulubionym ciep艂o szarym. Gar艣膰 zimowych landszaft贸w podprogowo i niezamierzenie uk艂adaj膮cych si臋 w jedn膮 histori臋.
I co na to Freud?

O takim jednym, po gwiazdki z nieba si臋ga (Kartka celebrytka: Wyr贸偶niona przez Ryms).

O dw贸ch takich, z kt贸rymi iglaki mo偶na kra艣膰.
 
O tym, 偶e gdy nikt nie patrzy mo偶na stworzy膰 co艣 fajnego.
(Szalikowy totem, bo marz膮 mi si臋 takie szosy zim膮, zw艂aszcza gdy 艣niegu brak a kreda pod r臋k膮).
 
O tych kilku, z kt贸rymi fajnie jest si臋 dzieli膰.






O tym, 偶e z przypadku powstaj膮 rzeczy zupe艂nie nieprzypadkowe (Wiewi贸r chce mie膰 to na 艣cianie).

Nie dajcie si臋 w 艢wi臋ta zwariowa膰.
Oddechu kochani. Dyspensa!
Miko艂aj kr贸tkowidz i tak nie zauwa偶y nieumytych wierzch贸w szafek kuchennych.

2014 niech Wam sprzyja.
Odwagi, przede wszystkim.
Na wiadra 偶ycz臋. Nam ;)
Ukoch!


Szanowni Pa艅stwo, jest Rob贸tka!

18.11.2013
Wham w g艂o艣nikach supermarket贸w? Bombki w oknach H&M? Aldi rzuci艂 ju偶 pierwsze pierniczki? Niew膮tpliwy znak, 偶e czas wyci膮gn膮膰 z szuflady pi贸ro, papeteri臋 i znaczki. Zaparzy膰 imbryk herbaty, nala膰 trunku do kielicha. Ten rok na wariackich papierach zasta艂 Kaczk臋 na kartonach, Bebe z walizk膮, ale Rob贸tka musi by膰! Tym bardziej pro艣ba do Was. Gor膮ca.


Przecinamy bowiem, nie bez wzruszenia, ju偶 po raz czwarty wst臋g臋 艢wi膮tecznej Rob贸tki.

Liczna gromadka dzieciak贸w-starszak贸w – mieszka艅c贸w Domu Pomocy Spo艂ecznej dla Dzieci w Niegowie - czeka na 艣wi膮teczne kartki z 偶yczeniami.

Bo 艢wi臋ta to bardzo trudny czas, dla tych kt贸rzy nie mog膮 ich sp臋dzi膰 w rodzinnym domu. A jeszcze trudniejszy, gdy cz艂owiek jest przekonany, 偶e nikt o nim nie pami臋ta.

W takich chwilach najzwyklejsza kartka z 偶yczeniami jest jak ko艂o ratunkowe.
Znak pami臋ci, nadzieja, mi艂o艣膰 upchni臋ta w kopercie.

Dlatego, przeogromna pro艣ba, p i s z c i e!

Kaligrafujcie, rysujcie, wyklejajcie, brokatem posypujcie, nagrywajcie na kasety, sztucznym futrem renifera wyk艂adajcie, polewajcie aromatem z piernika, nasycajcie wyci膮giem z pomara艅czy, pakujcie w koperty i 艣lijcie! Niech dla nikogo i w tym roku nie zabraknie.
Szczeg贸艂y w zak艂adce Rob贸tka 2013

Oni stoj膮 ju偶 w oknie wypatruj膮c listonosza, kt贸ry pami臋taj膮c hojno艣膰 waszych serduch (klik!), przezornie montuje wi臋kszy koszyk na korespondencj臋. 

Rado艣膰 odbiorc贸w gwarantowana. Bumerang dobra tak偶e. Rozmno偶ony jak s艂ynne pieczywo.

O czym zapewniaj膮,
Kaczka i Bebe


p.s. Kaczk臋 Kierowniczk臋 znajdziecie tutaj. 
p.s.s. Czy mo偶na powy偶sze kopiowa膰, linkowa膰, przesy艂a膰 dalej? Trzeba :) Sztandar tak偶e.
 

Tour de Pologne [4]

30.10.2013
[12]
A to Polska w艂a艣nie.

Przez telefon w autobusach, tramwajach, poci膮gach omawia si臋, obgaduje, dyskutuje, dywaguje, dedukuje, plotkuje, nawija, wymy艣la, podkre艣la si臋 znacz膮co:
- Cze艣膰! A nic si臋 nie sta艂o, tak dzwoni臋. Bo na przystanku stoj臋 i czekam. I wybra艂em sobie numerek porozmawia膰, akurat do ciebie. Bo ja za darmo mam te minuty a nudno tak czeka膰. A s艂uchaj, s艂uchaj.....

Pali si臋 te偶. Na ulicach. R贸wnie du偶o. I ch臋tnie.

Co艣 wybuch艂o na Zachodnim w Warszawie. W tunelu 艂膮cz膮cym dworce kolejowy z autobusowym po偶ar by艂. Tunel zabito deskami. "Przej艣cia nie ma" - kartka przyczepiona gwo藕dziem nie oferuje alternatywnych po艂膮cze艅. Pontonem? Kana艂ami? Kioskarz robi za informacj臋: "Wyjdzie pani na zewn膮trz, skr臋ci w prawo, na przystanku autobusowym schodami w lewo, potem przy wucecie w lewo i dalej prosto". Wychodz臋, skr臋cam w prawo, widz臋 przystanek, ale daleko po prawej za murem. Schod贸w brak.W sierpniu by艂 ten wybuch.

Oraz niezmiennie:
- S艂ucham.
- Poprosz臋 pierogi z mi臋sem.
- Nie ma.
- A placki ziemniaczane?
- Nie ma. Ale jest noga wieprzowa w tym samym sosie, smakuje te偶 tak samo.

[13-14]
Jest sobotnie popo艂udnie. Dwie pary pomara艅czowych i jedna s艂onecznych n贸g biegn膮 ulic膮. Paproszkolandia przodem, Bebe za ni膮, a Babcia zwyczajowo obstawia ty艂y. Dolatujemy do atelier za pi臋膰 przed zamkni臋ciem. Jest! Warstwami w kolorach wszystkich chi艅skich kredek uk艂ada si臋 na biodrach bezg艂owego manekina. Na 偶ywo - na szcz臋艣cie - 艂adniejsza. Rajski ptak w艣r贸d albinos贸w z koronek i jedwabi贸w. Pasuje nogom s艂onecznym do r贸偶owego stanika. Tylko jeszcze przeszy膰 gorset. Wzrusz!

Pod Stadionem Narodowym, w 艣rodku nocy:
S艂oneczne: Ale my艣lisz, 偶e wypada tak膮 sukienk臋 na 艣lub?
Pomara艅czowe: Kopn膮膰 ci臋 w dup臋?

A tymczasem:
Na Saskiej K臋pie nawet w deszczu bywa kolorowo.


Ci膮g dalszy na pewno nast膮pi. Niech tylko skocz臋 na Wyspy Brr w sprawach aurlopowych. Ekhem. Do po艂owy listopada. Bezkomputerowa. Bez odbioru.

Tour de Pologne [3]

25.10.2013
[9-11]
Hanyzka, kolodionowa czarownica*, w 艣wietle czu艂a. Dotar艂a do sedna.
W poprzednim wcieleniu cz臋sto siedzia艂am na sto艂ku.

kolodion

Za udawanie rycerzy walcz膮cych ze smokami, herszt贸w band sierot i przyw贸dc贸w dzikich plemion.

kolodion


W tym wcieleniu siedz臋 w kolorze. I tyle mi wolno, na ile sama sobie pozwol臋.

Zdj臋cie z mat贸wki, czyli dawnego wy艣wietlacza.


*Kolodion: W ciemnej kom贸rce si臋 zaszy膰. W proporcjach tylko sobie znanych cukier i inne substancje wymiesza膰. Szklan膮 p艂ytk臋 pola膰. R贸wniute艅ko, jednym ruchem r臋ki od lewa do prawa. W ciek艂ym srebrze uczuli膰. Do kasety w艂o偶y膰. Na trawnik przed domem wybiec. Do globiki** w艂o偶y膰. Widokiem na mat贸wce si臋 napawa膰. Oddech na osiem sekund wstrzyma膰. Oczu nie mru偶y膰. Do kom贸rki wr贸ci膰 i wywo艂ywaczem-wod膮-utrwalaczem potraktowa膰. 艢wiat艂o w艂膮czy膰 i zaniem贸wi膰 z wra偶enia.Sucho艣膰 gard艂a winem podla膰.

Photoshop na 偶ywo. Ca艂y dzie艅 tak mo偶na.

**To nie aparat, to czo艂g!

Tour de Pologne [2]

23.10.2013
[5]
Wiewi贸r: Twoja rodzina to Hobbity! Wszyscy z metra ci臋ci, a do tego drugie 艣niadania, grzybobranie, domowy wypiek chleba, przetwory, nalewki, ogr贸dki, mleko od krowy i ser w艂asnej produkcji.


[6]
Najbardziej stresuj膮ca my艣l na wakacjach: Za ma艂o odpoczywam.

Przejecha膰 wyczute dwa tysi膮ce kilometr贸w, by obieraj膮c ziemniaki na kartacze w domu rodzic贸w poczu膰 si臋 szcz臋艣liwym cz艂owiekiem.

[7]
Zakup piernik贸w w sklepie firmowym Kopernika przypomina sceny Bitwy pod Grunwaldem. Pod kostk膮 piernikow膮 k艂臋bi si臋 grupa senior贸w pod dow贸dztwem Wielkiego Emeryta, przy katarzynkach w defensywie wycieczka szkolna z Cia艂em Pedagogicznym na czele. W samym 艣rodku tego obrazka Mamusia Bebeluszka celuje ze spokojem w mieszank臋 serduszek z nadzieniem. Tatu艣 Bebeluszka, zakapturzony jak Sta艅czyk, obserwuje ca艂e zaj艣cie z ulicy w towarzystwie kierowc贸w autobus贸w: Zaraz wyjd膮. Jak tylko zobacz膮 ceny.

Wieczorem aroni贸wka z nowo偶e艅cami, kt贸rzy zdradzili w sekrecie acz w p贸艂s艂贸wkach, 偶e po "tamtej stronie" obrz臋dy 艣lubno-weselne ju偶 nie s膮 takie zabawne. Uroczysta wymiana obr膮czek, zw艂aszcza w tradycyjnej obwolucie z ko艣cio艂贸w i kredyt贸w, urasta do rangi tematu przewodniego. Przy stole niby sami arty艣ci i wolnomy艣liciele, a na j臋zykach te same od lat, pokole艅 i sfer: wypada czy nie wypada. Rzucamy monet膮 obyczaj贸w. Wa偶ymy: bezy z gorsetem vs. kolorowe tiule, zimna p艂yta vs. pizza, pociotki vs. przyjaciele, orkiestra vs.dj, o艂tarz vs. latarnia morska o niskim metra偶u. Wypadam z tego korowodu z my艣l膮, 偶e 艣lub jest jak rodzicielstwo - do艣wiadczeniem indywidualnym. 呕e alternatywnych ryt贸w nadal brak. Zw艂aszcza na wyci膮gni臋cie r臋ki, dla tych co nie chc膮 si臋 mentalnie i finansowo gimnastykowa膰. 呕e za du偶o w tym logistyki a za ma艂o rado艣ci.


