Marne skutki oszczędzania czasu, czyli bajka o wojnie goblinów

22.10.2012

"Nikt nie zauważył, że oszczędzając czas, w rzeczywistości oszczędzał coś zupełnie innego" 
- wolne tłumaczenie z "Momo" Michaela Ende

Tysiąc goblinów bawi się w wojnę. Jedni w okolicach kolana, drudzy tuż nad lewym pośladkiem. Pole ostrzału rozbłyska ładunkiem elektrycznym przy każdym kroku, przewrocie, zgięciu, podniesieniu. Wojna niesie owoce odległym krajom prawej łopatki, które w meksykańskiej fali tłuką młoteczkami w nerwy prawej ręki. Morze trunków przelewa się przez nerki, ze szwajcarską dokładnością wysyłając Bebe z królami piechotą.

Nikt dokładnie nie pamięta, jak się to wszystko zaczęło. Stare kroniki wspominają wrześniową kampanię i ciężkie roboty przykomputerowe. Warty opuściły posterunki w lesie, normy biegowe nie zostały wykonane. Byle szybciej, dalej, więcej. Słowotwórcze labirynty karmiły opozycję. Podobno ogniem zapalnym była jednak pewna za sofa. Stopy, na wyżynach poręczy, marzły w oszczędzającej na ogrzewaniu kwaterze wyspowej. Bebe obudziła się za burtą na niedoodkurzanym dywanie i soplem zamiast nerki.


Wiewiór masuje węzełki pleców, herbaty donosi, dokupuje żurawinę (nadal z olejem!) i sok dla Europejczyków ze wschodu (bo czerwony!), puszcza amerykańskie komedie romantyczne, głaszcze po policzku, pomaga gotować zupę cytrynową. Świetna z niego siostra.

Siostro!
Bracie!
Żetem!


Przy łóżku tylko Tom Hanks, Meg Ryan, doktor Fleichman, kot Behemot, biznes książkowy, ósmy kolor tęczy i śmierć małej magii. Poczucie winy też się już pałęta za oknem. Że strata czasu. A właściwie siebie.


20 komentarzy on "Marne skutki oszczędzania czasu, czyli bajka o wojnie goblinów"
  1. Kaczka na posterunku z paracetamolem i amoksycylina!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paracetamol cię uchroni!

      Usuń
  2. Kaczka na posterunku z paracetamolem i amoksycylina!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. amo-ntybiotykiem :-)

      Usuń
    2. To może kapusta kiszona?

      Usuń
  3. Ożesz. Beb. Wracaj rychło do Się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No żesz w mordę. Miej cierpliwość nade mną.

      Usuń
  4. Uuuu :(( Właśnie przyszłam i przeczytałam. Biedaczku :( Wygrzej się i odpoczywaj. Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  5. Heh, bądź dzielna:* No a przy moim łóżku to Alan Rickman mógłby stanąć:D Mmmmm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Że mnie to wcale nie dziwi ;)

      Usuń
  6. Połamało biednego Bebeluszka? Oj, oj. Głaszczę.
    Jaka tam strata czasu, gdy repertuar tak zacny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tja, wmawiam sobie to ostatnie pytanie w trybie twierdzącym. Mantruję, w litanię wplatam. Podobno jak się coś powtarza często i dobitnie, to rodzi się nawet wiara. Ćwiczę.

      Usuń
  7. Przykro, że Bebe niedomaga... Kuruj się, bo życia szkoda, choć odpoczynek i trochę Wiewiórowej opieki Ci nie zaszkodzi ;) U nas mury pną się do góry i nie mam czasu zaglądać tak często, ale melduję, że nadal jestem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mury, Mury? Cztery kąty? M1,2,3? Trzymam kciuki! Szpachle w dłoń!

      Usuń
    2. Cztery kąty, a nawet trochę więcej :) Własne 170 metrów pod Warszawą :) Już powoli zbliżamy się do końca :) Może na Sylwestra się wprowadzimy :)

      Usuń
  8. Bebe, w coś Ty się wpakowała! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. To się, kochany, nazywa doktorat.
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ej Bebe - czy ja coś przegapiłam? Kot Behemot? to ja myślałam (ba! byłam pewna), że to wymysł autorski mojej sis! Ma kota Behemota i psa Nergala - z miłości do oczywistych istniejących!

    OdpowiedzUsuń

Auto Post Signature

Auto Post  Signature