Image Slider

Zaklinanie teuto艅skich biegaczy

29.07.2012


Co kraj to obyczaj. W Krainie Yam Yam biegaczy by艂o jak na lekarstwo. Dru偶ki wydeptywali Azjaci w spacerowych orszakach. Ciche 偶ony owite chustami od st贸p w adidasach po g艂owy w kolczykach otwiera艂y pochody. A stateczni przedstawiciele patriarchatu matrymonialnego kroczyli ty艂ami wystukuj膮c rytm lask膮 w postaci parasola. Zamiast pozdrowie艅, samotni wujkowie w turbanach sypali o艣wiadczynami jak z r臋kawa. 

W Czarnym Lesie biegaj膮 pokolenia. Ojciec z c贸rk膮. Matka dzieciom. Blondynki z tipsami. Macho z kaloryferami. Grubi, chudzi, zielonoocy, niscy i wysocy. Starsza pani z siw膮 czupryn膮 pod opask膮 Nike zdecydowanie wymiata. Drobi przera藕liwie, a wyprzedza wszystkich za ka偶dym razem. Je艣li tak wygl膮da nowa generacja emeryt贸w, Bebe nie mo偶e si臋 ju偶 doczeka膰 drugiej wiosny 偶ycia. Biegaj膮 wszyscy, a pozdrawiaj膮 tylko w艂a艣ciciele ps贸w. Staj膮 zawsze na 艣rodku 艣cie偶ki i m贸wi膮 tylko do czworonog贸w, nie unosz膮c wzroku powy偶ej pasa. Biegacze natomiast nie odrywaj膮 wzroku od twarzy Bebe. Jakby miarowy ruch wprawia艂 ich w hipnoz臋. Tri, dwa, adin - metry zmniejszaj膮 si臋 drastycznie. Bebe ryzykuje u艣miech, a nawet i werbalne pozdrowienie. Wpatruj膮 si臋 intensywnie, po czym  mijaj膮 bez s艂owa i zmarszczki. Teuto艅ska powaga w ka偶dej sferze 偶ycia. Wyj膮tkiem jest tylko matka dzieciom w podkoszulku w kwiaty poruszaj膮ca si臋 spoconym truchtem. Wymienia z Bebe u艣miech, jakby cieszy艂a si臋, 偶e jeszcze 偶yje.

p.s. Oklaski oklaski! Pokonane wczoraj, pierwszy raz od roku, 90 (s艂ownie: dziewi臋膰dziesi膮t) minut ci膮giem (a do tego w pe艂nym s艂o艅cu) bez uszczerbku na zdrowiu psychofizycznym zas艂uguje co najmniej na medal z ziemniaka. Witaj kondycjo!


Olimpiada i pomara艅czowa tapeta

27.07.2012

Si贸dma rano. 27 stopni w cieniu. Tubylcy z teuto艅sk膮 dok艂adno艣ci膮 kosz膮 traw臋, jak w ka偶dy pi膮tek. Wyj膮tk贸w nie ma. W pokoju p贸艂mrok pod zaci膮gni臋tymi roletami. Wiatrak miesza ciep艂膮 zup臋 powietrza. Kolejny litr wody z sokiem jab艂kowym poci szklank臋 na zimno. A jeszcze przed chwil膮, Bebe w d艂ugich spodniach, kurtce i zimowych butach trz臋s艂a si臋 na wyspowym wietrze.

Wyspy Brr w nastroju olimpijskim.

