Image Slider

Czekoladowa kaszanka

23.12.2011


Wiewi贸r pracuje, a Bebe - cur膮 domesticus. Miesza bigos przy teoriach socjologicznych interakcji. Z jednym okiem w notatkach z fenomenologii sk艂ada ko艣lawe gwiazdy z papieru, kt贸re nijak nie chc膮 dor贸wna膰 z艂otemu anio艂owi origami autorstwa Wiewi贸ra. Przesz艂a na diet臋 opart膮 o tubylczy wypiek 艣wi膮teczny, co jej chyba nie s艂u偶y, bo w rajtkach coraz lu藕niej. Pisze plany uko艅czenia wiekopomnego dzie艂a naukowego, a o p贸艂nocy robi 艣wi膮teczne zakupy w pobliskim supermarkecie: po艂owa karpia z wytrzeszczonym okiem, tona twarogu homogenizowanego na sernik, m膮ka najbielsza na lazani臋, nugat do dw贸ch pieczonych jab艂ek i najmniejsza kapusta w szpic na bigos. Jaka szkoda, 偶e to 艣wi臋ta we dwoje!!! - krzycz膮 geny polskiego dobrobytu sto艂owego.

Bebe oswaja poddaszowe gniazdo obrazkami z dzieci艅stwa i zdj臋ciami z wakacji, lustrem zawieszonym w sypialni i par膮 kolorowych miseczek. Wieczorami zdradza Wiewi贸ra z cia艂em profesorskim na Skypie. Cia艂o bowiem zdeterminowane jest silnie kaganek o艣wiaty nie艣膰 nawet i pod sam膮 choink臋! Jak to dobrze, 偶e to 艣wi臋ta we dwoje. - szepcz膮 nerwy na niteczkach zawieszone. Tylko cynamonowych gwiazdek i waniliowych ksi臋偶yc贸w brak. Upiec w艂asnych nie ma jeszcze na czym, a kupne w cenach zawrotnych po trzy i p贸艂 ksi膮偶ki za kilogram.

Nic to, mama Wiewi贸ra z prezentami przes艂a艂a chocolate pudding razy dwa, co Wiewi贸ra wprawi艂o w os艂upienie. W kraju jego przodk贸w, zadziwiaj膮co do bebeluszkowego podobnym, pudding to bowiem kaszanka. Czy偶by kaszanka w wersji czekoladowej, czyli poslki salceson? Oka偶e si臋 w pierwszy dzie艅 艣wi膮t, kt贸ry na szcz臋艣cie Wiewi贸ra jest dniem drugim, bo do otwarcia prezent贸w zosta艂o mu ju偶 tylko jedno spanie. A 偶e 艢wi臋ta odb臋d膮 si臋 w stylu 艂膮czonym Wiewi贸r 艂ata najd艂u偶sze skarpety, 偶eby o 艣wi膮tecznym poranku zmie艣ci艂y si臋 w nich nie tylko pomara艅cze.


Choinka z metra ci臋ta przekracza zdolno艣ci bud偶etowe, w zwi膮zku z czym Wiewi贸r wykaza艂 si臋 mi艂osierdziem i zaadoptowa艂 w supermarkecie chud膮 choink臋 made in china. Plastikowe kulki vel poranna rosa na ga艂膮zkach gratis. Drzewko nie si臋ga mu nawet do kolan, a sztuczna ikra rybia sypie si臋, ku uciesze nowego ojca, na dywan suto, co objawia si臋 charakterystycznym chrz臋stem nadal dziuraw膮 skarpet膮. Wiewi贸r nowego cz艂onka rodziny ubra艂 od艣wi臋tnie, opatrzy艂 w peruk臋 z anielskiego w艂osia, umie艣ci艂 na piedestale z pude艂ka po ciastkach.  Jak to dobrze, 偶e to 艣wi臋ta we dwoje. - cieszy si臋 Wiewi贸r my艣l膮c o tych licznych studenckich razach bez drzewek, bliskich a nawet chleba z mas艂em. Z Bebe w ramionach wdycha 艣wi臋ta przy blasku niemrugaj膮cych lampek i chyba po raz pierwszy w 偶yciu zaczyna je po prostu lubi膰.

Pi臋膰dziesi膮t tysi臋cy klik贸w - konkurs

21.12.2011

Bebe znowu skacze na jednej nodze! Bebeluszkowa Kolekcja Klik贸w si臋gnie niebawem niebagateln膮 sum臋 pi臋膰dziesi臋ciu tysi臋cy!!!! Dzi臋kujemy za wszystkie dotacje!

Z tej okazji, 偶eby nam wszystkim by艂o mi艂o, pierwszy w Bebeluszkowie blogowy konkurs dla Was! Z nagrodami rzecz jasna!

艢wi臋ta niemal zapasem i Nowy Rok ju偶 na porod贸wce. Koniec czego艣, ale i pocz膮tek. Pierniki, op艂atki, karpie, 艣nie偶ne bitwy, ka艂u偶owe lodowiska, postanowienia, obiecanki-cacanki, prezenty i przytulanki pod jemio艂膮, szampan, szpilki i pe艂ny brzuch przy Kevinie, kt贸ry po raz kolejny sam w domu.

Co najbardziej lubicie w czasie 艢wi膮t i Nowego Roku?   

Dla autor贸w dw贸ch najciekawszych wypowiedzi mamy bardzo bebeluszkowe niespodzianki, kt贸re wykonuj膮 si臋 w艂a艣nie z pomoc膮 wypiek贸w na twarzy i j臋zyka na brodzie. Zdradzi膰 mo偶na, 偶e niespodzianki maj膮 co艣 wsp贸lnego z blogow膮 bebe-tapet膮..A 偶e 艢wi臋ty M. jest wyj膮tkowo hojny to jeszcze jedn膮 paczuszk臋 rozlosujemy w艣r贸d wszystkich bior膮cych udzia艂 w konkursie.

艁apcie za pi贸ra, kredki, aparaty, klawiatury i do dzie艂a!

Konkurs trwa do p贸艂nocy 01 stycznia 2012 (jak znalaz艂 na mi臋dzy-艣wi膮teczn膮 nud臋). 
Odpowiedzi z has艂em "Lubi臋" przysy艂ajcie do bebeluszek@gmail.com lub opublikujcie po prostu pod tym wpisem w komentarzu.

Og艂oszenie wynik贸w na dobry pocz膮tek tygodnia w poniedzia艂ek 2 stycznia!

I chcia艂abym, i boj臋 si臋

20.12.2011
Je艣li strach b臋dzie mia艂 du偶e oczy, to zostaje jeszcze 艢wi膮teczny Jarmark w Stumilowym Lesie.

 W Wysokich Obcasach z paczki od Bu艂y Starszej pisz膮, 偶e pracuj膮ce matki to zo艂zy. Zo艂zy pisz膮 na blogach, 偶e macierzy艅stwu brak lukru z gazet dla rodzic贸w. Mama znajomego zachwala, 偶e por贸d to szczyt spe艂nienia 偶yciowego. Znajoma przez nieliczne maile p艂acze, 偶e jako pe艂noetatowa krowa mleczna 偶yciowo si臋 nie spe艂nia, zw艂aszcza przy chronicznej deprawacji snu.

Bebe siad艂a na krzese艂ku u pani doktor tubylczej, kt贸ra okaza艂a si臋 nie t膮 pani膮 doktor tubylcz膮, z kt贸r膮 Bebe mia艂a um贸wion膮 wizyt臋. Nie by艂 to jednak czekoladowy konowa艂, wi臋c Bebe postanowi艂a nie dba膰 o szczeg贸艂y, ale przej艣膰 do sedna sprawy. Projekt Potomek, pani doktor, czas zacz膮膰. Prosz臋 mnie o艣wieci膰, co to w zwi膮zku z jajnikami w kropki oznacza i z czym si臋 to b臋dzie jad艂o. Pani Doktor Tubylcza Inna rutynowo kaza艂a w odpowiednim czasie odstawi膰 pigu艂ki mocy, zacz膮膰 bra膰 foli臋 i czeka膰 na dalszy rozw贸j babodniowych akcji. Je艣li Matka Natura oka偶e si臋 nierychliwa, to b臋dziemy j膮 wspomaga膰. O co to nie! Nam si臋 nigdzie nie spieszy. Przynajmniej do trzydziestki pi膮tki zen i om. Mam przynajmniej tak膮 nadziej臋. Tarczyca w porz膮dku, cholesterol w porz膮dku. Mo偶na stan膮膰 w blokach startowych i zaczyna膰 rze藕bienie wiekopomnego dzie艂a, tym razem nie a偶 tak naukowego.

Cholera by wzi臋艂a tak膮 sprawiedliwo艣膰!!! - kolejna 艂za niepewnej przysz艂o艣ci stan臋艂a na progu bebelowego oka. Gdyby nawet Wiewi贸r bardzo chcia艂 pom贸c (czego szczerze robi膰 nie chce), to i tak wszystko na jej g艂owie. Szlag by trafi艂 (nie)zdolno艣ci rozrodcze! Wiewi贸r nie musi wybiera膰, bo po prostu nie mo偶e. Nie musi decydowa膰, przed czy po trzydziestce? Czy tu偶 po doktoracie, czy mo偶e po znalezieniu pracy? Tylko czy prac臋 znajdzie i w kt贸rym kraju? Bo jak w dalekim od wiewi贸rowego to wirtualnie b臋d膮 z potomka rzeczywiste nici. Je艣li poczeka膰 d艂u偶ej, to czy w og贸le b臋dzie to mo偶liwe? W ko艅cu jajniki z rzucikiem kapry艣ne s膮 jak waga po imprezie. A je艣li nie jest gotowa na bycie matk膮? Od wywracania mo偶liwych plan贸w do g贸ry nogami kr臋ci si臋 Bebeluszkowi w g艂owie.

Przysz艂a wiadomo艣膰 od Damy Pik: Nie myl macierzy艅stwa z martyrologi膮. Kobiety rodzi艂y, rodz膮 i b臋d膮 rodzi膰 dzieci. Nic w tym nadzwyczajnego. Id藕 Bebe i si臋 nie przejmuj.

Amen.W niedziel臋 rano Wiewi贸r nad bawark膮:
- Boisz si臋?
- Bardzo.
- To dobrze, bo ja te偶. B臋dziemy ba膰 si臋 razem.


P.s. Otwarcie potomkowych drzwiczek, tych zielonych w fioletowe groszki, przewidziano na (nie wcze艣niej!!! - dopisek g艂贸wnej zaanga偶owanej) drug膮 po艂ow臋 przysz艂ego roku. Chyba. Tymczasem mo偶na oddycha膰.

Podr贸偶 filmowa

15.12.2011

A tak by艂o dok艂adnie rok temu. Poci膮g relacji Krak贸w - Warszawa.

 Nie, podr贸偶 filmowa nie ma nic wsp贸lnego z czerwonymi dywanami i szpilkami. Za brak tych ostatnich Bebe dzi臋kowa艂a wczoraj wszystkim bogom i anio艂om z przytupem. Wszystko zacz臋艂o si臋 od tego, 偶e nie przyjecha艂 ten wcze艣niejszy ni偶 wcze艣niejszy autobus na dworzec. Ten wcze艣niejszy te偶 si臋 nie pojawi艂. Nie m贸wi膮c ju偶 o tym na czas.

Pot stresu la艂 si臋 ciurkiem pod dwiema warstwami kurtek, kt贸re nie zmie艣ci艂y si臋 do plecaka. Wiatr zimnymi podmuchami w oczy nie pomaga艂 przy galopie z j臋zykiem na brodzie i trzydziestokilowym balastem na plecach. Czwarty autobus pojawi艂 si臋, jak za dotkni臋ciem r贸偶d偶ki, tu偶 po zam贸wieniu taks贸wki, kt贸ra mia艂a zrobi膰 wszystko co w jej mocy, by do Bebe dojecha膰 na czas. Moc taksiarza nieraz ju偶 Bebe zawiod艂a, wyb贸r pad艂 wi臋c na wtaczaj膮cy si臋 w艂a艣nie na przystanek 艣rodek komunikacji miejskiej. Dziesi臋ciominutowym biegiem na yam yamski dworzec Bebe zaliczy艂a egzamin wst臋pny do korpusu Marines. Nawet band臋 kud艂atych podlotk贸w staranowa艂a bez mrugni臋cia okiem, w ko艅cu widz膮, 偶e leci, wi臋c na choler臋 zajmuj膮 ca艂膮 szeroko艣膰 chodnika?!

Czas jest niew膮tpliwie kobiet膮 i to z PMSem, humorzast膮 i zmienn膮. Ci膮gn膮艂 si臋 jak stare kapcie po szpitalnej pod艂odze, gdy kierowcy autobusu zachcia艂o si臋 zrobi膰 przerw臋 w samym 艣rodku trasy. Gdy za艣 do poci膮gu w Czarnym Lesie zosta艂o pi臋膰 minut i trzy podej艣cia po schodach, lecia艂 sobie jak stru艣 p臋dziwiatr. Bebeluszek robi艂 za kojota, zw艂aszcza przy trzech podej艣ciach z balastem po wyd艂u偶aj膮cych si臋, jak Boga kocham, schodach. Osobom z setk膮 wagow膮 na karku Bebe gotowa jest od dzisiaj wycina膰 medale z ziemniaka. Ka偶dy krok z takim ci臋偶arem to jak zdobycie K2 w 艣rodku zimy. Bebe nie chce wiecej ani K2 ani stu kilo na biodrach.

