48 kostek i jedna łyżka masła

06.06.2011
Po pierwszym tygodniu, mimo odpowiedzialnej konsekwencji, bebeluszkowa waga postanowiła ruszyć się o milimetr. Ale w odwrotną do przewidzianej stronę! Mało tego, nabrała masła w usta, całą łyżkę, i nie chce wypluć! Dietetyk osobisty podejrzewa Bebeluszka o defraudację. A Bebe się nie daje i wyciąga sprawdzoną tajemną broń.




Poza tym w Bebeluszkowie deszczowo i mgliście.

Sandały nadal kurzą się w szafie, sukienki letnie od powrotu z Czarnego Lasu nie zaznały słońca. Samotność hula po kątach. Bebe tworzy naukowo, zakopana po uszy w cyfrach i cudzych myślach. Tęskni. Zalepia dziury jak potrafi najlepiej, coraz rzadziej czekoladowym cementem.

Wypłakuje kolejne pary oczu, wypaca kilometry biegowe, kreci hula hopem powtarzając hiszpańskie słówka, moczy okładki poradników samopomocy w pieniącej się wannie, je na godzinki i z kartki, stawia sobie kreski chwały za bebeluszkową dobroczynność i widzi postęp.

Bebe będzie chudym śledziem.

°°°
Do kolejnego spotkania 56 spań.

°°°
Ogórki oczyszczono z zarzutów. Bebe idzie na zakupy! howk!
1 komentarz on "48 kostek i jedna łyżka masła"
  1. Anonimowy09:38

    ja też idę po ogórki :-)

    OdpowiedzUsuń

Auto Post Signature

Auto Post  Signature