nieznośna ciężkość.....myśli

24.10.2010
oszroniony przedzimowy poranek. miasto śpi pod niedzielną pierzynką. bebe z na wpół otwartym okiem snuje się przez zimne korytarze w stronę pokoju panny szklane oczko......głowa niedobudzona, ale myśli kotłują się już o pierwszeństwo. wiekopomne dzieło. nowy rozdział. trasa porannego biegu. nieprzeczytane notatki. rachunek za prąd. przeprowadzka. nowe połączenie internetowe......bebe w rosole wita się z panną kapryśną.....a ta bezczelnie wylewa na bebeluszka kubeł zimnej wody: 68,9! zaspanie znika jak ręką odjął. myśli odlatują jak przestraszone gołębie. tylko jedna, jak ta tłusta kaczka na środku parkowego chodnika, tkwi na posterunku z wielkim znakiem zapytania w oczach: jak to możliwe???!!!! bebe z determinacją wspina się na wyrocznie raz jeszcze: 67,8. to to ja rozumiem! no to jeszcze raz...67,8...67,8....67,8........czyżby to myśli ważyły ponad kilogram????
2 komentarze on "nieznośna ciężkość.....myśli"
  1. moje, przysięgam, potrafią ważyć i tonę:p

    OdpowiedzUsuń
  2. Możliwe, możliwe. U mnie podobnie, wyglądam szczuplej, a waga plus 1.5kg :-O Chyba właśnie udało mi się zważyć zmartwienia!! :-P

    OdpowiedzUsuń

Auto Post Signature

Auto Post  Signature