Samolot, jak zwykle, pe艂en by艂 pingwin贸w w biznesowych marynarkach i dopasowanych garsonkach.   Nielot w p艂aszczu od Gucciego z silnym keczupowym akcentem oznajmia ludzikowi w telefonie: Samolot mam sp贸藕niony. Taka uroda 艣wiata biznesu. Tego wieczoru elegancka rzeczywisto艣膰 papier贸w warto艣ciowych i cen nieruchomo艣ci wzbogacona zosta艂a najbrzydszymi butami do biegania a w nich buraczana jak Matrioszka Bebe, kt贸ra odm贸wi艂a miesi膮ca roz艂膮ki ze ulubionym sprz臋tem sportowym tylko dlatego, 偶e gabaryty stela偶a nie s膮 przystosowane do potrzeb nowoczesnego nomada.

Scena ko艅cowa. Entuzjastyczny bieg po peronie i romantyczny poca艂unek w ramionach amanta? Wybaczcie, ale dystanse biegowe zosta艂y ju偶 wyczerpane z zadatkiem. B艂臋kit znajomych, dobrych oczu kaza艂 Bebeluszkowi krok po kroku przecz艂apa膰 d艂ugo艣膰 peronu, kt贸ry te偶, jak Boga kocham, zdawa艂 si臋 wyd艂u偶a膰 ni偶 skraca膰. I nast膮pi艂a czer艅. Czer艅 nocy i czer艅 wiewi贸rowego p艂aszcza, w kt贸rej Bebe postanowi艂a znikn膮膰.

Niniejszym 艢wi臋ta uwa偶am za otwarte!

Flying home for Christmas

14.12.2011

Chris Rea. Piosenka, kt贸ra co roku nabiera dla Bebe nowych znacze艅.


Ju偶 od dziewi臋ciu lat utw贸r ten opisuje bebeluszkow膮 rzeczywisto艣膰. Ostatnia skypowa rozmowa: Wiewi贸r w艂膮cza to na ca艂y regulator po swojej stronie ekranu i zaczyna 艣piewa膰 razem z Chrisem. Bebe 艣mieje si臋 na t膮 wizj臋 w艂asnej przysz艂o艣ci. Patrzy na cz艂owieka na ekranie komputera i roztapia si臋 jak czekolada w palcach trzylatka. Wiewi贸r to dom, cho膰 tak nie by艂o zawsze.

Na pocz膮tku domem by艂y zasypane 艣niegiem mazurskie lasy, trzypokojowe mieszkanie w艣r贸d zamarzni臋tych truskawkowych p贸l. Tam kr臋ci艂a mak przy trzeszcz膮cym czarnym radio z kol臋dami w programie pierwszym. W Wigilijny poranek, jako najm艂odsza latoro艣l, ubiera艂a chud膮 choink臋, pami臋taj膮c膮 jeszcze czasy Gierka. Na samym jej czubku r贸偶owa kula ze stalagmitem wystrzelaj膮cym srebrem w sufit a ca艂o艣膰 pokryta anielskim w艂osiem. Tatu艣 Bebeluszka ju偶 w po艂udnie podk艂ada艂 prezenty pod drzewko, a nast臋pie wydeptywa艂 w r贸偶anym dywanie 艣cie偶k臋, regularnie sprawdzaj膮c, czy ju偶 pojawi艂y si臋 paczki z jego imieniem. Mama Bebeluszka, dla r贸wnowagi w rodzinnej przyrodzie, o prezentach kompletnie zapomina艂a. Zaskoczona odkrywa艂a niezapakowane dobra dla ca艂ej rodziny w czelu艣ciach szafy kilka dni po podziale op艂atkiem. Siostry Bebeluszkowe zje偶d偶a艂y ju偶 po pierwszej gwiazdce, 偶膮daj膮c pasztecik贸w z kapust膮 i bigosu.

Rok temu miano domu przypad艂o hipisowskiemu pa艂acowi w 艣rodku Stumilowego Lasu. Na r臋cznie plecionych chodnikach pod ogromn膮 偶yw膮 choink膮 w balowej sali jedli z Wiewi贸rem sa艂atk臋 kartoflan膮 z kie艂baskami i pieczone z nugatem jab艂ka ....a po polsku, karpia cichaczem w pokoju, bo dla sze艣膰dziesi臋ciu hipis贸w ryba nie chcia艂a si臋 rozmno偶y膰. Za to korzenne wino la艂o si臋 hektolitrami. Na pasterk臋 by艂a wielka bitwa na 艣nie偶ki w ogrodzie, zako艅czona suszeniem zmarzni臋tych st贸p przy kominku, gdzie Gwiezdne Wojny snu艂y do rana nieko艅cz膮c膮 si臋 opowie艣膰.

W tym roku dom, to nowe gniazdo na poddaszu i pierwsze w historii 艣wi臋ta z Wiewi贸rem sam na sam. Wigilijny wiecz贸r b臋dzie po bebeluszkowemu: choinka i pod ni膮 prezenty. Ma by膰 bigos (podobno bardzo 艣mierdz膮ce suszone grzyby z kraju ojc贸w ju偶 dosz艂y, a z nimi kisiel i kie艂basa) i pierogi opiecz臋towane irlandzk膮 koronk膮. Pierwszym dniem 艣wi膮t dyryguje Wiewi贸r. Maj膮 by膰 skarpety wype艂nione pomara艅czami i Wiewi贸ra ulubiona lazania autorstwa Bebe. Gwiezdne Wojny tym razem przegraj膮 z Doctorem Who. Przed艣wi膮teczne wieczory zarezerwowali na Franka Sinatr臋, czarowanie zwierzak贸w origami na choink臋 i Schmalzkuchen na 艣wi膮tecznym jarmarku (co艣 w rodzaju ma艂ych kwadratowych p膮czk贸w bez nadzienia, posypanych suto cukrem pudrem, jak 艣niegiem, i jedzonych patyczkiem z papierowej tutki).

Bebe ma g臋si膮 sk贸rk臋 na sam膮 o tym my艣l. Za kilka godzin poci膮g zatrzyma si臋 na na stacji w Czarnym Lesie. Jeszcze przez szyb臋 b臋dzie stara艂a si臋 dostrzec na peronie wysok膮 czarn膮 kurtk臋. Wysi膮dzie z poci膮gu z nerwowym u艣miechem na ustach a serce stanie jej na chwil臋 w suchym gardle. Nie, nie boi si臋 niczego szczeg贸lnego, ale nie wie, jak wytrzyma te kilka najbli偶szych godzin oczekiwania. Ma wra偶enie, 偶e za chwil臋 eksploduje. To tylko to dziwne uczucie, gdy po d艂ugiej nieobecno艣ci, spotyka si臋 znowu kogo艣 niemal tak znajomego jak my sami. Tak jakby ten kto艣 sta艂 si臋 nagle odr臋bnym istnieniem, kt贸re na nowo trzeba oswoi膰. I dostrzega si臋 znowu, jak ten kto艣 naprawd臋 wygl膮da. 

Na tym peronie Bebe roztopi si臋 znowu jak czekolada, tym razem w znajomych ramionach, i zaczn膮 si臋 艣wi臋ta!

Londy艅ski zdj臋ciowy ci膮g dalszy

09.12.2011
Zdj臋ciowy ci膮g dalszy, tym razem w wykonaniu Bebe (studia w towarzystwie Maryli obliguj膮 do zrobienia u偶ytku z w艂asnych aparat贸w lustrzanych). Wyspowy Mordor zwany Londkiem Zdr贸j zaistnia艂 na li艣cie Maryli z trzech powod贸w: biznesu, zakup贸w i jedzenia.O tym pierwszym napiszmy tylko tyle, 偶e gdy Bebe pi艂a najlepsz膮 Chai Latte w greckim bistro, Maryla zago艣ci艂a na mi臋dzynarodowej scenie food-fotograficznej.
Je艣li zakupy w Londku, to na Oxford Street, kt贸r膮 to ulic臋 omijaj膮 szerokim lukiem co przytomniejsi mieszka艅cy miasta. Pachnie tu w臋偶ow膮 skor膮, cenami do nieba, t艂umem i po艣piechem. A nad tym konsumenckim rozgardiaszem b艂yszcz膮 niczym nie wzruszone gwiazdy:

Gwiazdka pomy艣lno艣ci nad Oxford Street


Kiedy Maryla zm臋czy艂a si臋 nadmiarem dobra i brakiem zdecydowania w zakupie, a Bebe naby艂a kolejn膮 par臋 kolorowych rajtek (tych niebieskich z serii zdj臋ciowej numer dwa), nadszed艂 czas na kolejny punkt programu: jedzenie. A jak jedzenie to tylko w Mamu艣ce!

Najprawdziwszy, bo polski, i jedyny Bar Mleczny w Anglii!!!
Mamu艣ka to oaza polsko艣ci w艣r贸d chi艅skich bud w starym centrum handlowym przy stacji metra Elephant & Castle. W艂a艣ciciel Anglik zakocha艂 si臋 w polskim wynalazku barze mlecznym i otworzy艂 w艂asny nad Tamiz膮. Dania g艂贸wne za pi膮taka, desery za trojk臋, sur贸wki za jednego funta.W menu panteon polskiej klasyki kulinarnej: schabowy, pierogi z kapusta i grzybami, buraczki duszone, placki ziemniaczane, go艂膮bki, marchewka z groszkiem, kompot i mielone w sosie pieczeniowym. Gra polskie radio, na 艣cianach prace polskich artyst贸w za granic膮. Bywaj膮 tu go艣cie tubylczy i zagraniczni, a dla tych co pierwszy raz jest nawet instrukcja samoobs艂ugi:

Najfajniejsza jest notka o "lovely lady at the counter" :)
 

Tutaj ofiara Maryli:


Tym schabowym Maryla mog艂a zakry膰 ca艂膮 twarz


A tu Bebe o g艂odzie w oczekiwaniu a偶 pani z okienka krzyknie: Numer dziesi臋膰! Number ten! i postawi na blacie paruj膮ce z gor膮ca go艂膮bki utopione w pomidorowym sosie:

zdj臋cie zrobi艂a oczywi艣cie Maryla
 
Nast臋pny dzie艅 zacz膮艂 si臋 od nieporozumienia. W Stumilowym Lesie kupi膰 mo偶na w ka偶dej, nawet najbardziej dworcowej kawiarni, mleczne cudo pt. Latte Macchiato, kt贸re sk艂ada si臋 z trzech warstw: mleka, kawy i mlecznej pianki. Ka偶d膮 warstw臋 wida膰 przez szklanki szybk臋, a d艂ug膮 艂y偶k膮 burzy si臋 t膮 precyzyjn膮 p艂ynn膮 konstrukcj臋. Na Wyspach caffe latte, to zwyk艂a kawa z mlekiem. Pianki w niej jak na lekarstwo, a macchiato w stumilowej wersji ze 艣wiec膮 szuka膰. Mo偶ecie sobie zatem wyobrazi膰 zachwyt Bebe na widok Latte Macciatto wyr贸偶nionej na tablicy kulinarnych og艂osze艅 we francuskiej kawiarni, do kt贸rej wybra艂y si臋 z Maryl膮 na 艣niadanie. Bebe zam贸wi艂a cudo bez zastanowienia razem z tostami i jajkiem. Czeka艂a niecierpliwie pocieraj膮c kolankami. A teraz wyobra藕cie sobie bebeluszkowe rozczarowanie gdy kelnerka postawi艂a przed ni膮 to:

Latte Macchiato po wyspowemu

Od katastrofy uchroni艂y j膮 tylko tosty z jajkiem, kt贸re zamiast suchych tradycyjnych kwadrat贸w, okaza艂y si臋 sma偶onym chlebem z sadzonym pod贸jnie. Sobotnie 艣niadanie w stylu Mamy Bebeluszka. Zapachnia艂o domem....


Co si臋 dostaje w Londku, gdy si臋 zam贸wi Egg on Toast.



Zakup贸w cz臋艣膰 druga odby艂a si臋 na Regent Street (tu偶 obok Oxford Street). I o ile na Oxford Street Bebe wy艂膮cza m贸zg po 艣rednio dziesi臋ciu minutach, by w rzece ludzi bezmy艣lnie dryfowa膰 mi臋dzy rz臋dami najnowszych trend贸w, tak na Regent Street Bebe dozna艂a estetycznej ekstazy, a pobudzone szare kom贸rki rejestrowa艂y ka偶dy szczeg贸艂. A wszystko przez jeden jedyny sklep: Antrophology. Gdyby tylko ka偶dy sklep tak wygl膮da艂, pachnia艂, czu艂 i brzmia艂, Bebe mog艂aby gotowa by艂aby nawet polubi膰 zakupy.W Antrophology znajdziecie ubrania, bi偶uteri臋, akcesoria, ale przede wszystkim naczynia i inne kuchenne wynalazki. Raj dla wizualnych na艂ogowc贸w i Maryli, kt贸rej kolekcja fotogenicznych kuchennych utensyli贸w jest ju偶 w pewnych kr臋gach s艂ynna.Nawet Bebe musia艂a naby膰 co艣 drog膮 kupna, cokolwiek. Pad艂o na dwie miseczki, dla Wiewi贸ra i dla Bebe. Jako艣 艂atwiej wydawa膰 pieni膮dze na kogo艣 ni偶 na siebie.

