Pocztówki z Blogosfery: Made of Nothing

12.11.2012

© Made of Nothing i Bebeluszek


 Moi drodzy, 

Nie przypuszczałam, że nicość może być tak piękna! I delikatna, że aż strach się odezwać, żeby przypadkiem czegoś nie zniszczyć. Made of Nothing splata fakty i wspomnienia w słowne kęsy okraszone zdjęciem. Proste a sycące, jak świeżo upieczony chleb ze śmietaną i cukrem. Łapczywie zbieram palcem okruchy ze stołu. Chcę więcej. 

Na pytanie kim jest, autorka "Made of Nothing" odpowiada:
Autorka sama chciałaby się tego dowiedzieć i wciąż dowiaduje się o sobie czegoś nowego. Jestem kobietą z kaszubskiej wsi, która po kilku przeprowadzkach osiadła w dużym mieście. Ale na wieś wraca nieustannie. Kobietą, która wciąż się uczy oddzielać rzeczy ważne od nieważnych, nie denerwować na świat zbytnio, szukać swoich własnych ścieżek i siebie lubić. Pracować dla satysfakcji – swojej i innych, nie tracić kreatywności, otwierać się na nowe, kochać.

Siadamy jak zwykle w kuchni. Herbata oddaje ciepło, a Made of Nothing myśli.

Powiedz, jak pleciesz te opowieści.
Mam mocną skłonność do asocjacji, czyli wszystko mi się ze wszystkim kojarzy: fragment książki ze zdaniem, które ktoś kiedyś powiedział; czyjaś twarz z kadrem filmowym, zapach z piosenką, spojrzenie Fassbendera albo Oldmana w filmie prosto do kamery ze spojrzeniem chłopaka, który nosił dla mnie w tornistrze orzechy włoskie; stary szetland z młodością ciotki, ciotka z ciastem, które często robiła. Od lat ciągnie się za mną łańcuch skojarzeń, dokarmiany przez kolejne lektury, filmy, spotkania – zapisuję je czasem w grubym zeszycie, który puchnie i puchnie, i jedynym miejscem, które było w stanie przyjąć moje rozbudowane notatki i wciąż nowe zdjęcia, stał się internet.

No dobrze, kolekcjonujesz skojarzenia, a potem co z nimi robisz? Jak tworzysz te słowne tkaniny? Pijesz przy tym kawę a może wino? Słuchasz muzyki?
Nie odprawiam rytuałów przy pisaniu, jak mam coś do napisania, to piszę i żadna kawa nie jest w stanie mi w tym pomóc. Nie dopinguje mnie ani wino, ani muzyka. Czasem, gdy brakuje słowa, otwieram okno na moment, albo rysuję po kartkach esy-floresy. Mam dużo pozaczynanych fragmentów, do których zaglądam, i czasami niektóre rozwijam od tak, od niechcenia w pół godziny, czasem chodzę długo wokół jakiegoś tematu, aż iskra zaskoczy. Mam oko do detali, szczegółów, twarzy, aforyzmów, rejestruję je sobie na wewnętrznym dysku i wyciągam w odpowiednim momencie. Albo coś wyskakuje samo i wokół tego buduje się historia. Staram się być jednak systematyczna, szczególnie, gdy kolejny pisarz – którego cenię – podkreśla w rozmowie, że ma reżim iluś stron dziennie, czy mu się chce, czy nie... A ja swoją rękę giętką chcę mieć jak najdłużej.
Co najchętniej czytasz, czego słuchasz, skąd czerpiesz inspiracje do tekstów i zdjęć?
Jak wyżej – zewsząd. I na dodatek jestem filmowym i książkowym fanatykiem, który umie – czasem na swoją zgubę – szybko czytać. Nierzadko kładąc się spać, nie jestem w stanie zasnąć od nadmiaru tych wszystkich historii, których się naczytałam za dnia. Ale wierna jestem tylko kilkorgu, innych zmieniam jak rękawiczki. Podobnie z muzyką, zakochuję się i porzucam po chwili, by zanurzyć się na kilka tygodni we fragmencie melodii z filmu, który trwa trzydzieści sekund i po paru dniach umiem ją odtworzyć, stukając palcem w stół... Są jednak twórcy, za którymi poszłabym daleko na bosaka, by nie przegapić zdania lub nuty. Jestem bezwzględną wielbicielką m.in. Bułhakowa, Stasiuka, Woolf, Jerofiejewa, Axelsson oraz zespołu DeVotchKa, Laury Marling, Philipa Glassa, Thomasa Newmana oraz Raya LaMontagne. Mam też kolekcję powycinanych z magazynów zdjęć miejsc i twarzy, na które patrzę sobie w chwilach odpoczynku i czasem czuję, jak się z nich wysnuwa cienka nitka historii. Wystarczy ją złapać.