[7 i p贸艂]
Poniedzia艂ek. 3 nad ranem, blokowiska toru艅skie. Wino z Bied-y smakuje wybornie.
S膮siadka: Prosz臋 przyciszy膰! Ja rozumiem gdyby to by艂 weekend.
Bry: W艂膮czcie Weekend!*

*Sejne艅skie klimaty na polskiej ulicy. Przystanek autobusowy.
Polifonicznym dzwonkiem z kieszeni kobiety: "....ja uwielbiam j膮. Ona tu jest i ta艅czy dla mnie, bo dobrze to wie, 偶e...."
Ona odbiera i krzyczy do telefonu: Heniek, kurwa, czego chcesz?


[8]
Klin klinem. Piwo z Pysigund膮., herbata z Wronk膮, nalewka z Hanyzk膮.
Wci膮偶 w ci膮gu.

Tour de Pologne [1]

20.09.2013
[1]
Polska zaczyna si臋 pod bramkami LOTu, t艂umem pingwin贸w szeleszcz膮cych w wi艣lanym narzeczu przez kom贸rki. Ku rozczarowaniu 偶o艂膮dka, na pok艂adzie nie serwuje ju偶 kanapek. 呕adnych. Nawet tych z sa艂at膮, musztard膮 i makiem w艂a偶膮cym reprezentacyjnie mi臋dzy przednie z臋by. Wyl膮dowa艂am wieczorem w stolicy, a szwagier nast臋pnego ranka z kacem.

[2]
Zielona Polska Jesie艅:


[3]
Pods艂uchane na mazowieckiej wsi:
- O grzyb!
- Jaki?
- Du偶y!

- Biegnij siostrze艅cze za pi艂k膮 chy偶o, azali chcesz by膰 jak pi艂karze z Borussii a nie Legioni艣ci*.
*Jedenastka z Teutonii plasuje si臋 na szczytach osobistych tabel latoro艣li.

[4]
Ciociu poczytaj mi ksi膮偶eczk臋, ciociu mog臋 zrobi膰 ci zdj臋cie, ciociu a kt贸ry samoch贸d najbardziej lubisz, ciociu a dlaczego nie jesz nale艣nik贸w, ciociu no czytaj dalej, ciociu a po co rysujesz tyle tych ptak贸w do g贸ry nogami, ciociu ale ty jeste艣 du偶a, ciociu czy te jeste艣 t膮 sam膮 cioci膮 co wyjecha艂a za granic臋, ciociu a opowiedz jak to tam by艂o w tych innych krajach, ciociu a czy widzia艂a艣 Pep臋? 艢wink臋 Pep臋? Nie, tego pi艂karza!

Od 11:30 nieswojo. Cisza echem po k膮tach.

艢wierszczyk, poprosz臋!

16.09.2013

Ok艂adka do wrze艣niowego numeru "艢wierszczyka" z elementami biograficznymi*

Zazieleni艂y si臋 dzi艣 polskie kioski oraz baga偶nik pana Zbysia aka bawarska polska prasa obwo藕na. Przysz艂y najnowsze "艢wierszczyki" z mottem przewodnim "Sprz膮tanie 艢wiata". A w nim opowiadanie "Domowy Ekolog" Magdy Kie艂bowicz z moimi ilustracjami i ok艂adk膮 (Dynamic Duo strikes back!). Emocje s膮 jak za pierwszym razem.

By艂 czerwiec, tu偶 po obronie doktoratu. Majowe zimno ust臋powa艂o nowym pok艂adom chlorofilu, kt贸ry prosi艂 si臋, by zaistnie膰 poza natur膮. Decyzj臋 o odrzuceniu pomys艂u ilustracji recyclingowych u艂atwi艂y teuto艅skie s艂u偶by porz膮dkowe rekwiruj膮c zawarto艣ci wszystkich siedmiu 艣mietnik贸w, ka偶dy na co艣 innego. Zatem zielnik. M艂ode li艣cie z g贸r Schwarzwaldu wysypywa艂y mi si臋 z paszportu, portfela, kieszeni i ksi膮偶ek. W tydzie艅 zamieni艂am m贸j pok贸j w tr贸jwymiarowe herbarium. Do dzi艣 znajduj臋 zasuszone paprocie w szkicownikach i teczkach. Ilustracja 艣rodkowa wygl膮da mniej wi臋cej tak (ekskluzywna wgl膮d贸wka tylko dla Was):

W szkole Bebe na ca艂膮 klas臋 przydzielano tylko dwa worki, wi臋c pozwoli艂am sobie pop艂yn膮膰. 
Szukajcie w kioskach i Empikach.

*W tworzeniu ok艂adki macza艂 palce Wiewi贸r. Jak ka偶dy Irlandczyk pa艂a mi艂o艣ci膮 do mutacji Trifolium repens i uprzejmie udost臋pni艂 kilka okaz贸w czterolistnej z kolekcji w艂asnej.

Na okras臋: 3 wrze艣nia 艂upn臋艂o. To z serca mi spad艂o ca艂e go艂oborze. Doktorat w wersji ostateczna ostatnia nigdy wi臋cej ever zwie艅czy艂 biurko dziekanatu. Fanfary! Fanfary! W kwietniu przysz艂ego roku oczekujcie salw 艣miechu z Wysp Brr: wyst膮pi臋 publicznie w todze i smerfnym berecie.

A tymczasem, bawarskie dzieci id膮 do szko艂y a Bebe na wakacje. Od jutra miesi臋czny w tour de Pologna!

Kombajny i kabriolety

07.08.2013
Poczt贸wka z Ma艂ej Wsi. Najwa偶niejsze to patrze膰 w tym samym kierunku.

Servus! Kartony pi臋trz膮 si臋 jeszcze nierozpakowane. Siedz臋 na pod艂odze z ciemnego drewna i ratuj臋 resztki przytomno艣ci bryz膮 wiatraka za 12,99. I co ja robi臋 tu? - pytam si臋 codziennie punkt 06:15 rano, s艂uchaj膮c jak autochto艅skie wr贸ble uprawiaj膮 偶ywio艂owy seks na dachu obok skutecznie zag艂uszaj膮c pierwsze ci臋偶ar贸wki.

Budzi si臋 do 偶ycia ulica Przemys艂owa Ma艂ej Wsi, zwanej g贸rnolotnie "dzielnica industrialn膮". Pod nami dekarze, po prawej stolarze, po lewej cukiernik, a za p艂otem rezerwat rybny z rezydencj膮 dla zaj臋cy-gigant贸w i jeleni kamikadze, kt贸re na powitanie rzuci艂y si臋 nam przed mask臋 samochodu. Od cywilizacji (Wsi Du偶ej) dziel膮 nas oceany pszenicy. Przeprawa to czterdziestosiedmiominutowy spacer, w obecnych warunkach meteorologicznych w pe艂nym s艂o艅cu, ale i z widokiem na Alpy. Co艣 za co艣. W 偶yciu jeszcze nie mia艂am tak opalanych n贸g! P艂asko tu jednak jak w Mazowieckiem.

Sadz膮c po dost臋pnej infrastrukturze, rolnik to zaw贸d rentowny w tej cz臋艣ci Teutonii. Wybielone zagrody pod linijk臋, upstrzone begoniami, zasiedlone przez stado glinianych skrzat贸w. Pod domami kabriolety, kombajny oraz rowery wy艣cigowe z najwy偶szej p贸艂ki. Herbaciarnia, w艂oskie kuchnie, krzes艂a dla dentyst贸w, eko-chleb z certyfikatami, chocolaterie, dwa sklepy zoologiczne, designerskie meble i psi fryzjer. Tylko tuzin poradni psychologicznych budzi lekki niepok贸j. Na ulicach zupe艂nie niestereotypowi panowie w garniturach jedz膮 stereotypowe bia艂e kie艂basy i pij膮 piwo z wiadro-kufli. Teutonki o szerokich biodrach, p艂askich brzuchach i kr贸tko ostrzy偶onych w艂osach, zamiataj膮 pilnie obej艣cia i wysiaduj膮 przed domami pilnuj膮c piskl膮t.


Ma艂a Wie艣 pachnie stadnin膮 i piaskow膮 drog膮 po deszczu. Wychodzimy na pole. Oswajamy nowe krajobrazy. Powolutku.

Jedno jest pewne: b臋dzie o czym pisa膰.

Recydywistka

26.07.2013
~Przerwa w braku nadawania ~

Uwielbiam robi膰 paczki! Mog艂abym zosta膰 profesjonalnym paczko-wysy艂aczem! Paczki na zam贸wienie, dopasowane do nastroju i okazji. Lepiej zleci膰 paczk臋 Bebe, ni偶 darowa膰 babci grzebie艅! My艣licie, 偶e to pomys艂 na biznes dla m艂odej doktorantki na bezrobociu? 
  
Tymczasem robi臋 paczk臋 z w艂asnego 偶ycia. Skrupulatnie wyrywam zapuszczone korzonki. Redukuj臋 偶ycie na metry sze艣cienne policzalne jedn膮 r臋k膮. Wypi臋trzam wie偶e z karton贸w. Organizuj臋 czego zorganizowa膰 si臋 nie da: nieznane. 

I jeszcze jeden, i jeszcze raz!

Jutro w 36 stopniowym upale Wiewi贸r zbierze ca艂膮 odwag臋 kierowcy o niskim sta偶u i, o ile nas nie zabije, w strugach potu pojedziemy w nowe 偶ycie. Do Ma艂ej Wsi pod Wi臋ksz膮 Wsi膮 nieopodal Bardzo Du偶ego Miasta. My艣lcie o nas ciep艂o. Ahoj przygodo!

Nomen omen melomanka Abby z kamienicy obok puszcza na po偶egnanie:
"The history book on the shelf, is always repeating itself. Waterloo...."

GPS obwo藕nego sprzedawcy internetu nie uwzgl臋dni艂 Ma艂ej Wsi na trasie przejazdu. Przewiduje si臋 przerwy w transmisji wszelakiej. Gdybym zacz臋艂a przejawia膰 symptomy odrzucenia (spontaniczna uprawa storczyk贸w, specjalizacja w hafcie krzy偶ykowym bawarskich makatek lub domowym p臋dzeniem bimbru z przydro偶nych mirabelek), prosz臋 o interwencj臋.

Bywajcie!

~Koniec przerwy w braku nadawania ~

Nawet Odys by艂 poczwark膮 czyli bloger na L4

14.07.2013
O tym, 偶e ka偶dy Odyseusz z motyk膮 wypatruje swojego s艂o艅ca

Mia艂am si臋 odrodzi膰 jak feniks z popio艂贸w. Jak pacjent po operacji wyrostka. Jak ple艣艅 na bio-odpadkach w 艣rodku lata. Pop艂yn膮膰 s艂owotw贸rczym potokiem. Co najmniej zasypa膰 Was kredkowymi bazgro艂ami od metra. Marzenia 艣ci臋tej g艂owy! Daleko mi do renesansu a tym bardziej feniksa, chocia偶 potoki ogl膮dam regularnie na g贸rskich szlakach (w terapeutycznym planie g贸rskiego nomada jutro: Mount Doom).

