Wiewiór, tradycja i szafa wcale nie stara

07.12.2012

 Śnieg pada! Widok za szybą zmienił się w dwuwymiarową kołdrę bieli. Nic nie widać. W wigwamie cicho, ciemno i przytulnie. Wiewiór na służbowej kolacji żegna emerytkę o wyglądzie aemerytalnym [westchnienie nadziejozazdrości]. Tutaj George Winston sączy się z głośnika, a Bebe sączy wino z kieliszka.

- Wesołych Świąt! - wita Wiewiór telefonicznie i oznajmia oczywiste - Śnieg pada! - Dla człowieka, który pierwsze spotkanie ze śniegiem na żywo przeżył w wieku lat trzydziestu, każdy biały opad atmosferyczny jest świętem. Rodzinna mazurska Narnia Bebe zaparły mu dech w piersiach. Że tyle białego. Wszędzie. I że to normalne.


Mikołaj wiedząc, że przez żołądek wiedzie droga do każdego serca, przysłał produkty w Czarnym Lesie deficytowe: wędzoną polską kiełbasę, suszone grzyby z podwarszawskich lasów, garść krówek. A przede wszystkim, najcenniejsze, dwie torebki kaszy jaglanej, której tutaj próżno nawet i ze świecą szukać. Podobno polskie dzieci zjadają jaglankę na śniadanie. A co z kaszą manna z sokiem? Wyszła ze spożywczej mody? Teutońska dziatwa niezmiennie na słodko. Nawet hipisi ze Stumilowego karmili potomstwo dżemem i nutello-podobnym-czeko-wynalazkiem-eko-produkcji-fuj! A w wigwamie, też niezmiennie, krakowska z pomidorem.

Jak jaglana, to tylko krupnik.

Kroimy pachnącą myśliwską do bigosu. Wrzucamy grzybki. Zagryzamy krówkami. Reszta leży zamrożona w woreczkach w oczekiwaniu na Wigilię.
- Lubię twą bebeluszkowatość - zamyśla się Wiewiór - Nikt nie kultywuje tradycji, jak ty. Z tobą, zwłaszcza zimą, czuję się Polakiem*.


---

Wiewiór zamyka drzwi sypialni (co w wigwamie grozi śmiercią przez zapocenie) i za chwilę znów otwiera:
- Przepraszam, po prostu lubię zamykać drzwi.
- Ciekawe, że nie zdaje się to przekładać na drzwi szafy.
- Oczywiście, że nie! Drzwi szafy to nie drzwi! To drzwi szafy.
- Rozumiem, jak szuflady, zwłaszcza te ze skarpetami, po prostu się nie zamykają.

---

* W supermarkecie Wiewiór, z dziada pradziada oraz przekonania Irlandczyk, z tysiąca możliwości wybiera słoik korniszonów polnischer Art:
- Jesteśmy Polakami i jemy polskie ogórki.
Bebe utonęła we łzach wzruszenia. Nie metryka ogórka się przecież liczy. 
13 komentarzy on "Wiewiór, tradycja i szafa wcale nie stara"
  1. Ależ Cie Twój Wiewiór cudnie rozpieszcza, polskość Twoją łechcąc!
    A czy irlandzkie smakołyki też czasami jadacie? A jesli tak, to co jest specyficznego w kuchni tego zielonym kraju?
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  2. A tu z Polski paczucha, mniej w tradycje obrosła grzecznie prosi o adres.Paczucha.

    OdpowiedzUsuń
  3. @ Olga Jawor: A jakże, jadamy! Barmbrack (ciasto drożdżowe z rodzynkami) wypiekam z precyzją wyspiarskiego piekarza. Colcannon (naleśnik ziemniaczany z kapustą)też się zdarza. A poza tym hektolitry bawarki się leją, najmocniejszego sortu.

    @parcel: już biegnę z kwitkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Farciarze, że Sięmacie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe nazwy a pewnie i smaki - zwłaszcza ten naleśnik ziemniaczany. To pewnie coś w rodzaju naszych placków ziemniaczanych?
    A bawarkę i ja pijam często, bo zdrowsza niż kawa, a moc swoją ma!
    Pozdrówka!:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. No proszę - widać to jest genetycznie wrodzone, że faceci i korniszony idą w parze! A za słoik ogórków - wszystko! Bez żadnych wyjątków :) ale nie dziwię się - też bym uroniła łezkę ze wzruszenia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A aj myślałam, że tylko u nas drzwi popsucie - niedomykające się zdarzyły. I szufladki z wystającą skarpeto- niepodzianką. Jestem w domu :)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Czy Wiewiór jest św. Mikołajem? :)

    OdpowiedzUsuń
  9. @Anuszka: Erasmusa czar ;)

    @Olga jawor: Naleśnik Ziemniaczany zupełnie niepodobny do naszych placków. Tego złota mu brakuje.
    Jest jeszcze jedna potrawa z ziemniaków, której nie gotuję, ale dla Wiewióra to smak domu: rissole. Smażysz frytki, miażdżysz na jednolita masę, dodajesz zioła, robisz duże kulki i smażysz na głębokim tłuszczu raz jeszcze! Próbowałam raz. Nie zeszłam na zawał, smakowało lepiej niż przypuszczałam. O zgrozo!

    @Bellove: :) To inne facety też korniszony?

    @lasche: :)

    @Auroro: Jeszcze nie znalazłam renifera.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiem jak inne facety - ale mój zdecydowanie tak! Za ogórki wszelakiego rodzaju mógłby się dać pokroić! A najbardziej uwielbia te od naszych mamusiek!

    OdpowiedzUsuń
  11. Anonimowy09:28

    Małe sprostowanie: Mikołaj dostał do doręczenia kaszę jęczmienną a nie jaglaną. No chyba, że po drodze w cudowny sposób ją zamienił :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pysznie i cieplutko :))

    OdpowiedzUsuń
  13. No, no, Wiwiór zapunktował :)

    OdpowiedzUsuń

Auto Post Signature

Auto Post  Signature