Mapa świata I © Made of Nothing


Prowadzisz też fotograficzny cykl „Mapa Świata”. Zaczarowało mnie to połączenie obrazu i lakonicznych słów. Skąd na to pomysł?
Pojawił się przed podróżą, w której miało nie być czasu na pisanie, tylko na krótką migawkę fotograficzną. Muszę przyznać, że jestem trochę zmęczona tym obfotografowanym światem. Niemal nikt, kto bloguje, nie jest w stanie powstrzymać się od umieszczenia relacji z wyjazdu z setką zdjęć, niemal bezrefleksyjnie, jakby czytelnika trzeba było przekonywać, że się tam było. Nie oglądam takich relacji, tych samych miejsc, sfotografowanych przez każdego często z tego samego kąta. Lubię minimalistyczne podejście do podróży, czasami w drogę nie zabieram aparatu, celowo – od zapamiętywania mam głowę lub zeszyt i ołówek. Dlatego Mapa Świata jest taka oszczędna i słyszę od swoich czytelników i znajomych, że właśnie dzięki temu bywa dla niektórych tak poruszająca.

Jakie są Twoje ulubione miejsca w blogosferze?
Nie będę fantazjować i przyznam, że nie mam. Czytam wprawdzie kilka blogów dość regularnie, ale nie biegnę do nich z miasta, pałając ciekawością i nie traktuję ich jak codziennego przeglądu prasy. Są wśród nich blogi kulinarne, są podróżnicze, są fotoblogi i blogi kulturalne. Zaglądam na kilka serwisów fotograficznych, czytam gazety i słucham muzyki. Zresztą trochę mnie przeraża ilość wszystkiego w internecie, a znając siebie i wiedząc, że chciałabym przeczytać i obejrzeć wszystko, muszę sobie narzucać ostre ograniczenia. W przeciwnym razie nie napisałabym w życiu ani jednego własnego zdania...

Na zakończenie zupełnie z innej beczki. Co najchętniej jadasz? Zwłaszcza jesienią.
To, co daje matka natura. Owoce i warzywa jesienne. Zupy, ciężkie, gęste i gorące. Pełne talerze. Dużo pietruszki i kolendry. Ciasto z marchwi, ziemniaczana baba, kiszona kapusta. Czasem napój z imbiru i miodu. Karmel z solą morską. Kilka krówek na wagę w supermarkecie lub musująca czekolada dla zaspokojenia dziecięcej chciwości słodyczy.

---

Planetę Made of Nothing znajdziecie tutaj: Klik!
Polecam, zwłaszcza na jesienne wieczory pod kocem i z kakao.
Serdeczności,
Bebe 
20 komentarzy on "Pocztówki z Blogosfery: Made of Nothing"
  1. Bardzo tam ładnie słowem i obrazem. Nie znałam dotąd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafiłam tam przez przypadek i wsiąkłam, zwłaszcza, że pod ręką był kubek dobrej herbaty. :*

      Usuń
  2. a ja znałam i regularnie czytywałam/czytam, inspirująco i ambitnie tam, brawa dla autorki! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bebe :)))
    czarodziejka słów i obrazów :)))))

    pozdrawiam ciepło z Wyspy:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Machamy ochoczo w stronę Wyspy! Mam nadzieję, że Was tam jeszcze nie zalało!

      Usuń
  4. miło dowiedzieć się czegoś więcej o o tej niesamowitej kobiecie.
    bardzo lubię odwiedzać Jej niszowe miejsce.łapię oddech.

    OdpowiedzUsuń
  5. Z przyjemnością do tej Pani zaglądnełam. Paczucha.

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny blog! Z dobrym poczuciem ironii. Będę tutaj wpadać! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. oh! co za odkrycie na mapie świata, zakotwiczam

    OdpowiedzUsuń
  8. Pozwoliłam sobie nakarmić Twojego bloga nie tylko słowem ale i wyróżnieniem ;) Zapraszam tym samym w swe skromne progi ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pięknie!
    Bardzo lubię tu zaglądać :)
    Pozdrawiam i zapraszam na moje Candy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziękuję za dobre słowa! Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam tą nicość :D

    OdpowiedzUsuń
  12. zawsze wracałam do tego bloga, insprujący, odpalam dziś i okazało się że go już nie ma został usunięty, smutek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja myślałam, że to tylko przerwa.... szkoda.

      Usuń

Auto Post Signature

Auto Post  Signature