Image Slider

Ryms po raz pierwszy!

30.06.2012
Tymczasem spełniają się marzenia. Do nabycia drogą kupna kolejny numer Rymsa, Kwartalnika o książce dla dzieci i młodzieży, a w nim pierwszy wydany na papierze artykuł Bebe-autorstwa. Szturmujcie Empiki! Kielichy w górę! I oby nie był to raz ostatni!



W Empikach i innych przyjaznych miejscach już teraz!


Jak wytłumaczyć nieskrywana miłość Bebeluszka do książek obrazkowych? Może nadrabia to, co przeoczyła w dzieciństwie, żywiąc się głównie kronikami oświęcimskimi, przemycanymi z niedostępnego działu dla dorosłych przez sąsiadkę weterankę? A może zawsze lubiła, ale teraz w końcu może?


Z Rymsem Bebe zapoznała się półtora roku temu. Był śnieżny grudzień, a stosik równiuteńko ułożonych Rymsów zdobił parapet Paproszkolandii.
- A co to?
- Fajny kwartalnik o książce i ilustracji dziecięcej. Ciocia Caca dla nich pisze. Mam wszystkie numery.

Magiczna Ciocia Caca, doktor od książki obrazkowej, o której usłyszały na zajęciach u Iwony Chmielewskiej. To one pokazały, że jak się chce, to można wszystko. Na konsultacje z Cacą jechały w rozgrzanym pociągu osobowym. Pachniało kanapkami z jajkiem, pani w różowym moherze ścierała pot z czoła tarasując bagażem przejście. Miejsce idealne na burzę mózgów, w wyniku której Paproszkolandia napisała magisterkę o strachu w książkach obrazkowych. A Bebe miała zmagać się z tematami tabu w owych, ale życie potoczyło się inaczej. Magisterka trafiła się w Stumilowym Lesie i to z obrazu ruchomego. Jednak nadal chodziło tylko o jedno - opowiadanie historii. Niemniej, miłość do kolorowych mniej lub bardziej książek małego formatu rosła. Dział dziecięcy w europejskich księgarniach był zawsze pierwszym odwiedzanym przez Bebe w procesie zadomawiania nowych miejsc.

Ryms ogłasza regularnie konkursy. Nagrodami są książki obrazkowe. Gratka dla uzależnionych. Rachunek jest prosty: Bebe zaczęła pisać. Z czasem nawet coś wygrywać. Aż w marcu tego roku dostała najpiękniejszy mail świata. Propozycję napisania artykułu do wydania wiosennego. O poezji. Zatem jest! "Coś z poezji bez finezji, czyli rzecz o angielskich rymowankach".

Jest sobota. Na poddaszu sauna. A Bebe myśli o artykule do kolejnego wydania. Będzie krwiście.

 ***

A otwarcie jubileuszowego konkursu już jutro!

Łeb do słońca!

24.06.2012
W piątek umarł ważny człowiek.
Magda Prokopowicz.
Założycielka fundacji Rak'n'Roll.
Od 8 lat chora na raka.
A co może magiczne, od 5 lat matka.
Ale przede wszystkim przykład.

Zdjęcie: raknroll.pl

Ciotka z dalekiej gałęzi drzewa rodzinnego zmarła młodo i niespodziewanie. Rak - szeptali panowie w czarnych kurtkach, których Mamusia Bebeluszka nazywała wujkami. Rak - szeptały przez zaciśnięte gardło ciotki odwracając wzrok. Rak -  nawet dziadek nie miał ochoty na spacer po sadzie. Z sześcioletnią Bebe nikt nie rozmawiał, niczego nie tłumaczył. Do domu zmarłej też nie pozwolono jej wejść. Wiedziała tylko, że jest źle. Że od raka się umiera. Bała się coraz bardziej tego słowa, od którego wszystkim kamieniały twarze. Rak to wyrok - zapamiętała.

Dzisiaj Bebe czyta Magdę: "Rak to nie wyrok!" A po litanii mądrych słów o tym jak walczyć z chorobą, słowa dla każdego człowieka: "Pamiętaj, że jesteś najważniejszy, kochaj siebie. Brzmi banalnie, ale działa cuda. Myśl pozytywnie i uśmiechaj się szeroko, możesz być szczęśliwy nawet z rakiem! Ja jestem. Żyj dniem dzisiejszym, to, co było, minęło, a co będzie? Tego nie wie nikt. Ciesz się życiem, nadal żyjesz! Dziękuj Wszechświatowi, Boskiej Mocy, Aniołowi za każdy dzień. Łeb do słońca!"*

Zatem łeb do słońca! Ku pamięci, dla tych co są i dla tych co będą, a przede wszystkim dla siebie.
Życie NAPRAWDĘ jest tylko jedno.

