Image Slider

dialogi wewnętrzne

28.02.2011
rozmawiał bebeluszek z bebeluszkiem...

- ale jestem głodna!
- nic dziwnego! miałaś być w biurze do 15, a teraz już 17!
- ale tak się jakoś wciągnęłam. a takie wciągniecie zdarza mi się przecież rzadko......musiałam wykorzystać wenę.
- no dobra, ale musimy jeszcze w supermarkecie zrobić zakupy. a potem do domu i dostaniesz zupę z soczewicy.
- o rany.....no nie wiem czy wytrzymam. a może by tak kupić coś małego? na teraz?
- ale co? orzechy może?
- no.....może orzechy.....albo jakąś kanapkę....
- kanapek na tubylczym chlebie ci nie wolno!
- no ale jedna przecież nie zaszkodzi. taka y kurczakiem i serem....głodna jestem. poza tym dziś ostatni dzień lutego. od jutra zacznę się "tak naprawdę" odchudzać. co?
- no nie wiem....
- no proszę cię, to ostatni raz już tak. zaszalejmy! a może tak jakieś ciastko i dużą czekoladę!
- nie przesadzasz?
- no przecież to będzie ostatni raz! a potem ani dudu! nawet nie powącham!
- a to nie lepiej coś zdrowszego z listy, a co lubisz? może czekoladę 85% i orzechy brazylijskie. zjesz ile chcesz.
- w sumie masz rację. miałam się przecież wziąć w garść. poza tym, co ja powiem wiewiórowi ?że znowu się obżarłam?
- no właśnie, co z wiewiórem. tak się przecież dla ciebie starał! niby mu wszystko jedno co jesz, ale nie lubi jak się po tym źle czujesz.
- no dobra. to kupujemy czekoladę 85% i orzechy! duużo orzechów!


po wyjściu ze sklepu i z otwartą paczką orzechów w ręku....

- no i co ja robię? idę i jem te orzechy! ...mmm...ale przystojny ten pan co się właśnie uśmiechną!  widziałaś?!
- widziałam! nie przesadzaj. jesz bo jesteś głodna. orzechy są dozwolone. wszystko zatem gra.
- tak naprawdę to ja wcale nie chce tych orzechów!
- ????
- spakuje je! i nie będę jadła! o!
-.......
- .....ale yum yum'a* to bym zjadła.....
- no wiesz! myślałam, że skończyłyśmy ten temat!
- kupię tylko jednego! w piekarni po drodze! i będę się nim delektować! dzisiaj przecież ostatni dzień miesiąca!
- nie!
- tak! albo wiem! kupię trzy! bo jest wtedy taniej! najem się i już mi się potem nie będzie chciało! tak zrobię!
- a co z jutrzejszym ważeniem?
- nie zważę się! powiem dziewczynom, że zapomniałam! i w ogóle zapomnę o tym przez następny tydzień, to się nadwyżkę zrzuci! albo przejdę na dietę kapuścianą na 10 dni, to będzie spadek spektakularny i nikt nie zauważy tych ciastek!
- ....piekarnia zamknięta...
- kurde no! co za miasto, że wszystkie sklepy zamykają o 17:30?! ale Whiterose jest otwarte do 20! idziemy!
- czyli to już postanowione?
- tak!
- a może kup sobie dwa opakowania tzch yum yumów?
- ale po co? to już lepiej jedno yum - yumów i jedno czekolady!
- nie kup sobie dwa albo i trzy opakowania yum-yumów!
- ale ja wcale tyle nie chce!
- no kup sobie dużo! i najedz się!
- oszalałaś? przeciez nie dam rady dziś zjeść wszystkiego!
- no to zjesz jutro i pojutrze! będziesz jadła te ciastka kiedy będziesz chciała! do woli!
- .....
- wyobraź sobie cały talerz, ten duży biały w kolorowe kropki, pełen yum yumów na wyciągnięcie ręki! o każdej porze dnia i nocy!
- wiesz co?
- ?
- już mi się nie chce tych ciastek.
- ?
- nie są mi potrzebne.
- to co? zupa soczewicowa?
- tak! o już widać dom!


* Yam - Yamy produkują ciastka drożdżowe bez nadzienia o tej cudnej nazwie i nie wiedzieć czemu cudnym dla bebeluszkowego podniebienia smaku....choć tak naprawdę ta są to po prostu słodkie ulepy.

kupka z potencjałem

27.02.2011
plany pięcioletnie od zawsze wzbudzały w bebeluszku podziw. nie ze względu na treść i kontekst historyczny. ale ze względu na patetyzm nazwy! plan pięcioletni! to brzmi dumnie! i ma w sobie niezmierzone pokłady nadziei w pomyślny koniec! bebe też ma plan! nie aż tak dumny, jak pięcioletni, ale jednak plan. plan dwumiesięczny.

