Z notatnika podróżnika cz.4: Tyrol

09.10.2012

Na początku września właściciel naszego wigwamu zapukał do drzwi:
- Byłem w Paryżu. Woooow! To trzeba przeżyć.

Właśnie wróciliśmy z północy Tyrolu. Wooooow!

Zanim słowa, porcja zdjęć a właściwie pocztówek. Tyrol to jedna wielka pocztówka.
Okazuje się, że taka porcja skały za oknem to esencja bebeluszkowego szczęścia.



Z dołu wyglądało to tak.
A powietrze tam cienkie jak masło na chlebie odchudzaczki.

Hobbity.

A Bebe taka maluczka.
 
Wiewiór musiał dołożyć swój kamyk.

 c.d.n.



42 komentarze on "Z notatnika podróżnika cz.4: Tyrol"
  1. Anonimowy19:27

    przepięknie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie, przepięknie, przeprze...? ;)

      Usuń
  2. Ja też uwielbiam Tyrol :) Miałam okazję być w zagłębiach jabłkowych po stronie włoskiej Tyrolu, w okolicach Bolzano, Lany, Merano. Pięknie i niesamowicie, a człowiek taki malutki wśród tych wielkich i pięknych skał. Zazdroszczę, że byłaś, bo ja w tym roku nie dałam rady :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Włoski Tyrol widziałam jedynie ze szczytów gór. Robi wrażenie!

      p.s. Co do twojej imienniczki, jeszcze jej nie mam. Czekam aż się polska księgarnia w Czarnym Lesie zaktualizuje. Tymczasem zazdroszczę troszeczkę i unikam wszelkich recenzji jak ognia :)

      Usuń
  3. a moja krowka tez tyrolska:) wloskotyrolska. tfu, co ja gadam, poludniowotyrolska (polodniowityrolczycy moga oskubac zywcem za nazwanie ich wlochami; oni sa poludniowymityrolczykami i juz).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przestrzeżono mnie przed tym kulturowym faux pas :)

      Masz krowę???? prawdziwą krowę??? I mleko codziennie z tej krowy??? Mogę ci wysłać Wiewióra na wakacje???

      Usuń
    2. swoja krowe...:):) ciekawe czy lilkowy by sie do dojenia dal zagonic :):)
      ale spojrz, jaka ta krowka, z ryzym (wiwiorowym?) fryzem. specjalnosc südtyrolska.
      a o krowkach alpejskich to ja ekstra posta jeszcze napisze. A kasztany czarnoleskie juz jadla?

      Usuń
    3. O krowach koniecznie!

      Kasztanów nie dane mi było. Tylko dotknąć dali. W mojej części czarnoleskiej to tylko szpecle z francuskim syrem :)

      Usuń
    4. no co Ty Bebe. do lasu, po kasztany marsz! u Was tam ich zatrzesienie!

      Usuń
    5. Te normalne mam jeść??? Bo tylko te tutaj trzęsą i nota bene nie zbierają! Chyba czarnoleskie dzieci nie robią zoo z darów jesieni. Co za strata!

      Usuń
    6. Bebe - jeslis w okolicach Fryburgu Bryzgowijskiego, to w Waszych lasach pelno kasztanow, tych od pigalle. serio, serio. dzikie sa mniejsze od tych placowych ale za to slodsze. nie pomne tylko, kiedy je sie zbiera, moze nie jest jeszcze pozno.

      Usuń
    7. i zbieraja, zbieraja. chodza po lesie, czlowiek mysli, ze oni grzyby, a oni - kasztany.

      Usuń
    8. Wow! Przyznam, nie wiedziałam. Choć do Fryburga od nas kawałek. Hmmm....to się może przyjrzę przy następnej nadarzającej się okazji :) i spróbuję! A jak spróbuję to nie omieszkam złożyć raport!

      Usuń
    9. przypomnij sobie, czy nie widzialas gdzies takich kosmatych kasztanow :) http://www.drzewapolski.pl/Drzewa/Kasztan/Jadalny/Kasztan_jadalny_zdjecia.html

      Usuń
    10. Przy kolejnym treningu biegowym będę pilnie patrzeć pod stopy! :*

      Usuń
  4. Piękne zdjęcia, kochana:):):)

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy19:56

    Wirklich wow! Sieht nach einer wunderschönen Tour aus! (will auch ;-) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Müssen wir mal zusammen machen!!! unbedingt! Ich habe gehört man kann da von eine Hütte zu anderer wandern. Traumhaft!

      Usuń
    2. Ja ja Ja!!!!! Bald! Sofort am besten! Der Berg ruft. (wann wart ihr da? Gerade erst? Oder hab ich was vergessen?)
      Bis dahin: Wir üben hier mal wieder, ja?

      Usuń
    3. Wir sind gerade eben zurück gekommen. Alles ganz frisch. Ich will da am besten wohnen!

      Schauinsland re:loaded?

      Usuń
    4. cool!
      Wir probieren nächstes Mal einen anderen Berg aus. Von dem man auch ins Land schauen kann!

      Usuń
    5. Neue Expedition startet! MtFBwY!

      Usuń
  6. Znac Wiewior jak i my wszedzie buduje ambasady dla trolli. Zawsze mamy w kieszeni kamyk, zeby dolozyc. Czasem nawet, zeby wrzucic do czyjegos ogrodka :-) To my stoimy za niezrozumiala dla geologow migracja kamieni :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ba! Nosimy w kieszeniach "emargency stones". Są wśród nich nawet zabytki, np. ścieżka projektu Zahy Hadid ;)

      Usuń
  7. Kocham Alpy, i wcale nie najbardziej Tyrol, ale Twoje zdjęcia są piękne. Chyba zaczęłam tęsknić za górami...

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale cudne fotki, Bebeluszku! I jaki fajny Wiewiór z kamyczkiem :DD. Teraz widzę, że podobny bardzo do tego z rysunków :)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łysina jest łatwa w rysunkowej obsłudze ;)

      Usuń
  9. Wooooow, zazdrosze, wooooow, przepiekne zdjęcia:))Paczucha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miało być zazdroszczę, no bo zazdroszczę, marzy mi się gdzieś wyjechać, gdzieś tam gdzie cieplo. Chociaz deszczowym Paryżem nie pogardzę:))

      Usuń
    2. Paryż! Wow!
      W Czarnym Lesie lato trwa 9 miesięcy. Do wiosny zatem niedaleko! A stąd niedaleko i do ciebie :)

      Usuń
  10. chyba Cię znielubię ;)
    PS bardzo lubię zdjęcie z maluczką Bebe :)

    OdpowiedzUsuń
  11. robi wrażenie....

    OdpowiedzUsuń
  12. No i czy to jest sprawiedliwe, hę?

    ;)))

    OdpowiedzUsuń
  13. Hobbici wymiatają i mam nadzieję, że Wiewiór żeby tu dołożyć z innej kupki nie podebrał :)?

    OdpowiedzUsuń

Auto Post Signature

Auto Post  Signature