*Źródło: http://raknroll.pl/o-fundacji/dekalog

Krowi wakat

17.06.2012
Szkicownik na kołdrze jak fala Dunaju. W zamian Bug i obraz z pogranicza polsko-ukraińskiego.
 
Bebe też z gorączką. 38,5. Przewraca się z boku na bok:
- Nie mogę zasnąć.
- Pomyśl o czymś - mruczy Wiewiór z sąsiedzkiej poduszki. - O krowach pomyśl.
- O krowach? - zdziwiła się Bebe.
- Mhm.
- Już - stwierdziła niechętnie. - To nie pomaga.
- Ale nie tak! - oburzył się Wiewiór, otwierając lewe oko. - Dogłębnie pomyśl. Na przykład, jaki jest ulubiony kolor krowy? Albo, gdyby krowa mogła wybrać, kto zagrałby ją w filmie? Bruce Willis?
- Kate Winslet - bez zastanowienia koryguje Bebe.
- Kate Winslet? - zainteresował się Wiewiór.
- Meg Ryan jest na to zdecydowanie za chuda - wyjaśniła Bebe, monolog kontynuując w myślach. - A wiesz, że mój Tato ogrzewał rankiem stopy stojąc w krowich minach...

Mgły podniosły się znad łąk. Dzwonki brzęczały u krowich szyi. Chłopiec w szortach na szelkach kulił skostniałe z zimna stopy. Bebe nie wie, czy Tatuś Bebeluszka takowy strój posiadał, ale w wyobrażeniach miał zawsze te szorty z grubej tkaniny i koniecznie szelki. Buty nosił tylko do szkoły i w niedzielę do kościoła. W ręku trzyma bacik z wierzbowej witki. Tylko kto tu tak chrapie?!

Euro-gorączka

13.06.2012
Gdyby Wiewiór był fanem piłki nożnej...

Emigranci z kraju ojców w piłkarskiej malignie zaopatrzyli się w niezbędnik kibica: piwo, kiełbasa (nic to, że tutejsza), flaga. Biel i czerwień odbijała się w czarno-czerwono-złotych oknach. Transmisja na żywo z plazmy na taborecie. Dym z grilla zasłaniał trochę obraz. Każda akcja pod bramką odznaczona emocjonalnym rykiem.

Wiewiór i Bebe, euro-ignoranci, przeżywali ten spektakl w wersji akustycznej z wysokości poddaszowego wigwamu. Z braku odbiorników, przy głośniejszych wybuchach radości, Wiewiór sprawdzał  sprawozdanie na żywo na angielskojęzycznym blogu. Że jeden gol dla Rasjia Rasjia, a drugi strzelony przez Jacub Blas..... nie wiem, jak to się czyta...Blascyckałski.

Pooooolska biało-czerwoooni! - chóry sąsiedzkie ogłosiły koniec meczu. Tu Wiewiórowi udzieliła się Euro-gorączka. W prawdzie słowo czerwoni przekroczyło znacznie umiejętności językowe, ale od czego jest kreatywność: 

Polska zapikanka,
Polska piiirogi,
Bigos, głąbki,
Polska smacznego!

Coś za coś

06.06.2012
Uprasza się o ciocię UNRRĘ o paczkę z makaronem-literkami dla Bebe. Słowotwórstwo naukowe zjadło już wszystkie i na nowe posty zaczyna brakować. Tymczasem Bebe-mniszka stuka w samotnym wigwamie manuskrypt wiekopomny. A jak nie stuka, to język na brodę, włosy w farbę (Wiewiór: A co ty tu masz takiego białego na grzywce?) i snuje sobie wizualne opowieści. Na przykład, że....


...z dedykacją dla Bułki Młodszej. Głowa do góry! Tam widać gwiazdy :)

p.s. Więcej obrazków (nie tylko takich w dechę) na bebeluszkowym profilu FB.

Nowe szaty bloga

01.06.2012
Z okazji Dnia Dziecka przypominamy sobie i czytelnikom, że Adventure is out there! Pielęgnujcie Wasze wewnętrzne dziecko tak, jak robiła to Ellie (osoby  wrażliwe powinny prosimy o opuszczenie sali):



Blog to też dziecko, które nota bene niedawno rozpoczęło trzeci rok życia.W związku z tym nastąpiła zmiana scenerii. Wymalowałyśmy z Bebe ściany, przestawiłyśmy meble, powiesiłyśmy nowe obrazki. Jest też całkiem nowe logo, zakładki i teksty. Mamy nadzieję, że odnajdziecie się w tej nowej rzeczywistości, a może nawet ją polubicie.


A teraz po baloniku i ciastku! W końcu wszystkim się należy! Howk!

Auto Post Signature

Auto Post  Signature