Bebe z misk膮. Foto by Maryla



Nawet trywialne miarki s膮 w Antrophology fajne.

Ciekawskie Futrzaki. Antrophology.

Wielofunkcyjne ekologiczne papierowe nakrycia do sto艂u. Dzieciakom b臋dzie si臋 po tym te偶 dobrze rysowa艂o.

Szufladowy Mondrian.








Bebe zamawia tak膮 do pr

Na koniec szybka wizyta w najwi臋kszym sklepie z zabawkami, gdzie sama autorka Harrego Pottera kupi艂a prezenty swoim dzieciom ze pierwsz膮 wyp艂at臋 za bestseller wszechczas贸w. Je艣li Bebe dochrapie si臋 kiedy艣 potomka, dla jego w艂asnego zdrowia psychicznego, nie zabierze go w to miejsce. Mali Ludzie dostawali kociokwiku w艣r贸d kolorowych alejek po sufit wype艂nionych tym, czego dzieci臋ca dusza nawet nie potrafi zapragn膮膰. Ch艂opczyk w niebieskim sweterku w paski rzuci艂 si臋 na ziemie w p艂aczu o gigantychn膮 lokomotyw臋. Dziewuszka w r贸偶owym wrzuca do basenu z rybkami figurki smerf贸w. Bli藕niaki nieopatrznie zgubione przez rodzicielski wzrok wpychaj膮 do pyzatych bu藕 kolorowe cukierki. Klowni czaruj膮 popisowe sztuczki, dziewcz臋ta ze skrzyd艂ami rysuj膮 magicznymi kredkami 艣wi膮teczne kartki. Kupi膰 mo偶na roboty, lataj膮ce wr贸偶ki a nawet replik臋 r贸偶d偶ki Harrego Pottera, czym ko艂o czasu zatacza kr膮g. A w tym wszystkim wyspowe, tradycyjne, melancholijne misie:



I ostatni widok na 艣wi膮teczn膮 ulic臋. Gdyby by艂 tam Wiewi贸r, ju偶 ca艂owaliby si臋 z Bebe pod t膮 gigantyczn膮 jemio艂膮!

Carnaby Street w 艣wi膮tecznym ubiorze.

W poci膮gu powrotnym surrealistycznie. Zacz臋艂y nastolatki po prawej, za nimi panie pod pi臋膰dziesi膮tk臋 z przodu i ch艂opaki z wesela na ty艂ach wagonu. Aparat w wyci膮gni臋tej r臋ce, cheese i flesz! Istna zbiorowa histeria zdj臋ciowa z r臋ki. Maryla i Bebe nie chcia艂y by膰 gorsze:

Maryla i Bebe w poci膮gu relacji Londek Zdr贸j - Kraina Yam Yam

Mama Maryli jest Polk膮. Cho膰 Maryla po polsku nie m贸wi, to odziedziczy艂a polsk膮 cech臋 narodow膮 jak膮 jest gest. Dwa i p贸艂 kilo ma艂偶y w sosie pomidorowo-winnym stoi na kuchence Bebeluszka. Dwa i p贸艂 kilo, bo Maryla ba艂a si臋, 偶e b臋dzie za ma艂o. Maryla ju偶 w Stumilowym Lesie wyprowadza swojego mopsa na spacer, a Bebe nadal smakuje:

Radosna tw贸rczo艣膰 Maryli w kuchni: Ma艂偶e w sosie winno-pomidorowym z porem i szczypiorkiem.

°°°
Do spotkania z Wiewi贸rem zosta艂o 5 spa艅.
Hip hip hurra!

Gdzie jest Bebe, gdy jej nie ma

07.12.2011
Maryla Na Wariackich Papierach przylecia艂a na dni pi臋膰. Maryla studiowa艂a z Bebe i ma obiektyw zamiast oka. Z Maryl膮 nie gada si臋, zw艂aszcza na czczo. Maryla uwiecznia z zawodu i pasji to, co dla podniebienia najlepsze. Z Maryla ogl膮da si臋, dotyka, smakuje, w膮cha...dzi艣 zamiast s艂贸w zatem pokarm dla oka i duszy autorstwa Maryli ofcors! Pi臋膰 dni i pi臋膰 nocy pod znakiem dobrej kuchni. 呕yczymy smacznego!




 







 zdj臋ciowy c.d.n.



°°°

fani tw贸rczo艣ci Maryli proszeni s膮 tutaj: www.fotobrinkop.de

Niskot艂uszczowa errata

02.12.2011
Poprzedni post wywo艂a艂 wzburzony odzew w艣r贸d polskich czytelnik贸w, kt贸rzy oskar偶yli przeci臋tnego mieszka艅ca Wysp Brr o analfabetyzm i arogancje 偶ywieniow膮. Bebe musi jednak, gwoli sprawiedliwo艣ci, przeci臋tnego Wyspiarza wzi膮膰 w obron臋. Zw艂aszcza je艣li jest nim matka dzieciom na podw贸jnym domowo-karierowym etacie. Gdyby si臋 dobrze przyjrze膰, Matka Wyspowa niewiele r贸偶ni si臋 od przeci臋tnej Matki Polki. Mo偶e tylko tym, 偶e pod szko艂臋 dzieci podje偶d偶a lew膮 stron膮 ulicy. Matka Wyspowa, jak ka偶da matka, nie chodzi po zakupy. Ona po zakupy wpada lub leci. Bebe bez potomka nie ma czasu na czytanie ka偶dej etykiety a sk艂ady podobnych produkt贸w por贸wnuje raz od wielkiego dzwonu, a co dopiero taka Matka Wyspowa.

Nale偶y jeszcze wyja艣ni膰, 偶e mieszka艅c贸w Wysp Brr t艂uszczem zastraszono. Posz艂o to ca艂kiem 艂atwo, bo na wyspach wszystko t艂uszczem ocieka: kuchnia, potrawy i a zw艂aszcza mieszka艅cy. Z wybuchem epidemii oty艂o艣ci na pierwszy ogie艅 poszed艂 g艂贸wny podejrzany, czyli t艂uszcz. Jesz t艂uszcz, jeste艣 t艂usty - g艂osi z艂ota formu艂a. Strach to dobry biznes, a produkt z napisem "low fat" oraz "0% fat" sprzedaj膮 si臋 na Wyspach Brr znakomicie.

Rewolucja 偶ywienia nie dotkn臋艂a jednak cukru, kt贸rego na Wyspach dosypuje si臋 rado艣nie do wszystkiego, jak glutaminianu sodu do zupek chi艅skich. I tak w przeci臋tnej sieciowej kawiarni dostaje si臋 automatycznie kaw臋 z mlekiem odt艂uszczonym, ale suto posypan膮 czekoladowym proszkiem z dodatkiem cukru. Na pytanie czy mo偶na dosta膰 t膮 sam膮 kaw臋 z normalnym mlekiem (czytaj pe艂not艂ustym), pracownica kawiarni z pob艂a偶liwym u艣miechem wyja艣nia, 偶e firma kawiarniana postanowi艂a zadba膰 o zdrowie klienta i wybra艂a za niego to, co dla klienta najlepsze. Dziwne tylko, 偶e dla ka偶dego klienta to samo jest najlepsze, czyli mleko odt艂uszczone, a nawet i 0%. Dobrze, 偶e Bebe jako arystokratka pija kaw臋 z sojowym substytutem, kt贸ry wyst臋puje tylko w jednej t艂uszczowej formie.

Na szcz臋艣cie dla polskich rodak贸w urodzili si臋 w kraju, gdzie strach siej膮 s艂owa "konserwanty" i "sztuczne dodatki". Wiedz臋 o naturalnym, organicznym od偶ywianiu ssali ju偶 z mlekiem matki.Matki Wyspowe takiego szcz臋艣cia nie mia艂y, wzrastaj膮c t艂usto na strachu przed t艂uszczem, a nie barwnikiem nienaturalnym.

Dieta niskot艂uszczowa

30.11.2011
by Ashley-Cooper Cartoons


Zachcia艂o si臋 Bebe deseru, a dok艂adniej (uwaga b臋dzie kryptoreklama) ry偶owego cudaka M眉llera. W yam yamowym supermarkecie do wyboru opcje by艂y dwie: toffi i toffi low fat. W Bebe odezwa艂a si臋 stara odchudzaczka: low fat! low fat! - agituje. Ale si臋 przecie nie odchudzam - my艣li Bebe sprawnym ruchem przekr臋caj膮c obydwa kubeczki na tabelk臋 z wykazem sk艂adnik贸w. Odchudzaczce, a偶 szcz臋ka opad艂a z wra偶enia. Toffi low fat mia艂o wi臋cej kalorii ni偶 toffi solo!!! Brak t艂uszczu nadrobiono bowiem cukrem. Mimo, 偶e zazwzczaj kaloria jest wyznacznikiem smaku, tym razem Bebe nie posz艂a tym 艣ladem.

Rz膮d Wysp Brr tr膮bi o epidemii oty艂o艣ci. "Jedz jogurt zamiast lod贸w! Wybieraj produkty niskot艂uszczowe!". Yam yamy masowo szturmuj膮 si艂ownie i p贸艂ki z dietetycznymi produktami. A koncerny 偶ywno艣ciowe obrastaj膮 s艂onink膮, 偶eruj膮c na marzeniach o 艢wi臋tym Graalu Wagowym i wiecznym szcz臋艣ciu w Krainie Idealnej Sylwetki. I co si臋 dziwi膰, 偶e nar贸d wyspowy, mimo boomu na diety, nadal tyje!

Deep Purple na krze艣le

28.11.2011
Weekendowy Teatr Vari茅t茅 przedstawia koncert Deep Purple w Wielkim Mie艣cie, czyli ledwo Bebe odespa艂a zlot Katarzynek u Zoyki, a ju偶 bieg艂a na kolejny poci膮g.

Osiemna艣cie lat temu, to samo miejsce, ta sama piosenka, ta sama moc. Tylko siwych w艂os贸w troch臋 mniej.

Nie tak Bebe wyobra偶a艂a sobie koncert legendarnej grupy rockowej i zdaje si臋 nie by艂a w tym rozczarowaniu osamotniona. "Ale jeste艣cie 艣wietnie zorganizowani!" - krzyczy ze sceny Ian Gillan do siedz膮cej w r贸wnych rz臋dach widowni - "Te rz臋dy s膮 okropnie r贸wne! Musimy co艣 z tym zrobi膰!"

Ch艂opaki na scenie w dymie i czerwonych reflektorach naparzaj膮 w gitary, keyboardy, perkusje i struny g艂osowe. Czterdziestoosobowa orkiestra r偶nie r贸wno razem z nimi. A na tubylcach nie robi to najmniejszego wra偶enia. Siedz膮 przyklejeni do r贸wnych pod linijk臋 rz臋d贸w krzese艂, klaszcz膮c niemrawo przy najwi臋kszych gitarowych sol贸wkach. Niekt贸rzy zapatrzeni w ekrany aparat贸w i kamer, zdaj膮 si臋 by膰 tu tylko cia艂em. Pomy艣le膰, 偶e ci ludzie (ch艂opaki na scenie i widownia) to ten sam rocznik. Ruch nast膮pi艂 dopiero przy piosence fina艂owej. Rz臋dy 艣rodkowe powsta艂y, kilku odwa偶nych poguje pod scen膮, a pani na lewych trybunach wywija czupryn膮. Dym na wodzie poruszy ka偶dego Yam Yama.

Po koncercie tubylcy szturmuj膮 puby, a Bebe wymyka si臋 za kulisy. Tam inny 艣wiat: skrzynki, kufry, plecaki, rurki, deski, rampy. Techniczni w he艂mach i odblaskowych kamizelkach w pe艂ni gotowo艣ci do z艂o偶enia sceny. Gitarzysta Deep Purple chodzi w k贸艂ko z sennym pi臋cioletnim blondynkiem na ramieniu. Dyrygent orkiestry szuka w czarnej torbie szalika. Bebeluszkowa ex-wsp贸艂lokatorka, graj膮ca w orkiestrze pierwsze skrzypce, niesie herbat臋 w plastikowych kubkach. Brazylijczyk kontrabasista konsumuje sa艂atk臋 z burak贸w, a saksofonista z piwnym brzuszkiem pakuje do plecaka zdobyczny bochenek chleba, kt贸ry osta艂 si臋 po przed-koncertowym cateringu.