W mie艣cie sto艂ecznym Londyn gor膮czka igrzysk rozprzestrzenia si臋 jak Euro po Warszawie. Flagi w k贸艂ka zakwit艂y na lampach i w witrynach. R贸偶owe k贸艂ka uzupe艂ni艂y plany metra stacjami dyscyplin sportowych. Wyspiarze prz臋d膮 czarne wizje, zw艂aszcza w obliczu braku ochrony w ostatniej chwili. Burmistrz o twarzy szale艅ca klepie po plecach zast臋pczych bodyguard贸w w moro. Drogowcy po nocach zw臋偶aj膮 drogi maluj膮c olimpijskie k贸艂ka specjalnie dla  sportowych VIP贸w. 艢miertelnicy stoj膮 w korkach. A niecierpliwi p艂ac膮 po 130 funt贸w za dwie minuty po pasach ruchu dla wybranych. Olimpiada na plecakach, koszulkach, breloczkach i jogurtach. Znicze olimpijskie osi膮gaj膮 kosmiczne sumy na eBayu. McDonald patronuje racje 偶ywno艣ciowe. Dumne matki i zach艂y艣ni臋ci emocj膮 fani krzycz膮 z ekran贸w. A tubylcy masowo bukuj膮 bilety lotnicze, byle dalej od Wyspy. Na przyk艂ad do Grecji. Niech kolebka olimpijska, atrakcyjna z racji widma bankructwa, te偶 co艣 zyska. Tych, kt贸rzy w igrzyska pracowa膰 musz膮, przestrzega si臋 przed najazdem Hun贸w i proponuje alternatywne 艣rodki transportu, jak na przyk艂ad w艂asne nogi (plakaty Transport for London, projekt: M&C Saatchi)





Im dalej od stolicy, tym ogie艅 olimpijski p艂onie mniejsz膮 ekscytacj膮. W Krainie Yam Yam ju偶 tylko Bebe wspina si臋 mozolnie na doktorancki Olimp. Droga przed ni膮 jeszcze d艂uga i wyboista, ale Bebe osi膮ga ju偶 pewne naukowe wy偶yny i rokuje na zdobycie szczytu zgodnie z planem. Miko艂aju, Miko艂aju czy ty z lasu cz ty z.... Do kolejnego etapu doktoranckiej olimpiady Bebe przesz艂a z maszynopisem wytapetowanym na pomara艅czowo samoprzylepnymi karteczkami. Teuto艅ska profesorka  mia艂a tylko kilka uwag. Zagorza艂e dyskusje rozwin臋艂y si臋, ku uldze Bebe, jedynie na temat kwadratury nawias贸w i pewno艣ci siebie autorki (a raczej jej braku). Meritum nikt si臋 nie czepia艂. Uff.




Poczt贸wki z Blogosfery: Kaczka

16.07.2012
Cytatowi z W. Erlbrucha nie mog艂am si臋 oprze膰, cho膰 mistrzowi do pi臋t nie dorastam*.


Nareszcie! S艂owotw贸rczy kierat zostawi艂am w domu, by uda膰 si臋 na kr贸tk膮 wypraw臋 po blogosferze. Ahoj z Planety La-terra-del-pudding, gdzie zamiast deser贸w serwuje si臋 sznycle, najch臋tniej z poliestru. Kr贸luje tu niepodzielnie Dynia. No艂艂艂艂艂! - krzyczy i rzuca si臋 p贸艂nago do drzwi. Dynia jest ciekawa 艣wiata i czasu na przyziemne czynno艣ci, typu pisanie bloga, nie ma. Tym zajmuje si臋 kronikarz w s艂u偶bie kr贸lowej - Kaczka, z kt贸r膮 przyjemno艣膰 mia艂am rozmawia膰. Polecam lektur臋, zw艂aszcza do kawy i kanapek z wieprzowin膮!

Hej Kaczko! Zacznijmy mo偶e od pocz膮tku, czyli od Kaczki. Przedstaw si臋, bo mo偶e nie wszyscy wiedz膮 kto zacz. Kim jeste艣 i czy si臋 zajmujesz?
U licha! Ci臋偶ki kaliber.
Kaczka jest porostem (co, jak si臋 zdaje, ur膮ga wszelkim za艂o偶eniom zoologii i botaniki).
Nie ma korzeni. Ma chwytniki. Turla sie to tu to tam.
Szuka Miejsca (przez du偶e eM).
Jeszcze nie znalaz艂a.
Od 贸smej do szesnastej kaczka maltretuje bakterie, po godzinach jest matk膮...

