gdzie jest zen?!

18.03.2011
bebe jak sinusoida.
wczoraj patrzyła na czubki drzew,
a dzisiaj traci grunt pod stopami.

bo bebe stara się jak może. wychodzi jej różnie.
ale się stara. to trzeba docenić.
a tu dupa blada.
od początku roku stoi wagowo w miejscu.
a właściwie to się buja. zmieniając co tydzień szóstkowo-siódemkowe przednie dekoracje.
bebe wie, że waga to nie najważniejsze.

priorytet to zdrowie.
i ta cholerna insulina,
w anarchii potabletkowej pogrążona.
i to żeby bebe się dobrze czuła.
bebe mantruje to sobie codziennie.
jednak nie tego chce.
i nic na to poradzić nie umie.

no kurde!
frustracja sięga zenitu.
bebe jest emocjonalny baran.
uparty do bólu i impulsywny.
jak jest źle uczuciowo to i cała reszta się kruszy.

smutno bebeluszkowi jak cholera.
i nie wie co mam robić.
może powinna zamknąć się w jakimś słoiku
i przeczekać pod przykrywka,

aż się jej zen odnajdzie?


bebe wie, że monti jej służy.
i czuje się na nim o niebo lepiej.
i sport, jej też służy. zwłaszcza ten w dużych ilościach.
jest medytacją.
codzienną modlitwą wątpiącej odchudzaczki na dożywotnim etacie.

tylko bebe nie wie czy to jest recepta na sukces.
3 komentarze on "gdzie jest zen?!"
  1. lili7622:52

    czy to recepta na sukces? nie wiem, ale moze to recepta na szczescie???

    OdpowiedzUsuń
  2. A może bebe powinna najpierw pokochać to bebeluszkowe ciałko takim, jakie jest? A potem je tylko dopieszczać i z troski o nie powoluteńku chudnąc... Wtedy nie byłoby stresu, że się nie uda, nie byłoby walki ze sobą i frustracji, a tylko cieszenie się życiem i dbanie o siebie, zamiast ciągłej batalii. bebe jest piękna, a jak nie wierzy, to niech zapyta wiewióra, wiewiór prawdę powie! a piękną bebe nie tylko można, ale wręcz powinno się kochać...

    OdpowiedzUsuń
  3. Turlaczek też nie ma zenu (zena albo znu). I nie ma recepty, bo recepty nie istnieją. Trzeba robić swoje i z małych sukcesów się cieszyć :)

    OdpowiedzUsuń

Auto Post Signature

Auto Post  Signature