Nie, nie jest 藕le. Wr臋cz dobrze jest, powiedzia艂abym.
Zamiast popio艂贸w jest kokon. Przepoczwarzam si臋.

Co si臋 sko艅czy艂o, co艣 si臋 rodzi. Zwyczajna kolej rzeczy, z kt贸r膮 czasem tak bardzo niewygodnie. 呕egnam si臋 z dziesi臋cioletnim kieratem uniwersyteckim. P艂yn臋 do swojej Itaki motyk膮 sprawdzaj膮c nowe l膮dy*. Uszcz臋艣liwiona list膮 poprawek, w oparach motywacji szlifuj臋 naukowy diament wed艂ug angielskich schemat贸w publikacji. Byle do ko艅ca wrze艣nia! Czasu potrzebuj臋. Oddechu. Miejsca. Nie tylko dynia s膮siadki bez przestrzeni kie艂kuje pokr臋cona i mikra.

Zatem: przerwa, spacja, antrakt, obraz kontrolny, cisza w eterze.

Wr贸c臋.
Jutro, za tydzie艅, za miesi膮c lub pi臋膰.Na razie wystawiam sobie L4 z bloga na czas nieokre艣lony (Cho膰 obowi膮zkowa prymuska tupie n贸偶k膮!). O cierpliwo艣膰 nie 艣miem prosi膰.

Udanych wakacji!
Wy艂膮czcie czasem komputery i wyjd藕cie ze wsp贸艂lokatorami na spacer.

*Szykujcie si臋 do obl臋偶enia kiosk贸w w po艂owie wrze艣nia. Nowy "艢wierszczyk" b臋dzie!


p.s. Nie id藕cie prosz臋 moj膮 艣cie偶k膮. Co b臋d臋 wtedy czyta膰 i komentowa膰?
p.s. Has艂o na lato: Adventure is out there! Odwagi na wiadra!


Zwyk艂e bycie czyli "life beyond PhD exists"

27.06.2013

O tym, 偶e je艣li nie wiadomo, co dalej, usi膮d藕 i poczekaj (p.s. zoom po klikni臋ciu w obrazek).
Trwam. Stoj臋 okrakiem na skrzy偶owaniu 偶ycia. Nie walcz臋. Nie my艣l臋: co dalej? Po prostu jestem. Od kilku dni pr贸buj臋 napisa膰 co艣 do Was i po pi臋tnastu minutach zaklinania kursora zamykam komputer.

Pada deszcz. Czekam. 
Na list臋 poprawek, ju偶 czwarty tydzie艅. 

Mo偶e popracowa膰 nad portfolio? Napisa膰 artyku艂 na konferencj臋? Po艂o偶y膰 si臋? Z ksi膮偶k膮?Wyj艣膰 na balkon z kubkiem herbaty? Zbudowa膰 z lokatorem kolejn膮 wie偶臋 z piasku?
Mia艂a by膰 t艂usta po-doktorancka pustka, a jest to:
zwyk艂e bycie.
Potrzebuj臋 korepetycji.

p.s. Udziela mi si臋 nastr贸j mojej przegl膮darki. Najcz臋艣ciej pokazuje "blank", czyli zawieszon膮 tabula ras臋. Je艣li 艂aduje, to z czkawk膮. Przy otwieraniu strony pozwala na obranie ziemniak贸w dla pi臋cioosobowej rodziny. Najch臋tniej przebywa w trybie "offline". Bez niej wyd艂u偶a si臋 doba.

Veni, vidi, vici!

14.06.2013
W drodze na szafot.

Uff! Pisze do was 艣wie偶o upieczony doktor!!!! Taki 艣wie偶y, 偶e jeszcze ciep艂y, z wypiekiem na twarzy i szale艅stwem w oczach. Cho膰 to ju偶 troch臋 ponad tydzie艅 temu by艂o. Sukienka w fraktalow膮 t臋cz臋, turkus 艂ydek i czerwie艅 trzewik贸w.Z motylami we w艂osach i r贸偶owo-zielonym kotem w kieszeni.

Uff! Pok贸j by艂 z metra ci臋ty. Przy wprost proporcjonalnie skrojonym stoliczku siad艂am rami臋 w rami臋 z profesork膮 prowadz膮c膮, jako wsparciem moralnym i milcz膮cym jak pos膮g notariuszem. Po drugiej stronie stoliczka, tu偶 za litrem wody i zasiekami z plastikowych kubk贸w, dw贸jka nieznajomych cia艂 pedagogicznych z identycznymi kopiami (mojego!!!) wiekopomnego dzie艂a naukowego, upstrzonymi wykrzyknikami uwag i znakami pyta艅. Niezale偶ny obserwator z wydzia艂u farmaceutycznego zasn膮艂 tu偶 po nakre艣leniu formalno艣ci.

Tu偶 przed. Ze stresu ust nitk膮 i przybytkiem naukowym w tle.

Uff! Tyle by艂o dr偶enia r膮k, nocy prze艣nionych pod ostrza艂em pyta艅, sinusoid uczu膰, moralnych w膮tpliwo艣ci, d艂ugich nocy i nag艂ych ol艣nie艅 „偶e jeszcze tego nie powt贸rzy艂am”! Tyle tego, by w ekspresowym czasie (90min? Kr贸tko, jak na wysp臋!) przekartkowa膰 doktorat od deski do deski w ostrzale ca艂kiem przyjemnych (nie wierz臋, 偶e to pisz臋!) pyta艅. Siedz膮c pod drzwiami w oczekiwaniu na werdykt, my艣la艂am (nie wierz臋, 偶e to my艣la艂am!): Pytajcie mnie jeszcze! Co艣 za szybko posz艂o.

Uff! A potem: wymiana u艣cisk贸w i gratulacji. List臋 poprawek do艣l膮 w najbli偶szym dwutygodniu – do realizacji z ko艅cem wakacji. Prosz臋 艣wi臋towa膰, pani doktor! Albo i艣膰 z nami na kotleta do studenckiej sto艂贸wki!

Kotlet zjad艂am. Ponad to zachorowa艂am tego samego wieczora na gryp臋 i do dzisiaj kultywuj臋 suchoty podlewane wywarem z czosnku i limonek. Oraz czekam. Na ci膮g dalszy. S膮cz膮c malibu z mlekiem na balkonie z widokiem na g贸ry.

C贸偶 za pi臋kny pocz膮tek lata! Nie uwa偶acie?
I po! Z szyldzikiem eleganckim i lajkami od muzealnik贸w - g艂贸wnych bohater贸w wiekopomnego.
p.s. Najwi臋ksze rozczarowanie doktoratu: 艢wiat nie stan膮艂 w miejscu, nie by艂o nawet balon贸w, czy cho膰by spontanicznych wiwat贸w ulicznych. Ba! 艢wiat ruszy艂 z kopyta nie ogl膮daj膮c si臋 za siebie. Na Ziemi pojawi艂a si臋 nowa mieszkanka (Helenko, do Ciebie m贸wi臋!), Wiewi贸r znalaz艂 prac臋 i mieszkanie (Bawario przybywamy!), sp贸r o skwerek w Turcji rozbucha艂 si臋 do wojny domowej, Krzysztof Ho艂owczyc odhaczy艂 p贸艂wieku a Edward Snowden obna偶y艂 dyktafony WielkiegoBrata zza wielkiej wody (tere fere, nie dajcie si臋 nab(g)ra膰!). 

p.s.s. Najtrudniejsze pytanie na obronie?
- Prosz臋 poda膰 adres zamieszkania.
Z wra偶enia pomyli艂am kod pocztowy, ale kraj si臋 przynajmniej zgadza. 

La viva viva!

21.05.2013

Przyjaciele ju偶 dawno przestali pyta膰, kiedy ten moment nast膮pi. Ju偶!


Viva, czyli viva voce ("偶ywy g艂os"), zwana nad Wis艂膮: obron膮. Niech 偶yje obrona! Koniec z gdybaniem, w powietrzu zawieszeniem, strachem z wielkimi oczyma. W贸z albo przew贸z. 4 czerwca los mnie poniesie na swojej bryczce powo偶onej przez dw贸jk臋 nieznajomych profesor贸w z daleka. Sam na sam za zamkni臋tymi drzwiami.

Oddycham g艂臋boko z przepony, pij臋 czwarty hektolitr melisy, biegam d艂ugo medytuj膮c zielone, wertuj臋 notatki, pisma i w艂asne s艂owotw贸rstwo (naprawd臋 to napisa艂am?). Gromadz臋 skrupulatnie ca艂e zaufanie do siebie.

艢wi臋ty J贸zefie z Kupertynu postaraj si臋. Ten jeden raz.

Ostrzegam, wed艂ug statystyk 4 czerwca mo偶e nie by膰 punktem kulminacyjnym przygody pt."doktorat". Substytutem ocen w systemie wyspowym jest ilo艣膰 poprawek. Skala w miesi膮cach od zera do zera. Zero pozytywne (fanfary! fanfary! meksyka艅ska fala i zasma偶ka!), trzy (fanfary! najcz臋stsze), dwana艣cie (i karta sta艂ego klienta w sanatorium dla naukowo pokr臋conych) lub zero negatywne (trzy kropki niedowierzania). Licz臋 na dodatni膮 stron臋 skali i zieleniej臋 z zazdro艣ci na my艣l o tej Bebe, co o tej porze za dwa tygodnie ju偶 wie.

Tymczasem, zrozumcie cisz臋.
Blogow膮, twarzoksi膮偶kow膮, skypow膮, mailow膮, telefoniczn膮, telepatyczn膮.
呕yj臋. Wr贸c臋 po.

Trzymajcie kciuki, uprawiajcie ta艅ce rytualne i szepczcie litanie, prosz臋.
Howk!

O przewadze pompki rowerowej nad Duplo

16.05.2013
"By膰 albo nie by膰"? Bawi膰 si臋! Komm - dziewi臋膰dziesi膮t centymetr贸w nowego (wsp贸艂)lokatora, zafascynowanego binarn膮 natur膮 rzeczywisto艣ci*, ci膮gnie Wiewi贸ra za palec wskazuj膮cy. Duplo le偶y w k膮cie, bo gospodarstwo domowe dostarcza mocnych wra偶e艅:




* An! Aus! - krzyczy ma艂e F. adept w艂膮czania i wy艂膮czania lampki nocnej. - Wiewi贸j An!

p.s. Ma艂e F. wyst膮pi艂o ju偶 kiedy艣 na tym blogu. Na przyk艂ad tutaj, jako cz艂onek dru偶yny pier艣cienia: Klik!
p.s.s. Zaniepokojony poprzednim postem wszech艣wiat uprasza si臋 o g艂臋bokie wdecho-wydechy. Czarno nie jest. Bywa. Na og贸艂 w milisekundach. Howk!

Zapachnia艂o Hamletem

12.05.2013

Tymczasem w naszej bajce Andersen macza艂 palce.
 
