matka angielka

03.10.2010
baja to matka polka. ta co miłość wyraża jedzeniem. bebeluszkowa matka też polka. ale nie umie gotować. o jakości jej wyczynów kulinarnych świadczy najlepiej fakt, że ulubione potrawy bebeluszka pochodziły ze stołówki szkolnej. naleśniki z serem. fasolka po bretońsku. i niewątpliwy zwycięzca: potrawka z kurczaka z groszkiem i marchewką. za to wyroby drożdżowe, zwłaszcza smażone to specjalność bebelusykowej matki. bebe wychowała się w pączkowo-racuchowym raju!

a jak wyraża miłość matka angielka? bebe poznała jedną. matkę watsona. małą okrągłą kobietkę z krótko-ostrzyżonymi czerwonymi włosami i ukochanym śnieżnobiałym terierem pod pachą. matka angielka wita swe dziecko z szeroko otwartymi ramionami. po czym przytula je nieskończenie długo, zapewniając o swej miłości w sposób werbalny i taktylny. po czym to samo czyni z każdym przybyłym gościem. bebeluszek też miał zaszczyt utonąć w miękkości jej ramion. w pokojach posłane łóżka. na każdym wezgłowiu pachnący czystością ręcznik, a na nim mini-czekoladka i żel pod prysznic w kształcie kłapouchego (obiektu platonicznej miłości watsona). matka angielka zabiera swe dzieci do kina. a potem odwozi je do pubu wciskając im na odchodne papierki na taksówkę i piwo. sama wraca do domu, by sobotni wieczór spędzić na przygotowaniach niedzielnego obiadu. lub nie. bo matce angielce może się nagle odechcieć. wtedy bez wyrzutów kładzie się w swym królewskim łożu i czyta kolorowe pisma. a następnego dnia, na pytanie co na obiad, odpowiada beztrosko: "fish & chips!". matka angielka może sobie na to pozwolić. w końcu po to kupiła dom nad morzem. świeża ryba najwyższej jakości, choćby okryta najgrubsza warstwa panierki, nie umniejszy nikomu. a ryby owe są półmetrowe. konia z rzędem temu, kto podoła całości! i tak w niedzielne wczesne przedpołudnie cała rodzina watsona (plus bebeluszek), siedzi przy stole wśród szarych papierków zdobionych fantazyjnie plamami tłuszczu. w obiegu sól, majonez i pure z groszku. aż im się brody świecą!
tradycyjna matka polka umarłaby ze wstydu. matka angielka umiera ze śmiechu. ryba i frytki to przecież tradycja.
1 komentarz on "matka angielka"
  1. chwileczkę, momencik!
    ale jak to - czy w momencie przywitywania dziecka tymi szeroko otwartymi ramionami śnieżnobiały terier spada spod pachy na podłogę???
    ;o)

    OdpowiedzUsuń

Auto Post Signature

Auto Post  Signature