A co z Dyni膮?
...Dyni.
Dynia jest p艂owym, metrowym hobbitem o manierach niedo偶ywionego chomika. Wprowadzi艂a si臋 dwa lata temu, zaj臋艂a wolny pok贸j, znalaz艂a kod dost臋pu do lod贸wki i ju偶 zosta艂a. Gdy j膮 zdenerwujemy, dzwoni do prawnika z plastikowego telefonu  w kszta艂cie 艣wini Peppy. (Dla zainteresowanych podajemy numer kancelarii: aaaaaaaaaaaaaz, fynf膰, e艣膰). Podobno podpisali艣my kontrakt z du偶膮 ilo艣ci膮 drobnego druku, wi臋c przej臋艂a ju偶 nasze mieszkanie, konta bankowe, kontroluje uczucia, kluczyki do samochodu i u偶ywalno艣膰 plastikowej 偶yrafy.
Nie mo偶na jej eksmitowa膰, bo rzuca urok(iem), a przy tym otumania zapachem, a pachnie jak 艣mietankowe cukierki.
Trudno wci膮偶 Dyni臋 zrozumie膰. Jest wi臋c tak, jakby wynajmowa膰 przedstawicielowi obcej cywilizacji.


Jest jeszcze Norweski.
Norweski,  kolejny protagonista bloga, jest szczeg贸lnie poszkodowany. Nie dosy膰, 偶e Dynia m贸wi po dy艅sku i kosmicku, to w dodatku jest miniaturow膮 kobiet膮, a rozumienie kobiet wychodzi Norweskiemu w stopniu, dyplomatycznie ujmuj膮c, 艣rednim.


Powiedz Kaczko, jak zacz臋艂a si臋 Twoja kronikarska przygoda? 
Kaczka zawsze lubi艂a s艂owa, ale nigdy nie by艂a zadowolona z w艂asnych.
Cokolwiek napisa艂a, ogl膮da艂a pod 艣wiat艂o, polerowa艂a szmatk膮, poprawia艂a i przerabia艂a po tysi膮ckro膰.
O艂贸wek nigdy nie nad膮偶a艂 za my艣lami.
Ka偶de szkolne wypracowanie by艂o udr臋k膮.
Pisanie pami臋tnik贸w nie wchodzi艂o w rachub臋.
Egzamin maturalny z ojczystego j臋zyka zaj膮艂 trzy strony formatu A4 na czysto i kilka miliard贸w kartek w brudnopisie.
Co innego czysta strona w edytorze tekstu!
Delete, delete, delete, copy, paste, cut, delete… Cud, mi贸d i orzeszki.
Kaczka pop艂yn臋艂a na fali technologicznych osi膮gni臋膰 ludzko艣ci.
Blog zacz膮艂 si臋 od nadmiaru wra偶e艅.
W 2004 Kaczka przenios艂a si臋 do Skandynawii, przeczyta艂a zimno (http://zimno.blog.pl/), Wawrzy艅ca** i sama zacz臋艂a pisa膰 do komputerowej szuflady.
Po latach rozsy艂ania tych wra偶e艅 emailami i latach lobbingu ze strony Wawrzy艅ca i Tohu (http://tohuwabohu.blog.pl/), Kaczka wynurzy艂a si臋 na wirtualne wody. Przyjemn膮 nisz臋, w kt贸rej si臋 okopa艂a zamkni臋to (艣lady po masakrze poprzedniego bloga zosta艂y w wordpressie). Kaczka przesza do konkurencji.
Dwa lata temu pojawi艂a si臋 Dynia i podst臋pem przej臋艂a fabu艂臋. W pojawienie si臋 Dyni po艣rednio zaanga偶owany by艂 Norweski, kt贸ry dla wi臋kszego zam臋tu jest tak naprawd臋 Niemiecki, ale skoro si臋 go znalaz艂o na P贸艂nocy i skoro ma on ci natur臋 Norweskiego Le艣nego kota (jest uroczy, ale ma艂o komu udaje si臋 o tym przekona膰) pozosta艂 Norweskim.


