Wiewiór i Bebe - cz.VI: Laptop

12.02.2012


Laptop Wiewióra umarł nagle.

Kiedy po powrocie na Zieloną Wyspę, Wiewiór zaniósł komputerowe truchło do obdukcji, odbyła się następująca rozmowa z fachowcem:
- Tja, ciekawe. Też miałem ten model. Czy kiedy się zepsuł, była w pokoju kobieta?
- Tak - przyznał zaskoczony pytaniem Wiewiór.
- Bliska jakaś? Może dziewczyna?
- Tak.
- Czy to było w jej sypialni?
- yyy...tak....- Ten facet jest dobry, pomyślał Wiewiór.
- Pokłociliście się może, była napięta sytuacja?
- Tak, następnego dnia wracałem do domu.
- Ciekawe, ciekawe. A ta kobieta, to może była z Europy Wschodniej?
- Tak - Wiewiór nie wierzył w to co słyszy.
- Dokładnie! To samo stało się z moim komputerem, ten sam model. Właśnie zerwałem z moją dziewczyną, Czeszką, i nagle, bach! przestał działać! Kobiety z byłych krajów sowieckich są bardzo niebezpieczne. Zwłaszcza dla komputerów.
25 komentarzy on "Wiewiór i Bebe - cz.VI: Laptop"
  1. Czy to jest autentyczny dialog??? :):):) Zwalił mnie z nóg :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbieżność postaci i wydarzeń nie jest wykluczona ;) W oryginale było więcej technicznych niuansów, nieistotnych dla meritum sprawy.

      Usuń
    2. Hehe:) Faceci się zawsze dogadają, co nie? ;))

      Usuń
    3. Babki też, tylko rzadziej chcą ;)

      Usuń
  2. haanyz08:43

    ;-))))))))))))))))))))))))))))))))))) super!! niebezpieczna kobieto w kraju wschodniego! no oplulam kompa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haanyz odszkodowania za monitor nie wystawiam, ale chusteczki mogę ci wysłać.

      Usuń
  3. padłam i nie mogę powstać. Czy on myśli że my mamy moc rzucania klątw? Zresztą jeśli już by można taką klątwę rzucać to raczej co innego by mu przestało działać ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie klątwa, to x powers!

      Usuń
  4. grazynka4511:34

    Aaaaaaaaaaa ja nie mogę :))))) Kobiety wschodu,jesteśmy górą:)))))Dobre,dobre:)

    OdpowiedzUsuń
  5. ooobombakalorycznaooo12:55

    hehe dobre :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj BEBE :))Ostatnimi czasy zalatanym :)) Jest ale już Cię odwiedzam ściskam duszę itd :)

    OdpowiedzUsuń
  7. :) Poszłam do drugiego pomieszczenia gdzie znajduje się laptop męski. Próbowałam się napiąć do granic i rzucić jakąś klątwę, ale chyba za mało dziś zjadłam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. (W)Pieprzu, do tego tanga trzeba dwojga!

      Usuń
  8. Nie moge sprawdzic, bo mamy jeden i prowokujac spiecie podcielabym sobie skrzydla :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie próbuj Kaczko. Kaczka bez skrzydeł, i jak to będzie wyglądało?

      Usuń
  9. Bebeeeee :DD nie lekceważ mocy! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak dobrze, że u nas to ja jestem od wszelkiej techniki wyższej! Wyższej od wiertarki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha! technika wyższa! Dla mnie wiertarka stoi wyżej w hierarchii niż komputer:)

      Usuń
  11. Masz to po mnie :D "Zabiłam" już dwa komputery :)Dwa damskie będąc singlem.Teoria el technico pada:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze primo, niech A. sobie nie schlebia. Po drugie primo, proszę mi tu nie psuć dobrej historii. Po trzecie primo, czy komputery A. też najpierw wyłączyły monitor, następnie zrobiły 4 głośne biiiiip, a później umarły? ten szczegół zaważył w oryginalnej dyskusji.

      Usuń
    2. Eh te dziewczyny z Bloku Wschodniego ;) Moja już 4 komputer w ciągu 3 lat załatwiła! Ale tak swoją drogą, ryzykownie podejmować taki temat na blogu w przestrzeni - nomen omen - komputerowej. Mam nadzieję, że bebeluszek nie padnie ofiarą własnych odkryć!

      Usuń
    3. Spokojna głowa. Na szczęście moc Bebe działa tylko na komputery zielonych wyspiarzy.

      Usuń
  12. Hmm... Znam taką jedną bliską Bebe osobę, której przedmioty o cechach elektronicznych po prostu nie lubią - ot tak. I nie wynika to z jej negatywnego do tych przemiotów nastawienia. Się tak dzieje i to jest fakt podparty solidnymi doświadczeniami ;) Czyżby "siła sióstr!" ? ;)
    Ściski!

    OdpowiedzUsuń
  13. Niesamowita historia... :)

    OdpowiedzUsuń

Auto Post Signature

Auto Post  Signature