"Sprofanowano koncert legendarnej grupy rockowej - krzes艂em! Zwyk艂ym sk艂adanym krzes艂em, z siedzeniem-klapk膮 jak w kinie. Jak to mo偶liwe?" - stwierdza Bebe z niesmakiem. Brazylijczyk kiwa zgodnie g艂ow膮 i dodaje: "Na Wyspach ka偶dy koncert tak wygl膮da. Szkoda."

Za chwil臋 wo艂aj膮 muzyk贸w do autobus贸w, a Bebe zostaje oddelegowana na dworzec kolejowy, na kt贸rym Yam Yamy prezentuj膮 koncertowe zdobycze w postaci koszulek nabo偶nie ogl膮danych w pe艂nej skupienia ciszy.

Bebe wsiada do pociagu i zasypia z jedn膮 my艣l膮: By膰 jak Deep Purple.....By膰 jak Deep Purple....

°°°
Po takim weekendzie potrzebny jest urlop.

Katarzynki

27.11.2011
艢ledzik Katarzynkowy


Zoyka to dziwna osoba. Tarza si臋 po pod艂ogach, sofach i dywanach. R偶y przy tym jak 藕rebak, co si臋 najad艂 koniczyny. Zw艂aszcza po rozpakowaniu kr贸lewskiego prezentu, bardzo dukanowego i w s艂oiku. Bebe, jako okrutny Kr贸l 艢ledzi, ofiarowa艂a Zoyce kilku niesubordynowanych poddanych w zalewie octowej.

Poci膮g og贸rek sp贸藕ni艂 si臋 popisowo. 呕eby si臋 wsp贸艂towarzyszom niedoli nie nudzi艂o, Bebe urz膮dzi艂a przedstawienie na trzy p臋ki r贸偶nokolorowych r贸偶, celofan, bibule i no偶yczki. W scenie fina艂owej, zapakowa艂a spektakularny bukiet w czerwon膮 torb臋 i opad艂a na fotel celem regeneracji. Hindus z przeno艣n膮 telewizj膮 zmieni艂 z ulg膮 kana艂 na wiadomo艣ci irackie.

Godzin臋 p贸藕niej Bebe mrozi艂a p臋ciny przed stacj膮 kolejow膮 na Zoykowej wsi. Sobowt贸rki Zoyki parkowa艂y przed wej艣ciem, odbiera艂y pracuj膮cych m臋偶贸w, dzieci szkolne i ciotki w odwiedzinach. Bebe nawet do jednej pomacha艂a, co jednak nie wywo艂a艂o oczekiwanego odzewu. Sama Zoyka dotoczy艂a si臋 dziesi臋膰 minut p贸藕niej sw膮 wyluzowan膮 bryk膮 ze skrzyni膮 bieg贸w sprawn膮 inaczej. W艂osy blond, seksi kostiumik, sztuczne futro, i obcasy - by艂y. Grubo艣ci i depresji - nie zanotowano.


Fakt faktem, 偶e Pierre Dukan zba艂amuci艂 Zoyk臋 doszcz臋tnie. Sama nawet przy imieninach wcina bia艂ko z bia艂kiem, go艣ciom ka偶e nadrabia膰 w臋glowodanowe niedobory. Zoyka dziwna jest, wi臋c wszystko dzia艂o si臋 na dodatek w odwrotnej kolejno艣ci. Najpierw na 艂aw臋 wjecha艂a kawa, potem ciastka, chipsy, drinki, a na koniec sa艂atka i kie艂basa. Gdzie艣 mi臋dzy ciasteczkiem za Zoyk臋 a czekoladka za Zoyk臋, nadci膮gn臋艂a odsiecz w postaci Jojo z ognistym w艂osem. Jojo mieszka w s膮siedzkiej wsi, zna Zoyk臋 nie od dzi艣 i  jest jedyn膮 osob膮, jak膮 Bebe zna, kt贸ra mo偶e, a nawet powinna, nosi膰 podkoszulki ze 艣wiec膮c膮 nitk膮. Takie Jojo mo偶na przyjmowa膰 z otwartymi ramionami.

Picie z Zoyka to ci臋偶ka praca, bo do procent贸w Zoyka ma lekka r臋k臋. Zamiast soku z odrobina w贸dki serwuje w贸dk臋 ze wspomnieniem soku. Sama gospodyni w oficjalnym gronie popija jedynie bezprocentowe b膮belki w wersji light. Nieoficjalnie za艣 znika艂a cz臋stokro膰 w samotnych czelu艣ciach kuchni, z kt贸rych wraca艂a zawsze weselsza. Ciekawe.

Po takim wst臋pie, ca艂a tr贸jka wybra艂a si臋 do klubu pod t臋czowym autobusem na ta艅ce-wygiba艅ce w towarzystwie pa艅 i pan贸w prostych i zakr臋conych. Z jedn膮 Panem-Pani膮 Zoyka chcia艂a nawi膮za膰 fotograficzna przyja藕艅, kt贸ra nie trwa艂a jednak d艂ugo, bo Zoyka si臋ga艂a jej do p臋pka. Pan-Pani mia艂a fajowe chude nogi na mega obcasach i super peruk臋 na pazia. Drobi艂a przy tym, jak sama Tina Turner i w og贸le fajowa by艂a, dla Zoyki nawet ukl臋k艂a. O trzeciej rano procenty zaatakowa艂y Jojo. Teleportowano j膮 zatem do 艂贸偶ka, a Bebe z Zoyk膮 do kuchni. Pytlowa艂y do bia艂ego rana, pij膮c wod臋 na um贸r (Zoyka) i wyjadaj膮c ser z koreczk贸w (Bebe). Przy okazji Zoyka wymalowa艂a Bebeluszkowi p贸艂 w艂asnego 偶ywota, kt贸re dowodzi, 偶e Zoyka to zdecydowanie Mietek z Najtwardszych.

Rano by艂o mgliste, przerwane jajecznic膮 i hektolitrami wody. Tu偶 przed wyjazdem Bebe, w Zoyce obudzi艂a si臋 Matka Polka, kt贸ra zapakowa艂a w dwa plastikowe worki fur臋 ciastek, bardzo nie dietetycznych. Na wypadek, gdyby 艣ni臋ta Bebe w ci膮gu p贸艂torej godziny w poci膮gu zamieni艂a si臋 Ciasteczkowego Potwora.

Ciasteczka le偶akuj膮 teraz na kuchennym stole, przypominaj膮c Bebe, 偶e fajna ta Zoyka, cho膰 dziwna.

p.s. Zdj臋膰 Bebe nie posiada. Bebeluszkowy aparat ukrad艂 keczupowy listonosz. Mo偶e Zoyka co艣 niebawem uwirtualni.

Zoykowe fanaberie

25.11.2011
Dzi艣 wiecz贸r Bebe b臋dzie ogl膮da膰 Zoykowy krater po biopsji, kt贸ry umie艣cili na jej piersi jak medal. W zwi膮zku z przyjazdem Zoyka zadaje zoykowate pytania: Jeste艣 wszystko偶erna? A wszystkopijna? G艂臋bsza analiza wykazuje, 偶e Bebe je zdecydowanie wszystko, oczywi艣cie w ramach przyzwoito艣ci. Od zawsze nie lubi艂a salcesonu i galaretki w czekoladzie i to si臋 akurat do dzi艣 nie zmieni艂o.

Je艣li chodzi o picie to jest pytanie z typu trudniejszych. Bebe ch臋tnie poi si臋 wod膮 z cytryn膮, zielon膮 herbat膮 bez cytryny, sokiem ka偶dym opr贸cz maracujowego, malibu z chudym mlekiem, fidelem z og贸rkiem i wytrawnym winem (im czerwie艅sze tym lepsze). Nie lubi coli, w贸dki na czysto, kompotu i s艂odkich ulep udaj膮cych wino. Po mleku pe艂not艂ustym bywa jej niedobrze. Po b膮belkach jest 艣mieszna. Kaw臋 Bebe pija sporadycznie, g艂贸wnie na wychodnym i z piank膮. Czyli chyba nie jest wszystkopijna?

Zoyka na pocz膮tku zarzeka艂a si臋, 偶e ta艅czy膰 nie p贸jdzie, bo jest gruba i z depresj膮. W zamian zaoferowa艂a wystawn膮 kolacj臋 (!!!). Bebe zlo偶y艂a veto. Nie b臋dzie raczy膰 si臋 z Zoyk膮 przy suto zastawionym urodzinowym stole tylko po to, 偶eby nast臋pnego poranka wys艂uchiwa膰 wagowych lament贸w i pog艂臋biaj膮cych si臋 symptom贸w depresji. Bebe nakaza艂a sukienki, szpilki i ta艅ce. Pocz膮tkowo Zoyka oponowa艂a, ale s艂abo. Na tyle s艂abo, 偶e nawet sukienk臋 naby艂a drog膮 kupna.Teraz tylko innych go艣ci trzeba przekona膰, 偶e im si臋 chce i 偶e mog膮. Nie b臋dzie to trudne, bo wym贸wki maj膮 naprawd臋 kiepskie:
a. brak sukienki,
b. zazdrosny M臋偶czyzna zabraniaj膮cy udzia艂u w imprezie w r贸偶owym pubie.
Kiecka zawsze si臋 znajdzie, a M臋偶czyzna jest na pozycji straconej. Nie do艣膰, 偶e wiek mamy XXI a nie XIX, to M臋偶czyzna rezyduje poza wysp膮. Co z oczu, to z serca.

Co Bebe Zoyce kupi艂a w ramach prezentu, nie mo偶e tutaj zdradzi膰. Zoyka nale偶y bowiem do bebeluszkowych podgl膮daczy. Jedno jest pewne: podarunek jest i艣cie kr贸lewski. A co!

Pachnie 艣wi臋tami

22.11.2011
"Id膮 艢wi臋ta! Kup Viagr臋 po nowej, ni偶szej cenie!" - powiadomi艂a Bebeluszka skrzynka e-mailowa. Jeszcze miesi膮c temu, ta sama Viagra by艂a dobra na jesienn膮 chandr臋 i odstraszanie duch贸w sypialni nie tylko w Halloween.

°°°

Jak 艣wi臋ta to i zima, czego oznak膮 w Krainie Yam Yam jest obecno艣膰 szarej permanentnej chmury. Niebo wygl膮da jak pomalowane na grubo nijak膮 matow膮 nieprzepuszczaln膮 emulsj膮. Na wschodzie wcale nie ja艣niej ni偶 na innych kra艅cach 艣wiata. Ani jeden promie艅 nie przebija si臋 przez t臋 pow艂ok臋. Po krainie kr膮偶膮 legendy, 偶e dezorientowa艂o to dawniej statki hiszpa艅skie w natarciu na wyspowe brzegi. Czy偶by wynalazek kr贸lowej? Z szarej chmury si膮pi, d偶d偶y, kropi, leje, zacina, pada, m偶y. Ale na pewno nie pr贸szy. I jeszcze d艂ugo nie popr贸szy, a mo偶e nawet i wcale. Je艣li jednak stanie si臋 cud bia艂ego puchu Kraina Yam Yam stanie oniemia艂a z zaskoczenia, jak niemal co roku.

°°°
Z Tatusiem Bebeluszka  na czacie rozmowy (bo Tatu艣 Bebeluszka jest bardzo post臋powy. Rozmawia na czacie, posiada te偶 wirtualne Szorty Cichych Ruch贸w i poluje hobbistycznie na wampiry):

Bebe: Macie jakie艣 偶yczenia do Miko艂aja?
Tatu艣 Bebeluszka: W tym roku mamy tylko niematerialne 偶yczenia. Po wiadrze zdrowia i po drugim Waszych u艣miech贸w. To nam w zupe艂no艣ci wystarczy.
- Kurcze, Miko艂ajowi wiadra w艂a艣nie wysz艂y. Wiewi贸r w zamian proponuje 艣rubokr臋t.
- Super prezent. Wiewi贸r to jest go艣膰.
- No on si臋 zna na prezentach! Tylko nie wiem czy Mama te偶 chcia艂by 艣rubokr臋t....?
- Rozumiem, 偶e wpadniecie do nas na 艣wi臋ta.
- Mo偶e w przysz艂ym roku.
-To ju偶 mo偶e z Wnusiem?
- Musieliby艣my si臋 bardzo postara膰.
- To do roboty!
- Yyyyy....przez Skypa b臋dzie ci臋偶ko zmajstrowa膰.
- To fakt, zapomnia艂em.