Na 艂awce z widokiem na jedn膮 z g贸r. Za plecami poci膮g regionalny g贸ry-doliny. Przy 艣cie偶ce, gdzie w niedzielne popo艂udnie liczni rodzice wyprowadzaj膮 potomstwo na spacery. Sukienki w kropki, kalosze w biedronki, chusty, u艣miechy, beztroska. Mijani przez pocz膮tkuj膮c膮 biegaczk臋 w r贸偶owych szortach i dziecko w karocy w kszta艂cie samochodu z oczami kr贸lika. Wystawiamy twarze do s艂o艅ca, a Tobie trz臋sie si臋 r臋ka. 

Na 艂awce z widokiem na jedn膮 z g贸r wa偶y si臋 decyzja o 偶yciu. Pojedynczym, a jednak naszym i wsp贸lnym. Opuszkiem maluj臋 znak niesko艅czono艣ci na wierzchu Twojej d艂oni - Cokolwiek postanowisz - Trwam wpatrzona w szalki wagi w nier贸wnym balansie. Mi臋dzy daleko a blisko. Mi臋dzy obco a swojsko. Mi臋dzy biednie a mniej biednie. Mi臋dzy z bliskimi a tylko we dwoje. Mi臋dzy.

Na 艂awce z widokiem na jedn膮 z g贸r kie艂kuje agresja podlewana frustracj膮. Dlaczego po latach studi贸w, pracy i stara艅 musimy decydowa膰 czy 偶y膰 na pewnej granicy prze偶ywalno艣ci czy czeka膰 bez gwarancji na lepsze jutro? Odk艂adam grzecznie na dalsz膮 p贸艂k臋 my艣li o potomku. Nie sta膰 nas. Zwyczajnie. Niecierpliwy zegar tyka coraz g艂o艣niej. Prze艂ykam gorzk膮 rzeczywisto艣膰, staram si臋 nie s艂ysze膰. Nadzieja umiera przecie偶 ostatnia.

- Patrz. Czterolistna koniczynka.
- To znak?
- Na pewno. Tylko na co?

呕ycie bywa bajk膮

06.05.2013

Nawet je艣li deszcz gwiazdy na sznurki nawleka.

Z browaru Karola pod browar Ludwika

03.05.2013

W nowych okoliczno艣ciach przyrody trzeba zachowa膰 spok贸j

Ufff! Siedz臋 przy stole z odzysku na krze艣le po tanio艣ci nabytym u Rosjan. Za oknem sekwoja. Z przodu g贸ra, z ty艂u g贸ra. Niejedna. 2,5 metra sze艣ciennego dobytku rozpakowane na pachn膮cy 偶ywic膮 rega艂 z Ikei. Prowizoryczny materac o grubo艣ci i jako艣ci dietetycznych wafli ry偶owych zamieniony na metr czterdzie艣ci  siedmiowarstwowej pianki z profilem (historyczny, bo pierwszy wsp贸lnie kupiony). Wiewi贸r z polskim nonogramem okupuje babciny fotel przytargany z ulicy.

Jeste艣my tu niespe艂na dwa tygodnie, a dzie艅 przeprowadzki kurzem pami臋ci pokryty. Ledwo Tetris z karton贸w zablokowa艂 wolne przestrzenie samochodu, w臋gierska rodzina z dw贸jk膮 dzieci wiesza艂a ju偶 w wigwamie firanki. Wiewi贸r - nowicjusz kierownicy - nikogo po drodze nie zabi艂. Niezm膮cony ocean spokoju zapieni艂 si臋 jedynie, gdy po raz czwarty Bebe w roli pilota przegapi艂a zjazd z autostrady. Pilot pilota nawali艂! GPS 艣lepy na przebudowy drogi krajowej B31.

Wszystko jeszcze nowe i dziwne. Nie spieszymy si臋 z oswajaniem okolicy:
Porcelanowej pani w skali 1:1 z balkonu przy ulicy Trzech Kr贸li spogl膮daj膮cej z u艣miechem w alej臋 bukow膮.
Starego miasta z 偶y艂kami strumieni przecinaj膮cych chodniki (Kto wpadnie, ten wyjdzie za tubylca - trzymam si臋 kurczowo Wiewi贸ra) i ogr贸dk贸w w skali mini tworzonych wok贸艂 przydro偶nych drzew przez wielbicieli miejskiej zieleni.
Codziennego targu pod gotyck膮 katedr膮, gdzie obok marchewki za 3 centy, serwuje si臋 turystom kie艂basy w sosie curry, czarny biskup przechadza si臋 ze 艣wit膮 (koniec 艣wiata idzie?), a Stefan od wtorku do soboty sprzedaje najlepszy sernik 艣wiata.
Gdzie skosy i grawitacja silniejsze ni偶 w innych cz臋艣ciach Teutonii, a bieganie po sinusoidzie krajobrazu  pozwala na regularne wypluwanie p艂uc na widok miasta z lotu ptaka z Francj膮 po horyzont.


Szczyty dla bezrobotnych

20.04.2013
Jak trudno rozsta膰 si臋 z przedmiotami, a co dopiero z ca艂ym miastem!


呕egnaj wigwamie pod Spokojnym Karolkiem na 2,5 pokoju z liniami papilarnymi naszych cz贸艂 na 艣cianach.
呕egnaj s膮siedzie Aldi, co艣 nam wyznacza艂 godziny poranne 艣wiat艂ami po zaspanych oczach.
呕egnaj dzielnico muzu艂ma艅ska bez Bo偶ego Narodzenia, przespanych nocy Ramadanu i sortymentu wo艂owiny hallal i nie.
呕egnaj lesie, jak st膮d do Francji.
 
Z 偶yciem zredukowanym do trzech metr贸w sze艣ciennych (jutro si臋 oka偶e czy aby na pewno), co do dnia w rocznic臋 ostatniej przeprowadzki, Bebe i Wiewi贸r ruszaj膮 na po艂udnie nieco bli偶sze ni偶 Antarktyda. Jak wiele innych rzeczy bie偶膮cego miesi膮ca, Bebe nie s膮dzi艂a, 偶e to kiedy艣 powie: B臋dziemy mieszka膰 w g贸rach!

艢wierszczyk! Debiut razy dwa, czyli niech mnie kto艣 uszczypnie

15.04.2013
40 lat temu ok艂adka "艢wierszczyka" wygl膮da艂a tak. A obok Marii Mackiewicz, ilustrowa艂 m.in. Bohdan Butenko.


Od 6 miesi臋cy trzyma艂y艣my si臋 z Tomaszow膮 w ryzach, popiskuj膮c co chwil臋 z niedowierzania. A dzia艂o si臋. Najpierw Tomaszowej wykie艂kowa艂a odwaga i s艂owotw贸rstwo jej autorstwa wyl膮dowa艂o na biurku naczelnej. Z nim jedna, jedyna moja ilustracja (Tomaszowa czarownico! Bez ciebie by tego nie by艂o!). Trampki na niej by艂y i ka艂u偶a. By艂 ciemny, deszczowy pa藕dziernik, a偶 przysz艂o zielone 艣wiat艂o od s艂onecznej naczelnej: Drogie Panie, jedziemy z tym koksem! Trzy rozk艂ad贸wki i ok艂adka do g艂贸wnego opowiadania pt. "Nie(!)zwyk艂a okolica". Tydzie艅 艣wi臋towa艂y艣my na 艂膮czach mailowych, szczypi膮c si臋 nawzajem w ramionka. Gdyby mi kto艣 rok temu przepowiedzia艂 - nie uwierzy艂abym. Chyba nadal nie wierz臋. Jeszcze nigdy nie trz臋s艂y mi si臋 tak r臋ce: z wra偶enia, z podekscytowania, z rado艣ci i zwyczajnego strachu. Bezcenne momenty. Podw贸jne debiuty. Redakcja pracuje z godnym podziwu p贸艂rocznym wyprzedzeniem. Cho膰 sw臋dzia艂o i kusi艂o, nie uchyla艂y艣my r膮bk贸w obj臋te obowi膮zkiem tajemnicy.

Dzisiaj ju偶 jest! Dzisiaj ju偶 mog臋!
To oficjalne i empirycznie sprawdzone: Marzenia si臋 spe艂niaj膮!
Debiutanckie opowiadanie Magdy Kie艂bowicz z debiutanckimi ilustracjami (i ok艂adk膮!) mojego autorstwa w magazynie dla dzieci "艢wierszczyk" ju偶 w ka偶dym Empiku i kiosku.

W rozmowie mi臋dzy krajowej dowiedzia艂am si臋, 偶e Bu艂ka 艣rednia obfotografowa艂a i wykupi艂a nak艂ad w sto艂ecznym dziale prasy dzieci臋cej ;) Bierzcie, czytajcie, ogl膮dajcie! Nostalgia dzieci艅stwa gwarantowana!

A dzisiaj wygl膮da tak! ;)

Fanfary! Fanfary! B臋d臋 doktor臋

06.04.2013

M贸j pierworodny, w b贸lach pocz臋ty i (nadzieja w Wiewi贸rze*) jedyny.

Nie ma eleganckiej ok艂adki ze sk贸ry, ani z艂otem grawerowanych liter. Ma 214 dwustronnie drukowanych stron, Cambria New Roman, podw贸jn膮 interlini臋 i opraw臋 z plastiku dla wygody egzaminator贸w. Oraz jedn膮 zbyteczn膮 kropk臋 wytropion膮 za p贸藕no. Kropk臋 na szcz臋艣cie.

Ku mojemu zaskoczeniu, 艣wiat nie przystan膮艂 z wra偶enia w momencie, gdy wrzuca艂am to wiekopomne dzie艂o naukowe opakowane pancernie do pocztowej skrzynki. Za to r臋ce mi si臋 trz臋s艂y, gdy odbiera艂am je z drukarni, pachn膮ce farb膮, nieska偶one ludzk膮 lini膮 papilarn膮. Masz go w plecaku - powtarza艂 Wiewi贸r w drodze do domu. Pomy艣le膰, 偶e nie tak dawno w膮tpi艂am, 偶e ten moment kiedykolwiek nast膮pi. Nadal masz go w plecaku!

Obrona pewnie w okolicach Bo偶ego Cia艂a. Tymczasem rozwijam zaawansowany syndrom opuszczonego gniazda. Wiewi贸r podlewa je winem i nawozi domowym sernikiem na zimno. Tygodniowy turnus odwykowy dla by艂ych doktorant贸w i ich rodzin  zaczyna si臋 jutro w sanatorium w Stumilowym Lesie. Czas odpocz膮膰.

A tymczasem: Fanfary! Werble i meksyka艅ska fala! Uda艂o si臋 przecie偶!**

* Przykaza艂am Wiewi贸rowi w chwili mentalnej przytomno艣ci:
- Je艣li kiedykolwiek zaczn臋 formowa膰 cho膰by my艣l o kolejnym doktoracie, z艂贸偶 votum nieufno艣ci, veto, abdykacj臋 i podw贸jn膮 apelacj臋 w trybie pilnym.