Istna z Ciebie s艂owotw贸rcza weteranka! Kaczko, dlaczego piszesz? Sk膮d czerpiesz?
Bo zdarzenia przeciekaj膮 przez palce. Bo zatrzymuje czas. Bo 艂udzi si臋, 偶e p艂owy hobbit kiedy艣 przeczyta.* Nie uprawia literatury faktu, niefaktu, literatury 偶adnej nie uprawia, pretensji do Nike, czy Pulitzera sobie nie ro艣ci. Zatrzymuje. Niekoniecznie chronologicznie i niekoniecznie fotograficznie. Czasem ubarwi, czasem rozja艣ni, czasem 艣ciemni. Lubi.
Dynia inspiruje. Miniatura cz艂owieka. Osobowo艣膰, charakter in statu nascendi.
Szkoda, po prostu szkoda, 偶eby si臋 tyle dobrych chwil zmarnowa艂o.
呕ycie inspiruje. Wyspiarska s艂u偶ba zdrowia, Bawarskie cioteczki, kwit z banku, tragiczny zgon odkurzacza znanego jako Sven Electroluxon, czy s膮siad docinaj膮cy ziele艅 ogrodow膮 z ekierk膮 i k膮tomierzem.


[*Kaczka w realu jest ma艂om贸wnym mrukiem-borsukiem, wi臋c niech hobbit wie, 偶e wywo艂ywa艂 w Kaczce tornada i cyklony uczu膰, kt贸re Kaczka ogarn膮膰 mog艂a jedynie na papierze.]

Gdzie? Kiedy? 
W poci膮gu. Zamiast przerwy obiadowej. Zamiast spania. Zamiast prasowania. G艂贸wnie zamiast.


Blog Kaczki to liczne zak艂adki i miejsca, a kt贸re z nich najciekawsze?
Rob贸tka!(http://la-terra-del-pudding.blogspot.co.uk/p/normal-0-21-false-false-false.html) Powo艂ana do 偶ycia przypadkiem, jest miejscem, gdzie mo偶na sobie przyjemnie osmali膰 pi贸ra i kuper od 偶aru ludzkiego dobroczynienia. Niech trwa!


Nie mog臋 nie zapyta膰 o kulinaria, co i jak si臋 najch臋tniej u Kaczki jada?
Kartoflan膮 sa艂atk臋 i czerwony barszcz z uszami. Der Kartofelsa艂atka tylko i wy艂膮cznie na majonezie ukr臋conym przez Norweskiego, uszy w barszczu tylko i wyl膮cznie wylepione przez Kaczk臋 wedle prastarej s艂owia艅skiej receptury.
(Je艣li natkniecie si臋 u Kaczki na puszk臋 z napisem kakor, przeb贸g! nie dajcie si臋 nabra膰! W niej Norweski zamiast ciastek trzyma kulki z salmiaku i czarne, lukrecjowe nietoperze. Kulinarna zgroza!)
Najzwyklej natomiast jada si臋 chleb z czym艣tam, bo jak ju偶 si臋 hobbita od艂o偶y do kuszetki nach Schlafenlandet to nikomu si臋 nie chce mieli膰 g臋sich w膮tr贸bek na fu艂agra, ani farbowa膰 domowego makaronu inkaustem z o艣miornicy.
Od roku wszystko jada si臋 r臋kami. Hobbit jest niekwestionowanym  mistrzem w konsumpcji roso艂u bez u偶ycia sztu膰c贸w i innych przyrz膮d贸w pomocniczych. My jeste艣my jedynie miernymi na艣ladowcami.


A pija?
Kaw臋. Pod wszystko kaczka pija kaw臋. Kaczka przez siebie kaw臋 przelewa.