°°°
Tego samego dnia z Bu艂k膮 starsz膮, zwan膮 te偶 siostr膮, jak zwykle na czacie (w艂a艣ciwie to nadal nie wiadomo dlaczego Bebe z Rodzinem komunikuje si臋 poprzez klawiatur臋):

Bu艂ka starsza: Dla Wiewi贸ra kupimy kostk臋 rubik臋, prosz臋 o konsultacj臋, jaka by mu pasowa艂a?
Bebe: Najlepsza pewnie by艂aby 7x7 albo 6x6. 5x5 dosta艂 od nas raz na 艣wi臋ta i ju偶 tyle razy uk艂ada艂, 偶e kolory si臋 zdar艂y i malowa艂 je sobie na nowo lakierami do paznokci.
- No to trzeba i艣膰 na ca艂o艣膰 i niech b臋dzie 7x7.
- Chyba musz臋 sobie znale藕膰 zaj臋cie na 艣wi臋ta. Taka kostka to niez艂a konkurencja. Jak dosta艂 kostk臋 5x5 to przez sze艣膰 godzin powrotnej podr贸偶y poci膮giem nie odezwa艂 si臋 do mnie ani s艂owem! Taki by艂 zaabsorbowany. A jak ju偶 u艂o偶y艂, wr臋czy艂 mi i m贸wi: "Pomieszaj, u艂o偶臋 na nowo!" Niedoczekanie!
- To nie chcesz? Bo je艣li mamy Ci zepsu膰 艣wi臋ta, to dasz mu na inn膮 okazj臋
- Chc臋! Taka kostka to najlepszy prezent dla Wiewi贸ra. Spoko, najwy偶ej nadgoni臋 bebeluszkowe s艂owotw贸rstwo.
- A co do paczki z Polski, to jakie艣 spo偶ywcze sprawy? Krakowska sucha?
- Kie艂basa jak najbardziej!
- 艢liwki w czekoladzie? Torcik wedlowski? Delicje? Co艣 polskiego s艂odkiego?
- Nie, nic z tego nie lubi臋. Nie no, kie艂basa. Ze s艂odkich rzeczy to chyba jedynie kisiel.
- Kisiel, jaki smak?
- Czerwony! Nie lubi臋 smaku zielonego ani 偶贸艂tego, pomara艅czowy ujdzie.
- Czyli chyba b臋dzie truskawka i wi艣nia.
- Wi艣nia jest najlepsza.
- Porzeczkowy?
- A taki robi膮????
- Nie wiem, wymy艣lam.
- To dopiero technika posz艂a do przodu.
- Chemicznie wszystko si臋 da zrobi膰.
- A! Jak masz to poprosz臋 jednego suchego grzyba. Do bigosu.

Wiewi贸r i Bebe - cz.IV: Fotoplastikon wspomnie艅

20.11.2011
Czasem wspomnienia s膮 jak seanse w fotoplastikonie. Scena, ci臋cie, scena, ci臋cie. Pojedyncze obrazki  艂膮cz膮 si臋 w logiczn膮 ca艂o艣膰, ale brak jej ci膮g艂o艣ci. Z Kopenhagi Bebe pami臋ta w艂a艣nie takie obrazki. Ciep艂e, radosne chwile zamro偶one na kr贸tk膮 wieczno艣膰. 呕ycie smakowa艂o wtedy m艂odo艣ci膮.

Gdzie艣 nad morzem w drodze do Kopenhagi. Sierpie艅, pi膮ta rano.

Pi膮tka szale艅c贸w przed samochodem na granicy krzyczy do kamery "cheese". Mewy serfuj膮ce mi臋dzy burt膮 promu a szarymi ba艂wanami. S艂o艅ce wschodz膮ce z morskiej kipieli. W艂osy Bebe wiruj膮ce na wietrze. Juliusz na skale rozk艂ada ramiona, patrz膮c w otwarte morze. Bose stopy Wiewi贸ra na mokrym piasku. Chleb z serem i wino na 艣niadanie na pla偶y. Kr臋te uliczki Kopenhagi i zanieczyszczone kana艂y. Najdro偶sze piwo 艣wiata. 8 euro. M艂ody m臋偶czyzna w bia艂ej koszuli na 艂awce, w r臋ce dzier偶y p臋dzel, a nad nim stojak z tysi膮cem wieszak贸w - p贸艂 bia艂ych, p贸艂 jeszcze niepomalowanych. Wronka trzy czwarte zatrzymana wp贸艂 s艂owa z palcem wskazuj膮cym do g贸ry. Kud艂aty na antycznym krze艣le, a przed nim Wiewi贸r na kl臋czkach sprowadzaj膮cy konstrukcj臋 drewnianego mebla. Weso艂e miasteczko. Korek na 艣cie偶ce dla rowerzyst贸w. Bia艂y most do z艂udzenia przypominaj膮cy San Francisco.Wronka ze 艣miechem wychyla g艂ow臋 za szyb臋 samochodu. Pi臋膰 kebab贸w na obiadokolacj臋. Bebe z p贸艂przymkni臋tymi oczyma 艂apie ostatnie promienie s艂o艅ca. Przystanek nad rzek膮. Wronka u艣miecha si臋 do obiektywu, a w tle d艂ugie w艂osy Wiewi贸ra odwr贸conego do niej plecami. Wronka z Kud艂atym na kredowych klifach. D艂onie Wiewi贸ra splecione na bebeluszkowej nodze i jego g艂owa ko艂ysz膮ca si臋 we 艣nie na oparciu tylnego siedzenia samochodu.

Do Stumilowego Lasu dojechali o p贸艂nocy. Kud艂aty, lewo 偶ywy ze zm臋czenia, odwi贸z艂 Wiewi贸ra do akademik贸w. Niespodzianka - przywita艂 ich Tomasz sil膮c si臋 na u艣miech - Jestem tu od wczoraj. Jutro musz臋 wraca膰. Gdzie艣cie wszyscy byli??? Serca grupowo stan臋艂y z wra偶enia. Tomasz wpakowa艂 zdumionego Juliusza do swojego samochodu i tyle ich widzieli.

Bebe zawaha艂a si臋 przez chwile, czy mo偶e p贸j艣膰 z Wiewi贸rem, ale z braku reakcji ze strony rzeczonego, pozwoli艂a si臋 zawie藕膰 do hipisowskiego pa艂acu. A tam w ogrodzie Komputerowi Ludzie raczyli si臋 winem w du偶ych ilo艣ciach i sa艂atk膮 z tofu. 呕eby zag艂uszy膰 rozczarowanie, Bebe przy艂膮czy艂a si臋 do opowie艣ci o Star Treku, polskiej kie艂basie i programowaniu ma艂ych ludzik贸w w internecie. Pytania o tym, co po Obcym zby艂a zdawkowym wzruszeniem ramion.

Wiewi贸r zosta艂 na parkingu sam i do dzi艣 nie wie, jak to si臋 w艂a艣ciwie sta艂o.


Rogale

19.11.2011
Rogal Marci艅ski z cukierni "U Nanu艣ki", czyli prosto z Hiszpanii.

Czerwona kartka z wezwaniem na poczt臋 paczkow膮 le偶a艂a na p贸艂ce przy schodach ju偶 od 艣rody. Poczta paczkowa jest zdecydowanie nie po bebeluszkowej drodze, czyli po drugiej stronie miasta. Zw艂aszcza, 偶e cia艂o pedagogiczne w swej spontanicznej dobroci da艂o Bebeluszkowi przyzwolenie na pierwsze w 偶yciu godzinne przedstawienie naukowe przed studenck膮 gawiedzi膮. Przej臋ta, by si臋 z kagankiem o艣wiaty nie potkn膮膰, Bebe o czerwonej kartce zapomnia艂a. 

Jestem oaz膮 spokoju. Jestem oaz膮 spokoju - Bebe instaluje sw贸j komputer przy lektorskim pulpicie - Po choler臋 trz臋s膮 mi si臋 uda???? Przecie偶 jestem oaz膮 spokoju! Bebe w艂膮cza prezentacj臋 i czyta na g艂os tytu艂, zastanawiaj膮c si臋 przy tym, dlaczego w艂a艣nie teraz zasch艂o jej w ustach. Wdech, wydech. Patrzy w studenckie twarze w rz膮dkach przed sob膮. Twarze znudzone, zm臋czone, zainteresowane, nieobecne, pilne, uwa偶ne. Twarze bynajmniej nie wyspowe! Tubylc贸w mo偶na policzy膰 na palcach jednej reki. Reszta to Niemcy, Chi艅czycy, Rosjanie, Kenijczycy, Ira艅czycy i Banglijczycy. Nie do pomy艣lenia w Polsce! Co czyni yam yamski uniwersytet tak popularnym w艣r贸d zagranicznych student贸w? Czy偶by 偶aden tubylec nie.... - dalsze rozwa偶ania przerwa艂a z艂o艣liwo艣膰 rzeczy martwych, czyli brak obrazu w przyk艂adowym filmie. §$%&/#!!! - Bebe u艣miecha si臋 przepraszaj膮co i trz臋s膮cymi si臋 r臋koma restartuje prezentacje. Po wyk艂adzie fala pyta艅 - Studenci to nie publiczno艣膰 konferencyjna, na te pytania jest odpowied藕. Po wyk艂adzie, zamiast jab艂ka, na lektorskim pulpicie Bebe lista adres贸w mailowych zainteresowanych projektem os贸b. Powt贸rka z rozrywki pedagogicznej w lutym. Jestem oaz膮 spokoju. Jestem oaz膮 spokoju.

Do wczoraj do艂膮czy艂a do czerwonej kartki jeszcze jedna, co oznacza艂o, 偶e to pilne.  
Na poczcie paczki trzy: dwie du偶e, szare i jedna ma艂a, ale bardzo kolorowa. Bebe zacz臋艂a rozpakowywanie od tej ostatniej.

Nanu艣ka w dalekiej Hiszpanii, kultywuj膮c 艣wieck膮 pozna艅sk膮 tradycj臋, dokona艂a wypieku rogali (niemal) Marci艅skich, bo bez certyfikatu. Niefortunnie pochwali艂a si臋 owym czynem w wirtualnej rzeczywisto艣ci, kt贸ra zem艣ci艂a si臋 na niej w postaci g艂odnego nowych wra偶e艅 kulinarnych Bebeluszka. Nanu艣ka po偶a艂owa艂a samotnego stworzenia na deszczowej wyspie. Zapakowa艂a dwa rogale w folijk臋 i pomara艅czowe jak s艂o艅ce serwetki (bo Nanu艣ka, jak Bebe, nie profanuje 偶ywno艣ci b艂臋kitem). To wszystko zamkn臋艂a w r贸偶owym pude艂ku wyk艂adanym tani膮 mi艂o艣ci膮 w serduszka i pos艂a艂a do g贸ry. 

Kolorowy papier z naklejk膮 "Pilne" i napisem "Cukiernia u Nanu艣ki", wyl膮dowa艂 w niecierpliwych strz臋pach na pod艂odze. Jak mi艂o, 偶e komu艣 si臋 chcia艂o chcie膰! Jak mi艂o, 偶e Nanu艣ce si臋 chcia艂o! W 艣rodku dwa rogale marci艅sko-hiszpa艅skie domowej produkcji z zakl臋ciem: "呕eby ci posz艂o w cycki". Bebe zjad艂a i czeka na efekty. 



Ma艂y niebieski talerz

15.11.2011
Od zesz艂ego czwartku Bebe czeka, a偶 naczynia same si臋 zmyj膮. Ka偶dego ranka sprawdza podmiot badawczy, kt贸ry wykazuje niestety niepo偶膮dane tendencje rozrostowe. Mog艂aby poczeka膰 jeszcze dzie艅 d艂u偶ej, 偶eby by艂 okr膮g艂y tydzie艅, ale 艣niadanie w obliczu b艂臋kitnego talerzyka przekracza progi wszelkiej tolerancji. Czarny kwadratowy z bia艂ymi w kolorowe kropki urz膮dzaj膮 pool party w zlewie. Niebieski, ostatni z czystych, zdecydowanie nie zach臋ca do konsumpcji razowca z pomidorami.

W pierwszym dniu zadomawiania si臋 w Krainie Yam Yam, Bebe musia艂a podj膮膰 wa偶n膮 decyzj臋: majtkowy niebieski czy rozmem艂any be偶? Tubylczy supermarket oferowa艂 tylko dwie opcje taniej porcelany Made in China. Bebe w be偶u zawsze wygl膮da艂a blado, pad艂o zatem na b艂臋kit. Dopiero p贸藕niej Bebe dowiedzia艂a si臋, 偶e:


"A jak膮 rol臋 odgrywa w tym wszystkim ma艂y niebieski talerz? To proste. Porcja na艂o偶ona na ma艂y talerz wydaje si臋 znacznie wi臋ksza od dok艂adnie takiej samej le偶膮cej na du偶ym talerzu. W ten spos贸b oszukujemy nasz m贸zg, kt贸ry po porcji jedzenia na ma艂ym talerzu jest bardziej syty. Umys艂 mo偶na oszuka膰 te偶 kolorem. Uczucie syto艣ci pojawi si臋 szybciej na niebieskim talerzu, bo niebieski hamuje nasz apetyt." (deri, fakt.pl,22.07.2011)

Niebieski jest ma艂ym, 艣niadaniowym talerzykiem. Jedzenie na艂o偶one na niebieski nie wykazuje w艂a艣ciwo艣ci magicznych i nie pomna偶a si臋 w oczach: deska z d偶emem pozostaje desk膮 z d偶emem. Sztuk jeden. Deska z d偶emem zjedzona z niebieskiego nie syci bardziej ni偶 z bia艂ego w kropki. Deska z d偶emem generalnie nie syci. Niebieski nie powstrzyma te偶 Bebeluszka od spo偶ycia owej deski z d偶emem, a w przypadku g艂odu nawet i pi臋ciu, i zasma偶ki. Nie takie numery z bebeluszkowym narz膮dem dowodz膮cym. Ale, jedzenie na niebieskim do przyjemnych prze偶y膰 estetycznych nie nale偶y, co powoduje skr贸cenie 艣redniego czasu konsumpcji o po艂ow臋 (niebieski to po prostu kiepskie t艂o). Ciekawe co na to ameryka艅scy naukowcy? Czy wyj膮tek potwierdza regu艂臋?