** Wed艂ug optymistycznych inaczej statystyk Yam Yamowego Uniwersytetu z zaczynaj膮cych doktoraty w tym przybytku, ko艅czy je zastraszaj膮ce dwadzie艣cia procent. Z czego wi臋kszo艣膰 odpada na ostatniej 偶mudnej prostej, kt贸r膮 ja mam w艂a艣nie za sob膮. Ufff....***

*** Niniejszym chcia艂abym podzi臋kowa膰 (w kolejno艣ci przypadkowej): Gordonowi Ramsey i Carrie Bradshow , Channel 4 wyspowej telewizji za "Come Dine with Me" i "Four in the Bed", za艂odze Star Trek pod dow贸dztwem kapt Kathryn Janeway, American Next Top Model, Kung Fu Pandzie, doktorom House i Who, Hiro Nakamura - za niestrudzon膮 stra偶 nad moj膮 poczytalno艣ci膮. Oraz Wam: dzi臋ki Blogu, 偶e jeste艣cie!

Zdeptana stokrotka

29.03.2013

Irlandzk膮 tradycj膮 (i ku ostudzeniu zbiorowej histerii pogodowej): Gdy mo偶esz nadepn膮膰 na trzy stokrotki na raz: wiosna przysz艂a! Zdj臋cie z pi膮tku.

Tempo publikacji post贸w zastrasza nawet mnie sam膮. Wybaczcie. Chcia艂abym obieca膰, 偶e b臋dzie lepiej, ale tendencja ka偶dy widzi jest zdecydowanie nienachalna. Nie nad膮偶am. Nie z nadmiaru wra偶e艅 i obowi膮zk贸w, bo w tym zakresie szczytem dnia jest wytropiony przecinek recydywista i pizza italiane origninale od s膮siada Aldiego. Czuj臋, 偶e ci膮gn臋 na oparach opar贸w. Ba! Nawet nie czuj臋. Nic.Wiosna za oknem (Czarny Las rozpieszcza), doktorat na uko艅czeniu (we wtorek odpalamy drukark臋!), podania o prac臋 w j臋zyku teuto艅skim nie tylko wykaligrafowane, ale i wys艂ane przed czasem, bilety do Stumilowego Lasu zakupione, Wiewi贸r zdrowy i nadal kocha. Normalny cz艂owiek cieszy艂by si臋, prawda? To na choler臋 serce nadaje mi morsem palpitacji?!

K艂ad臋 si臋 na 艂贸偶ku i przez okno wigwamu patrz臋 na b艂臋kitne niebo.
Bocian! Patrz! Bocian! Jak on 偶yje, to znaczy, 偶e my te偶 mo偶emy!

---

W rocznic臋 mych narodzin, opr贸cz sernika, kawy, fajowych prezent贸w, tony bardzo obrazkowych ksi膮偶ek (pochwal臋 si臋 Wam na bank!), dywan贸w krokus贸w, 艣wiat serwowa艂 takie obrazy:


Nasz pa艂ac w Czarnym Lesie. Zawsze chcia艂am mie膰 wie偶臋, zw艂aszcza po przeczytaniu "Sz贸stej Klepki" M.Musierowicz. Jak i podpali膰 cho膰 raz firanki...




List we艂n膮 dziergany i... WIOSNA!!!!!!

22.03.2013
Dow贸d spisku. Od MagOOmamy Mail Art w czystej postaci.

W wigili臋 trzydziestych urodzin, przysz艂a nieoczekiwana przesy艂ka.We艂niana. W sercu, w g艂owie i na kopercie. Z drobnym makiem kaligrafowanym wn臋trzem. Od MagOOmamy, z kt贸r膮 znamy si臋 li i jedynie w wirtualnej rzeczywisto艣ci. Piecz臋膰 z guzika otwiera艂am otrz膮saj膮c niedowierzanie, 偶e s膮 obcy ludzie, kt贸rym si臋 chce. I to jak! Taka kopert臋 dzierga艂abym p贸艂 偶ycia.

"S艂ysza艂am!... - a sk膮d ona wie? - Ha! Bo ja mam swoich szpieg贸w, to tu, to tam, i wiem, 偶e w turkusie z czerwieni膮 lubisz, gruszki lubisz i rajstopy szale艅czo wzorzyste, alejki z ksi膮偶kami dzieci臋cymi w ka偶dej ksi臋garni! ;) i ziele艅 majow膮."

Eureka!

Dwa miesi膮ce temu Bu艂ka m艂odsza, zwana siostr膮 Bebeluszka, zada艂a mi mailowo pytanie typu "od czapy":
Co jest ci najmilsze? Jaki kolor, owoc, zwierz臋, my艣l, rzecz....

Nie wiem jak po艂膮czy艂y si臋 ich dr贸偶ki. Nie wiem co z tego wyniknie, bo MagOOmama zdradzi艂a si臋 z etatowym anga偶em listonorki. Ze zdziwienia wyj艣膰 nie mog臋. I czekam na ci膮g dalszy niespodziewanki!

---
W Wigili臋 trzydziestych urodzin Bebeluszka, Wiewi贸rowi wyla艂a si臋 z艂ota my艣l:
- S膮 takie dni, kt贸re pami臋ta si臋 zawsze. I wiele takich, co nie. My艣lisz, 偶e zapami臋tamy dzisiejszy dzie艅? Dzie艅, w kt贸rym za pierwszym razem zda艂em prawo jazdy. Dzie艅, w kt贸rym sko艅czy艂a艣 pisa膰 doktorat?
- Je艣li opisz臋 to na blogu, na pewno! Nie gadaj tyle i chod藕 ta艅czy膰! - tego wieczoru w prywatnym koncercie w wigwamie z widokiem na Aldi zagra艂a Caro Emerald . Podkr臋cicie g艂o艣niki!

---
A dzisiaj? Dzisiaj do emerytury kolejny rok bli偶ej.
Pierwsze od trzech lat urodzino-imieniny sp臋dzane w blisko艣ci. Za oknem wiosna, za 艣cian膮 chrapanie.

Pomy艣le膰, 偶e w ostatniej dekadzie dane mi by艂o mieszka膰 i studiowa膰 w trzech krajach, nauczy膰 si臋 biegle dw贸ch j臋zyk贸w, zakocha膰 si臋 sze艣膰 razy, by znale藕膰 tego jednego tam, gdzie wzrok nie si臋ga艂, przep艂yn膮膰 500 kilometr贸w kajakiem z Brodnicy do Berlina, dotkn膮膰 osobistego dna i przebiec trzy godziny bez przerwy, 艂apa膰 oddech na szczytach Alp i wydycha膰 ciep艂o w lizbo艅skich tramwajach, zamieszka膰 z Wiewi贸rem i pi臋膰dziesi臋cioma Hipisami w Stumilowym Lesie, uwierzy膰, 偶e strach ma wielkie oczy i dorysowa膰 mu w ko艅cu powieki, nie艣膰 kaganek o艣wiaty Wyspowym Azjatom, debiutowa膰 s艂owotw贸rczo online i na papierze, napisa膰 doktorat w j臋zyku nam obcym i wiele wi臋cej.

Si艂膮 dedukcji, ciesz臋 si臋 na kolejne dziesi臋ciolecie!

Najpi臋kniejszego!
Zr贸bcie dzisiaj co艣, co Was uszcz臋艣liwia.
Zaczn臋 ja: Prezenty!

Znaczek-Unikat!

Mail Me Art: Sztuka poczt膮 raz prosz臋! (1)

10.03.2013


Zastanawiam si臋, czy to mo偶e Bebe w poprzednim 偶yciu by艂a go艅cem marato艅skim?
Bo jak inaczej wyt艂umaczy膰 jej mi艂o艣膰 do poczty w ka偶dym rodzaju i wymiarze. 

Znacie projekt Mail Me Art (w wolnym t艂umaczeniu Przy艣lij mi sztuk臋)? Nie?

Ju偶 po raz trzeci artyst贸w i ilustrator贸w z ca艂ego 艣wiata ogarn臋艂a zbiorowa psychoza: Z czystej przyjemno艣ci tworzenia wy偶ywaj膮 si臋 tw贸rczo (i analogowo) na jednej kopercie rozmiaru A5. Adresuj膮 j膮, tapetuj膮 znaczkami i wrzucaj膮 nagie dzie艂o bez mrugni臋cia okiem do pocztowej skrzynki. Na 艂ask臋 i nie艂ask臋, dobry humor, d艂ugopisy i fochy poczciarzy ca艂ego 艣wiata (polecony niedozwolony, jak i inne dzia艂ania ochronne). A wszystko z nadziej膮, 偶e dzie艂o dotrze do celu - na Wyspy Brr, gdzie w艣r贸d pozosta艂ych dwustu kopert z dwudziestu kraj贸w zawi艣nie w sierpniu tego roku w londy艅skiej galerii*. Ksi膮偶ka pocztowej sztuki te偶 b臋dzie.

A gdzie poczta, i to taka, to i Bebe!
Czujecie 膮, 臋? Udzia艂 tylko z zaproszenia i wystawa w mie艣cie, kt贸rego nie ma?
A bebe-psychoza wygl膮da艂a tak:





* Zapraszam ju偶 dzi艣: Wystawa w The Framers Gallery w Londynie, od 30.07 do 03.08. 


Prawie tak jak w filmach...Antarctica?!

06.03.2013
Zamie艅 wigwam w Czarnym Lesie na tipi w 艣niegach Antarktyki © AHT/Gretel

Jest co艣 magicznego w szukaniu pracy. Gdy otwieraj膮 si臋 nowe drzwi do mo偶liwo艣ci. Gdy obietnica na mgnienie staje si臋 rzeczywisto艣ci膮. Gdy w marzeniach pisze si臋 nowy scenariusz na 偶ycie.

Scenariusz na wczoraj:
Bebe dekoruje Czarnoleskie Muzeum Historii Naturalnej. Plakaty, wystawy, animacje, dzieci, rodziny, gekony, koniki morskie, wypchane nied藕wiedzie polarne i szkielety wieloryba z ogrodu s膮siada.Osiem godzin w przyjemnej atmosferze artefakt贸w, projektowania i dobrej zabawy. Codzienne powroty na rowerze do wigwamu, gdzie Wiewi贸r czeka z obiadem. Okazuje si臋 jednak, 偶e nie samym muzeum i fotosyntez膮 偶yje cz艂owiek (a szkoda). 呕e instytucja kultury cho膰 z chrapk膮 na Bebe, nie op艂aci nawet wigwamu. Scenariusze z czarnolesk膮 scenografi膮 kurcz膮 si臋 jak zasoby czekolady przed sesj膮.

Scenariusz na dzi艣:
Wiewi贸r odkopuje bazy ekspedycji naukowych w 艣niegach Antarktyki. P贸艂 roku w 24-godzinnym dniu polarnym.Wymogi (obok profesjonalnych): poczucie humoru. Laboratorium w kontenerze na p艂ozach. 艢nieg, zimno, 艣nieg. Du偶o 艣niegu. Du偶o zimna. Tipi w s膮siedztwie pingwin贸w. Sfotografuj臋 ile b臋d臋 m贸g艂! Kuchnia na lodzie pod niebem innym ni偶 nasze. Projekt kosmos (a w kosmos nie lata si臋 codziennie), 偶e a偶 zazdro艣膰 艣ciska, 偶e nie potrzeba im grafika. Wiewi贸r poleruje 偶yciorys. Zazdro艣ci膰, ba膰 si臋 czy cieszy膰?