A jak tam z kultur膮 na planecie Kaczki, co Kaczka najch臋tniej czyta, czego s艂ucha?
Czyta wszystko, co wpadnie jej w r臋ce.  B艂ogos艂awiona p贸艂ka na ksi膮偶ki w fabryce, gdzie nar贸d przynosi  to, czego czyta膰 ju偶 nie chce. Dzi臋ki temu Kaczka przeczyta艂a ostatnio Piek艂o Dantego, dla r贸wnowagi n臋dzny krymina艂, pami臋tniki Che Gevary, albo genialne ‘O mi艂o艣ci i innych demonach’. 
Najch臋tniej kaczka wraca do Przyg贸d Dobrego Wojaka Szwejka, Ziela na kraterze, Grodzie艅skiej, Emily Dickinson, Joe Alexa, Po偶egnania z Afryk膮 i piel臋gnuje swoje neurozy dzie艂ami wszystkimi Sylwii Plath.‘Szklany klosz’ Sylwia napisa艂a s艂owami wyj臋tymi z Kaczki. Ma艂o kto wierzy, a jednak.
Kaczka s艂ucha ciszy. Uwielbia tapla膰 si臋 w ciszy.
Muzyka jest gdzie艣 na dnie priorytet贸w. Mo偶e dlatego, 偶e Kaczka jest wyj膮tkowo niemuzykalna?
W drodze wyj膮tku wzrusza kaczk臋 ‘Over the rainbow’ oraz ‘Moon River’ oraz muzyka z ‘Blade Runner’.
No i ‘Behind the blue eyes’, bo pod to jecha艂y z Dyni膮 na porod贸wk臋. (Jak si臋 p贸藕niej okaza艂o kolejn膮 piosenk膮 na tej Norweskiej sk艂adance by艂o ‘Ein Stern der deinen Namen tragt’ Ufff...)


Czy masz jakie艣 rytua艂y lub obchodzisz specjalne 艣wi臋ta?
Raczej nerwic臋 natr臋ctw ni偶 rytua艂y, na przyk艂ad Kaczka nieustannie spogl膮da na zegarek, jak Kr贸lik z Alicji w Krainie Czar贸w, nieustannie pierze  (szop pracz to przy Kaczce amatorzyna),  wszystko prasuje i zawsze musi wiedzie膰, gdzie le偶膮 no偶yczki.
艢wi膮t w艂asnych Kaczka nie obchodzi, ale bardzo lubi obchodzi膰 cudze.


Na koniec jeszcze, opr贸cz wy偶ej wymienionych, jakie miejsca w blogosferze lubisz najbardziej?
Kaczka lubi w臋drowa膰 przez blogosfer臋, st膮d i p臋kata lista zak艂adek. Szuka tam sobie rozumu, serca, odwagi, drogi do Kansas, przepisu na gulasz i jak z trzech zapa艂ek i ga艂ganka wykona膰 podobizn臋 艣wini Peppy nadnaturalnych rozmiar贸w. Do zak艂adek na prawo... warto, warto!


***

Dzi臋kuj臋 Kaczce za ten strumie艅 z Kaczko-艣wiadomo艣ci! 
A zg艂odnia艂ych na wi臋cej posy艂am do 藕r贸d艂a: http://la-terra-del-pudding.blogspot.com/ 




* Trzeba jednak przyzna膰, 偶e Kaczka to s艂owotw贸rczy Erlbruch.
** Onetowy blog Wawrzy艅ca Prusky'ego ju偶 nie istnieje. A nowy znajdziecie tutaj: http://wawrzyniec.blox.pl/html 



W Szczebrzeszynie

11.07.2012
"Polska Pirogos! Smacnego!", zdj臋cie: Maria Brinkop

 M贸wi, 偶e j臋zyki obce nie by艂y nigdy jego mocn膮 stron膮. Przy czym, czyta rosyjskie napisy na opakowaniach w Euromarkecie, t艂umaczy na ojczysty Jeana Reno, odpisuje Hiszpa艅skim znajomym na Fejsie. A na co dzie艅 odnawia teuto艅skie krzes艂a w teuto艅skich zamkach pracuj膮c dla teuto艅skiej instytucji po teuto艅sku. To si臋 jednak w mniemaniu Wiewi贸ra nie liczy jako biegle. Ojczyste kreski i dwuznaki Bebe przychodz膮 mu jednak najtrudniej. Dotychczasowa wiedza Wiewi贸ra na temat j臋zyka polskiego ogranicza艂a si臋 do duetu na melodi臋 g艂贸wnego tematu muzycznego kresk贸wki o ba艂wanku, co jada na pla偶y lody (kanibale! kanibale!).  W czasach komunistycznych wy艣wietlano bowiem ten obraz tak w Polsce, jak i na Wyspach Zielonych.


