Chińszczyzna

24.10.2012
Sikam na akord. Ale mogę już podnieść się do poziomu rzymskiej matrony, żeby z szezlonga z termoforów popijać suszoną żurawinę (nadal z olejem w składzie!) sokiem żurawinowym (zawartość żurawin w żurawinach 5,2%).

Nadrabiam luki w znajomości kinematografii. W pewnej amerykańskiej komedii romantycznej (Wiewiór wykopuje perełki na specjalne okazje: musisz obejrzeć! Lata 90te! Goldie Hawn! musisz!) nałogowa kłamczucha odpowiada byłej dziewczynie swojego wyimaginowanego męża na pytanie jaki on teraz jest:
- Wiesz, raz wrócił do domu z pracy z chińszczyzną! No z chińszczyzną wrócił! Jakby wiedział, że miałam na nią ochotę.

Wiewiór dzwoni w drodze z pracy:
- Kupić coś?
- Tylko mleko - ograniczyłam się w ramach cięć budżetowych (żurawina jednak kosztuje).

Migdały w czekoladzie też przyniósł. Jakby wiedział.
25 komentarzy on "Chińszczyzna"
  1. Niestety, Mój czasem tylko jakby wiedział:))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że Wiewiór mocny jest w spożywce. Lubi chłopak pojeść. Ale w konserwacji powierzchni płaskich i zakrzywionych to już nie celuje ;)

      Usuń
  2. ojciec.karmiacy21:53

    Jakby to był film polski, to by ten mąż na niby do domu wrócił z kaszanką, albo z salcesonem.;)

    Wiewióra pozdrów.

    King Kong kiedyś pół roku się czyścił żurawiną i innymi takimi... ech się działo.

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaszanka! Chyba mu podpowiem.
      Pół roku na żurawinie??? King Kong to najprawdziwszy Superbohater!

      Wiewiór macha łapką!

      Usuń
  3. Znam ten ból związany z koniecznością spożywania żurawiny. Dobrze, że masz przy sobie Wiewióra z dużym zasobem pomysłów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Wiewiór ma fantazję. Kazał też kąpać się trzy razy dziennie. Koniecznie (li i jedynie) z doktorem Fleischmanem lub Gordonem R. :)

      Usuń
  4. Oni zawsze jak się postarają to wiedzą...ostatnio chodziła za mną czekolada...nie żeby PMS...ot zwyczajna jesienna aura za oknem...ale nic nie mówiłam...P. poszedł do sklepu po papierosy (tak wiem, skop mi dupsko - ja o potomku a nałóg sam się nie rzuci...) i jak wrócił pytam go czy czasem nie kupił...a on, że nie - no bo przecież nie mówiłam...po 5 minutach przychodzi z kuchni z rękami w tyle i pyta: a kochasz mnie? Od razu wiedziała, że wiedział, że ja chciałam a nie mówiłam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skop mu dupsko! Niech się chłopak przerzuci na szydełkowanie albo niech bloga założy ;)

      Usuń
    2. Ale chyba Bebe nie zrozumiała - bo przyszedl z zalozonymi rękami i zapytał czy go kocham, bo z tyłu miał wielką czekoladę! Bo wiedział, że ja chciałam a nie mówiłam, i że sie domyślił! To tak jak wiewiór z migdałami :D

      Usuń
  5. Ten olej pewnie na poslizg :-) Z ciekawosci sprawdzilam, w naszej Lidlowej tez olej :-)
    Norweski przyniosl stollen z makiem.
    Pozarlam caly. Nie wiedzialam, ze tak mi brakowalo makowczyka :-)
    Dzis przyniosl piec. Do konca listopada wystarczy, bo do Wigilii nie wytrzyma.
    Migdaly samo zdrowie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stollen z makiem?? Bawarski?

      Znam tylko z marcepanem. Czas zresztą uzupełnić zapasy :) Stollen dobry na ból pleców jest. I pewnie na ciśnienie też.

      Usuń
    2. Ach! A olej podejrzewam o zwyczajną dbałość o wygląd. Żeby się żurawiny nie sklepiły tym cukrem w jedną słodką grudę. Podejrzewam.

      Usuń
  6. Anonimowy23:48

    garsc naci pietruszki.:pol litra wody.:gotowac 10 min.:pic!<>>chinszczyzna .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mniemam, stary indiański sposób? Lubię :)

      Usuń
  7. Cudowny wpis :))). I Goldie Hawn :DD.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nalewka żurawinowa jest pyszna, polecam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fantastyczny nick! :) Nalewka..mmmm...

      Usuń
  9. Dobrze mieć takiego Wiewióra :)

    OdpowiedzUsuń
  10. kuracja migdałami pewnie z lepszym efektem niż żurawiną ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. gdyby nie przyniósł, musiałby jechać ponownie ;)))
    a swoją drogą ładnie z Jego strony, że pomyślał. To miłe

    OdpowiedzUsuń
  12. beb, nadwyrezylas niezle moje szare. siedzem i czytam, kie licho, co za gobeliny. do tego na kolanach a posladkach bebe:)
    beb kuruj sie ekspresowo, Wiewior o Cie niech dba, bo jeslis juz w czarnolesie to warto zobaczyc lahrskie chryzantemy. jeslis jeszcze nie widziala.
    tu
    http://www.chrysanthema.lahr.de/chrysanthema_startseite/veranstaltungen.4824.100,4824.htm

    robia wrazenie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Bebeluszku :) jestem Twoją fanką zanim założyłam bloga :) Pozdrawiam. G

    OdpowiedzUsuń
  14. Bebeluszku kochany, dziękuję za życzenia zdrówka, a całusy czosnkowe przyjmuję, ale mniej ochoczo..:) ;p

    Zawsze tu wchodzę i myślę.. Jak stworzyć takie świetne tło, no jak?

    OdpowiedzUsuń
  15. znam z autopsji odpowiedzi zawierające szacunek dla cięć budżetowych, mimo ewidentnej chętki :)) a migdały, migdały w czeko? noo szacun! :))

    OdpowiedzUsuń

Auto Post Signature

Auto Post  Signature