Scenariusz na jutro:
O tej porze za tydzie艅, g贸ra trzy, wiekopomne dzie艂o naukowe otrzyma kropk臋 nad i (nie wierz臋, 偶e to pisz臋). Cia艂o profesorskie daje zielone 艣wiat艂o. Teraz tylko zebra膰 odwag臋. Pchn膮膰 t膮 syzyfow膮 kulk臋 i patrze膰 dok膮d si臋 potoczy.

Kaczka z Dyni膮 po Norwesku

28.02.2013
"Victoria Beckham wygl膮da jak ja, czyli m贸j urlop w g贸rach 2013" by Dynia

Czym chata bogata, tym Kaczka z przysi贸艂kami syta. Zdrowe porcje lasagne, szarlotka z gruszkami, wino marki wino w kolorze be偶owym, biwak w wigwamie pod gwia藕dzistym niebem. Kaw臋 zast膮pi艂a siekiera herbaciana z tr贸jk膮tnych torebek. Na ich cze艣膰, ku autentyczno艣ci prze偶y膰, wysiad艂a nawet pompa grzewcza w ca艂ym budynku. Czego Bebe i Wiewi贸r do艣wiadczyli dotkliwie po ich odje藕dzie.Ch艂odem powia艂o i pustk膮.

Kaczka jest dok艂adnie taka. Nie dziwi wcale, 偶e pisze jak pisze. Ona taka jest.100% Kaczki w Kaczce.
I naprawd臋 szkoda, gdy wyje偶d偶a.

Pogada艂y sobie z Bebe tylko na migi, bo Hobbit przej膮艂 dowodzenie. A roboty by艂o przecie偶 w brud.

Dynia to 90-centymetrowe wcielenie Barry White'a, co chwila wybuchaj膮ce zara藕liwym 艣miechem. Zjawisko lingwistyczne bez problem贸w  m贸wi膮ce i my艣l膮ce w trzech j臋zykach na raz. Ze zdecydowan膮 przewag膮 akcentu wyspowego Mooo, Flooo, Dooo. Wiewi贸r bezskutecznie pr贸bowa艂 zamiesza膰 jej irlandzkim.W Dyniowym punkcie dowodzenia liczba j臋zyk贸w zdaje si臋 by膰 niesko艅czona. Bebe z misj膮 ukorzeniania nadwi艣lanego dialektu prowadzi艂a z Hobbitem architektoniczne konwersacje na poziomie:
- Budujemy wie偶臋?
- Yessss.
- Tak?
- Tak! Tak!
- Jaki to kolor?
- Blue!
- Niebieski.
- Bieski. Ziony. Cewony. 脫艂ty. Lello艂.

Nast臋pnie Dynia:
Zniszczy艂a siedem kolejnych wie偶.
Zarz膮dzi艂a budow臋 kolejnych.
Dokona艂a przegl膮du biblioteczki obrazkowych (w艂膮cznie z albumami graphic design).
Zjad艂a past臋 do z臋b贸w.
Nauczy艂a wujka Wiewi贸ra 偶onglowa膰 ko艂dr膮.
Po艣cieli艂a rodzicom 艂贸偶ka.
Przeczyta艂a wujkowi Wiewi贸rowi Gruffalo!!!.
Po艂o偶y艂a cioci臋 Bebe do 艂贸偶ka.
W ciszy i spokoju, zielon膮 kredk膮 stworzy艂a doktoratu czwarte wydanie poprawione.
U艂o偶y艂a wszystkie kredki systemem Pantone.
I pad艂a na pod艂odze z chrapni臋ciem na bogato.

M艂odzie偶 tymczasem gra艂a do p贸藕nych godzin nocnych w wy艣cigi robot贸w:
Kaczka z uporem maniaka taranowa艂a 艣ciany.
Bebe zgubi艂a si臋 na ta艣mie produkcyjnej.
Wiewi贸r rozpychaj膮c si臋 艂okciami bieg艂 do mety.
Kasparow to drugie imi臋 Norweskiego.

--

W niedzielny poranek na ulicach Czarnego Lasu cisza.  
- Wszyscy wyjechali na autostrady - Wiewi贸r przyczerni艂 Norweskiemu wizj臋 decyliona godzin za k贸艂kiem.
Dynia wpakowa艂a si臋 na tylne siedzenie bez po偶egnania. Co si臋 b臋dzie 偶egna膰?!
Czyli wr贸ci?

p.s. Chleb, okazuje si臋, jest substytutem talerza. Zlizuje si臋 z niego ser, wyjada plasterki kie艂basy. 

Go艣cie, zamki i artystyczne o艣wiecenie

22.02.2013
W tym tygodniu pokona艂am niejedn膮 twierdz臋.

Tymczasem w 偶yciu Wiewi贸ra-samozwa艅czego praktyka Bauhausu:
- Dzisiaj nast膮pi艂 prze艂om w mojej tw贸rczo艣ci artystycznej - krzykn膮 Wiewi贸r wymachuj膮c kartk膮 papieru.
- Tak? A co zrobi艂e艣?
- U偶y艂em kredki w innym kolorze!

---


Kaczka do mnie jedzie. Z Dyni膮 i Norweskim!
Id臋 poszuka膰 odkurzacza.
Szarlotk臋 piec? Czy lasagnie?
Wiewi贸r rozk艂ada ju偶 ulubione gry planszowe.

Kwitn膮 oko艂o-go艣ciowe dylematy:
- Nie mamy kawy. Ale mo偶emy kupi膰.
- A ty wiesz jak si臋 robi kaw臋?
- No, tylko tak膮 po turecku. Fusy w kubek i zalewasz wod膮.
- O, patrz! Ekspres mamy. Troch臋 si臋 zakurzy艂, ale mo偶e dzia艂a?
- Nigdy go nie u偶ywali艣my.
- Filtry te偶 s膮.
- Tylko jak to ustrojstwo w艂膮czy膰?

Stres jak przed pierwsz膮 randk膮.
Schizofrenia blogowych znajomo艣ci:
Znamy si臋 jak 艂yse konie, wykona艂y艣my wsp贸lnie kawa艂 dobrej Rob贸tki,
cho膰 nie wiem czy si臋ga mi do brody, czy ja jej.
Udanego weekendu! M贸j b臋dzie :)

Spos贸b na zmarszczki

18.02.2013
W czwartek Wiewi贸r po raz ostatni odstemplowa艂 si臋 w warsztacie. Wr贸ci艂 do domu p贸藕niej ni偶 zwykle ze szklanymi oczyma:
- I brought you a Kamyk.
- Kamyk?? - pomy艣la艂a Bebe - Lepsza ska艂a ni偶 nic.
- Nie na Walentynki - oznajmi艂 Wiewi贸r z 艂ysym kaktusem w r臋ku - Smutno mi i nie chc臋, 偶eby i Tobie by艂o.
- Kamyk, a nie ska艂a! (呕ywy kamie艅, Lithops - przyp. autorki) - l艣ni艂o Bebe - Przecie偶 poprzedniego Kamyka zabi艂am!
- Nie szkodzi. Ten b臋dzie nasz.


Tego wieczoru grali najwi臋ksi lat osiemdziesi膮tych. Wy艣piewane przez Wiewi贸ra nabiera艂y nareszcie sensu. Wiewi贸r opuszkiem plac贸w wyg艂adza艂 czas na twarzy Bebe.


- Ciesz臋 si臋, 偶e ci smutno. Gorzej by艂oby, gdyby艣 si臋 cieszy艂, 偶e to koniec umowy. Gdyby艣 tej pracy nie kocha艂.

---

Wiewi贸r lepszy od najdro偶szych krem贸w na zmarszczki.
Tej nocy, pierwszy raz w Czarnym Lesie, monopolowy zakwestionowa艂 pe艂noletno艣膰 Bebe.

O tym, 偶e drut i dwa gwo藕dzie s膮 najlepszym dowodem mi艂o艣ci

14.02.2013
Ma艂a rzecz, a cieszy ;)


R贸偶any Poniedzia艂ek z omu艂kami w tle

12.02.2013
O jak Omu艂ki, zast膮pi艂y arszenik z p贸艂ki.

Reszta Czarnego Lasu od tygodnia 偶ywi si臋 p膮czkami i pozdrawia gromkimi "Helau!". Centrum miasta od 11:11 wygl膮da mniej wi臋cej tak:

Jak 艣wi臋towa膰, to od rana.

A tymczasem jedn膮 r臋k膮: Sk膮d przychodz臋? Kim jestem? Dok膮d zmierzam?...i gdzie widz臋 siebie za 5 lat. Od trzech dni ss臋 palec, t艂umacz膮c jedn膮 z to偶samo艣ci na chronologi臋 liczb i zdarze艅. Uk艂adam projekty w przekonuj膮c膮 ca艂o艣膰. Posada w Czarnym Lesie n臋ci obietnic膮 spokoju i pewno艣ci膮, 偶e jestem na to wystarczaj膮co dobra. I 偶e chc臋 bardziej ni偶 inni. Chc臋? Bardzo. Tylko co, je艣li dostan臋? Boj臋 si臋. Boimy si臋, cho膰 nikt tego g艂o艣no nie m贸wi. 呕e 偶ycie w jednym mie艣cie (nawet kraju) to marzenie wisielca. Kto za kim pojedzie? Kto z czego zrezygnuje? Czy to nas nie zniszczy?

Drug膮 r臋k膮: Wieszam ozdobne ramki w wiekopomnym dziele naukowym. Przemeblowuj臋 paragrafy nowym szeregiem przecink贸w. Buduj臋 wie偶臋 z argument贸w. Przekomponowuj臋 symfoni臋 na fina艂. A wszystko to z j臋zykiem na brodzie, na oparach motywacji. Mam do siebie 偶al za te opary. Mam te偶 偶al za ten 偶al.

Wiewi贸r dzisiaj, patriotycznie, nale艣nikiem rzuca w sufit.

D jak doktor, Doktor Domowy, co leczy przez przew贸d 艣wiat艂owodowy.



Pr贸ba generalna

07.02.2013
Londy艅skie "ciasteczko" na dobry pocz膮tek T艂ustego Tygodnia (Kaczko patrz!!!).
To ju偶! Ten sam pok贸j, w kt贸rym trzy i p贸艂 roku temu w rozmowie kwalifikacyjnej przyznano mi stypendium naukowe na doktorat. Bior臋 to za dobry omen. Trzecie pi臋tro z widokiem na pomara艅czowy stadion, jedyn膮 dum臋 Krainy Yam Yam. Stop膮 w turkusowych rajtkach i wi艣niowych trzewikach wystukuj臋 nerwowo strach. T臋czowy wz贸r sukienki odbija si臋 w brudnych szybach. Niby to tylko pr贸ba generalna przed w艂a艣ciw膮 obron膮 (hen, hen, pod wakacyjnym niebem, ale jakby ju偶 na horyzoncie). Niby to tylko pr贸ba. Siadam na krze艣le i odliczam nieko艅cz膮ce si臋 sekundy.