Haanyzka zapowiedzia艂a, 偶e po艂amie Wiewi贸rowi j臋zyk przy najbli偶szej wizycie w kraju. W ramach z艂agodzenia kary spoi go najpierw Fidelem, w tamtych stronach zwanym Kjukamberlow. Kierowana (gor膮c膮) mi艂o艣ci膮 do bli藕niego oraz honorem, Bebe wprowadzi艂a lekcje j臋zyka polskiego.  
- Zacznijmy od czego艣 艂atwego. St贸艂 z powy艂amywanymi nogami.
- St贸艂 s pofyszmyszmy gami.
- St贸艂 z powy艂amywanymi nogami.
- St贸艂 z powy艂amywanymi nogami.
- W Szczebrzeszynie chrz膮szcz brzmi w trzcinie.
- Szmyszmyszmy....High definition - Wiewi贸r parodiuje polski blok reklamowy.
- W Szczebrzeszynie chrz膮szcz brzmi w trzcinie. 
- SzmySzmySzmy.....
- Powtarzaj! - Bebe depcze Wiewi贸rowi ambicj臋, kaligrafuj膮c 艂ama艅ce na tyle naukowych manuskrypt贸w.
- Nie, nie - zniecierpliwiony Wiewi贸r przejmuje d艂ugopis. - Ty powtarzaj! - Nareszcie przyda si臋 do czego艣 studiowanie staroirlandzkiego i fonetyki przed laty. Bebe powtarza, a on kaligrafuje. W ko艅cu spojrza艂 na dzie艂o i przeczyta艂 z trudem, ale bezb艂臋dnie:  
- W Szczebrzeszynie chrz膮szcz brzmi w trzcinie*. Ca艂a szcz臋ka mnie boli. J臋zyk polski to 艂amaniec j臋zykowy sam w sobie.


Nast臋pnym razem z Bebe poprosi o pomoc pana Janusza: Powt贸rzymy jeszcze raz...W niewielkim lecz malowniczym miasteczku na wschodzie Polski o niesamowicie bogatej i ciekawej historii siedzi sobie owad z rz臋du stawonogich...
 

 ***
A poni偶ej wyniki konkursu jubileuszowego.


Dzi臋kujemy licznym uczestnikom za przesy艂anie odpowiedzi mniej (trzebrzeszynie...- nie nagrody nie b臋dzie) i bardziej poprawnych*, a tak偶e przemi艂ych wiadomo艣ci, kt贸re wskazuj膮 na to, 偶e jedyn膮 s艂uszn膮 dla czytelnik贸w nagrod膮 by艂yby regularne posty w odst臋pach mniejszych ni偶 raz na ruski. Zrobimy, co w naszej mocy.

Maszyna losuj膮ca wyrobu irlandzkiego ujawni艂a zwyci臋zc贸w i wyr贸偶nionych, jak nast臋puje:

[werble! werble!]
- Za najszybciej udzielona prawid艂ow膮 odpowied藕: Pysigunda
- Za oryginaln膮, a nietrafion膮 odpowied藕 (Pok贸j w szczycie sezonu to jak biustonosz z zamkiem b艂yskawicznym - ju偶 wiemy, co trafi do wiewi贸rowego syllabusa): Kamila J.k.
- Nagrody pocieszenia: Anais, Karoliny, Cami Lelo
- Nagroda g艂贸wna: Evitaa, Pola
[Fanfary, fanfary! i oklaski.]


Krajobraz po bitwie

10.07.2012


Zamiast emanowa膰 eufori膮 i triumfem, Bebe gapi si臋 nieprzytomnie w bia艂y ekran. To ju偶?


Jeszcze wczoraj na pe艂nych obrotach korygowa艂a, przepisywa艂a, por贸wnywa艂a, zmienia艂a, skre艣la艂a, dopisywa艂a. Jeszcze wczoraj przy kolacji w膮tpi艂a, 偶e uda jej si臋 na czas. Jeszcze wczoraj ilo艣膰 s艂贸w lecia艂a na 艂eb i szyj臋 przy wykre艣laniu kolejnych powt贸rze艅. Jeszcze wczoraj, a w艂a艣ciwie ju偶 dzisiaj, Wiewi贸r sk艂ada艂 te wypociny w jedn膮 schludn膮 ca艂o艣膰. Bebe nie starczy艂o ju偶 cierpliwo艣ci na wyb贸r rozmiaru czcionek. Jeszcze wczoraj.