°°°

呕elki Jelly Babies | http://nicksayswhat.co.uk

Na dok艂adk臋 m膮dro艣ci Wiewi贸rowe, czyli randki na Skypie wieczorow膮 por膮:

Wiewi贸r: Znasz Jelly Babies?
Bebe: Te 偶elki w kszta艂cie dzieci?
Wiewi贸r: Tak. Przeprowadzili badania na temat: w jaki spos贸b ludzie jedz膮 Jelly Babies.
Bebe (w my艣lach): Ja odgryz艂abym najpierw g艂ow臋.
Wiewi贸r: M臋偶czy藕ni zjadaj膮 Jelly Babies w ca艂o艣ci, a kobiety (zw艂aszcza wielodzietne matki) odgryzaj膮 im najpierw g艂owy!
Bebe (w my艣lach): Uff..to .znaczy, b臋d臋 dobr膮 matk膮!

Byle do poniedzia艂ku.

13.11.2011
Para zakochanych trzyma si臋 za r臋ce nad talerzami spaghetti. Przy stoliku obok gruby pan w koszuli w drobna niebiesk膮 kratk臋 wstaje z trudem, by wznie艣膰 toast. Blada twarz starszej kobiety u艣miecha si臋 do niego z naprzeciwka i puszcza oko do siedz膮cej obok eleganckiej czterdziestolatki z blond lokami. Balon z numerem 21 uwi臋ziony nad czarnymi g艂owami trzy m艂odych Chinek chybocze si臋 lekko na r贸偶owej wst膮偶ce. Ma艂y ch艂opiec uciek艂 siedz膮cym w rogu sali rodzicom, wspina si臋 na palce, z baru sa艂atkowego 艣ci膮ga koszyk 艂y偶ek na pod艂og臋. Ca艂a sala odwraca si臋 w jego stron臋.

Ludzie si臋 艣miej膮, ale Bebe nie s艂yszy ich g艂os贸w. Odwraca si臋 od szyby, poprawia czapk臋 i w艂膮czy艂a empetr贸jk臋. Od pi膮tkowego popo艂udnia nie zamieni艂a z nikim s艂owa.

Punkt siedemnasta pustoszej膮 uczelniane korytarze, studenci jad膮 po wa艂贸wk臋 do rodzinnych dom贸w, profesorowie znikaj膮 w poci膮gach do Wielkiego Miasta. W tygodniu pracy cisza biurowa jest na wag臋 z艂ota, ale w pi膮tkowy wiecz贸r robi si臋 nagle niewygodna, jak 藕le dopasowany stanik. By nie s艂ucha膰 ciszy, Bebe si臋 czym艣 zajmie. Pocieszy smsem przyjaci贸艂k臋 w depresji, zaprojektuje koszulk臋 siostrze, uciszy studenckie obawy mailami, pogratuluje nowej pracy znajomemu z Facebooka, poda przepis na karpatk臋 m艂odej matce na forum, a na czacie wys艂ucha rozterek przysz艂ej rozw贸dki.

Po drodze do domu wst膮pi do supermarketu. Przy odrobinie szcz臋艣cia pani przy kasie zapyta j膮, jak min膮艂 dzie艅.

Kaloryfer

10.11.2011
Ani wina ani lod贸w nie by艂o, bo Bebe nie mia艂a ochoty. Poza tym to takie zwyczajne, a okazja ponadto. Bebe zaszala艂a na ca艂ego. W艂膮czy艂a ogrzewanie! Nawet termofor zwerbowa艂a, 偶eby jej stopy grza艂 w znowu zimnej i samotnej ko艂drze. Wiatr w skrzyd艂ach sztormowy. Pomys艂y na nowe s艂owotw贸rstwo nie daj膮 zasn膮膰, potrzeba dopracowania istniej膮cych maszynopis贸w ro艣nie. Tylko dlaczego w艂a艣nie teraz ka偶膮 pisa膰 wiekopomne dzie艂o naukowe? I czy lutowanie sensor贸w do p艂ytek prototypowych nie mo偶e poczeka膰 do wiosny?? Praca naprawd臋 potrafi przeszkadza膰 w tworzeniu rzeczy wa偶nych.

A jak ju偶 jeste艣my przy ogrzewaniu. Bebe znowu czuje si臋 gruba, cho膰 wie dobrze, 偶e grubo艣膰 to nie uczucie. Wszystkiemu winna jest kole偶anka w doktoranckiej niedoli, kt贸ra rozebra艂a si臋 do naga przed komisj膮 egzaminacyjn膮 graj膮c Ew臋 z jab艂kiem. To si臋 nazywa sztuka, zw艂aszcza jak si臋 uprawia performance naukowy badaj膮cy interpretacje intelektualne widza w kontakcie z aktorem. Kole偶anka ma nieprzyzwoicie fantastyczny kaloryfer brzuszny (prawdopodobnie norma u tancerek - przyp. autorki), co unaoczni艂o siedz膮cej p贸艂 metra dalej Bebe w艂asne braki. O ile takowe  mi臋艣nie 艣rodka te偶 posiada, to przykrywa je pierzyna wa艂ka. Debat臋 o interpretacjach dzia艂a艅 kole偶anki z kaloryferem Bebe dzielnie przemilcza艂a w akompaniamencie m臋skiej cz臋艣ci widowni.

----

Jeszcze raz dzi臋kujemy za wsparcie i liczne gratulacje przesy艂ane drog膮 portali spo艂eczno艣ciowych i nie tylko. Milo, a偶 do 艂ez wzruszenia. Co b臋dzie dalej, nie wiadomo. Organizator konkursu milczy jak zakl臋ty. Zatem czekamy. Tymczasem z niedowierzaniem spogl膮damy na licznik odwiedzin Bebeluszkowa, kt贸ry zanotowa艂 w ostatnich dw贸ch dniach ponad 3 tysi膮ce turyst贸w. A przecie偶 Bebe nawet nie wie jaka b臋dzie jutro pogoda ani kim by艂a niejaka H.Mostowiak!

Tym serdeczniej witamy nowych czytelnik贸w pe艂noetatowych, przypadkowych, tych dorywczych i tych od czasu do czasu. Zapraszamy do lektury bloga od pocz膮tku, czyli jego ko艅ca oraz na bie偶膮co!

----

Blog w nagrod臋 dosta艂 now膮 szat臋 graficzn膮. Szykuje si臋 te偶 premiera fejsbookowa oraz nowe dzia艂y na blogu, jak ods艂oni臋ty ju偶 "O autorce" . Zmiany nast膮pi膮 nagle a niespodziewanie, czyli niebawem.

Hero of the blog

07.11.2011



Bebeluszek (nie)codzienny  
literackim blogiem roku 2011 
w g艂osowaniu internaut贸w.


Zaniem贸wi膰 z wra偶enia w takich okoliczno艣ciach nie wypada, wi臋c Bebe skacze na jednej nodze z rado艣ci, a偶 pracownia dr偶y. I zastanawia si臋: Najpierw lody czy wino? Co艣 wietrznie si臋 zrobi艂o, w skrzyd艂ach zw艂aszcza.
 
Dzi臋kujemy wszystkim fanom, mi艂o艣nikom, przyjacio艂om, a przede wszystkim czytelnikom! To dzi臋ki Wam i tylko Wam! Jeste艣my wzruszone, bardzo szcz臋艣liwe i mo偶e nawet troch臋 odwa偶niejsze.

Ukochania stukrotne!



p.s. Dla zainteresowanych oficjalne og艂oszenie wynik贸w oraz pozostali zacni laureaci (o tak! grono bardzo fajnych blogger贸w, polecam zerkni臋cie na ich strony) tutaj:
http://www.granice.pl/kultura,Znamy-Literackie-Blogi-Roku!,4133

Sztuczne ognie

04.11.2011


Cicho, zimno i dramatycznie. Tak mia艂o by膰 po wyje藕dzie Wiewi贸ra, kt贸ry jeszcze dzi艣 na lotnisku nuci艂 w bebeluszkowe ucho You are the hero of the blog na melodi臋 "We are the champions" the Queen. Ateista, a taki w Bebe wierz膮cy.

Zamiast ciszy jest rock'n'roll na 偶ywo. W wigili臋 艢wi臋ta Ognisk Anio艂y Piekie艂 otworzy艂y progi swego pubu dla bez-harlejowych tubylc贸w. Pachnie siark膮, a szyby dr偶膮 nie tylko od g艂臋bokich bas贸w. Jak z armaty wystrzelane, czerwone i zielone 艣wietlne kule, rozpadaj膮 si臋 tysi膮cem gwiazd nad bebeluszkow膮 wie偶膮.

Niebo rozpalali do czerwono艣ci hinduscy s膮siedzi, ju偶 od tygodnia celebruj膮cy Diwali, festiwal 艣wiat艂a i dobrobytu. Jutro powinno艣ci ogniomistrza przejm膮 Yam-Yamy. W g艂贸wnym parku zap艂onie ogromne ognisko ku pami臋ci Guya Fawkesa - w kraju przodk贸w Wiewi贸ra bohatera narodowego, w Yam-Yamowie zdrajcy. Jak Buk臋 w Muminkach, ciep艂o i 艣wiat艂o ze starych p艂on膮cych palet zwie艅czonych symboliczna kuk艂膮 przyci膮gnie p贸艂 Yam-Yamowa w kaloszach. Puszcz膮 karuzel臋 w tan i b臋d膮 la膰 piwo w strugach deszczu. Bebe do艣wiadczy艂a tubylczego rytua艂u trzy lata temu, kt贸ry straci艂 czar zwie艅czony klasyczn膮 gryp膮. Z braku podstawowego ekwipunku w postaci gumowc贸w, Bebe b臋dzie podziwia膰 tegoroczne fajerwerki z wysoko艣ci domowych pieleszy.

Dramatu te偶 brak. Czas Zimnej Ko艂dry jest tym razem bardzo okre艣lony, a tym samym zno艣ny. Bilet do Czarnego Lasu le偶y na bebeluszkowym biurku, jak gwarancja poca艂unku z sze艣ciotygodniowym odroczeniem.

Teraz tylko odlicza膰 spania, zabija膰 czas prac膮 i czeka膰 na fajerwerki: te prawdziwe, noworoczne.

Z ostatniej chwili...

03.11.2011
Siedzi Bebe na pod艂odze w pi偶amie, pije witamin臋 C na bol膮cy migda, ale gula w gardle od czego艣 zupe艂nie innego:

"Ju偶 kilka dni temu zako艅czy艂o si臋 g艂osowanie w plebiscycie "Literacki Blog Roku" – www.literackiblogroku.pl. Wiemy, 偶e o tytu艂 ten - oraz o dodatkowe wyr贸偶nienia - powalcz膮 ostatecznie:

W kategorii blog贸w literackich:


Og艂oszenie wynik贸w konkursu i plebiscytu nast膮pi podczas 15 Targ贸w Ksi膮偶ki w Krakowie – zapraszamy w niedziel臋. 6 listopada w godzinach 12:00-13:00 do sali seminaryjnej nr 1."

Ci艣nienie niemal jak przed rozdaniem Oscar贸w. Bebe pociera kolankami i czeka na weekend.
Tymczasem g艂臋bokie uk艂ony lec膮 w stron臋 sympatyk贸w, przyjaci贸艂 i oddawaczy g艂os贸w. Wielkie dzi臋ki!

Bia艂a sukienka

31.10.2011
Wiewi贸r do Bebe w 艂贸偶ku o poranku:
- B臋d臋 tw贸j na zawsze.
- To znaczy, 偶e jednak dostan臋 bia艂膮 sukienk臋, obr膮czki i ogromny tort?
- Chcesz bia艂膮 sukienk臋, obr膮czki i ogromny tort?
- Tak.
- My艣la艂em, 偶e chcesz mnie, na zawsze............Naprawd臋 chcesz bia艂膮 sukienk臋???
- Czasem tak.
- I obr膮czki?
- ....Trudno jest nie wygl膮da膰 jak beza w takiej bia艂ej sukience...

膯ma

27.10.2011
Ona znowu ryczy, 偶e wa偶y wi臋cej ni偶 powinna...Ubzdura艂a sobie przypadkowa liczb臋 i uczepi艂a si臋 jej jak 膰ma 偶ar贸wki. On ju偶 naprawd臋 nie wie, co ma jej powiedzie膰, 偶eby w ko艅cu da艂a sobie spok贸j. Czy nie widzi, 偶e to bez znaczenia?