Komisja w postaci dw贸ch profesorek z dziedzin pokrewnych wykorzystuje akademicki kwadrans, po czym z u艣miechem, dla zachowania pozor贸w prawdziwo艣ci sytuacji, wyprasza mnie za drzwi. Kr膮偶臋 korytarzem wydzia艂u ilustracji. W lewo i w prawo. Ksi膮偶ki dla dzieci, ok艂adki dla doros艂ych, studia postaci kresk贸wek. W witrynie odnajduj臋 polsk膮 wersj臋 "Trzech 艣winek" (Nasi tu byli!). Z pokoju tortur wyp艂ywaj膮 salwy 艣miechu. Czy to dobrze? W prawo i w lewo. Przyt艂umione odg艂osy zagorza艂ej dyskusji. Planuj臋 ucieczk臋.

Tak jak trzy lata temu, burza lok贸w (cho膰 inna) wy艂ania si臋 zza drzwi. Jeszcze nie uciek艂a艣? - czyta mi w my艣lach. Na stole trzy egzemplarze wiekopomnego dzie艂a. Moja wy艂o偶ona, jak grecka mozaika, karteczkami notek. Ich w hieroglifach lekarskiego pisma.

Nie staraj si臋 im imponowa膰 - uspokaja艂 Wiewi贸r trzy dni wcze艣niej - Opowiadaj. Snuj臋 zatem nitk臋 odpowiedzi kr贸tkich i rzeczowych. Zaczynamy od pyta艅 og贸lnych. Co, jak, dlaczego? Kiwaj膮 g艂owami w namy艣le. Po co, na co, gdzie i kiedy? Pod nosami mrucz膮. Na koniec uwagi. 呕e j臋zyk obcy nowo偶ytny na poziomie natywnym. 呕e erudycja rozwini臋ta. 呕e ibid贸w si臋 tu nie u偶ywa. 呕e przecinek w z艂ym miejscu. 呕e w ostatnim rozdziale prosz臋 dokona膰 symfonii argument贸w. Za trzy tygodnie mo偶e Pani z艂o偶y膰 ca艂o艣膰. Przytakuj臋, prze艂ykaj膮c konfuzj臋. Czy to aby o mojej pracy?


Opadam jak przek艂uty szpilk膮 balon dopiero dob臋 p贸藕niej. Poci膮gu do Londynu, miasta kt贸rego nie ma.

Londyn, takie miasto w Anglii. Pojawia si臋 i znika.
Kosmonautka na orbicie dostarcza nam nowych wra偶e艅, przemy艣le艅 i wzrusze艅. Jeszcze ci臋 nie ma, c贸rko Zeusa, a ju偶 mieszasz! Przysz艂a kr贸lewna na w艂o艣ciach sparta艅skich (W艂贸偶 kapcie, bo tn膮 kafelki. Nie myj si臋, bo zimno. Na Dzie艅 Dziecka sko艅czymy.) wypi臋艂a si臋 na 艣wiat po艣ladkiem i uci臋艂a drzemk臋 w momencie, gdy przysz艂e rodzicielstwo doczeka艂o si臋 wreszcie swej kolejki w NHS. Co i tak nie mia艂o znaczenia w obliczu po艂o偶nej uzbrojonej w 艣redniowieczny peryskop i nik艂膮 wiedz臋 prenataln膮 (We love NHS!). Stacja kosmiczna wygl膮da za to zjawiskowo, zw艂aszcza w tych trzech sukienkach ode mnie po偶yczonych*.

Niedziela to:
Metro.
Po偶ar.
Metro.
Bieg na o艣lep.
Poci膮g.
Zwierciad艂o z Polish shop "Panadam".
Bagietka z kurcz臋ciem.
Powolna odprawa.
Gor膮ca czekolada w Costa.
"Z艂odziejka ksi膮偶ek" w oryginale.
Lot niemal prywatnym samolotem (nie licz膮c pozosta艂ych 9 pasa偶er贸w).
Metro.
Sernik z herbat膮.
Szalony fan pi艂ki no偶nej.
Gol
Anglik obserwuj膮cy mnie zamiast pi艂ki.
Gol.
Poci膮g.
Autobus.
Nie ma przyjemniejszego widoku po d艂ugiej podr贸偶y, jak zapalone 艣wiat艂o w oknach mieszkania.

Odsypiam.

* "Je艣li nie mie艣cisz si臋 ju偶 w garderob臋, po偶ycz co艣 od pulchniejszej kole偶anki." - cytat z teuto艅skiej pracy dla matek spod t臋czy. Ciekawe od kogo po偶ycz臋 ja?

Poczt贸wki z Blogosfery: MagOOmama

29.01.2013

Kochani czytelnicy,

Dzisiejsza poczt贸wka z zak膮tka blogosfery, kt贸ry szyde艂kiem i aparatem uprawia MagOOmama. Zak膮tek to niezwykle udany. Co ja pisz臋?! Fantastyczny jest, ciep艂y, radosny i z pasj膮! MagOOmama ma bowiem we艂n臋 w g艂owie, z kt贸rej dzierga miniaturowy 艣wiat puchatych cudowno艣ci. Niestety, zdj臋cia MagOOmamy to gotowe poczt贸wki (Moje kredki zblad艂y. O zgrozo! konkurencjo!). Za艂膮czam kilka, bo nie potrafi臋 zdecydowa膰 si臋 na jedn膮. Siedzi si臋 tu w kuchni pachn膮cej obiadem, nad kubkiem herbaty, ma艂ym palcem muskaj膮c mi臋kkie futerka myszek, je偶y, kr贸lik贸w i nied藕wiadk贸w. 

Sk膮d jeste艣 MagOOmamo? 
MagOOmama pochodzi z ma艂ego miasteczka, baaardzo ma艂ego, w kt贸rym to psy...ogonami szczekaj膮. Cisza...nuda...nic si臋 nie dzieje...atrakcji tu jak na lekarstwo. Tak naprawd臋 nazw臋 MagOOmama, wymy艣li艂a moja najstarsza c贸rka, podczas gdy we mnie dojrzewa艂 pomys艂 na stworzenie bloga. Nie mia艂am poj臋cia, 偶e moja przygoda z tym wirtualnym 艣wiatem tak si臋 potoczy. Moim zamiarem by艂o podzielenie si臋 pasj膮, kt贸ra we mnie drzema艂a bardzo d艂ugo nim ujrza艂a 艣wiat艂o dzienne. 

Moim ulubionym dzie艂em Twojego autorstwa jest seria dzierganych miniaturowych zwierz膮t. Sk膮d na nie pomys艂? 
Pomys艂 na malutkie zabawki za艣wita艂 mi w g艂owie jak lampka u Dobromira - nagle. Przegl膮da艂am r贸偶ne strony w sieci, by stworzy膰 co艣 czego jeszcze nie ma i mam nadziej臋, 偶e uda艂o mi si臋. Bo takie male艅stwo to na p贸艂ce mo偶e zamieszka膰 albo w kieszeni podczas podr贸偶y, bywa 偶e w torebce si臋 schowa albo pod poduszk膮 czeka na dobry sen.
  
Fantastyczne s膮! Ale, zabawki szy艂a艣 jeszcze przed rozpocz臋ciem bloga, prawda? Pami臋tasz t膮 pierwsz膮? 
Szy艂am j膮, jego w艂a艣ciwie, r臋cznie p贸藕nym wieczorem. To by艂 dinozaur dla najm艂odszego z synka Jerzyka. Przywita艂 synka wczesnym rankiem, le偶膮c na poduszce

No ale jak rodz膮 si臋 pomys艂y na te wszystkie cudowno艣ci? 
Zanim dojrzeje we mnie pomys艂, przez my艣l przelatuj膮 tysi膮ce mo偶liwo艣ci, kolory, zapachy. A kiedy ju偶 mnie dopadnie, to siadam w ulubionym fotelu z zielona poduch膮 i ruszam z 艂a艅cuszkami na szyde艂ku, bywa 偶e pruj臋, bo mi, 偶e tak powiem, “si臋 nie widzi” ca艂okszta艂t. Trudno mnie wtedy odgoni膰, a ju偶 nie m贸wi臋 by wyrwa膰 z r膮k szyde艂ko! Zazwyczaj pracuj臋 wieczorami. A kiedy zbyt d艂ugo “wachlam” (to okre艣lenie mojego m臋偶a), on wtedy robi pstryk i 艣wiate艂ko ga艣nie w mig. 



Tw贸j blog to nie tylko przytulanki, ale te偶 wspania艂e zdj臋cia? Jak si臋 zacz臋艂a Twoja przygoda z fotografi膮? Masz w domu studio fotograficzne? 
Bardzo dzi臋kuj臋 za s艂owa uznania. Fotografi膮 zarazi艂 mnie m贸j m膮偶. Widzia艂am jak膮 sprawia mu to rado艣膰 i powiem szczerze by艂am troch臋 zazdrosna o jego pasje. To on, samouk i pasjonat w tej dziedzinie, nauczy艂 mnie wszystkiego. Podarowa艂 mi aparat i tak si臋 wszystko zacz臋艂o. Bardzo mu za to dzi臋kuj臋. A co do studia, nie, nie mamy tak dobrze, wszystkie zdj臋cia robimy w domu. Je艣li podobaj膮 si臋 innym to znaczy, 偶e chyba nie jest tak 藕le z naszym rzemios艂em.
Przekornie zapytam, kiedy uka偶e si臋 ksi膮偶ka i film animowany z Twoimi zabawkami w roli g艂贸wnej? Czy s膮 w og贸le takie plany? 
Tak, mamy takie plany. 

Ha! A jednak! taki potencja艂 trzeba wykorzysta膰!
Chcieliby艣my wyda膰 ksi膮偶eczk臋 z bajkami dla dzieci, ilustrowan膮 zdj臋ciami moich zabawek. My艣l臋, 偶e na prze艂omie wiosny i lata  uka偶e si臋 pierwszy egzemplarz. Co do filmu to polegam wy艂膮cznie na czasoprzestrzeni mojego m臋偶a, bo jest to niew膮tpliwie zaj臋cie czasoch艂onne. Ale cierpliwo艣ci, film jest w planach, a to ju偶 jest dobry pocz膮tek. 

 (Kotek!! )
 Wspania艂y. Trzymam kciuki za realizacj臋. W tym wszystkim nasuwa si臋 jedno pytanie: jak mama czw贸rki dzieci znajduje czas na dzierganie, fotografi臋 i prowadzenie blogu? 
Hmmm..:) ja  my艣l臋 , 偶e to 偶aden sekret. Ostatnio pani z zaprzyja藕nionej pasmanterii, w kt贸rej zaopatruj臋 si臋 w we艂enki wszelkiego kalibru, zada艂a mi dok艂adnie to samo pytanie.Wystarcz膮 dobre ch臋ci, a przede wszystkim Zgrana Rodzinna Paka, i wszystko uk艂ada si臋 tak, jak powinno. Nikt nikogo nie goni, nie pospiesza, nie ma pretensji, to kwestia organizacji czasu. Teraz dzieciaki odrabiaj膮 lekcje, pan z TVN-u wiadomo艣ci og艂asza radosne, pies wyprowadzony i grzeje 艂apki pod kocem, gulasz ju偶 prawie gotowy, w mi臋dzyczasie dobiega g艂os Majki: "Mamoooo,a ile to jest 18-4???", a ja po melisowym chillout’ciku  rozmawiam z Tob膮 :) Boszszsz...ziemniak贸w nie posoli艂am !!!
Wi臋c jak widzisz 艂elaks na we艂anda.