A dzi艣 kto艣 wy艂膮czy艂 zasilanie. Kartki manuskryptu pokrywaj膮 cieniutk膮 warstw膮 pod艂og臋, sto艂y i 艂贸偶ko. 艢cie偶k臋 od biurka do kuchni wyznaczaj膮 kubki po i talerzyki od. Zdesperowana mucha uczy si臋 p艂ywa膰. Kurz wznosi si臋 i opada. Ogryzki jab艂ek ciemniej膮 na s艂o艅cu. Nic nie trzeba, nic nie musi. I cho膰 mog艂aby si臋 cieszy膰, to my艣li ju偶 o ci膮gu dalszym.

Mi臋dzy wczoraj a dzi艣 jest tylko jedno "Wy艣lij".


A za tydzie艅 na Wyspie pop艂ynie Morze Czerwone Poprawek.

Nie, to jeszcze nie koniec. 


***
Konkursu jednak nast膮pi koniec. Dzisiaj o 23:59 zamkn膮 si臋 urny. 艁apcie ostatnie szansy za ogony!

Konkurs

01.07.2012
Liczniki wszelakie po艂膮czy艂y si臋 w czasoprzestrzeni wybijaj膮c ostatnio zadziwiaj膮co wysokie i okr膮g艂e liczby. Ciesz臋 si臋, 偶e jeste艣cie! Ciesz臋 si臋, 偶e czytacie, lubicie, karmicie bloga s艂owami i dzielicie si臋 z przyjaci贸艂mi. Dzi臋ki Wam ten blog 偶yje od ponad dw贸ch lat, dzi臋kuj臋! Zatem konkurs. Nie trzeba nic polubi膰 ani udost臋pnia膰 na profilach i blogach, cho膰 oczywi艣cie mo偶na. Trzeba po prostu ustawi膰 szare kom贸rki w szeregi i zgadn膮膰, co poni偶sze zdanie oznacza po polsku:

Zagadk臋 sponsoruje Wiewi贸r


呕eby nie by艂o 艣ci膮gania, proponuj臋 wysy艂anie odpowiedzi na poni偶szy adres: 
bebeluszek [ma艂pka] gmail.com 
No chyba, 偶e kto艣 chce si臋 podzieli膰 wiedz膮, to dawajcie w komentarzach tu lub na FB.

Czasu macie tyle, ile Bebe do z艂o偶enia pierwszej wersji wiekopomnego dzie艂a naukowego, czyli do 10 lipca godz. 23.59. B臋dziemy m贸偶d偶y膰 wsp贸lnie. Losowanie, og艂oszenie wynik贸w oraz historia zwi膮zana z powy偶szym has艂em - chwil臋 p贸藕niej.

Nagrody? S膮!
Z po艣r贸d tych, kt贸rzy udziel膮 prawid艂owej odpowiedzi, wylosuj臋 2 osoby, kt贸re otrzymaj膮 paczki-niespodziewanki, a w nich nie zabraknie Bebe-przypinek i innych d贸br domowej produkcji i nie tylko. Oraz 3 nagrody pocieszenia, bo dlaczego nie. A dla tego kto zgadnie pierwszy te偶. I mo偶e dla najoryginalniejszej, a nie trafionej interpretacji te偶 si臋 co艣 znajdzie.

p.s. Za trz臋sienia ziemi i inne wypadki losowe na trasie kurier贸w pocztowych nie odpowiadam.
p.s.s. Zwr贸conych paczek nie wysy艂am ponownie.
p.s.s.s. Je艣li wygrany nie zg艂osi si臋 z adresem w ci膮gu 7 dniu od og艂oszenia wynik贸w, wybierzemy nowego posiadacza.

Auto Post Signature

Auto Post  Signature