wiewiór zebrał bebeluszka do kupki. to trzeba docenić. wiewiór zadał sobie trudu ponadprzeciętnie. i nadal kocha i jest, i nie uciekł. choć wyjechał na spań wiele. a kupka jest zgrabna i ma potencjał. teraz kolej bebeluszka. weźmie się w garść i popłynie dalej! port docelowy: dobre samopoczucie! (a po cichutku jeszcze 4-5kg na minusiku)

plan obejmuje:
- żywienie motignackie, bo się sprawdziło. choć ubiegłotygodniowy eksperyment bebe zawaliła wczorajszego dnia, zapychając smutek samotności pączkami i inną czekoladą. tłusty czwartek tak jakby zaliczony z wyprzedzeniem.
- pozytywne zakręcenie, czyli systematyczną twisterową pozytywkę i hulanie na zawołanie!
- jazz dance i oczywiście zuuuuumba!
- i bieganie!

miał być półmaratonowy trening didka, ale bebe nie czuje się jeszcze na moralnych siłach...choć didek twierdzi, że bebe jest gotowa na trening do maratonu. bebe wzrośnie najpierw moralnie, a jak lato przyjdzie, to może zakupi pedometr i zastanowi się nad biegiem greckich listonoszy.

tymczasem będzie program autorski z naciskiem na poprawę przyspieszenia. bebeluszki z natury są długodystansowcami. ale prędkości rozwijają tylko silnie podświetlne. plan autorski oparty jest na typowym marszobiegu wydłużonym do godziny.bebe zamienia marsz na bieg w bebeluszkowym tempie, a bieg na ten, którym wyprzedzają ją inni bracia i siostry w bieganiu.ach! już za kilka tygodni bebe będzie  jak ta antylopa po wyspowych kałużach śmigać! i kupi sobie najprawdziwsze gatki do biegania z jakimś mega modnym paskiem! i będzie jak z reklamy butów sportowych! a co!

a w ramach planu, przewidziano też ablucje duchowe:
- nadrabianie luk czytelniczych
- słowotwórstwo na życzenie haanyzki
- rękodzielnictwo typowe i mniej
- kooperatywne kreacje z didkiem i paproszkolandią
- no i oczywiście wiekopomne dzieło naukowe w silnej fazie empirycznej!

a za wiele spań, wiewiór ujrzy bebeluszka! i ten bebeluszek będzie taaaaaaki chudy! i będzie się taaaaaaak dobrze czuł! a co!

wiewiór

26.02.2011
pojechał.

na spań wiele. przynajmniej 60. w każdym razie duuuuużo.
bebe przyzwyczaja się dziś do ciszy.
a jutro?
jutro będzie już normalniej.

skandal

21.02.2011
bebe ma hula hop od roku.
w porywach natchnienia zakręci nim najwyżej 30 sekund.
wiewiór jest u bebe od 1,5 tygodnia.
i umie już kręcić trzy minuty bez ustanku!
nie dość tego, wygląda przy tym bardzo seksownie.
zarzucając co chwila biodrem w górę.
bebe jest zawstydzona.
ale już od podstawówki tkwiła na szarym końcu dziecięcych zabaw.
na każdym w-fie przełykając upokorzenie tych, których nikt nie chce wziąć do drużyny.
bebe jest zazdrosna.
też by chciała móc oglądać star tek rzeźbiąc rynienkę w talii.
wyciągnęła zatem poi z szafy.
chociaż w tym jest lepsza od wiewióra.
ale przede wszystkim, bebe jest duma.
bo fajny ten wiewiór.
a co!

monti lowam cię, czyli wyniki eksperymentu

20.02.2011
eksperyment zakończony sukcesem!
po tygodniu na diecie michel montignaca
bebe nie utyła!
ba!

bebe nie utyła i nie zanotowała trzęsawki rąk i mroczków przedoczynch dwie godziny po posiłku.

co więcej.

bebe kocha montiego. coraz bardziej.

w pierwszym tygodniu eksperymentu jadła do syta i między innymi:
- humus (spożytych opakowań: trzy)
- czekoladę 85% kakao
- masło orzechowe
- orzechy brazylijskie
- ser żółty
- polską kiełbasę
- bekon i jajka
- makaron
- wędzoną makrelę
- a nawet wypiła czerwone wino

i nadal dała radę zrzucić 0,7kg!
i to bez ekscesywnych procesów ruchowych!
mocy przybywaj!


 w celu potwierdzenia wiarygodności wyników eksperyment zostanie powtórzony.

waga na dziś: 69,6kg
cel na przyszły tydzień: nie utyć.

howk! i niech kung fu panda będzie z nami!

diabelskie koło

16.02.2011
kolejna wizyta u lekarza przyniosła ukojenie.
dobry lekarz jak terapeuta.
wysłucha, zrozumie, pocieszy i zagrzeje do walki.
wyniki krwiowe w normie.
insulina nie w normie.
norma dla jajników z rzucikiem.
insulina się unormuje, jak bebe schudnie.
bebe ma trudności z chudnięciem, bo insulina w chaosie.
diabelskie koło.
ale jak zwykle i z tej sytuacji jest wyjście.
monti, czyli niski indeks glikemiczny.
ćwiczenia.
konotacja czekolady ze złym samopoczuciem.
oraz duma, że już się tyle bebe udało osiągnąć.
i że utrzymuje wagę na przyzwoitym poziomie.