Bierze jej zap艂akan膮 twarz w swoje d艂onie, patrzy g艂臋boko w oczy, aby zobaczy膰 w nich miniatur臋 siebie...i m贸wi z powag膮:
- Jeste艣 pi臋kna.

- Dla Ciebie? - pyta ona z cich膮 nadziej膮 ton膮cego.
- Oczywi艣cie, 偶e dla mnie. Ale te偶 dla wszystkich innych. - Skutek jest odwrotny do zamierzonego. Ona potakuje, wybucha p艂aczem i pyta dla pewno艣ci 艂ami膮cym si臋 g艂osem:
- W 艣rodku?
On u艣miecha si臋 dobrotliwie, jak do ma艂ego dziecka:
- Tak, ale i na zewn膮trz. Jeste艣 pi臋kna wsz臋dzie.


----
p.s.
Ostatnia szansa by odda膰 g艂os na blog Bebe w Konkursie na literacki Blog roku 2011:
Urny zostan膮 zamkni臋te w niedziel o p贸艂nocy.

Wiewi贸r i Bebe - cz.III: Lato jak ajerkoniak

23.10.2011


Dzie艅 by艂 upalny, sierpniowy. Kud艂aty chcia艂 pobiec po bu艂ki, ale zgodnie stwierdzili, 偶e po艂udnie to raczej czas na kebaba ni偶 jajecznic臋. Zaprzyja藕niony Turek zapakowa艂 to co zawsze i tak dotarli do pracowni ceramicznej z prowiantem i piwem.

To by艂 jeden z tych leniwych dni, co s膮czy si臋 powoli jak kieliszek ajerkoniaku...Wronka popatrzy艂a na Kud艂atego: Obetniesz mi grzywk臋? Na 艣rodku dziedzi艅ca opustosza艂ego uniwersytetu Wronka usiad艂a na sto艂ku, a Kud艂aty kl臋cz膮c przed ni膮 obcina艂 jej w艂osy. Powietrze drga艂o lekko, czy to z gor膮ca czy namacalnej blisko艣ci tych dwojga. Bebe z Wiewi贸rem na 艂awce w cieniu jedli i pili, staraj膮c si臋 bardzo by nie wypad艂o to nienaturalnie.

Nic si臋 nie sta艂o..nic si臋 nie sta艂o...jeden poca艂unek wiosny nie czyni... Bebe wzi臋艂a g艂臋boki oddech przeganiaj膮c poczucie winy. Jeszcze wczorajszego dnia nale偶a艂a do Obcego, a ostatniej nocy ca艂owa艂a si臋 z innym. Obawy zacz臋艂y uk艂ada膰 si臋 w brzydki obrazek. Jeszcze przed wyjazdem, Wronka na osobno艣ci opowiedzia艂a jej o polskim korytarzu, z kt贸rym si臋 Wiewi贸r zaprzyja藕ni艂. Powiedzia艂a te偶 o Acie, kt贸rej si臋 Wiewi贸r podobno bez powodzenia o艣wiadczy艂. Czy jestem mu tylko balsamem?

呕eby przerwa膰 cisz臋, Bebe opowiedzia艂a Wiewi贸rowi o Juliuszu, kt贸ry po trzech latach studi贸w w Stumilowym Lesie mia艂 za trzy tygodnie wr贸ci膰 do ojczystego kraju na drugiej p贸艂kuli.Serce si臋 wszystkim kraja艂o, zw艂aszcza 偶e Juliusz w Stumilowym Lesie m贸g艂 by膰 w ko艅cu sob膮. Rozkwit艂 i zakocha艂 si臋 szcz臋艣liwie w Tomaszu. 呕ycie pisze sw贸j w艂asny scenariusz, daj膮c Tomaszowi wymarzon膮 prac臋  w innej cz臋艣ci Keczupowa. Nie widzieli si臋 ju偶 dwa tygodnie i niewiele im ju偶 czasu zosta艂o. Stypendium Wiewi贸ra ko艅czy si臋 wraz z ko艅cem wakacji... - przypomnia艂a sobie Bebe ze 艣ci艣ni臋tym gard艂em.

- A mo偶e gdzie艣 pojedziemy ? - p贸艂 godziny p贸藕niej zapyta艂 Kud艂aty otwieraj膮c atlas samochodowy Europy na przypadkowej stronie - O tu na przyk艂ad. - U艣miechn膮艂 si臋 wskazuj膮c palcem na Kopenhag臋. - Dzisiaj po mojej pracy, o 22. Ja prowadz臋. Powiedzcie Juliuszowi, przyda mu si臋 troch臋 rozrywki.

---

c.d.n. ale nie wiadomo czy jutro.....tymczasem Bebe piecze kurczaka, wk艂ada obcasy i jedzie odebra膰 Wiewi贸ra z lotniska. 呕ycie jest dzisiaj wyj膮tkowo pi臋kne!

Wiewi贸r i Bebe - cz.II: Nie chroni膰 od zapomnienia

22.10.2011
Pami臋膰 jest zawodna, zw艂aszcza bebeluszkowa, dlatego warto zapisywa膰 tera藕niejszo艣膰. Kiedy my艣li o tamtym lecie, wspomnienia rozmazuj膮 si臋, mieszaj膮. A te kt贸re chcia艂aby zapomnie膰 rysuj膮 si臋 wyra藕nie czerwon膮 kresk膮. Jak to o Obcym, kt贸rego zabra艂a na sp艂yw kajakowy na Bugu. Czy ka偶dy ma na koncie zwi膮zek, kt贸rego si臋 wstydzi?

---

Nie widzia艂 jej ca艂e dwa miesi膮ce, do dnia kiedy wr贸ci艂a w ko艅cu ze sp艂ywu kajakowego gdzie艣 na granicy Europy wschodniej z bardziej wschodni膮. Przysz艂a w tym swoim r贸偶owym podkoszulku w serek, opowiedzia艂a Wronce jednym tchem o Obcym, kt贸ry na szcz臋艣cie nie sprawdzi艂 si臋 w nadbu偶a艅skim g膮szczu i zjedzony przez komary, a w rzeczywisto艣ci zazdro艣膰, uciek艂 po czterech dniach gdzie keczup z curry produkuj膮.

Bebe otrz膮sn臋艂a si臋 szybko z pocz膮tkowego szoku, co u艂atwi艂a tr贸jnarodowa grupa kajakowych zapale艅c贸w oraz samogon ukrai艅ski w skwarne po艂udnie zagryzany misternymi kanapkami ze s艂onin膮, czosnkiem i listkiem pietruszki. Tu偶 po powrocie, nie zwa偶aj膮c na dowody mi艂o艣ci w postaci spaghetti wed艂ug przepisu ciotki Obcego, Bebe sko艅czy艂a mezalians i przysz艂a do Wronki na wino, W艂adc臋 Pier艣cieni i sen. Wiewi贸r s艂ucha艂 uwa偶nie, s膮cz膮c s艂odki Muskat ze szklanki.

D艂ugow艂osy Irlandczyk zaprzyja藕ni艂 si臋 z Wronk膮 na bazie kole偶e艅sko-zawodowej. Wronka robi艂a wtedy cholernie ci臋偶kie odlewy gipsowe egipskich madonn. Wiewi贸r wyposa偶ony w mi臋艣nie i wolny czas, zgodzi艂 si臋 jej pom贸c pod warunkiem, 偶e kto艣 sfotografuje ich prac臋. Wronka mog艂a pomy艣le膰 tylko o jednej osobie: Bebe. Zw艂aszcza, 偶e zda艂a 艣piewaj膮co egzamin j臋zykowy i mog艂a zosta膰 w Stumilowym Lesie na kolejny rok. Bebe zgodzi艂a si臋 bez namys艂u wychylaj膮c drug膮 lampk臋 wina: Praca jest najlepszym lekarstwem na horrory sercowe, ale teraz musz臋 si臋 przespa膰.

---
Juliusz wpad艂 kilka godzin p贸藕niej w odwiedziny:
- A co to? - zapyta艂 zdziwiony spogl膮daj膮c na materac Wronki.
Na co Wronka wyszepta艂a prowadz膮c go na balkon:
- Bebe 艣pi, a Wiewi贸r wykorzystuje sytuacj臋.

---
Co to by艂a za noc! Zdawa艂o si臋, 偶e Bebe przysn臋艂a tylko na chwil臋, by obudzi膰 si臋 wci艣ni臋ta w 艣cian臋 na materacu Wronki. Za oknem ciemno, a oni le偶eli jak sardynki w puszcze. Jedno przy drugim. 艢ciana, Bebe, Wiewi贸r, Wronka i i jej Kud艂aty. Kud艂aty zwisa艂 po艂owicznie nad pod艂og膮 pochrapuj膮c lekko. Ich twarze o艣wietla艂 ekran komputera cichutko pokazuj膮cy ow艂osione stopy hobbit贸w w skalistym Mordorze. Na ramieniu Bebe d艂o艅 Wiewi贸ra, d艂o艅 obejmuj膮ca, opieku艅cza. Niech ta chwila trwa. Niech nikt si臋 nie budzi. Udaj膮c z艂y sen wtuli艂a si臋 w znajomy zapach. D艂o艅 zgarn臋艂a j膮 delikatnie, przyci膮gaj膮c bli偶ej do siebie. Mi艂e ciep艂o i spokojny oddech. On nie 艣pi, wi臋c co robi ta r臋ka na moich ramionach?? Bebe obr贸ci艂a si臋 powoli wok贸艂 w艂asnej osi i spotka艂a si臋 oko w oko z b艂臋kitem wiewi贸rowych.

---
c.d.n. jutro!


p.s. Zosta艂o jedno jedyne spanie.

Wiewi贸r i Bebe - cz.I: "Pocz膮tki nie艣wiadcz膮ce"

21.10.2011
Dla Bebe najwa偶niejszy jest Wiewi贸r, cho膰 tak nie by艂o zawsze....

---- Tekst napisany w grudniu 2010, gdy wielkie litery by艂y wrogiem.....czas p臋dzi jak na hulajnodze. ----

 wiewi贸r przyjecha艂 do stumilowego lasu na trzy-miesi臋czne stypendium. prasowa膰 komody  i odczarowywa膰 sto艂owe blaty z herbacianych k贸艂ek. na peronie przywita艂 go gej i chudzina o s艂owia艅skiej urodzie. przedstawili si臋 jako juliusz i wronka. interesuj膮co..... mi艂o, 偶e kto艣 po niego wyszed艂. w gruncie rzeczy wcale si臋 tego nie spodziewa艂. oboje w przepraszaj膮cych uk艂onach opowiadaj膮 co艣 o jakie艣 bubie czy bebe, kt贸ra nie mog艂a go odebra膰 ze wzgl臋du na jaki艣 egzamin. wiewi贸r o niczym nie wie. maila te偶 nie dosta艂. za to teraz ta dw贸jka wciska mu w r臋k臋 klucz i m贸wi, 偶e to od jego pokoju?! to ja mam pok贸j? - pyta wiewi贸r wyra藕nie zaskoczony. juliusz i wronka u艣miechaj膮 si臋 znacz膮co, po czym prowadza go na przystanek autobusowy.  wiewi贸r nie wiedzia艂, 偶e go艣cinno艣膰 i organizacja to specjalno艣膰 stumilowego lasu.


----
w czasach zamierzch艂ych, liczonych jednak jeszcze na palcach jednej r臋ki bebe w r贸偶owym podkoszulku w serek z h&m wpad艂a do ma艂ej knajpki na obrze偶ach stumilowego lasu. tam w p贸艂mroku, wronka kry艂a si臋 przed s艂o艅cem za kuflem lokalnego przysmaku z piank膮. a towarzyszy艂 jej d艂ugow艂osy blondyn. bebe ogarn臋艂a pobie偶nie jego wyci膮gni臋ty sweter. zanotowa艂a w g艂owie, 偶e jak na jej gust jest zdecydowanie za niski. poza tym kobieta nie powinna mie膰 m臋偶czyzny mniejszego rozmiarem. to nie przystoi. i wygl膮da g艂upio na ulicy. wronka jak zwykle na czarno. chuda do niemo偶liwo艣ci przywita艂a ze szczer膮 rado艣ci膮 kr膮g艂o艣ci bebeluszkowe. a bebe, jak z armaty wypali艂a, 偶e ju偶 nie ogarnia o co tym wszystkim samcom chodzi. towarzysz wronki, przedstawiony pobie偶nie jako wiewi贸r, skuli艂 si臋 na swym krze艣le i skupi艂 wzrok na z艂otej zawarto艣ci kufla. a bebe ciagn臋la dalej oburzonym g艂osem: za dwa tygodnie mam egzamin, a do mnie dw贸ch na raz uderza. czy im si臋 w g艂owach poprzewraca艂o?! 


---
 c.d. nast膮pi.....jutro! 

Nikt nie chce umrze膰. Nawet ci, kt贸rzy chc膮 p贸j艣膰 do nieba.