Na koniec, pytanie tradycyjne: Jakie s膮 Twoje ulubione miejsca w blogosferze? 
Jest wiele miejsc, kt贸re odwiedzam. Z przyjemno艣ci膮 zagl膮dam do Aleksandry Reich  z bloga CZARY Z DREWNA. Te wszystkie niebanalne przedmioty, kt贸re tworzy z drewna wprawiaj膮 mnie w ob艂臋d.Uwielbiam sztuk臋 Mary艣 z KIEDY BUDZI SI臉... - tyle ciep艂a i rado艣ci, takiej beztroskiej, jest w jej obrazach. Zaczytuj臋 si臋 w ONA MA SI艁臉 i to zaczytanie podnosi mnie z kolan niekiedy. Podobnie wp艂ywa na mnie Julia z SZAFA TOSI i Julitta z DOMWHERELIFEHAPPENS.A poniewa偶 ostatni b臋d膮 pierwszymi, zachwycam si臋 teuto艅skimi wywodami oraz “rysos艂owem” Bebeluszka, znasz???? 

A jak偶e! :) Dzi臋kuj臋, zw艂aszcza za rozmow臋. 

Koordynaty na planet臋 MagOOmamy: http://magoomama.blogspot.com. Koniecznie!
Tymczasem pakuj臋 walizk臋 i lec臋 na Wysp臋 na pr贸b臋 generaln膮. Trzymajcie kciuki!

Howk!
Bebe
  

Na dorodne melony!

23.01.2013
Tymczasem w pracowni... wi臋cej zdradzi膰 nie mog臋 ;)

----

Z pisaniem, wychodzi na to, jest jak z ka偶dym sportem. Im rzadziej si臋 uprawia, tym trudniej si臋 do tego zabra膰. Im trudniej si臋 do tego zabra膰, tym wi臋ksze przerwy. Im wi臋ksze przerwy, tym mniejsza kondycja. A im mniejsza kondycja, tym rzadziej si臋 uprawia. I k贸艂ko mojej pisarskiej fortuny zamyka si臋. Nieuchronnie.
Rysuj臋 za to. W kwietniu b臋dzie pewna premiera na pewnych Empikowych p贸艂kach ;)

----

Nie umiem kupowa膰 bluzek*. Albo mi si臋 nie podoba fason/kolor/materia艂 (niepotrzebne skre艣li膰) albo zwyczajnie si臋 nie mieszcz臋. Zderzaki mam wypasione. Niestety. A rynek, zw艂aszcza teuto艅ski, produkuje okrycia wierzchnie na niewiasty g贸rno-p艂askie. Tym samym, nie zrozumiem nigdy kobiet, kt贸re 偶ycz膮 sobie wi臋kszych melon贸w. Moje drogie, ma艂e w tym zakresie jest zdecydowanie pi臋kne. A na pewno praktyczne! Nie zbiera si臋 wam 偶aden wypiek okruchami na balkonie. Nie potrzebne wam pancerne oprzyrz膮dowanie antywstrz膮sowe dost臋pne tylko na czarnym rynku. Mo偶ecie le偶e膰 na plecach z widokiem na stopy, kt贸rych nie przys艂aniaj膮 wam dwie rozp艂aszczone g贸ry. Koszule nie strzelaj膮 guzikami. Staniki wi膮zane na karku nie prze偶ynaj膮 wam owego na p贸艂. W og贸le mo偶ecie kupi膰 stanik w ka偶dym sklepie.

Stoj臋 zatem w H&M. Przede mn膮 morze wieszak贸w pe艂nych bluzek, sweterk贸w, koszulek, t-shirt贸w, 偶akiet贸w i bluz. Trzymam w r臋ku jedyny czarny sweterek, kt贸ry spe艂nia wszystkie warunki akcesorium egzaminacyjnego, mie艣ci si臋 w w膮skim przedziale mojego gustu i portfela. I ju偶 mam przymierzy膰 t臋 zdobycz, gdy wpycha si臋 przede mnie ma艂a ruda w marynarce w kratk臋. Tali臋 ma osy. Zderzaki jak jab艂ka. Figur臋 klepsydry. Waga oczna 55 kg. Wygina si臋 przed lustrem. Ko艂nierz marynarki stawia na sztorc.Wygl膮da przy tym pi臋knie. Zjawiskowo wygl膮da. Prywatny gach rudej zapewnia o doskona艂o艣ci jej wyboru. Ruda zdejmuje marynark臋, niemym fochem strzela. Marynark臋 na wierzch innych rzuca. Wychodzi. Stoj臋 nadal ze sweterkiem w r臋ku. Patrz臋 w odbicie w lustrze. Nienawidz臋 siebie. 呕e mimo uwielbienia dla r贸偶norodno艣ci rozmiar贸w i kszta艂t贸w cia艂 ludzkich. Mimo otwartej wojny z idea艂ami urody (nuda, nuda! Paczka takich samych cukierk贸w nawet mi si臋 w ko艅cu przeje). Uparcie przyk艂adam do siebie miark臋 stereotypu. 呕e wa艂ek brzuszny niezmienny, 偶e za 艂ydka za gruba, 偶e grzywka za d艂uga, 偶e melony dorodne.

Przed lustrem w H&M sta艂am i p艂aka艂am.
Nad g艂upot膮 w艂asn膮.

p.s. Sweterka nie kupi艂am. Za du偶y by艂. Nie taki. Na egzamin pojad臋 w sukience. Czy wypada przysz艂emu doktorowi wyst臋powa膰 publicznie w kolorowych rajtkach?

* St膮d w szafie zdecydowana przewaga sukienek nad sp贸dnicami. Spodni na stanie posiadam sztuk 1 (s艂ownie: jeden).

J膮dro na horyzoncie, czyli galopuj膮ce PhD

17.01.2013

Podaruj sobie paczk臋 szcz臋艣liwych zako艅cze艅!
 Przysi臋gam, ostatnie co pami臋tam, to ciemna wigilijna noc. Potem tylko mrugaj膮ce 艣wiat艂a, i nie by艂a to przepalona jarzeni贸wka s膮siada Aldika. Nast臋pne, to tu i teraz. Wok贸艂 mnie wie偶owce z papierzysk i notatek (kt贸ry to ju偶 raz?). Na twardym dysku pliki Worda w tysi膮cu wersji, posegregowane (?!) wed艂ug dat. Kubki, talerzyki, koce, i 艣nieg przys艂aniaj膮cy widok na 艣wiat, kt贸ry zapewne nie stan膮艂 z wra偶enia. C贸偶 za rozczarowanie, doprawdy! Nic dwa razy si臋 jednak nie zdarza, a zw艂aszcza trzecia wersja wiekopomnego dzie艂a naukowego wys艂ana cia艂u pedagogicznemu do surowego ogl膮du, czyli pr贸bnej obrony. Ale o tym zaraz. Zatem, 艣wiat nie wykorzysta艂 jedynej nadarzaj膮cej si臋 okazji, by wstrzyma膰 w zachwycie chwil臋 oddech. Jego strata. Za to ja siedz臋 od dw贸ch godzin przed monitorem i za choler臋 nie potrafi臋 sobie przypomnie膰, co si臋 w ostatnich trzech tygodniach zdarzy艂o. I nie wiem, czy to amnezja chwilowa czy "Permanent head Damage" (w skr贸cie PhD,  tytu艂 naukowy przyznawany wyspowym naukowcom w ramach odszkodowania za straty poniesione w wyniku wyst膮pienia niepo偶膮danych zdarze艅 zwi膮zanych z wykonywan膮 prac膮, powoduj膮cych straty oraz ich skutk贸w dla zdrowia lub 偶ycia pracownik贸w naukowych w postaci chor贸b zawodowych i wypadk贸w przy pracy - przypuszczenie autorki).


Napisz, 偶e porwali ci臋 kosmici z planety Dysertacja. Wi臋zili o chlebie i wodzie pod czujnym okiem niezr贸wnowa偶onego Worda. Torturowali czerwieni膮 poprawek i ulepsze艅, a偶 wyprodukowa艂a艣 dwie艣cie dziesi臋膰 stron maszynopisu 11pt Calibri z interlini膮 na 1,5 w tryplikacie w oprawie klejonej mi臋kkiej. Pozwolili wr贸ci膰 ci na chwil臋 do domu, tylko po to, 偶eby porwa膰 ci臋 zn贸w niebawem. - sugeruje Wiewi贸r-Kronikarskie-Guru.

Mimo szarej nagiej jamy niepami臋ci ostatnich tygodni, czuj臋, 偶e si臋 zbli偶am. Kr臋gi poprawek coraz w臋偶sze zataczam. W trybie przyspieszonym, trzydziestego b.m., stan臋 przed szanown膮 komisj膮, kt贸ra postanowi艂a 艣cisn膮膰 po艣ladki i odby膰 ze mn膮 pr贸b臋 generaln膮 zanim jedna z profesorek zadebiutuje w dramacie niescenicznym pt. "Matka".

J膮dro naukowej ziemi ju偶 majaczy na horyzoncie.

Zaczynam rozumie膰, dlaczego ci, kt贸rzy przeszli t臋 drog臋 umieszczaj膮 dwuliterowy prefiks gdzie si臋 da, w艂膮cznie z biletami lotniczymi i abonamentem gazety lokalnej. W Yam Yamowym przybytku o艣wiaty ta sztuczka udaje si臋 bowiem tylko jednej pi膮tej rozpoczynaj膮cych bieg o naukowy laur. Gdyby mi kto艣 wcze艣niej powiedzia艂. 呕e b臋d臋 wyp艂akiwa膰 oczy z powodu dwuwyrazowych zwi膮zk贸w frazeologicznych, k艂贸ci膰 si臋 o owe z wyk艂adowc膮. 呕e g艂o艣no (!!) b臋d臋 przeklina膰 nie-matkoj臋zyczno艣膰 wyspow膮 i 艣lepot臋 ortograficzn膮 w艂asn膮 oraz innych. 呕e przez rok b臋d臋 wielokrotnie poprawia膰 to, co napisa艂am, by na ko艅cu stwierdzi膰, 偶e i tak trzeba zostawi膰 co艣 do poprawki egzaminatorom. 呕e przez trzy lata b臋d臋 lamentowa膰 nad sensem pracy, sensem siebie i systematycznych przegl膮d贸w literatury.

Nie uwierzy艂abym mu.


* By nie nadu偶ywa膰 waszej cierpliwo艣ci i nie przed艂u偶a膰 chwil ciszy w eterze, adekwatnej ilustracji do tekstu nie b臋dzie. W ramach zado艣膰uczynienia historyczna fota z ko艅czynami samego Bebeluszka. Tak 艣wi臋towa艂a pierwszy naukowy tytu艂: 07.07.2007*

Auto Post Signature

Auto Post  Signature