bebe pocieszona .
zatem do dzieła!
za chwilę jazz street dance i zuuumbaaaa!!!!
howk przyszłe śledzie!

eksperymenty

12.02.2011
eksperyment chwilowy.

bebe stanęła oko w oko z ciałem muzealnym. oko ujarzmiła. stres z tym związany wyszedł po fakcie w postaci snickersa. i nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, w końcu każdej renomowanej odchudzaczce zdarza się wpadka...lecz godzinę po, bebe siedziała na schodach swej komnaty. i nie tyle widziała, co czuła podwójnie!!!!!! jakby to dwa bebeluszki siedziały na czerwonym dywanie. a cały świat i czarne bawiły się w diabelski młyn....sprawę załagodziła marchewka. i duży kubek herbaty. wniosek:
1. snickers nie służy.
2. insulina wariuje.
3. trzeba coś z tym zrobić.


eksperyment tygodniowy.

wiewiór podszedł do sprawy poważnie. przeczytał książkę motignaca. od deski do deski. wytłumaczył bebeluszkowi z grubsza całą filozofię. kazał powtórzyć i zapamiętać najważniejsze części. po czym ubrał bebeluszka w czerwony płaszczyk i niebieski szal i zabrał go na zakupy. po drodze wydrukowali zielone i czerwone listy, żeby nic dozwolonego nie przeoczyć. bebeluszkowi się podoba. zwłaszcza humus, dżemik malinowy bez cukru, ser feta i czekolada 85% kakao. od dziś rusza eksperyment tygodniowy. waga wyjściowa: 70,3kg. jak bebe nie utyje to będzie sukces. jak nie utyje i dwie godziny po posiłku nie będzie stała obok siebie, to będzie bardzo duży sukces. słońce za oknem jest. warzywa z targu będą w południe po taniości.

wiewiór jest najlepszym bohaterem na świecie.

jak w podstawówce

11.02.2011
bebe + wiewiór = bwm


wiewiór jest u władzy. twardą ręku trzyma chochlę. pilnie studiuje tajniki indeksów glikemicznych.
bebe ma się nie przejmować. bebe ma ładnie wyglądać. a przede wszystkim dobrze się czuć.

przyszedł materac. nie trzeba zatem spać na podłodze.
insektów brak.swędzenia brak.
dzieło naukowe na dobrej drodze.

bebe oddycha szczęściem. a niektóre pyszne chwile zamyka w szklanej buteleczce. na później. 

gra w kulki

03.02.2011
motywacja motywacją,
a bebe najwyraźniej leci sobie w kulki.
jest źle.
albo rygor ponad normę.
albo rozwiązłość gastryczna.
normalności i spokoju brak.

pytania za tysiąc punktów:
jak długo będzie się jeszcze oszukiwać?
jak nisko musi upaść by się w końcu opamiętać??

°°°
jutro pobranie krwi w celach wiadomych
a potem londyn
może tam bebe znajdzie opamiętanie.

°°°
jeszcze tylko 3 spania
powrót we wtorek z wiewiórem.

siedem galaktyk

02.02.2011
odnalazła się motywacja!
jak się okazało, była na wakacjach!
we Francji!
wróciła dzisiaj.
za namową matki spółkującej (o dzięki ci bogini!) 
i przywiozła ze sobą paczkę pełną nowych szat dla szczupłego inaczej bebeluszka!
wszystko pasi, oprócz jednej rzeczy.
aż się bebeluszkowi oko świeci!
bo bebe jest zdecydowanie sukienkowa!
a ta jest piękna!
czerwona! oczywiście!
marszczona!
i z na 7 galaktyk rozdziawioną paszczą zamkową.
na wciągniętym brzuchu robi się 6 galaktyk.
gdyby można było wciągnąć wałki plecowe to może byłoby galaktyk 5.
rzeczywistość gorzka jak montigniacowa czekolada 95%
ale to nie szkodzi.
a wręcz, to bardzo dobrze!
bebe ma najskuteczniejszy powód do odchudzania!
te namacalne, nawet trywialne przynoszą podobno najlepsze rezultaty!
więc teraz to już z górki!
a niebawem (a najpóźniej w rocznicę swych urodzin)
nie będzie już galaktyk.
za to będzie bebe szczupło szczupła. i będzie wyglądać w NIEJ bosko!

a co!

howk!

....jak to dobrze, że to wtorek

01.02.2011
nowy miesiąc, nowa nadzieja.

i jak dobrze, że to wtorek.
od wtorku łatwiej zaczynać.
poniedziałki naznaczone są porażką.
bo nikt w nie już nie wierzy.
wtorek to co innego.

bebe wygląda dziś dokładnie tak jak się czuje.
źle.
wory pod oczami. skóra szara.
zmęczenie i ból brzucha.
nic dziwnego po wczorajszym.
ale psychicznie jest spokój.
dzięki obtulankom....różowym baldachimom z bydgoszyczy...
...i dobrym słowom ze wszystkich stron świata.....

diagnoza jest.
bebe choruje na samotność.

jeszcze tylko 5 spań.

Auto Post Signature

Auto Post  Signature