20.10.2011
Problemy, jak ba艅ki mydlane, rosn膮 nadmuchane wyobra藕ni膮, by chwil臋 p贸藕niej, zosta膰 mokr膮 plam膮 na dywanie.

Jak pisa膰 o weekendzie w Wielkim Mie艣cie? O kanciastej wystawie postmodernizmu i kolczykach z p艂atk贸w bratka zatopionych w przezroczystym plastiku? Lub o radosnym odkryciu, 偶e wyobra偶one gabaryty cia艂a  przekraczaj膮 te realistyczne? Jak pisa膰 o kolacji w chi艅skiej restauracji, o pierwszych w 偶yciu wygodnych obcasach, Dekalogu Kie艣lowskiego zapijanego w贸dk膮 z sokiem, nocach nieprzespanych na romansach z polsk膮 pras膮 kobiec膮?

Jak pisa膰 o wa艂ku pod-p臋pkowym, kt贸ry mimo stara艅 spuch艂 zamiast znikn膮膰? O strachu irracjonalnym, 偶e w szafie nadal rozmiar 42 zamiast 38? O pozosta艂ych trzech nocach do przespania pod zimn膮 ko艂dr膮, o ekscytacji i strachu czy aby Wiewi贸r rozpzna to cia艂o i dusz臋?

Jak pisa膰 o tym wszystkim, kiedy kto艣 bliski zmierza si臋 w艂a艣nie z ostateczno艣ci膮.

Chcia艂oby si臋 zatrzyma膰 ten poci膮g i wysi膮艣膰. Da膰 sobie czas na wszystko. Memento mori, powtarza艂 Steve Jobs, niemal wszystko, czego chce od nas 艣wiat - nasza duma, nasze obawy przed zb艂a藕nieniem si臋 i pora偶k膮 - nikn膮 w obliczu 艣mierci, a zostaje tylko to, co naprawd臋 wa偶ne*.


°°°
Alutko, dzi艣 my艣l臋 o Tobie i Twojej Mamie.



* Wi臋cej... http://wyborcza.pl/1,98077,10180702,Badz_glodny__badz_glupi.html?as=2&startsz=x#ixzz1bJWPRRCA

O bieganiu poranne rozmowy

19.10.2011
Studencki ciut 艣wit, a w bebeluszkowych pieleszach dialogi wewn臋trzne.

- Co to?
- Budzik dzwoni.
- Ju偶? Przecie偶 dopiero zasn臋艂am.....
- 8 godzin temu......
- A kt贸ra to godzina?
- 8.45
- ???? Jak to? Przecie偶 nastawia艂am budzik na 8.15!!!!
- Hmmmm.....Dobre masz te korki do uszu.
- Mia艂am rano pobiega膰....No i co? i艣膰?
- No tak wczoraj ustali艂a艣.
- Ale to by艂o wczoraj.....
- No id藕! Mia艂a艣 by膰 konsekwentna, pami臋tasz? I systematyczna!
- Ale p贸藕no jest.
- No i co z tego? Jak b臋dziesz dalej le偶e膰 w 艂贸偶ku to zrobi si臋 jeszcze p贸藕niej.
- O, i brzuch mnie boli.
- ......
- Mo偶e lepiej nie p贸jd臋....
- E tam!
- .....
- 8.54!!!!
- ....znowu przysn臋艂am??.....to co i艣膰 biega膰?
- No id藕 id藕!
- A jak pada? Chyba pada. Jako艣 szaro za oknem....
- To wsta艅 i sprawd藕!
- Ale mo偶e pole偶臋 jeszcze 5 minut....
- Nie mam do ciebie si艂y....
- Wstaj臋!
- ?!
- Musz臋 siku!

Nie pada艂o. Bebe posz艂a biega膰.

p.s.
Uprzejmie informuj臋, 偶e organizator konkursu na literacki blog roku 2011, nie umie艣ci艂 jeszcze 偶adnych informacji o przebiegu rywalizacji. Uzbr贸jmy si臋 w cierpliwo艣膰, g艂osowanie trwa:
http://www.literackiblogroku.pl/?content=vote&idb=193

PMS z wyobra藕ni膮, czyli jak sp臋dzi膰 woln膮 sobot臋

13.10.2011
Kobieta z PMS w t臋sknocie za ukochanym m臋偶czyzn膮 wstaje w sobotni poranek i ju偶 p艂acze. P艂acze nad rozlanym w kawie zbo偶owej mlekiem, nad kanapk膮 z serem kozim i brudnymi naczyniami, kt贸rych nikt poza ni膮 nie chce zmywa膰. P艂acze w wannie, na sofie i w garderobie. P艂acze otulaj膮c si臋 szalem od niego, id膮c po zakupy i taszcz膮c samotnie kalafiora w drodze powrotnej do pustego domu. P艂acze nad ksi膮偶k膮, ciastkiem i odkurzaczem. P艂acze ca艂膮 sob膮.  

Podobno ruch jest dobry na chandr臋. Kobieta z PMS lecz bez przekonania idzie zatem biega膰. Ci臋偶ko si臋 biega, p艂acz膮c. Widoczno艣膰 jest ograniczona, nos z konieczno艣ci trzeba wyciera膰 w r臋kaw. Ca艂y 艣wiat jest wyj膮tkowo pod g贸rk臋. Korzenie wyskakuj膮 pod nogi, chmury czarne i ci臋偶kie nad g艂ow膮, wiatr z premedytacj膮 omija plecy, zapieraj膮c skutecznie oddech, a mp3 puszcza wyj膮tkowo melancholijne kawa艂ki, z tej co zawsze biegowej kompilacji. 

W chwili desperacji kobieta z PMS w t臋sknocie postanawia pom贸c sobie si艂膮 pod艣wiadomo艣ci.  Wymy艣li艂a, 偶e nie ma nad czym p艂aka膰, bo m臋偶czyzna ukochany nie istnieje. Nie ma go, nie by艂o, i nigdy nie b臋dzie. Odetchn臋艂a z ulg膮 nad wizj膮 艣wiata z Seksmisji, ale do czasu. Do czasu, gdy m贸zg w PMSie zarejestrowa艂 brak, 艣cisn膮艂 serce i stan膮艂 samotn膮 rzeczywisto艣ci膮 w gardle. To ju偶 nie by艂 p艂acz. Jak ten strach na wr贸ble, stan臋艂a na 艣rodku zaoranego pola i rycza艂a. Rycza艂a, bo nie wie, jak ma o tym powiadomi膰 rodzin臋; bo przerasta j膮 za艂atwianie spraw w urz臋dach. Rycza艂a, 偶e nikt jej ju偶 nigdy nie pokocha, a ona tym bardziej nikogo. Nawet zacz臋艂a obmy艣la膰, do kogo by pojecha膰, 偶eby przetrwa膰 najci臋偶szy czas 偶a艂oby. Ale, 偶e mieszka na wyspach i do wszystkich ma daleko, na polnym kamieniu usiad艂a i p艂aka艂a.

Wieczorem m臋偶czyzna kobiety z PMSem zadzwoni艂 z kafejki internetowej. 呕yje, kocha, i przyje偶d偶a za dwa tygodnie. PMS jak r臋k膮 odj膮艂.




p.s.
G艂osowanie na literacki blog roku nadal trwa. Blog Bebeluszka startuje pod adresem:
http://www.literackiblogroku.pl/zaglosuj,193

Wiewi贸robrak

07.10.2011
M贸wi膮, 偶e je艣li kogo艣 nie ma w internecie, to nie istnieje. Zatem, Wiewi贸r nie istnieje. Ju偶 od przesz艂o tygodnia. Wiewi贸r znalaz艂 przytulne gniazdko na poddaszu, kt贸re niestety jest bia艂膮 plam膮 na wirtualnej mapie 艣wiata. Pozostaj膮 im puste koperty sms贸w, ale ile mi艂o艣ci mo偶na zmie艣ci膰 w 150 znakach ?! Codzienny rytua艂 skypowej randki, zast膮pi艂y namiastki obecno艣ci i ciep艂a: termofor i telewizja.

Spotkali si臋 latem w Szkocji, na przyj臋ciu w ogrodzie znajomych. Ona przyjecha艂a z Walii w odwiedziny do dziadk贸w. On by艂 kadetem stamt膮d. To by艂a zdecydowanie mi艂o艣膰 od pierwszego wejrzenia. Tylko nie dane im by艂o pozna膰 si臋 bli偶ej: tydzie艅 p贸藕niej wys艂ano go na dziesi臋膰 miesi臋cy s艂u偶by wojskowej na Bliskim Wschodzie. Wtedy dziesi臋膰 miesi臋cy to by艂o bardzo d艂ugo. Zw艂aszcza, je偶eli jedynym 艣rodkiem komunikacji by艂y listy, pisane i wysy艂ane pod gro藕b膮 zagubienia po drodze lub op贸藕nienia w jakim艣 nieznanym miejscu. Pisali raz w tygodniu. Ona przyzna艂a nawet, 偶e nadal ma kilka list贸w ukrytych pod 艂贸偶kiem w pude艂ku po czekoladkach. W tydzie艅 po jego powrocie, pobrali si臋. S膮 razem od 35 lat.

Rozpieszczona nowoczesn膮 technologi膮 Bebe chyli czo艂a przed ich cierpliwo艣ci膮 i zaufaniem. Cisza w wiewi贸rowo-bebeluszkowym eterze jest nadal niewygodna, ale troch臋 bardziej zno艣na.



p.s. Dzi臋kuj臋 wszystkim za wyrazy sympatii i oddane glosy. 
Bebe z wzruszenia nie wie, co powiedzie膰. To mo偶e w zamian b臋dzie pisa膰 dalej?

p.s.s. Dla tych co przegapili: do 30 pa藕dziernika mo偶na klika膰 na baner po lewej stronie i t膮 milimetrow膮 robot膮 przybli偶a膰 Bebeluszka do spe艂nienia wydawniczych marze艅.

Bengalska bania

04.10.2011
Bengalski wiecz贸r pod mrugaj膮c膮 jarzeni贸wk膮 sko艅czy艂 si臋 wielk膮 bani膮.

W Bangladeszu panuje prohibicja, kt贸ra dotyczy tylko autochton贸w. 呕eby pi膰 alkohol, trzeba mie膰 licencj臋, co艣 na kszta艂t prawa jazdy. Tato Rezwany, dzi臋ki politycznym machinacjom, dosta艂 zielon膮 kartk臋 od lekarza, bo procenty s艂u偶膮 mu na serce. Pijemy zatem za jego zdrowie. W Bangladeszu whisky jest jak piwo w Polsce, najbardziej popularne. 艁atwej to pi膰 potajemnie. Pierwsze w 偶yciu Rez czerwone wino wytrawne smakuje jej na tyle, 偶e butelka 艣wieci dnem w ekspresowym tempie. Dobrze, 偶e jest jeszcze chilijskie r贸偶owe.

Rez opowiada dalej jedz膮c palcami ry偶 z mi臋snym sosem; je艣li mo偶e, nie u偶ywa sztu膰c贸w. Bebe udaje 偶e to normalne i si艂膮 woli powstrzymuje si臋, by jej te place nie zahipnotyzowa艂y.

Rezwana, pod pretekstem edukacji na nowojorskiej szkole prawa, uciek艂a z kraju przed zaaran偶owanym ma艂偶e艅stwem. Chcia艂a by膰 artystk膮, wi臋c po roku w Stanach przyjecha艂a na wymian臋 do Yam-Yamowa. I tak ju偶 mieszka tu od sze艣ciu lat.

Na stole ma艂a kolacja dla dwojga: dwa p贸艂miski z mi臋sami w ostrych, t艂ustych sosach, ry偶 z migda艂ami i warzywne pakory. A na deser yam-yamowym ju偶 zwyczajem marchewkowe ciasto i hity bengalskie lat 60tych. Ze wzgl臋du na bebeluszkow膮 promocj臋 zdrowia, Rezwana podobno powstrzyma艂a si臋 ilo艣ciowo, do ciasta doda艂a tylko jedno jajko, a jagni臋cina jest z ziemniakami zamiast bez.

W poniedzia艂kowy poranek Bebe obudzi艂a si臋 w 艂贸偶ku z kacem. Kacem potworem, kacotworem. Kanapki s艂owne najlepiej smakuj膮 na bani. Bengalskie jedzenie, mimo niew膮tpliwej kaloryczno艣ci, nie dor贸wnuje magii ukrai艅skich podk艂adek z chleba, s艂oniny, czosnku i pietruszki. Bania niedzielna jest do bani, zw艂aszcza gdy w poniedzia艂kowy poranek trzeba si臋 spotka膰 z profesorem.

p.s. 
Bebe zg艂osi艂a bloga do konkursu literackiego. 
Opr贸cz jury, g艂os maj膮 te偶 internauci. Jedn膮 z nagr贸d jest publikacja w formie ksi膮偶ki lub e-booka. Zapraszam wszystkich przyjaci贸艂 Bebeluszka do klikania, wspierania i przesy艂ania wie艣ci dalej. Mo偶e sen o Bebe w origami z papieru i liter jednak si臋 zi艣ci. G艂osowanie odbywa si臋 tutaj:

p.s.s.
Do Wiewi贸ra 19 spa艅.

Auto Post Signature

Auto Post  Signature